Niesamowite ujęcia. Pozytywnie zazdroszczę :) I czekam na kolejne zdjęcia!
Wersja do druku
Niesamowite ujęcia. Pozytywnie zazdroszczę :) I czekam na kolejne zdjęcia!
Obiecuję, że dzisiaj wieczorem doślę - ostatnio miałem nawałnicę pracy.
Na ostatnim zdjęciu ciekawie komponuje się Budda z lampą uliczną, podkreśla wielkość postumentu.
Spróbowałem spełnić Twoje życzenie :)
https://forum.olympusclub.pl/attachm...3&d=1326727551
Hehe, no jeśli chodzi o usunięcie samej lampy to fajnie, ale już zmiana drzewek i dodanie lekkiej poświaty mniej mi się podoba, a może to rozjaśnienie i u mnie to tak widać?
Witajcie, chciałbym podzielić się z Wami kolejną częścią wspomnień ze Sri Lanki..Zanim ochłonęliśmy po z lekka niebezpiecznej wspinaczce na Mihintale, przyszło nam kolejnego dnia zmierzyć się dość sporą skałą w Sigirija. Żadne opisy i żadne zdjęcia nie mogą oddać niesamowitych wrażeń, jakie wywiera na zwiedzających ta niezwykła dawna lankijska stolica. Na lewo równina, na prawo równina a i za nami teren niczym nie zmącony choćby najmniejszymi pagórkami. Na wprost jednak wyrosła przed nami 200-metrowej wysokości skała z obłym zarysem. Już sama jej obecność w tak równinnym terenie wywołuje niesamowite zdumienie potęgowane jednak faktem świadomości, iż na tej skanie zbudowano ogromny pałac z fortyfikacją. Wizjoner, który stworzył to dziwo, był bodaj najbardziej interesującym w dziejach wyspy władcą. Kassapa - bo tak właśnie nazywał się syn króla Dhatuseny - nie miał większych szans na odziedziczenie tronu, ponieważ jego matka nie pochodziła z królewskiego rodu. Następcą tronu miał zostać natomiast jego przyrodni brat Moggallana. Ambicja i chęć władzy sprawiły, że Kassapa nie cofnął się przed niczym by stać się władcą wyspy. Początkowo uwięził swojego ojca, a gdy ten nie chciał zdradzić mu tajemnicy, gdzie chowano królewskie skarby - zamordował. Moggallana, jego młodszy brat, zmuszony był uciekać do Indii. Mając przeświadczenie o tym, iż Mogallana kiedyś wróci, aby odzyskać należący mu się tron i pomścić śmierć ojca, przeniósł stolicę Sri Lanki do Sigirii, gdzie wybudował ogromny pałac z myślą o o obronie. Naturalne walory skały wzmocniono sprytnymi strategiami. Zbudowano szerokie fosy i kamienne mury, niemające sobie równych nigdzie indziej na wyspie. Zewnętrzna fosa była tak skonstruowana, że na wypadek ataku wroga można było zatopić cały cały obszar pomiędzy dwoma fosami. Na samym szczycie skały wciąż ztoi gotowa do walki katapulta. I teraz naprawdę porażająca informacja.. Aby strażnicy nie zasypiali podczas warty, ich posterunki umieszczono w takich punktach, że przy najmniejszej stracie czujności spadali w dół, tracąc życie (więc raczej mało kto przysypiał, mając kilka centymetrów przed sobą przepaść a za sobą ścianę skały. Odwet nastąpił 18 lat po przejęciu w niechlubny sposób przez kassapę tronu. Mimo tak wielkich fortyfikacji, Kassapa zdecydował się wraz ze swoją armią wyjść bratu naprzeciw. Pech chciał, że Kassapa przestraszył słonia, którego dosiadał i który poniósł go w przeciwną stronę. Jego armia odebrała to jako sygnał do odwrotu i całkowicie straciwszy szyki zaczęła wycofywanie się. Kassapa wiedział, że to już koniec i chcąc uniknąć niewoli poderżnął sobie gardło. Urokliwość miejsca z racji na jego historię dodatkową potęgują prastare malowidła skalne przedstawiające panny lub nałożnice dworu Kassapy. Wspinaczka troszkę trwała ale było warto. Piękne widoki, satysfakcja no i to liczenie schodka po schodku...N górze poza ruinami widać pozostałości po basenach i ogrodach. Skała nazywana jest lwią platformą z racji na ogromne łapy wyrzeźbione w skale. A po zejściu czekały na nas węże :) Ten był chyba niegroźny, ale trzeba wiedzieć, że Sri Lanka jest miejscem gdzie od ukąszenia węży ginie najwięcej osób na świecie!!
