I w sumie moze żonę pokazać :P
Ładną ma, a sie nie chwali ;)
Wersja do druku
Kiedyś się pochwalił (na rowerze)
Na ircu, też sie chwalił :P
Zachwyciło mnie zdjęcie łąki. Takie świeże, poranne, letnie, pełne magii, liryczności, zachwytu nad światem.
Podobają mi się bardzo czarno-białe kwadraty z wierzbami. Nie potrafię określić dlaczego. Ale mają w sobie to 'coś', co sprawia, że chciałbym je mieć na ścianie w salonie, na lewo od kominka. W dużym formacie, ładnej ramie, na zcarnym tle. Jako seria są piękne.
Co do łąki raz jeszcze - oglądałem Twoje fotografie w tym klimacie na plfoto. Zachwycają. Grą światła, mocą barw, świeżością, energią, pozytywnymi odczuciami, zachwytem nad światem.
Jesteś, Smerfie Marudo jednym z moich ulubionych fotografów na tym forum. Konsekwentnie robisz w pewnym stylu. Jesteś artystą. Poetą, który opisuje świat za pomocą aparatu.
Co do dyskusji - myślę, że podzielam zdanie Rafała - myślę, że każdy powinien fotografować tym, co najbardziej mu odpowiada. Powinien wybrać takie narzędzie, którym najlepiej będzie mu osiągnąć zamierzony efekt. Najlepiej, nie znaczy najprościej. Narzędzie, które mu najbardziej odpowiada. Jeśli ktoś najlepiej się czuje wędrując z analogiem - czemu nie?
W moim przypadku, poza funkcjonalnością, dochodzi jeszcze pewna hmm.. 'magia'. Uwielbiam ten czarny aparat z tym małym, manualnym szkiełkiem. Po prostu go lubię - tak jak mam ulubioną koszulę, ulubione perfumy i ulubiony kubek - tak lubię ten aparat, mimo, że może inny byłby prostszy w użytkowaniu.
pozdrawiam
Hrabia Miód
To nie jest do końca prawda. Tak naprawdę to w ogóle nie jest prawda. OK, wchodzimy teraz w jakieś pseudoartystyczne wywody, ale niech będzie - uwywnętrznię się, znamy się - choć internetowo tylko - nie od dziś.
Zdecydowanie moim ulubionym aparatem jest Hasselblad. Nie dlatego, że jest czarny, ma wymienne magazynki i robi dwa "V" w ramce kadru. Nie, nie dlatego. Dlatego, że jak trzymam go w łapie, to myślę najbardziej kreatywnie; chodzę z dwoma obiektywami, a robię lepsze zdjęcia niż jak wezmę Olympusy ze stertą stałek, od 2,4cm do 13,5cm, albo jak ostatnio z Minoltą i zumem 28-135. Wiecie dlaczego kupiłem sobie Minoltę? Bo chcę mieć uniwersalny aparat z ałtofokusem i dobrym pomiarem światła i nie martwić się, czy mi gąbki nie zapleśniały i nie przepuszczają światła - a to się martwiłem, jak do hiszpańskiej Galisji pojechałem z Olkami. Teraz mam 800si i Dynaksa 7, zuma 28-135 i kupię sobie 50-tkę i będę miał dwa body na wszystkie okazje, jeden na slajd, drugi na czarnobiel. Wracając do Hasla - więc obszedłem dzisiaj, z Minoltą pod pachą, o czwartej rano pola w Zofininie. I nic, zero kadrów, z obowiązku wypstrykałem parę testowych strzałów tą 800si, żeby sprawdzić jak mierzy światło, ale jestem na 99%, że nic wartościowego z tego nie wyjdzie. A potem wziąłem do ręki Hasselblada i kadry zrodziły się same. Zrobiłem dwie rolki slajdu i rolkę czarno-bieli i bardzo, ale to bardzo chcę, żeby te zdjęcia się udały, bo mam przed oczami robione przeze mnie kadry i koniecznie chcę zobaczyć, jak uwieczniły się na materiale światłoczułym.
