Tak, to też wróblowe śpiewające, najliczniejszy rząd ptaków :)
Wersja do druku
podobne - przynajmniej samiczka ;)
czas na ostatnią wrzutkę z Bogoty - czyli naszych pierwszych 2ch dni wyjazdu
będzie wszystkiego po trochu, trochę ulicy i klasycznych Kolumbijczyków, trochę obrazków z placu Bolivara jak i różnych zakamarków dzielnicy La Candelaria, czyli najstarszej części miasta, składającej się z labiryntu małych uliczek pełnych kawiarni i galerii sztuki.
38. moja ulica ;)
temu Panu chyba jako pierwszemu machnęłam foto jak pojawiliśmy się w naszym hostelu
Załącznik 213715
39. wzdłuż ulicy pełno było grajków i ulicznych sprzedawców dóbr wszelakich :)
Załącznik 213714
40.młody mocno mnie rozczulił - smutno mi się zrobiło że tak tylko patrzył jak jego koledzy grają a on tylko to obserwuje...
Załącznik 213713
41. okoliczne budki w których można kupić niemal wszystko
Załącznik 213712
42.czytać można wszędzie
Załącznik 213711
43.na Placu Bolivara nie brakuje ulicznych sprzedawców ze swoimi straganami
Załącznik 213710
44.młody sportowiec - kopał jakąś handmade'ową piłkę ze swoim kompanem bądź kompanką ;)
Załącznik 213709
45. jak widać technika wygrywa z córką nawet w Kolumbii..
Załącznik 213707
46.a to cudo samo w sobie które zaobserwowaliśmy na ulicy Bogoty ;)
Pan przenośna budka telefoniczna ;)
w tym momencie korzysta z usług jego telefonów 2 osoby równocześnie - no mega było na to patrzeć ;)
Załącznik 213708
47. pan barista - prezentował sposób parzenia kawy - ponoć była dobra - ale ja nie jestem amatorem kawy - więc jakoś na mnie wielkiego wrażenia nie zrobiła :)
generalnie to była jedna z atrakcji free walking toura jaki sobie ogarnęliśmy
ale okazał się jedną wielką masakrą i koszmarem
to był od a do z marketing szemrany
a pani przewodnik chciała za wszelką cenę zmusić nas do kupowania dóbr wszelakich w odwiedzanych sklepikach i kawiarniach
no kosmos - nie tego oczekiwałam na free walkingu ;)
Załącznik 213706
48. i Bogota nocą - trochę pusta w okolicach w których mieszkaliśmy ;)
Załącznik 213716
27a/27b - dyptyk z pieskiem najbardziej mi się podobał. Co za poufałość, opiekuńczość, tolerancja.
Nr 38 (grajek na tle jakiejś dekoracyjnej bramy, a ta wmontowana w gryzący błękit) oraz nr 39 (sprzedawca uliczny i kolega na tle takiej samej krzyczącej turkusem ściany.
Pzdr TJ
Śmieszna sprawa z tą budką przenośną. Z drugie strony, myślałem, że już nawet w najbiedniejszych krajach każdy dysponuje swoją komórą.
Wielkie kontrasty z jednej straszna bieda, sprzedawca używanych szczoteczek i Pan budka telefoniczna a z drugiej sklep Adidasa na którego pewnie mało kto może sobie pozwolić. Podoba mi się to, że pomino biedy miasto wydaje się czyste i i zadbane.
Znajomi to z jakiejś grupu turystycznej czy "prywatni"? Sam mam w planach Peru i Ekwador czy Boliwię. Na zorganizowaną wycieczkę nie pojadę bo ich nie znoszę a samemu wydaje się trochę niebezpiecznie.
fakt - zdecydowanie było czyściej niż w Azji którą odwiedziłam ( Bangkok/Kambodża)
byłam ze znajomymi mymi - w sumie to z roboty ;)
sami organizowaliśmy wszystko
zaczynaliśmy w 8 kończyliśmy w 2, a pomiędzy mieliśmy różne konfiguracje - 6, 5, 3, 5, 2 ;) więc dało radę
sama ja bym się nie odważyła bo nie jestem do tego stworzona - potrzebuję ludzi wkoło
ale ludzie w pojedynkę też podróżowali - wielu takich spotkałam :)
na pewno w Ameryce Południowej przyda się hiszpański (choćby podstawy podstaw) - bo po angielsku to mało kto gada
Jeśli ktoś potrzebuje towarzystwa w podróży to ja zawsze się polecam. Sam mam zazwyczaj problem, z znalezieniem chętnych do tzw trudniejszych wypraw, czyli takich w których celem jest zobaczenie jak najwięcej, bez większej dbałości o luksusy związane np z zakwaterowaniem. Zazwyczaj latam 2 razy do roku - raz z rodziną i wtedy jest wszystko tip top, a raz zabieram swojego tatę lub kumpla i wtedy wyciskamy z takiego wyjazdu ile się da :).