https://forum.olympusclub.pl/konkurs...56_resize1.jpg
https://forum.olympusclub.pl/konkurs...m/PC090381.jpg
https://forum.olympusclub.pl/konkurs...m/PC090388.jpg
https://forum.olympusclub.pl/konkurs...80_resize1.jpg
https://forum.olympusclub.pl/konkurs...14_resize1.jpg
https://forum.olympusclub.pl/konkurs...403_resize.jpg
https://forum.olympusclub.pl/konkurs...410_resize.jpg
https://forum.olympusclub.pl/konkurs...418_resize.jpg
Niezwykłe miejsce. Fajny opis i dokumentacja fotograficzna. :grin:
Szkoda trochę, że w scenie kuszenia łep węża uciekł z GO. :wink:
Bardzo fajna relacja, zarówno fotki jak i opis.
Swoją drogą ta Pani z wężem... Odważna bardzo :shock:
Za Chiny Ludowe bym tego czegoś nie tknęła! Brrrrr :???:
Ta Pani z wężem to moja żona. Udało mi się zrobić zdjęcie na którym główka węża też jest ostra ale niestety usłyszałem "tamto niena tym wyszłam lepiej;) ". A tak na marginesie, to że na Sri Lance jest najwięcej śmiertelnych ukąszeń na świecie to fakt, ale wydaje mi się, że te węże, które turyści mogą na siebie założyć nie mogą im zrobić krzywdy - tak mi się przynajmniej wydaje :) Wielkie dzięki za odwiedziny:)
Kolejnym etapem naszej drogi przez Sri Lankę była fabryka drewna. Moglismy tam podziwiać tysiące rożnych figurek wykonanych z różnego rodzaju drzewca. Szczególnie ciekawe były te przedstawiające hinduskich bożków. Oczywiście najwięcej było tych przedstawiających Buddę.. https://forum.olympusclub.pl/konkurs...447_resize.jpghttps://forum.olympusclub.pl/konkurs...62_resize1.jpgPo opuszczeniu fabryki drewna udajemy się do Polonnaruwy - pieknie zachowanej średniowiecznej stolicy. W swoich najlepszych czasach miasto było chronione przez 6-kilometrowej długości silne mury obronne. Polonnaruwa miała tak dużą range wojskową, że nadano jej nazwę Kandawuru Nuuwara - czyli miasto obóz. Podobnie jak i inne regiony tak i Polonnurawa miała problem z dostarczeniem dostatecznej ilości wody swoim mieszkańcom. Podobno król Parakramabahu ogłosił, że ani jedna kropla wody nie może spłynąć do oceanu, jeśli wpierw nie posłuży celom człowieka. Zarządził on w tym celu budowę wielkiego sztucznego zbiornika Parakrama Samudra zajmującego powierzchnię 2430ha! Muszę przyznać, iż ogrom zbiornika powoduje, iż nietrudno pomylić go z.. morzem. Będąc w Polonnurawie udało nam się zwiedzić pozostałości po dawnych królewskich pałacach, świątyniach ku czci Buddy, ogrody. Nie będę Was moi drodzy katował nazwami wszystkich obiektów, które udało nam się zobaczyć, bo nie ma to najmniejszego sensu, a tylko bym Was mocniej zanudził... https://forum.olympusclub.pl/konkurs...474_resize.jpgNa pewno duże wrażenie robią Wihara Gal i skalne rzeźby Buddy. Oczywiście teren niejako święty dla Lankijczyków, więc odpowiedni ubranie i spacer boso stanowią warunek wejścia. Nie napisałem o tym wcześniej, ale praktycznie każde miejsce do którego wchodzimy, bez względu czy jest to świątynia czy też otwarty teren, a które jest poświęcone pamięci Buddy wymaga od nas bosej wędrówki. Ponadto wykluczone jest robienie sobie jakichkolwiek zdjęć na