biorąc pod uwagę tamte czasy, to obdarowanym pewnie był jakiś partyjniak lub artysta, lipiec nie kojarzy się jakoś specjalnie z bitwa stalingradzką, więc powód wizyty pewnie był inny :)
Wersja do druku
Rosjanie mają fantazję. W tamtych czasach Zenit to nie był super rarytas. Aparaty produkowali w ilościach milionowych. Darczyńcą i obdarowanym mógł być zupełnie ktoś inny. Zwłaszcza,że jego treść nie ma żadnego kontekstu lub podtekstu politycznego co sam zauważyłeś.
Jesteś kosmitą? U nas, na planecie Ziemia wyglądało to tak: demoludy były dla zachodu tym, czym teraz są Chiny dla cywilizowanego świata. Jeśli produkcja była w milionach, to i tak głównie szła na zachód. W ZSRR (i u nas też) możliwości były dwie: był tani, czyli niedostępny lub drogi i przez to atrakcyjny. Gdzieś w przestrzeni pogubiłeś realia.
No cóż, nie pozostaje mnie nic innego, jak próbować go doprowadzić do stanu używalności i zaopatrzyć w obiektyw. Można domniemywać, ze był dla kogoś ważny, czy to dla obdarowanego, czy też darczyńcy. Tego już chyba nie ma szans dojść.
Postaram się, żeby przeszła przez niego jeszcze , przynajmniej, jedna rolka filmu i niech spokojnie stoi na mojej półce emerytów ;)
Kto to wie, jak było faktycznie ;). Ciekawym też jest, jak znalazł się w Polsce ? ;)
Z pewnością dziwne to były czasy.
W 67 byłem w Moskwie, co prawda jako dziecko, ale pamietam, że w dobrej cukierni pakowali ciastka w gazetę. Brak mi wiary, że to nie był wartosciowy prezent. Wartościowy tak ogólnie, może nawet dla darczyńcy, a obdarowany mógł go dać dzieciakowi do zabawy. To się nazywa alienacja władzy, coś jak teraz u nas ;) Te czasy nie były dziwne, ani gorsze, ani lepsze. Po prostu inne. Fakt, że wszystko co inne wydaje nam się dziwne.
Też gdzieś w tym okresie przyjechała do naszej szkoły wycieczka z ZSRR. My mieliśmy ich oprowadzać po mieście. Te radzieckie dzieci były tak dumne, tak zadufane w sobie... wszystko to nasze, wy nic nie potraficie, i tym podobne gadki z ich strony leciały.
Wkurzyliśmy się, zabraliśmy ich do jubilera i pokazaliśmy Polioty, Wostoki, Rakiety - to od was tylko mamy, a wy zabieracie nasz węgiel, nasze statki, naszą żywność. Granda się z tego straszna zrobiła.
Chyba tylko dzieci mogły być tak odważne, ojciec zawsze mnie napominał: nie mów w szkole co się mówi w domu bo stracę pracę.
To zapytam moich przyjaciół z Rosji, jak to było z prezentami w tamtych czasach. Oni wiekowi tak jak i ja, to pamiętają te czasy.
Gratuluję wiedzy :-) Faktycznie w Europie dominowała wówczas ruska technika :-) Ludzie brzydzili się Nikonami i masowo kupowali Zenity. Po ulicach Londynu i Berlina jeżdziły Wołgi, Moskwicze itp:-) Chiny to trzymają całyś wiat za pysk, jakoś nie przypominam sobie by demoludy miały taką pozycję.