Powiem więcej: ostatnio - z miesiąc temu, trzy tygodnie temu - po raz pierwszy w życiu przytrafiło mi się, że dobrałem materiał do efektu, jaki chciałem uzyskać. Może to zbieg okoliczności, ale wszystko to zaczęło się odkąd wziąłem Hasla do ręki. Może to przypadek, bowiem zacząłem więcej fotografować świadomie i zaczęło mi to wychodzić i tylko przypadkiem zbiegło się to z kupnem tego średnioformatowca. A może nie? W każdym razie świadomie dobrałem materiał do pogody i tego, co miało wyjść.
Powiem jeszcze więcej: po raz pierwszy w życiu robię zdjęcia dla siebie. W porządku - niech będzie, że jestem hipokrytą, ale przyznajcie się - ile z Was nie lubi być chwalonymi na tym czy innym forum, że fajne foty robi. Znajdzie się taka osoba? Z ręką na sercu powiedzcie, nie musicie tego pisać na forum, ale zróbcie to sami przed sobą. Ja się przyznaję - robiłem zdjęcia pod publiczkę. Chciałem, żeby się podobały. Widzom, żeby się podobały. Wstawiałem je na plfoto, na inne portale. I ch... e, to znaczy chciałem powiedzieć, że nic z tego nie wychodziło, to znaczy poklasku nie było, albo był marny. I żeby nie było, że to, że zdjęcia robię dla siebie wynika z tego, że nikt mojej twórczości nie docenia ;-) Bo aż tak źle nie jest (vide Flickr). A chcę się dzielić zdjęciami z Wami, bo to forum darzę szczególną sympatią i do tego... spójrzcie na tytuł wątku. Uwierzcie, wstawiam tylko to, co przypadnie mi do gustu, resztą Was nie katuję :-) A http://flickr.com/photos/grouchysmurf/2617835077/ oraz niedocenione przez nikogo http://flickr.com/photos/grouchysmurf/2605182020/ pójdą na baryt i do paspartu. Tak mi się podobają. Wam nie :-) Ale przecież nie o to chodzi, by się podobało wszystkim, a o to jedynie, by mieć dobrą zabawę i satysfakcję z tego, co się robi. Ja mam. Mam nadzieję, że Wy również.
@Przemek: chłopie, dziękuję za ten komentarz. Chciałbym, żeby to, co napisałeś, było prawdą. Chciałbym - a pewno nie jest - ale, do licha, pracuję nad tym.
Moja Małżowinka jest http://flickr.com/photos/grouchysmurf/2229715958/. Ostatnio dostała naszyjnik z pereł, więc - mimo mego szaleństwa i kupowania całego sprzętu analogowego na świecie - czasem jeszcze o niej pamiętam. Źle nie jest :-)
_______________________ (automatyczne scalenie)_____________________
Z tego wszystkie zapomniałem wrzucić zdjęcie :-)
Rzeczy #3
27.
http://flickr.com/photos/grouchysmurf/2638195955/
_______________________ (automatyczne scalenie)_____________________
Aha, i myślicie, że to ja mam nierówno pod sufitem?
Popatrzcie na to :-)
Co do pokazanych fot. Deski do mnie zupełnie nie trafiają. Ani troszkę. Trzy wiedźmy mi się podobają. Bardzo. Mają to 'coś'. Portret Twej małżonki nie podoba mi się. Po pierwsze primo brak mi kontrastu. Ciut większego. Wszystko w tej samej szarości. Po drugie kadr - nie leży jakoś. Za szeroko? Za bardzo z dołu? Po trzecie zdjęcie nie ma tego czegoś. Ale to moje subiektywne odczucia.
Poruszyłeś ważny aspekt. Przyznam się, że nie robię jeszcze zdjęć dla siebie. Owszem, najważniejsze jest moje zdanie. Nie wyrzucę zdjęcia, jeśli mi się podoba, mimo 100 negatywnych komentarzy. A kilka takich jest - choćby ostatnio wrzucony portret czy smutny pan w wesołym miasteczku, którym to zdjęciem się zachwyciłem, a spodobało się jedynie Tobie:)
Ciągle wstawiam tu zdjęcie i czekam na pochlebne komentarze, które podbudują moje ego. Pytam mej drugiej połówki jak podoba jej się fotografia, z nadzieją wyczekując słów zachwytu, a wręcz złoszcząc się, gdy powie, że średnie.