jego tle. Wracając do tematu... Ogromna granitowa ściana, nieznani artyści i.. 3 wyrzeźbione posągi buddy oraz kaplica ze starymi malowidłami oddzielająca monumentalne posągi. Naprawdę spora atrakcja i mimo, iż powoli odczuwaliśmy już lekkie zmęczenie wszechobecnym Buddą, to jednak to miejsce wydało mi się naprawdę ciekawe. https://forum.olympusclub.pl/konkurs...497_resize.jpg https://forum.olympusclub.pl/konkurs...499_resize.jpgOstatnim etapem naszej podróży tego dnia był posiłek na farmie. Fajne przeżycie z racji na możliwość spróbowania czegoś, czego już pewnie nigdy nie skosztujemy, a zarazem obcowanie z typową lankijską niestety biedną rodziną. Na farmę dojechaliśmy tuk-tukiem. Trafił nam się chyba nowy model, bo nie nosił jeszcze śladów mocniejszej eksploatacji. Jeśli ktoś z Was kiedyś trafi na Sri Lankę to musi obowiązkowo przejechać się tym śmiesznym pojazdem. Na farmie to czego się spodziewaliśmy czyli - "ogień w ustach".Pierwsze kilka kęsów nie zdradza nadchodzącej "piekielnej" katastrofy. To co jeszcze przed chwilą wydawało się zjadliwe teraz piecze nas od środka - a jak się dowiedzieliśmy potrawy zostay przygotowane specjalnie z myślą o łagodnych europejskich podniebieniach. I tu mała uwaga, nie popełnijcie naszego błędu, za nic nie przepijajcie colą lub innym gazowanym ustrojstwem - to tylko potęguję piekielne uczucie. Najlepsza jest niegazowana woda lub sok z kokosa, którym my się ratowaliśmy. Sambol (na bazie kukurydzy), placuszki, jakaś potrawa bazująca na cebuli, ryba, kulki warzywne, wszystko było niesamowicie ostre (jak zresztą wszystkie potrawy na Sri Lance). Wewnątrz chaty lankijskiej oczywiście obowiązkowy ołtarzy Buddy przyozdobiony plakatami Buddy, z przynajmniej 3 zestawami lampek, których my używamy na choinkę, święcącymi non-stop i jakaś radosna muzyczka w tle :) Dla nas Europejczyków to niespotykany kicz ale tam lubują się w tego typu wystroju.. Na koniec powrót sympatycznym autokarem przyozdobionym wieńcami kwiatowymi - uczucie jakbyśmy się nagle przenieśli na Hawaje. Wesoły kierowca, wesoły autokar, wesoła muzyka z piskliwymi głosikami wykonawczyń. Jednym słowem przesympatyczny, wesoły kicz, za którym szczerze tęsknimy. Niestety nie mam zdjęcia tego śmiesznego autokaru bez mojej osoby więc nie miejcie mi za złe...Lada dzień dorzucę nowe zdjęcia, których jeszcze nie prezentowałem. Pozdrawiam forumowiczów odwiedzających tę fotorelację.
Jako, że uwielbiam ostre potrawy (łyżeczka tabasco czy niezła porcja papryczki habanero nie stanowią problemu) to zaczyna mnie coraz bardziej kusić "ichnia" kuchnia ;) Czekam na fotki kuchni, potraw i "głębszego" potraktowania tematu (jak u Muminka w wątku z Wietnamem ;) )
Ja też jestem fanem ostrych potraw i moja kuchnia też jest bogata w tego typu specyfiki, ale uwierz mi, to co się tam je nie można nazwać po prostu ostrym, czy super ostrym :)
Robisz smaka na dobre żarcie ;) Albo jeszcze lepiej na wyprawę :) O właśnie (być może przeoczyłem, jeśli tak to nie było pytania) jak sprawy ogranizacyjno-finansowe jeśli chodzi o taki wyskok ?
