-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
Artykuł ma tyle samo sensu, co udowadnienie, że megapiksele są niepotrzebne, wysokie iso jest niepotrzebne, szybki AF jest niepotrzebny... To, że nie każdy będzie potrafił i chciał z tych udogodnień skorzystać, nie oznacza jeszcze, że są bezużyteczne.
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
Cytat:
Zamieszczone przez
epicure
Artykuł ma tyle samo sensu, co udowadnienie, że megapiksele są niepotrzebne, wysokie iso jest niepotrzebne, szybki AF jest niepotrzebny... To, że nie każdy będzie potrafił i chciał z tych udogodnień skorzystać, nie oznacza jeszcze, że są bezużyteczne.
Oj tam, jak dla mnie warte przeczytania. Autor w podsumowaniu pisze: "Szczerze powiedziawszy nie wiem czy kogoś przekonałem do tego, że stabilizacja obrazu w obiektywach ultraszerokokątnych przydaje się niezmiernie rzadko."
Tu chodzi o stabilizację wbudowaną w obiektyw. Nie chce mi się szukać i sprawdzać ale sadzę, że np. obiektywy tzw. rybie oko raczej wbudowanej stabilizacji nie posiadają. Ciekawy jestem czy posiadacze aparatów panasonic i obiektywu 20/1.7 bardzo żałują, że nie posiada on wbudowanej stabilizacji, (choć trudno go nazwać szerokokątnym). Wiązałoby się to z zwiększonymi nieco gabarytami, wagą i przede wszystkim ceną. Pewnie kosztowałby z 2tyś.
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
Mam obiektyw UWA bez stabilizacji do Canona i nigdy na niego nie narzekałem. Nie zmienia to jednak faktu, że nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby zabierać go bez statywu na nocną eksplorację miasta. Za to obiektywy ze stabilizacją biorę że sobą bez zastanowienia. Mam też rybie oko, ale używam go do bardzo specyficznych zastosowań, bardziej dynamicznych, więc tu bez stabilizacji mogę się obejść. Ale gdybym ją miał, z pewnością znalazłbym dla niej zastosowanie.
Co innego jasne stałki, którymi zazwyczaj fotografuje się ludzi, którzy przy czasach rzędu 1/4 s i tak wychodzą niewyraźnie. Czasy więc trzeba skracać, a wtedy stabilizacja staje się zbędna.
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
Jak w danym systemie nie ma stabilizacji w body to nie ma wyjścia i trzeba ją umieszczać w obiektywie. W olku mamy wbudowaną i możemy sobie poużywać z dowolną szklarnią. Również tą UWA. Wiele osób korzysta, inne nigdy nie włączają. Mamy wybór.
A redaktor Olech, przynajmniej takie odniosłem wrażenie, chciałby pozbawić osoby posiadające np. fuji takiej opcji.
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
Cytat:
Zamieszczone przez
banc
Jak w danym systemie nie ma stabilizacji w body to nie ma wyjścia i trzeba ją umieszczać w obiektywie.
Chyba w każdym obiektywie nie ma takiej konieczności lub jest bardzo dyskusyjna. Mam, używam (mZD40-150) na najdłuższej ogniskowej bez stabilizacji i bez statywu. Zdaję sobie sprawę oczywiście z moich możliwości (stabilność łapek) i staram się nie przekraczać wtedy czasu 1/300s.
Cytat:
Zamieszczone przez
banc
A redaktor Olech, przynajmniej takie odniosłem wrażenie, chciałby pozbawić osoby posiadające np. fuji takiej opcji.
Cóż ja odniosłem zupełnie inne wrażenie.
PS.
Stabilizacja jakby nie patrząc to nie tak odległy wynalazek i kiedyś sobie radzili z powodzeniem bez niej.
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
andtor2- radzili sobie bez dentysty i mieli popsute zęby i jechało im z gęby. Samochod to też niedawny wynalazek i co chcesz wozić towary po Europie furmankami?
Sam piszesz, ze starasz sie nie przekraczać 1/300, to zrozumiałe, a co jeśli musisz? Tym samym szkłem z E3 mogę zrobić nieporuszone zdjęcie na 1/60 albo i dłużej. Jednak przydaje się tym bardziej, że z ISO w E3 nie poszaleję.
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
Cytat:
Zamieszczone przez
chomsky
andtor2- radzili sobie bez dentysty i mieli popsute zęby i jechało im z gęby. Samochod to też niedawny wynalazek i co chcesz wozić towary po Europie furmankami?