Tak więc gratuluję tej umiejętności - to kolejny krok do wypracowania własnego stylu. Aczkolwiek zupełne zneiczulenie na krytykę, może prowadzić do zatrzymania rozwoju. Trzeba wyważyć wszystko. Złoty środek - jak wszędzie.
Co do wrażeń związanych z Haslem - też tak mam, tyle, że skromniej, bo z e1. A nawet nie chodzi o sam aparat. Chodzi o pewien klimat, którego częścią jest e1. Do tego przyczynia się pewien wewnętrzny stan, uczucia w danej chwili, muzyka.
Co do serii, którą ostatnio tu zapodajesz - z foty na fotę, całość coraz bardziej mi się podoba. Jako pojedyńcze fotografie - niekoniecznie - jako całość - bardzo tak!
pozdrawia
Hrabia Miód
Chyba Łukaszu dotknąłeś sedna sprawy, to chciałam podświadomie usłyszeć. Pięknie napisałeś o swoim ulubionym Hasselbladzie. Że inspiruje, że kadry same się wymyślają. To jest dla mnie istota fotografii. Każdy ma swojego Hasselblada, dla niektórych jest to jakiś model aparatu, dla innych miejsce, dla jeszcze innych ściśle określone warunki, które powodują eksplozję weny.
Jasne, że lubimy być chwaleni, trudno tworzyć wyłącznie do szuflady. Nie chodzi tu jednak o poklask, o nie :). Jest spore grono osób, które kręcą podobne klimaty, które cenię za ich zdjęcia - lubię jak piszą dobrze, jak trafię w ich gusta. Fajnie spotkać w eterze kogoś z tej samej bajki. Są też ludzie z innych bajek, których zdanie ma dla mnie znaczenie. Cieszy mnie również, kiedy wiem, że ktoś mimo zupełnie innej bajki zwróci uwagę na moje zdjęcie i dostrzeże w nim coś.
W przeciwieństwie do Ciebie jestem zupełnie atechniczna. Większość zdjęć zrobiłam kompaktem. Mimo to, gdzieś tam nasze ścieżki się krzyżują, czyli w głowie siedzi to samo jeno innych środków trochę używamy. Fajne to jest. Popatrz ile różnych ścieżek się krzyżuje na tym forum. Magia jakaś... :D
Ale ładnie to napisałaś. :grin: To ja od siebie dodam, że to święta prawda. Co do określonych warunków... to w sumie dałaś mi do myślenia. Myślę, że taki czynnik to jakiś element "szczęścia". Nie wiem czy powinnam to pisać, ale zresztą przecież to prawda. Jest taka osoba w moim życiu, z którą od kilku lat moje drogi nieustannie się krzyżują i z którą przejechałam już dziesiątki tysięcy kilometrów. Jest to osoba, która dla mnie jest właśnie jednym z dwóch warunków zrobienia dobrego zdjęcia. On i uciekające km trasy. Kiedyś się śmiałam, że aby oddychać muszę widzieć migoczące białe paski na drodze i jego obok. 90% moich zdjęć jest daleko od domu... Z grupowych spotkań przynoszę puste karty, chociażby nie wiem jak ciekawe "kadry" miałam w głowie. To zupełnie tak, jak przed chwilą czytałam u Łukasza, który chodził i pstrykał z obowiązku. Czasami patrzę jak mój sprzęt leży przez tydzień, dwa... a ja siedzę i nie potrafię wykrzesać z siebie jakiejkolwiek weny twórczej (teraz od pewnego czasu jest to na szczęście coraz rzadziej). Nie walczę już nawet z tym i pozwoliłam, aby czas zweryfikował co się stanie, ale doskonale rozumiem potrzebę posiadania akurat tego "czegoś", czy tego "kogoś". Pewnie nie wszyscy tak mają, ale co z tego. :wink: Bóg da, by wystarczyło, aby dzięki temu zdjęcie wywoływało jakieś emocje. To już bardzo dużo. A im więcej zdjęć, które komuś coś dały (chociażby chwilę na stwierdzenie "piękne miejsce" i uruchomienie wyobraźni bądź wspomnień), tym można chyba określić, że jest się bardziej szczęśliwym.
eeee nie było mnie troszkę i proszę jaka dyskusja. Poruszyliście tyle tematów, że zupełnie nie wiem od czego zacząć, tym bardziej , że nie umiem tak ładnie przebierać w słówkach :cool:, a do tego - Wszyscy mają rację:wink:.