Nam się udało dorwać tę wycieczkę za bardzo fajną cenę (ale kupiliśmy ja pół roku wcześniej i na jakiejś mega promocji). Dawaliśmy 4 tys, zł od osoby za 14 dni w opcji 7 dni objazdu i 7 dni wypoczynku w hotelu 3* z All Inclusive. Dla porównania ta sama wycieczka gdy wylatywaliśmy, czy choćby teraz kosztuje około 6000-6500 zł, także naprawdę nam się udało trafić na świetną cenę. Jeśli już byś się decydował to lepiej dołożyć kilka stówek i lecieć do Tajlandii, na jest jednak bardziej turystycznie nastawiona jest gdzie pójść kawę wypić, świątynie są bogaciej przyozdobione, itp..
Pisałeś, że zbyt dużo tam posągów Buddy. Mnie zainteresował rysunek kamiennych słoi na tych podobiznach i kunszt kamieniarzy którzy wydobywali te podobizny ze skały. Z ostatnich wrzutek zainteresowała mnie ta stolarska. Takich warsztatów w naszej Europie nie uświadczysz, nawet ciupagi przyjeżdżają od Chińczyków. No chyba, że na jakichś warsztatach lub u pasjonatów.
Pozdrawiam AP.
Ciekawa relacja i zdjęcia. Pozdrawiam.(fajne z pracowni rzeżbiarskiej)
Miło Was zobaczyć :)
Podziwiam urodę i odwagę Małżonki - serdecznie Was pozdrawiam i dziękuję z ciekawą relację :)
ładnie podane - zwłaszcza te zbliżenia ludzi i zwierząt :)
w egzotycznych zdjęciach przepadam za innymi od naszych kolorami
Swietna relacja.
Macie ochotę na dalszą relację i zdjęcia, których jeszcze nie pokazywałem, czy może jesteście już trochę zmęczeni tematem i lepiej odłożyć to w czasie?
Bodzip.... Jak to zrobimy, to osiem1984 już nam nigdy zdjęć nie będzie pokazywał. Nie zabija się kury znoszącej dobre zdjęcia:wink:
Ale zawsze można troszkę uszkodzić - np odbić nerki ;)
osiem1984 dawaj zdjęcia i nie pytaj czy możesz :)
No nie...
Spotykasz nas tu jeszcze ,to się nie pytaj tylko wrzucaj i komentuj!
---------- Post dodany o 16:23 ---------- Poprzedni post był o 16:21 ----------
Wy tam obaj z południowego wschodu, z innego beskidu - proszę mi tutaj nigdy, podkreślam nigdy nie używać gróźb karalnych!
I żeby mi się to nie powtórzyło...
Pozdrawiam AP.
Poddaję się samoukaraniu :oops: - nie będę oglądał tego wątku
Witajcie ponownie. W obawie o własne zdrowie a przede wszystkim nerki zobowiązuję się pisać dalej :) Kolejny dzień naszej podróży stał pod znakiem Buddy, a nawet trafniej napisać wielu Bud ale po kolei. Po porannym śniadanku ruszamy do fabryki batiku. Oglądamy w niej tkaniny stworzone wspomnianą techniką malarską, polegającą na kolejnym nakładaniu wosku i kąpieli tkaniny w barwniku, który farbuje jedynie te miejsca, które nie zostały zamaskowane warstwą wosku. Taki lekko prymitywny photoshop wymagający trochę fizycznego zachodu :) W fabryce jesteśmy około 40 min i wyruszamy do jaskiniowych świątyń w Dambulli.
