Wiedziałem, że nie lubi moich wierszyków. :evil:
I tak pogrzebał moje marzenia o zostaniu na starość, poetą-wierszokletą. :cry:
Znajdę sobie inne hobby. :mrgreen:
Wersja do druku
Wiedziałem, że nie lubi moich wierszyków. :evil:
I tak pogrzebał moje marzenia o zostaniu na starość, poetą-wierszokletą. :cry:
Znajdę sobie inne hobby. :mrgreen:
To jutro!
dobra, dobra :-P
Drżyjcie ptaszki, kwiatki, oblechy, świerszcze i nie wiem co jeszcze :grin:
Jasna cholera, gdzie ja wam znajdę miskę świerszczy... Saboor bynajmniej nie chudzina, swoje zjeść musi. Może być golonka, dla odmiany?
Dla Saboora się znajdzie....nawet pszczoły luzem.:grin:
Pierwszy :mrgreen: