Podejrzewam że przy wołaniu filmu poprosiłeś o "skany" na płycie. Jeśli się nie mylę efekt jest właśnie taki jak na zamieszczonych zdjęciach !
Kolega Centus ma rację: lepiej powierzyć materiał wyspecjalizowanej firmie lub skanować samemu.
Wersja do druku
jezeli jeszcze moge cos dodac,
moja metoda jest taka, lab i to wybrany i przetestowany, ma tylko wywolac film, calosc (na moje potrzeby) skanuje sobie sam na tanim skanerze (tani skaner nie musi tez oznaczac kiepskich skanow), natomiast pojedyncze klatki w kazdej chwili moge zlecic do zeskanowania w wyspecjalizowanym miejscu, gdzie uzywaja sprzetu wartego tyle co samochod, siedzi tam czlowiek ktory zjadl zeby na skanowaniu i poligrafii, a zeskanowanie jednej klatki kosztuje sporo wiecej niz skanowanie calego filmu w zwyklym fotolabie
no tak dostałem zeskanowane zdjęcia i wywołany film z labu za ekstra skan 60 zł z wypaleniem cd. Wmawiam sobie że to artystyczne ziarno :( A gdzie w Poznaniu wywołać film by nie spierdzielili?
60 zl to jakos potwornie drogo, zwlaszcza za taka kiepscizne. Ilosc ziarna, ktora widac juz na zmniejszonym zdjeciu poraza :-( Ja przylaczam sie do kolegow, albo wlasny skaner, nawet w miare niedrogi, albo sprawdzeni fachowcy...
---------- Post dodany o 13:45 ---------- Poprzedni post był o 13:03 ----------
Tak BTW, bez ICE, ale cena:
http://www.ebay.de/itm/280935539549?...#ht_500wt_1182
jakies 300 zl z przesylka ;-)
60 bo chciałem w najwyższej jakości
zdjęcie po 30 mega :D
Kiedyś w Poznaniu korzystałem z usług tej firmy:
http://allegro.pl/pfc-skanowanie-neg...546541238.html
Byłem zadowolony ! pewnie nie będzie problemu aby osobiście się do nich wybrać.
Polecam też:
http://www.skanowanie.org/
Jeśli zdecydujesz się na samodzielne skanowanie, pomocny będzie wątek na forum Pentaxa poświęcony tylko temu zagadnieniu:
http://pentax.org.pl/viewforum.php?f=39
dzięki za pomoc
mam nadzieje że kolejny negatyw wywołam i zeskanuje idealnie
Z mojego doświadczenia w kwestii kliszaków i skanowania, wynika że z plaszczaka (obojętnie jakiego) maksymalnie wyciąga się około 2000dpi, czyli z małym obrazkiem mamy około 3000x2000 pikseli. Rozdzielczość nie jest tu jednak problemem, bo spokojnie starcza do wydruku A4, problemem jest to jak sobie poradzić w wygiętą kliszą co przekłada się na problemy z ostrością.
Dobry, specjalizowany skaner do małego obrazka z miejsca daje 4000dpi i dużo lepszą ostrość skanu.
Plaszczaki dobre są do średniego obrazka.
Moje skromne dotychczasowe doświadczenia też to potwierdzają.
Zastanawiam się jednak nad zakupem kolejnego płaszczaka - Canona 9000f i używanie go z silverscanem i szybką do skanowania. Większość testów jest robiona przy uzyciu standardowego oprogramowania i dostaję tylko adnotację, że jakość skanu jest lepsza?? przy użyciu oprogramowania dedykowanego.
Szukałem jakiś przykładów dobrze zeskanowanych klisz i kilka znalazłem ale na żadnej z nich nie było głębokich czerni, były też chyba obrabiane dodatkowo więc ciężko jest coś powiedzieć o samym skanerze.
Ten Canon trochę mnie interesuje bo dostaję za darmo PS Elements którego i tak chcę nabyć i silverscan więc za sam skaner wychodzi b.tanio.
Przez jakiś czas używałem VueScan. I jedyne co daje lepszy software jest to, że ma bazę klisz kolorowych, co przekłada się na mniej roboty przy uzyskaniu "prawdziwych" kolorów.