Sam piszesz, ze starasz sie nie przekraczać 1/300, to zrozumiałe, a co jeśli musisz? Tym samym szkłem z E3 mogę zrobić nieporuszone zdjęcie na 1/60 albo i dłużej. Jednak przydaje się tym bardziej, że z ISO w E3 nie poszaleję.
Myślę, że z lekka przesadzasz, a szczerze to uważam, że bardzo:) (Porównanie mało adekwatne moim zdaniem) Jeśli muszę już zejść z czasem poniżej (teoretycznie) utrzymanego z ręki to albo wyjmę ten statyw (jeśli akurat mam) albo zrezygnuję z zdjęcia i tyle w tym temacie. Rozpaczać, że nie mam stabilizacji nie mam zamiaru, a w obiektywach o ogniskowej do 50mm (w ekwiwalencie dla pełnej klatki, czyli do 25 mm dla 4/3 ) to naprawdę mogę jej nie miec w ogóle.
PS.
Jak zwykle nie chce mi się sprawdzać ale sądze, ze miedzy samochodem, a stabilizacja w aparatach to ze 100 lat będzie. Jeśli się mylę poproszę o sprostowanie.
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
Jest stabilizacja w aparatach i marudzicie, że jest. Jakby jej nie było, też byście marudzili, bo jej nie ma.
Cieszmy się, że jest, jedni jej użyją, inni nie. :esystem:
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
Witam !
Stabilizacja daje wieksze pole manewru ale nie jest to zawsze i wszedzie wymagane.
Dla szerokiego kata przy jasnym szkle i wysokim iso dobrej jakosci faktycznie stabilizacja moze byc zbedna bo
wykreci sie odpowiednio krotki czas i jeszcze sensowne wysokie iso.
Autor odnosil sie do szkiel w ktorych jest wbudowana stabilizacja.
Pewnie chodzi o Nikona i Canona gdzie stabilizacja musi byc w szklach a to zwieksza gabaryty i komplikuje budowe takiego szkla.
Natomiast wbudowana stabilizacja wewnetrzna w Olkach to zupelnie inna sprawa.
Praktycznie nigdy jej nie wylaczam i pozostawiam to automatyce.
Jak na razie w obecnych konstrukcjach ciagla praca stabilizacji w niczym nie przeszkadza.
Pozdrawiam
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
andtor2- pewnie będzie 100 lat a nawet więcej, nie o to chodzi, Ty piszesz, że dawniej nie było wynalazku to i teraz niepotrzebne i że jak nie możesz to nie robisz. Wybacz. Bez komentarza pozozostawiam twoje rewelacje. Gdyby myśleć kategoriami Koziej Wólki to człek nie latałby samolotami, skoro mu skrzydła nie urosly to po co? O reszcie osiagnięć cywilizacji nie wspomnę.
Darekw1967- to oczywiste, że stabilizacja nie zawsze jest wymagana, w dzień w słońcu nie, dyskusja tyczy trudnych warunków i braku światła.
Za moment sam sobie przeczysz i twierdzisz, że "praktycznie nigdy jej nie wyłaczam i pozostawiam to automatyce." czyli korzystasz. Inni nie mają w korpusie i korzystają z tej w obiektywie.
Chodziło o szkło Fuji dyskusję rozpoczął test tegoż szkła 10-24.
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
Podchodzę do tego z rozwagą. Jest stabilizacja to dobrze. Wolę ją w długich szkłach, np. 70-200, 100-400 itp. W przypadku ogniskowej 300, 400 i jasności szkła f/4, f/5.6 przy czasach (1/300, 1/400) dających prawie 99% nieporuszonego zdjęcia trudno o ISO 100, 200.
Pamiętam, że Pentax K5 automatycznie wyłączał stabilizację, gdy wykrywał przykręcenie do statywu, tak samo robi każdy tele z IS od Canona i pewnie Nikona.
Jeżeli ktoś jest za Pan brat ze statywem, albo monopodem, to można bez stabilizacji żyć.
PS. Teraz jest chyba jakaś moda na tą stabilizację, Canon przerobił swoje stare stałki, 24, 28, 35 na obiektywy z IS. Plotki chodzą, że będzie 50 i 85 też z IS.
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
Cytat:
Zamieszczone przez
gibberpl
Podchodzę do tego z rozwagą. ...
Pamiętam, że Pentax K5 automatycznie wyłączał stabilizację, gdy wykrywał przykręcenie do statywu, tak samo robi każdy tele z IS od Canona i pewnie Nikona.
PS. ....
EM-5 też sie tak zachowuje, sądzę, że późniejsze wyższe modele body też, ale trzeba poczekać na wypowiedzi użytkowników.