JeszcZe co do Peru Ekwadoru
do Peru póki co mnie w ogóle nie ciągnie - daleko na liście kierunków - chyba dlatego ze tak bardzo popularny a my staramy wybierać się mniej oczywiste kierunki.. poza tym chyba ludzie tez w innych krajach jacyś bardziej życzliwi niż w Peru ;)
ale Ekwador jak najbardziej jest na top liście i mam nadzieje Ze może za 2-3 lata się zisci.. mały kraj wulkanów z pięknymi trasami trekkingowym z mym kochanym Banos z cudna huśtawką targiem Otavalo, no i z Galapagos, które początkowo przez cenę chciałam pominąć ale po rozmowach z wieloma turystami w Kolumbii wiem ze trzeba tam być ( początkowo nasza Kolumbia miała być Ekwadorem, wiec cały plan na 3 tygodniowy Ekwador miałam praktycznie gotowy, no ale wyszła Kolumbia i cieszę się jak dziecko ze tak to się skończyło )
Fajnie jest, 42 i 46 super! :)
Fajna ta Bogota, taka egzotyczna ale nie za bardzo. Część zdjęć faktycznie równie dobrze mogłaby być z Krakowa czy innego większego polskiego miasta. Ale widok ze wzgórza nad miastem imponujący, zabudowania po horyzont. Czad!
Piękne streetowe portrety, i ciekawostki jakże dalekie od naszych krajobrazów. Pan budka świetny!
Świetna relacja, ciężko mi wyróżnić jednostkowe zdjęcie bo razem tworzą bardzo ciekawą opowieść. Nadrobiłem zaległości i będę tu częstym gościem.
:)
No nie - początkowo byłam sceptycznie do niej nastawiona - ale jak na to czego się spodziewałam wynik pojedynku expectation vs reality wyszedł na plus dla reality :mrgreen: co nie ukrywam mnie zdziwiło :)
niemniej - reszta miejsc duuużo bardziej przypadła mi do gustu niż sama Bogota - choć klimatycznie we wrześniu/październiku jesst podobnie do pogody w Polsce ( chyba głównie przez wysokość ;) na jakiej znajduje się miasto)
no to cieszę się bardzo - i zapraszam
muszę zabrać się za obrabianie kolejnego odwiedzonego miejsca - bo foty Bogoty skończyłam ;)
także może Bodzio mnie nie zbije za czekanie - zwłaszcza że ma co nadrabiać ;)
- - - - - - - - - - AKTUALIZACJA - - - - - - - - - -
jednocześnie miło mi donieść że poniższe zdjęcie zostało zgłoszone do konkursu na najlepsze foto sierpnia - dziękuję :)
Cytat:
Zamieszczone przez gulasz
U mnie Peru to podstawa, chcę zobaczyć Cuzo, Machu Picchu i Puma Punku (Boliwia). Jak już zrealizuję swój plan to dalej zostają dwa kierunki: Ekwador z Quito (najstarsze miasto Ameryki Południowej) i do tego Galapagos albo dżungla Amazońska.
Drugi kierunek przejażdżka koleją przec całe Chile aż do Patagonii bo szkoda było by jej nie zobaczyć. Dochodzi też opcja z Wyspą Wielkanocną ale to już chyba na bogato?
Argentynę i Patagonie szkoda upychać na sile w taka podróż , lepiej Chile i Argentynę zrobić oddzielnie ewentualnie łącząc z wyspą wielkanocną..
to moje zdanie na ten temat no chyba ze masz 2 miechy na podróż to luz :)
Fajne :)
Z ostatnich spodobały mi się 42 (czytelniczka), 48 (noc w Bogocie) i oczywiście 46 (centrala telefoniczna).
Dzięki takim relacjom człowiek zobaczy kawałek świata :)
Świetna fotorelacja z podróży, nadrobiłem zaległości.
Street w Twoim wydaniu jak najbardziej się podoba, zdjęcia z codziennego życia mieszkańców czasem zaskakują, czasem bawią.
Panorama miasta kontrast pomiędzy wieżowcami a ogromem niskiej zabudowy.
Czekam na więcej :grin:
Puntów system nie pozwala dać :(
Ależ Cię daleko wywiało. Ciekawa wyprawa i fajne foty.
dzięki za odwiedziny :)
no wywiało wywiało - chętnie bym tam wróciła - bo to piękny kraj jest - piękny i wielki - jego powierzchnia - to obszar, który zajmują Francja, Hiszpania i Portugalia - dużo nie ;) :o
generalnie jakby ktoś się zastanawiał - polecam :)
miało już nie być Bogoty - ale zapomniałam o jednym z równie ważnych tematów jakim jest oczywiście jedzenie :)
szama na wyjazdach zwłaszcza tak egzotycznych - to coś co zawsze jest znakiem zapytania - ale co też ciekawi - swą innością, różnorodnością, a czasami zbliżeniowością do naszych posiłków ;)
Także w Bogocie tuż po przyjeździe poszliśmy na szamę do pobliskiej przypadkowej knajpy , spotkaliśmy tam pierwszych Polaków (którym nie doleciały bagaże - tzn części z nich ;) - to coś czego zawsze się boję na wyjazdach ;) )
ja z całej naszej bandy trafiłam chyba najlepiej - bo moje pierożki najgorsze nie były - ale reszta - raczej słabo..
49.
Załącznik 213962
nauczeni doświadczeniem poprzednich wyjazdów - śniadania ogarnialiśmy niemal zawsze w hostelach
i to był dobry pomysł - śniadanko hostelowe było świeże i przepyszne - mnóstwo owoców, przetworów własnych - mniam :)
50.
Załącznik 213961
kolejny obiad to kolejne przypadkowe miejsce - bo już padaliśmy z głodu po wizycie na wzgórzach Bogoty - to danie raczej klasyczne dla tej części globu ;)
ichniejsza fasolka to jednak nie moje smaki
51
Załącznik 213960
Kolejnym miejscem była przepięknie pomalowana knajpa - ale znajomy zamówił w niej nachosy - trochę się zdziwił jak dostał je na brei fasolowej :)
fasolki miał już po dziurki w nosie ;)
52.
Załącznik 213959
53. w takich filiżaneczkach częstowali nas herbatką z liści koki - smakowała zupełnie normalnie
Załącznik 213958
a ciasto - smakowało bardzo podobnie jak nasze marchewkowe - było naprawdę dobre
54.
Załącznik 213957
słodycze w tej części globu są zabójczo słodkie - nie byłam w stanie ich jeść - totalnie ni moje smaki
55.
Załącznik 213956
no i rzeczy które były bardzo dobre i ciekawe - ryż z kurą zapiekany w liściu bananowca - normalne jest skojarzenie z naszym gołąbkiem :)
było naprawdę smaczne i sycące
56.
Załącznik 213955
i coś o czym czytaliśmy przed wyjazdem i co na pewno chciałam spróbować - bo to jakiś kosmos z mojego punktu widzenia
gorąca czekolada do picia - podawana z serem - mięciutkim serem, który zatapia się w samej czekoladzie - do tego drożdżowe bułeczki
o dziwo było to ciekawe doświadczenie smakowe :)
57.
Załącznik 213954
Skoro tak sporo pisałam o głównym placu w Bogocie - to głupio by nie było zamieścić najbardziej charakterystycznego miejsca - neoklasycystyczna katedra, największy kościół w mieście, pochodzi z roku 1823. Jest ona główną świątynią kraju, co podkreśla jej nazwa: La Catedral Primadade Colombia
58.