Spędziłem wiele godzin na testach przeróżnych opcji VueScan w kwestii uzyskania lepszego obrazka, niestety różnica w stosunku do standardowego oprogramowania np. Epsona jest chyba żadna. Dużo więcej można wycisnąć w postprocesie z użyciem PS'a czy czegoś podobnego. Ostatnio po zmianie komputera nawet nie chce mi się instalować VueScan'a, używam wyłącznie programu Epsona.... tym bardziej że używam głównie Provia lub XP2.
Niestety, chcesz mieć lepsze scany, kup lepszy scaner (czyli dedykowany do klisz).
Zrezygnuję zatem z płaszczaka. Teraz po znajomości skanuje mi klisze gość z labu Fuji ale kolory są zbyt nasycone i często zbyt wyostrzone.
Pomyslę za jakiś czas o skanerze Reflecta crystalscan 7200 z ice i AF. - mało popularny ale wg testów jest lepszy od Plusteca 7400. Często są promocje na niego w Amazonie i firma dodaje PS Elements i silverscan. W używki nie bardzo chcę wchodzić.
Może w ten sposób: http://www.dfv.pl/szkola-zaawansowani-foto.html?id=430
Opis co do efektów brzmi zachęcająco...
Te porównywalne skany z labu są takiej sobie jakości. W trakcie skanowania też możemy sobie poprawić kontrast, kolory, jasność... dodać nawet profile skanowanych filmów. Myślałem o tym, mógłbym nawet wykonać coś podobnego z kawałka deski i kartonu ale wg mnie skaner jest lepszy i lepiej oddaje negatyw.
Czym wogóle skanujecie, bo zakładam, że większość posiada Epsony. Jak do tej pory Epsonscan dawał najlepsze odwzorowanie kolorów z negatywów. Wyjątkiem jest skanowanie negatywu Kodak Ektar. Próbowałem Vuescan - tragedia. Jeśli będę musiał poszukam płyt i zainstaluję Silverfasta (dostałem do V700) ale czy warto ?
Mnie osobiscie Silverfast nigdy nie pasowal interfejsem usera, ale ma troche zaawansownych funkcji i faktycznie ludzie chwala. Jak mialem Perfection 3200 to skanowalem Epson Scanem, glownie format 4x5" i dawalo to niezle rezultaty.
Chyba kończę z negatywami C-41, tylko B&W i E-6. Może skanować C-41 jako slajd i obrót robić w Ps?
Mogę wymienić się na jakiś B&W - byle nie Rollei. Mam 3xKodak Ektar 100 i 1xFuji Reala 100. Niestety chodzi o średni format 120.
Skanowanie jako slajd materialow negatywowych moze przyniesc niezle rezultaty. Tak robi Alkos z Pentax@PL z materialami cz-b:
http://pentax.org.pl/viewtopic.php?t=5316
Czytałem o tym i zastanawiam się czy to jednak nie jest powodowane innym podejściem programowym do skanowania slajdów. Wiadomo, że slajdy są wymagające i może skaner domyślnie je trochę inaczej traktuje - jakaś ukryta interpolacja. W przeciwnym razie skąd tak różnica?
Ja im więcej czytam o skanerach tym bardziej jestem przekonany do płaszczaka - chyba jednak zakupie Epsona v600. Dostanę silverscana i PS Elements. Płaszczak to nie to co skaner dedykowany ale mogę na raz wrzucić w ramce 12 klatek filmu - szybki podgląd, wybór materiału i skanowanie.
Tak zrobiłem przed chwilą i...Ektar to jednak wyzwanie dla automatyki skanera, coś jak Kodachrome.
B&W z automatyki idzie pięknie.
http://farm9.staticflickr.com/8298/7...378ac8f2_h.jpg
Ja skanuję teraz za pomocą Olka z obiektywem makro i wyniki są niezłe, ale jednak na posiadanym przeze mnie skanerze dedykowanym wyniki były lepsze.
Ale zawsze jest jakieś ale, zeskanowanie 36 klatek na Plusteku 7200 trwało tyle, że sprzedałem go w cholerę!
Jeśli chodzi o lab to nie polecam, straszną kiszkę robią.
A jakie filmy kolorowe najlepiej się skanuje - słyszałem już wcześniej, że Kodak nieszczególnie się nadaje. Teraz mam zapas Fuji Superia Xtra bo z dawnych czasów pamiętam, żeby wywoływać filmy tylko labie prowadzonym przez producenta.