Poza tym w czym problem, można wejść w menu i ustawić w pozycji off...
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
Cytat:
Zamieszczone przez
chomsky
Darekw1967- to oczywiste, że stabilizacja nie zawsze jest wymagana, w dzień w słońcu nie, dyskusja tyczy trudnych warunków i braku światła.
Za moment sam sobie przeczysz i twierdzisz, że "praktycznie nigdy jej nie wyłaczam i pozostawiam to automatyce." czyli korzystasz. Inni nie mają w korpusie i korzystają z tej w obiektywie.
Chodziło o szkło Fuji dyskusję rozpoczął test tegoż szkła 10-24.
Witam !
Napisalem, ze dla szerokiego kata przy jasnym szkle i dobrym wysokim ISO mozna focic bez stabilizacji.
To, ze z Olku mam na stale wlaczona stabilizacje nie oznacza, ze w praktyce ma ona zawsze sens.
90% lub wiecej moich zdjec po prostu jej nie potrzebuje ;)
Jak foce bawiace sie dziecko w swietle zastanym stabilizacje mi nic nie daje bo potrzebuje krotkiego czasu i
tutaj bardziej mi potrzeba jasnego szkla i dobrego wysokiego iso.
Pozdrawiam
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
Cytat:
Zamieszczone przez
chomsky
.... Ty piszesz, że dawniej nie było wynalazku to i teraz niepotrzebne...
Czytaj może z zrozumieniem. Nie pisałem, że niepotrzebna tylko, że przez dziesiątki lat sobie radzono bez stabilizacji, a to jest duża różnica.
Cytat:
Zamieszczone przez
chomsky
...i że jak nie możesz to nie robisz. Wybacz. Bez komentarza pozozostawiam twoje rewelacje.
Ty pewnie jak masz teleobiektyw np. 300mm z stabilizacją i są bardzo trudne warunki (wychodzą Ci czasy dajmy na to 1/4s) namiętnie robisz zdjęcia. Przecież masz stabilizacje. To jest dopiero rewelacja.
Stabilizacja pomaga ale nie jest lekarstwem na każde warunki. Przy nocnych zdjęciach gdzie czasy wychodzą rzędu sekund stabilizacja jest bezużyteczna, a nawet szkodliwa (statyw). To tyle.
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
Potrzebnych rzeczy jest niewiele: woda, jedzenie, schronienie, stado. Cała reszta to tylko udogodnienia. No może niektórzy mają jeszcze potrzebę mówienia, co komu jest potrzebne ;-)
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
Cytat:
Zamieszczone przez
epicure
No może niektórzy mają jeszcze potrzebę mówienia, co komu jest potrzebne ;-)
I powoli na temat kobiet przechodzimy w inteligentny sposob:wink::mrgreen::mrgreen:
Moze bedzie ciekawiej.
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
Cytat:
Zamieszczone przez
Mirek54
I powoli na temat kobiet przechodzimy w inteligentny sposob:wink::mrgreen::mrgreen:
Moze bedzie ciekawiej.
O! Widzę, że nie tylko ja tak to odczytałem ;):mrgreen:
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
Cytat:
Zamieszczone przez
Mirek54
I powoli na temat kobiet przechodzimy w inteligentny sposob:wink::mrgreen::mrgreen:
Moze bedzie ciekawiej.
no to się rozbawiłem , czyszczenie monitora jako bonus gratis....
Musisz rozdać trochę punktów innym użytkownikom zanim będzie można przyznać punkty Mirek54.
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
Darekw1967- ten fujinon 10-24/ f.4 od ktorego wszystko sie rozpoczęło to nie takie jasne szkło. Gdyby go przymknąc do f8 dla względnie dużej GO to w lesie, wieczornym pejzarzu, choćby miejskim, miejsce na stabilizację się znajdzie bardzo łatwo.
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
Jako posiadacz systemu Fuji napisze tak - gdyby ten nowy zoom nie miał stabilizacji to nawet bym na niego nie spojrzał i wybrałbym bez wahania 14ke. Autor z optycznych patrzy wyłącznie pod swoim kątem i może jeszcze pod kontem środowiska w którym się obraca. Czyli najważniejszy jest efekt końcowy - obrazek. Jak ma złe warunki to zdjęć nie robi i czeka na światło, a jak chce robić zdjęcia wieczorne/nocne to zabiera z sobą statyw.