https://forum.olympusclub.pl/konkurs...m/PC100527.jpgPośrodku Trójkąta Kulturowego w imponującej 160-metrowej skale koło miasta Dambulla mieści się najbardziej okazała i otoczona największą czcią buddyjska jaskiniowa świątynia na Sri Lance. Od czasu, gdy w I w. p.n.e. utworzył ją uprzednio wygnany król - uwaga trudna nazwa - Walagambahu I, świątynie nawiedziły miliony pielgrzymów z całego świata. Władca straciwszy tron na rzecz tamilskich najeźdźców (Tamilowie - to jedna z nacji na Sri Lance, zamieszkująca północną część kraju, stanowi ok 20% Lankijczyków), przez 14 lat ukrywał się tu w pieczarach, a potem w akcie wdzięczności za odzyskanie tronu w Anuradhapurze, zbudował świątynię. Naprawiano ją i powiększana kilka razy. Już na samym wstępie mamy do czynienia ze sporym kontrastem. Z jednej strony świątynie skalne, efekt pracy utalentowanych rzemieślników, z drugiej strony ociekająca kiczem świątynia "Golden Tample", będąca efektem działań obecnych budowniczych, z nijak komponującą się z otoczeniem dłuuugą procesją na moje oko plastykowych buddyjskich mnichów niewiele różniących się od krasnali ogrodowych. Kiczem nie będę się zajmował, bo szkoda mojego i Waszego czasu, dlatego opiszę to co warto opisać - czyli świątynie jaskiniowe. Na początku podchodzi się pod górę - jest dość stromo ale podejście nie stanowiło większego problemu. Widok z góry jest dość ciekawy mimo, iż nie jesteśmy wcale tak wysoko 341 m n.p.m.Siedzimy na schodkach i wsłuchujemy się w opowiadania przewodnika. Obok nas na murku siedzi banda małp - 5 kumpli przypatrujących nam się z odległości 50 cm. Mają dziwne miny - nie podobamy im się chyba. Wcinają kokosy i nadal patrzą. Nagle łapa jednej z nich powędrowała na włosy pewnej Pani siedzącej najbliżej. Trzeba być czujnym nigdy nie wiadomo kiedy zaczną chcieć się bawić, lub kiedy będą złe. Dla kogoś kto wybierze się kiedyś na Sri Lance ważna rada - zamykajcie okna pomieszczeń w których śpicie, szczególnie jeśli będziecie spali w dżungli. W przeciwnym wypadku albo napotkacie w pokoju małpy albo ich nie spotkacie, bo uciekły z Waszymi rzeczami na drzewa..
https://forum.olympusclub.pl/konkurs...531_resize.jpg
Wszystkie pieczary są do siebie podobne i generalnie można znaleźć w nich to samo czyli figury Buddy. Nie oszukam Wasjeśli powiem, że różnorodności wielkiej w tym nie ma, jako że np w jednej świątyni możemy zauważyć około 20 takich samych figur. Pierwsza pieczara to wiharaja Dewaradźa. Mamy tu 14-metrowej długości śpiącego Buddę, wyrzeźbionego w jednym fragmencie skały. Druga jaskinia to Świątynia Wielkich Królów - największa w Dambulli i najbardziej ekscentryczna. Mamy tu całą masę rzeźb - największą liczbę w całym kompleksie. Spore wrażenie wywołują malowidła pokrywające ściany oraz sufit. Trzecia jaskinia nosi nazwę wiharaja Maha Alut. Powstała za panowaniajednego z ostatnich wielkich królów Kandy. Znajdziemy tu to samo co w poprzednich czyli ponad 50 figur (praktycznie takich samych) przedstawiających Buddę. Wiharaja Pacchima to czwarta z jaskiń. Nie muszę chyba pisać co można w niej zastać? Z ciekawszych jej elementów można wymienić małą dagobę, która według legendy zawierała klejnot królowej Somawathie - ale kim ów królowa była, niestety nie wiem, więc nie opiszę..
https://forum.olympusclub.pl/konkurs...564_resize.jpg
https://forum.olympusclub.pl/konkurs...571_resize.jpg
https://forum.olympusclub.pl/konkurs...582_resize.jpg
https://forum.olympusclub.pl/konkurs...m/PC100596.jpg
https://forum.olympusclub.pl/konkurs...610_resize.jpg
https://forum.olympusclub.pl/konkurs...615_resize.jpg
Jak znajdzie się czas to jutro wrzucę kolejną część. Muszę się trochę usprawiedliwić. Wszystkie zdjęcia robione w jaskiniach były robione z ręki. Na domiar złego trafiliśmy na święto buddyjskie toteż praktycznie walczyliśmy o każdy metr z pielgrzymami :(.