2ev - dlatego chcę wybrać płaszczaka - słabsza jakość ale skanowanie po koleji 36 klatek to katorga.
Nie znam szybszej i lepszej, jeśli chodzi o jakość, zwłaszcza wiekowych materiałów, od tej:
http://as.elte-s.com/patrz/poczytaj.htm
A tu przykłady: negatyw/skan z odbitki/skan negatywu aparatem.
http://as.elte-s.com/old/l/06/02.htm
Oczywiście zaawansowana wiedza na temat obróbki rawów przyda się.
Istotnie, Reala jest ciężka w skanie (zrobiłem z 8 rolek 120), szczególnie gdy pogoda jest inna niż słoneczny dzień, wtedy emulsja dostaje różne zafarby i ciężko to w postprocesie usunąć. Zamówiłem na próbę Fuji 400H bo też czytałem że w skanowaniu jest wdzięczny. Generalnie 400H kosztuje jakieś 19 zł za rolkę 120 a Velvia 100 i 50 okolice 22 zł za 120. Wybór prosty, wywołanie E-6 mam za 12,80 zł.
Coś z reali, nawet wyszło:
http://farm8.staticflickr.com/7220/7...dbeaa72f_b.jpg
Potwierdzam, ciężkość skanowania Reali polega na dziwnych zafarbach zależnych od naświetlena.
Wywołanie E-6 za 12,80 to bardzo tanio.
Och nie o tym pisze.Pisze o tych "finalnych"z negatywow kolorowych.Mz jeszcze wymagaja korekcji koloru.Dlatego uzylem slowa -probki.Wtedy w tamtych czasach to byly takie podejscia ze wstepna korekcja.Robilo sie zerowa z kolejnym zwiekszonym czasem naswietlania,nastepna to byla juz z filtrami -np.110 40 00,90 50 00,i jeszcze kilka innych.Po ocenie korekcja serii wychodzila powiedzmy 125 45 00.I mozna bylo jechac hurtowo odbitki.Czas i korekcja koloru byl ustalony-dalej jak z czarno bialym tylko inne kapiele.Teraz skanujac negatyw kolorowy robisz to w "szopie" suwakami.
Az se przylkada zrobilemSie troche rozni (kolory)Załącznik 69736iZałącznik 69744
Mój Ojciec bawił się w robienie odbitek z C-41. Generalnie zanim nie ustaliło się balansu przy pomocy 3 filtrów to 99% odbitek szło na przemiał. Tak to zapamiętałem jako 6 latek. Wczoraj mu pokazałem jak się meczę w Ps i stwierdził: synek, gdybym 25 lat temu musiał się tak "męczyć".
Moze nie tyle odbitek co wycinkow ."Pocztowke" darlo sie na cztery czesci i na kazdej na odwrocie oloweczkiem korekcje sie pisalo.W zasadzie po trzech czterech podejsciach czyli dwoch trzech godzinach prob zaczynalo sie przemial odbitek.Odczynniki sie poprzegryzaly i stabilne byly do pracy.
Slajd, to idzie ok.
Jak bym to widział, te całonocne wywoływanie kolorów. Początki zestawem filtrów i ruskim powiększalnikiem Filtry wielkość mniej więcej ramek slajdów wsuwane w odpowiednie miejsce w powiekszalniku.(nazwy nie pamiętam). Marzeniem był Krokus color i obiektyw do niego Janpolcolor . Zanabyłem taki w końcu i tak jak piszesz: zerowa odbitka , potem kilka prób z różnym ustawieniem filtrów i już ze trzy godziny minęły..
W handlu były wtedy (koniec lat 60-tych) zestawy wywołujące i papier węgierskiej firmy Fortecolor.
Ech łza się w oku kręci....
Teraz mają suwaki i jeszcze paprają zdjęcia....:wink:
A tak z innej beczki - takie małe, zwinne, zgrabne i poręczne :)
http://www.czytajniepytaj.pl/tech/ga...nner-1360.html
Dopóki nie wypuszcza tego wynalazku na rynek to nikt nie wie jaka jest jakość. Na pewno nie będzie taka jak ze skanera ale może być na tyle zadowalająca, że takie mini, mini będzie dla wielu bardziej użyteczne niż skaner. Z filmiku na pewno rzuca się prostota obsługi i to jest plus a resztę życie pokaże :)