Załącznik 213953
Katedra pięknie słońcem oświetlona, jedzonko apetycznie podane, skusiłbym się na ryż z kurą w bananowcu :) Liście koki żułem w Peru jak poruszałem się na wysokości powyżej 4000 m n.p.m. - smak okropny :cry: Natomiast herbatka z koki jak najbardziej, nawet do domu zapas przywiozłem :grin:
Narobiłaś mi apetytu tymi zdjęciami potraw. Bardzo lubię zwiedzać obce kraje przez pryzmat ich restauracji lub kuchni :)
No to jedziem dalej - grupa 8osobowa podzieliła się na 2 grupki na moment
2 osoby wybrały lot a my w 6tkę nocnym busem pocisnęliśmy w dalszą drogę :)
cel podróży Salento i cudowna farma La Serrana :) ( a wcześniej miejscowość Armenia gdzie musieliśmy ogarnąć przesiadkę)
autobus pierwsza klasa, rozwaliliśmy sie coby każdemu było wygodnie i co by można było się wyspać ( ja z Miśką z przodu, a 4ka naszych znajomych okupowała tyły busa - będzie to kluczowe dla dalszej opowieści ) - podróż zaplanowana na 7.5 - 9h - tak przewidywaliśmy - Koło 7 rano dotrzemy do Armenii, przesiadka i godzinka do Salento
W Ameryce południowej również klimę używają na totalnego maxa - więc było nam zimno jak nie wiem co - poza tym droga z Bogoty do Armenii wiedzie przez górzyste i kręte tereny - musi to być piękna malownicza trasa ( nocą jednak za wiele nie zobaczyliśmy) no ale nic - nasz kierowca to istny wariat - na tych serpentynach ( te Bieszczadzkie przy nich to pryszcz) kierowca walił ostro w klakson i rura do przodu na pełnym gazie :o :o :o szok i niedowierzanie
Lekko się zdziwiliśmy jak o godzinie 4:23 po 6 godzinach i 23 minutach jazdy (w tym 30 min. przerwy po drodze) kierowca nam zakomunikował - ARMENIA
no to wysiadamy i idziemy ogarniać bilety na busika Armenia - Salento - i tu wyszło na jaw że nie każdy "przeżył" tą szaleńczą jazdę tak samo. Kumpela która siedziała z tyłu całą drogę spędziła w pokładowym kibelku tak ją wytrzepało na tych tylnich siedzeniach ;)
W każdym razie dorwaliśmy lokalnego busa
49.
Załącznik 214024
i ok godziny 6 byliśmy już w naszej mieścince.. Słońce przepięknie wschodziło i nas witało na tej cudnej ziemi :)
aż mi się nie chciało iść ( 2km mieliśmy na naszą farmę) ale po drodze były takie widoki że mogłabym tam zostać i cieszyć oko ich pięknem
gęba mi się cała śmiała
50.
Załącznik 214018
51.
Załącznik 214019
Idziemy dalej - aż nagle przed naszymi oczami ukazuje się brama naszej farmy :)
cudowne miejsce - mają lokalne produkty z których są śniadania i w sezonie także obiady
poza sezonem jak uzbiera się więcej chętnych to też mogą coś upichcić :)
polecam to miejsce z całych sił :)
52.
Załącznik 214020
trójka naszych znajomych zamówiła sobie namiot do spania na te kilka nocy - i aż żałuję że nie mam zdjęcia ze środka - bo to normalnie pokój w namiocie był ;)
niemniej jak się ochłodziło to zmarzli przeokropnie ;)
53
Załącznik 214021
czekając na 2 kumpele które rano miały lot - my chillujemy rozkoszując się miejscem :)
54,
Załącznik 214022
widoki i zmieniający się krajobraz działał na mnie bardzo - nie rozstawałam się z aparatem ;)
55.
Załącznik 214025
56.
Załącznik 214023
57.
Załącznik 214017
enjoy !!! :)
57 ma światło jak w Toskanii. Możesz RAW-a wypożyczyć ?
Jasne, jak wróce do domu to postaram się wrzucić
Widoczki pierwsza klasa. Też mi się skojarzyły z Toskanią :). Co do tej klimy, nie dało rady nieco przykręcić? Kurcze ja to jestem osobiście przewrażliwiony i panikuję jak jest za zimno :). Z tą jazdą to też niezłe szaleństwo. Może dobrze, że była noc, mniej się stresowaliście, hehe.
Jednak naturę wolę bardziej niż miasta, widoki cudnowne :)
Super ciekawa ta Twoja wyprawa, ale żeby prawie cały rok trzymać takie zdjęcia na kompie i dopiero teraz pokazać? :shock:
Ciekawe, jakie niespodzianki tam jeszcze chowasz :wink:
Krajobrazy mmmiodzio :) światełko dopisało, chmurki też, tylko się delektować widokiem. W hamaku to ja wolę jednak na plecach niż na brzuszku :wink:
Kapitalne widoczki i wrzutka kulinarna bardzo apetyczna, dzięki :)
prosze
Załącznik 214054
- - - - - - - - - - AKTUALIZACJA - - - - - - - - - -
dzieki Muminku uza odwiedziny
widoki z poza miasta o wiele bardziej cieszące oko, zdecydowanie to jest to co mi się podoba, a do tego to światełko :)
Te "Toskańskie" widoki b. przyjemne :)
dzięki za odwiedziny i pozostawienie po sobie śladu w wątku :)
marzy już mi się kolejny urlop, dlatego wspomnienia z poprzedniego są lekkim lekarstwem by przetrwać ten ciężki czas ;)
ciąg dalszy Salento ...