Ciekawe zdjęcia i opis, ale małpa jedząca kokosa najbardziej mi się podoba :).
Mam pytanie. Lankijczycy się modlą w świątyniach. Te modlitwy, to np. prośby do wysłuchania (przez kogo?) podziękowania (dla kogo?), czy rozważania o życiu i przyszłości świata? Do kogo modlą się buddyści przed figurami?
Pzdre, TJ
No właśnie to jest pewna niedorzeczność. Z jednej strony Lankijczycy uważają buddyzm jako filozofię i tak nam go co niektórzy przedstawiali. Ponadto Budda podobno osiągnął stan para-nirvany (niektóre rzeźby ukazują buddę leżącego z jednym z palców u nóg dłuższym od innych - nie pamiętam, którym, co odróżnia ten stan od stanu nirvany), co u nich jest stanem ostatecznym, więc można uznać, że Buddy nie ma już ani ciałem ani duchem a sam odszedł w nicość (tak nam to przynajmniej tłumaczył przewodnik). Z drugiej zaś strony hołd jaki oddają Buddzie, sposób jaki celebrują święta, które są mu poświęcone, jaki szacunek oddają relikwiom mógłby wskazywać na bardziej religijny charakter.. Tym bardziej, ze często medytacja, rozważania o przemijaniu i kruchości świata wypierane są przez modlitwy i podziękowania, które własnie odbywają się przed figurami Buddy. Przewodnik mimo, iż buddysta nie umiał nam nigdy jednoznacznie odpowiedzieć czy dla nich buddyzm to filozofia jedynie czy już religia, a sam Budda czy jest jedynie nauczycielem, któremu oddają szacunek, czy już może Bogiem, którego czczą. Dla mnie osobiście Lankijczycy traktują to jako religię mimo, iż temu zaprzeczają. Jak dla mnie jednak wyraźna jest różnica między chrześcijaństwem, judaizmem czy islamem, gdzie moim zdaniem "każdy trybik" kręci się prawidłowo, a buddyzmem, gdzie widzę dużo nieuporządkowania, chaosu, wiele niedopowiedzeń i sprzeczności. Oczywiście jeśli uraziłem kogoś, kto jest buddystą to bardzo przepraszam, ale to tylko moje własne odczucia wynikające z być może zbyt powierzchownych obserwacji.
Nie było na tej wycieczce przypadkiem Renaty z siostrą z Lublina ?
Chyba była Pani Renata :) i ze znajomymi ze Śląska.
---------- Post dodany o 14:27 ---------- Poprzedni post był o 14:26 ----------
A siostra p. Renaty chyba już nie z lublina tylko okolice Szczecina/Bydgoszczy?
nom, dokładnie tak :) Widziałem jej zdjęcia ostatnio i większość Twoich kadrów jest u niej :)
Podoba mi sie Budda. Opis ciekawy.
Sądzę, że zwykli ludzie traktuję Buddę jako bóstwo, bo jak inaczej można potraktować oddawanie czci, składanie darów? Kult jednostki, materializm dialektyczny?
Z jednej strony mówi się, że buddyzm, to tylko filozofia istnienia, osiągania doskonałości, a z drugiej strony jest tam czczonych wielu oświeconych następców Buddy jak bóstwa, uznaje się niebiosa jako najwyższą instancję, a także przyjmuje się koncepcję karmy - sumy grzechów i dobrych uczynków oraz mało zrozumiały dla europejczyków łańcuszek reinkarnacji, czyli zdarzeń nadzwyczajnych, które w chrześcijaństwie są nazywane wprost cudami.
W sumie moim zdaniem, to jest jak najbardziej religia, tylko tym różniąca się od ściśle definiowanych religii, że nie ma w niej centralnej siły sprawczej dającej początek światu (w buddyźmie świat nie ma początku ani końca) - Boga stwórcy zastępując ją kosmosem, dążeniem skończoności i niedoskonałości ludzkiego bytu (w danym wcieleniu) do pełnej harmonii z nieskończonością niebios.
Uff.
Pzdr. TJ