Jest jednak spore grono fotografów "nie fanatyków", którzy głównie robią zdjęcia w trakcie wakacji, wycieczek i nie bardzo im się chce nosić statywy przez kilkanaście godzin aby wieczorem zrobić kilkanaście zdjęć. Popatrzyłem na swoje zdjęcia z ostatniego wypadu i najbardziej podobają mi się te nocne z czasami 1/15 do 1/30s i na szerokim końcu. Nie mam pewnej ręki więc stabilizacja na pewno mi pomogła a nie bardzo wyobrażam sobie włóczenia się przez kilkanaście godzin ze statywem pod pachą. Na pewno zrobiłbym lepsze zdjęcia gdybym miał ten statyw ale czy na pewno równie dobrze bym się bawił? Wątpię.
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
No i jeszcze zdarzają się sytuacje, kiedy ustawianie się ze statywem może skończyć się zainteresowaniem ze strony amatorów cudzego mienia...
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
Cytat:
Zamieszczone przez
Fisher7811
No i jeszcze zdarzają się sytuacje, kiedy ustawianie się ze statywem może skończyć się zainteresowaniem ze strony amatorów cudzego mienia...
Za chwilę dojdziemy, do wniosków, że najlepiej nie fotografować bo niebezpiecznie....
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
ja wyłączam satbilizację przy panningu... w innych przypadkach mam włączoną... pozdrawiam.
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
W opiniach do pierwotnego artykułu jest wypowiedź o potencjalnych uszkodzeniach obiektywów ze stabilizacją [lekkie puknięcie]. Czy wiadomo jak to wygląda ze stabilizacją matrycy. Pewnie podobnie i aparat będzie bardziej podatny na jakies dość gwałtowne wstrząsy. Czy wyłączenie aparatu "parkuje stabilizację"? U mnie po wyłączeniu potrząsając lekko, coś grzechocze - może to ma związek ze stabilizają.
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
Matryca jest lekka, prawdopodobieństwo uszkodzenia stabilizacji w korpusie jest niewielkie, ale możliwe.
Soczewki w obiektywie, mają sporą wagę w porównaniu z matrycą, a ich zawieszenie w obiektywie ze względu
na małą przestrzeń wewnątrz obiektywu jest delikatniejsze, co skutkuje większą awaryjnością przy uderzeniach.
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
Cytat:
Zamieszczone przez
henry1
Matryca jest lekka, prawdopodobieństwo uszkodzenia stabilizacji w korpusie jest niewielkie, ale możliwe.
Soczewki w obiektywie, mają sporą wagę w porównaniu z matrycą, a ich zawieszenie w obiektywie ze względu
na małą przestrzeń wewnątrz obiektywu jest delikatniejsze, co skutkuje większą awaryjnością przy uderzeniach.
Też tak mi się wydaje, osobiście nie znam przypadku by ktoś uszkodził stabilizację matrycy w przeciwieństwie do tej w obiektywie.
Mi się nawet tej w obiektywie nie udało uszkodzić, mimo że zaliczył niejedno puknięcie i to nielekkie, włącznie z glebą. Na pewno dużo zależy jak to jest zrobione w danym obiektywie i od szczęścia/pecha :grin:, tak czy inaczej lepiej unikać takich zdarzeń.
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
Kolega kiedyś upuścił soniaka i dostał ofertę wymiany matrycy w cenie aparatu.
Oczywiście, że sprzęt z ruchomymy częściami jest bardziej podatny na uszkodzenie. Tylko tą drogą dojdziemy do konkluzji, że najlepszy aparat to analog czysto mechaniczny z obiektywami z najtwardszej stali i szkła.
Jeśli chodzi o to co tak ciężko lata w wyłączonym E-M1 to stawiam, że jest to to samo co tak pięknie szumi po włączeniu.
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
Ale teorie macie :) Przecież stabilizacja w obiektywie nie porusza wielką soczewką, tylko malutkim szkiełkiem gdzieś w środku układu optycznego. I jeszcze awaryjność przy uderzeniach... Skąd te statystyki? :)
-
Odp: O stabilizacji - kiedy zbędna, a kiedy wręcz szkodzi
Cytat:
Zamieszczone przez
epicure
Ale teorie macie :) Przecież stabilizacja w obiektywie nie porusza wielką soczewką, tylko malutkim szkiełkiem gdzieś w środku układu optycznego. I jeszcze awaryjność przy uderzeniach... Skąd te statystyki? :)
Statystyk nie znam, pewnie serwis mógłby coś powiedzieć. Znajomemu kiedyś w Canonie poleciała stabilizacja po upadku. W uszkodzenie stabilizacji po lekkim puknięciu jakoś nie chce mi się wierzyć szczególnie po własnych doświadczeniach :grin:.