Za Rafałem, wszystkim da się zrobić dobre zdjęcie. Najważniejsza jest świadomość a także szeroko pojęte odczuwanie. Nie lubię jak ludzie zamykają fotografię w ścisłych ramach, piszą o mocnych punktach itp itd ble ble ble... Sam podchodzę do tematu bardzo intuicyjnie.Traktuję zdjęcie jako obraz, lub ilustrację . Pominę teraz to czy przedstawia ptaszka na gałęzi, ładny landszafcik, czy też żulika na ławce.Nikt przecież nie napisał nigdy, że słabe zainteresowanie średniowiecznym malarstwem środkowej Hiszpanii wynika z faktu, iż stosowali za dużą GO. Albo całość się trzyma kupy albo nie. Nie należę również do technicznych purystów , choć niezmiernie cenię umiejętności techniczne.
Za helmuthem - mistrzostwem świata jest dla mnie połączenie tych dwóch składowych.
za Agą Mysikrólikiem i Smerfem - świetne stwierdzenie - "każdy ma swojego Hassa"- nie ważne czy jest to kompakt, lustro , dalmierz czy inna osoba, miejsce, czy też inne ustrojstwo. Osobiście ujmuję to terminem - mieć kopa do robienia zdjęć i do tej pory mocno wiązałem to z faktem wypicia dużej ilości kawy:wink:
Co do Hassa a dokładniej kwadratowego kadru - powiem Ci , że odkąd odkurzyłem swojego Pentacona mam podobne odczucie. Nie wiem ile ma to wspólnego z wyżej wymienioną magią. Jak dla mnie kwadrat żondzi Być może jest to zasługa tego, że jest po pierwsze primo kwadratowy. Po dugie primo - co za tym idzie bardziej ( czyt. łatwiej ) ustawny - to tak jak z meblowaniem pokoju. Łatwiej jest ustawić meble w kwadratowym pomieszczeniu, niż w wąskim , podłużnym .:grin::grin::grin: A poza tym ostatnio zrobiłem sobie test. Wziąłem swojego e 500 popatrzyłem przez wizjer na konkretny kadr, następnie wziąłem Psixa popatrzyłem na to samo - zgadnij co mi sie bardziej podobało.:grin: A może chodzi o ten lajf Viu
To tyle z mojej strony, ciekaw jestem czy ktoś to w ogóle przeczyta straszny elaborat wyszedł:roll:
ps.a' propos fot ostatnie w kolorze świetne w serii, osobno tracą na uroku. 3Wiedźmy okrutnie mi się podobają - chciałbym zobaczyć ile z tego wyciśniesz na barycie. Pzdr
Strasznie intelektualne , emocjonalno- metafizyczne rozmowy żeście tu popełnili. Zmęczyłam się jak czytałam :wink:
Fiu... fiu... co za braterstwo internetowych dusz:wink:
Ja ze swojej strony dodam, że moja fotografia zastępuje mi trochę malarstwo- wszystkie moje próby nie podobają mi się- prace wiszą u innych, nie umiem osiągnąć efektu który powstał w głowie, w fotografii jestem bliższa osiągnięcia efektu który zaplanowałam. Za Mysikrólikiem- lubię kiedy oddziaływują na mnie kolory, dlatego między innymi lubię fotografię agapiet- czuję w niej duszę plastyka :)
Smerfie twoje prace są ciekawe, ten mroczny pokoik w ascetycznym stylu, nawet dzbanuszek- to "moje" klimaty. Wiedźmy mniej bo jak wyżej wolę kolor- choć pomysł fajny. Pozdrawiam intelekt"ó"alne kółko :wink::)