miasteczko jest maleńskie ale z racji na okoliczne atrakcje bardzo turystyczne.. my jednak podróżowaliśmy w porze deszczowej, mniej turystycznej - dlatego dzikie tłumy nie występowały - choć ludzi i tak było sporo na każdym kroku.. Miejscowi dbają o zachowanie kolorów na elewacjach swoich domostw.. to tradycyjny wygląd i konsekwencja sprawiają że wygląda to jako całośc bardzo przyjemnie
58.
Załącznik 214262
59.
Załącznik 214276
60. każdy potrzebuje chwili wytchnienia ;)
Załącznik 214277
61. ludzi i dzieci byli bardzo przyjaźni - widząc naszą gromadkę ;)
Załącznik 214263
62. klimatyczna kolorowa uliczka - idąc do końca tej drogi dochodzi się do punktu widokowego na całe miasto i okoliczne plantacje kawowe
Załącznik 214261
63. szkrabów w akcji , w codziennym życiu lubię "podglądać" mym obiektywem najbardziej - one nigdy nie udają i widać po nich jak tutaj jest..
Załącznik 214264
Z miasteczka można się wybrać na kilka plantacji kawy, mieliśmy upatrzoną jedną - ale z racji na lekkie zmęczenie podróżą i goniący czas wybraliśmy okoliczną El Ocaso, do której wiodła dróżka z naszej farmy La Serrana :)Plantacje często zakładane są na mega stromych zboczach gór - przez co zbiory dojrzewających ziarenek kawy - są naprawdę utrudnione
Niemniej Kolumbia jest drugim na świecie producentem arabiki, a trzecim na świecie producentem kawy (za Brazylią i Wietnamem) .. Na licznych plantacjach nadal panuje ręczna metoda zbierania i segregowania ziarna a mimo rozwoju rolnictwa te metody pozostają niezmienne..
64.
Załącznik 214265
65.
Załącznik 214270
66.
Załącznik 214266
67.
Załącznik 214267
68. choć zapaskudzona mlekiem - to była przepyszna :) zwłaszcza że wokół nas szalała burza i spadła tona deszczu.. Ale takie właśnie jest Salento w ciągu godziny mieliśmy wszystko ( poza śniegiem i gradem) co można w pogodzie mieć - słońce, mgły, chmury, deszcz, burze, wichurę i ponownie słońce.. to cudne miejsce gdzie w końcu poczułam że urlop naprawdę się zaczął :)
Załącznik 214269
Fajną wycieczkę miałaś :grin:
Na ostatnim zdjęciu , ta kawa chyba w metalowym kubku :mrgreen:. Dawno takiego nie widziałem .
Fajne , ciekawe zdjęcia.
Dużo ciekawych miejsc. Zdjęcie z zegarem ma w sobie to coś, tarasy na wzgórzach też bardzo ciekawe. Generalnie zazdroszczę wycieczki. Swoją drogą odniosę się słów, że czekasz na kolejny urlop. Powiem Ci, że ja niestety cierpię na tę samą chorobą. Czasami nawet jeszcze w jedną wycieczkę się nie udam a już po głowie chodzi mi kolejna. Ale w sumie wspomnienia z podróży są tym, czego nikt Ci nie odbierze i co tak naprawdę pamięta się do końca życia.
owszem ale nie takim klasycznej wielkości w jakim babcia dawała mi mleko od krowy ;) ale to taki malutki kubeczek jak do espresso tyle ze faktycznie metalowy :)
to fakt, wspomnień nikt mi nie zabierze... a do samej Kolumbii mam nadzieje E może jeszcze kiedyś wrócę, jeszcze tylu miejsc tam nie zobaczyłam, ze jest do czego wracać - min plantacje kakaowca - bardzo żałuje ze nie dotarłam na jedna z nich
57. Urokliwe. Cała fotorelacja z tej wyprawy bardzo mi się podoba.
Nadgoniłem zaległości, dziękuję za ciekawą relację i czekam na kolejne odcinki!
Przeglądałem wątek od pierwszej do ostatniej strony. Dziękuję za zdjęcia i relację dzieki której mogłem poznać odległy zakątek naszej planety.