3 załącznik(ów)
Odp: [OlyTest] Olek na ślubie czyli nieplanowany test E-M1
Raptem parę akapitów, a dyskusja już ożyła - to lubię :)
No to lecimy dalej z opowiadaniem :)
Więc tak oto nastał następny dzień - dzień wesela na którym miałem używać aparatu, którego w zasadzie nie znałem - ani jak się zachowa w tak specyficznym zadaniu a już tym bardziej jak będzie współpracował z moją starą szklarnią 4/3. Miałem tylko ustawione przyciski i pokrętła pod kątem potrzebnych funkcji.
Na szczęście z pomocą przyszło mi wydarzenie na które już od wielu tygodni się cieszyłem - Pixel Heaven - stare, ciemne pomieszczenia, tłok ludzi - prawie jak sala weselna ;) Specjalnie zabrałem ze sobą 12-60, który wybrałem jako główny obiektyw na wieczór. Tak, wiem - miałem jeszcze 12-40, ale uznałem, że dodatkowy zakres zaoszczędzi mi żonglerki z 50-200. Poza tym .... E-M1 ma czujniki fazowe, prawda?
Test wypadł naprawdę nieźle - wprawdzie EVF zaczął niedomagać i smużenie było widoczne, ale dało się z tym żyć. Najważniejsze, że AF funkcjonował akceptowalnie. Nie był wprawdzie tak samo szybki jak z E-5 - ale przynajmniej celny. Poza tym zauważyłem dobrą cechę - z gripem jest bardzo dobrze wyważony - nawet z zapiętym tak "ciężkim szkłem" obiektyw nie ciągnął w dół, aparat nie wyślizgiwał się z ręki - duży plus.
Przyjechałem do domu, wrzuciłem fotki do komputera i od razu przyjemne doświadczenie - matryca daje radę! ISO 1600 w pełni użyteczne, 3200 daję radę.
Kilka sampli w ORFach:
Załącznik 120565
Załącznik 120566
Załącznik 120567
Pokrzepiony tym doświadczeniem trochę się uspokoiłem - w końcu to flagowiec ...
Odp: [OlyTest] Olek na ślubie czyli nieplanowany test E-M1
Cytat:
Zamieszczone przez
RobertW3D
Pixel Heaven
Tak trzymać. W tym roku nie byłem, ale w zeszłym wygrałem zapro ;)
Odp: [OlyTest] Olek na ślubie czyli nieplanowany test E-M1
Przydałyby się jpegi, bo nie chce mi się grzebać w rawach, mówiąc szczerze.
1 załącznik(ów)
Odp: [OlyTest] Olek na ślubie czyli nieplanowany test E-M1
I tak oto doszliśmy do punktu kulminacyjnego dla którego w ogóle postanowiłem skorzystać z OlyTestu ...
Zapakowawszy do torby korpus, naładowane na maxa dwa akumulatory, 12-60, 50-200 i FL50 ruszyłem do boju ;)
Szczęście mi sprzyjało - zamiast biegać i klękać po kościele, ślub był cywilny, w ogrodzie przy restauracji przy popołudniowym świetle. E-M1 pracował jak oczekiwałem - sprawny (ale nie zachwycający) AF (zdarzyło się kilka wpadek z ostrością ustawioną za osobą jeżeli pole AF było na skraju osoby i tła), EVF wystarczający szybki aż ... zobaczyłem pierwszą poważna wpadkę. Przesuwając kadr z garnituru Pana Młodego na ręce gdy zakładali obrączki zobaczyłem jak powoli odświeżał się wyświetlacz - a co gorsza podąża za nim "światłomierz": Załącznik 120579 W przypadku lustrzanki coś takiego byłoby nie do pomyślenia... Ale reportaż trwał dalej - tryb seryjny - miodzio - karta zapełniała się z prędkością jakiej jeszcze nie widziałem. Duży plus.
Z czasem zaczęło się robić coraz ciemniej, goście przenieśli się do sali weselnej, ale przy zastanym świetle i ISO 1600 jeszcze spokojnie dało się uzyskać zadowalające efekty. Pierwszy poważny "strzał" przyszedł nieco później - przy pierwszym tańcu. Gdy chwilę wcześniej dowiedziałem się, że Para Młoda będzie tańczyła pierwszy taniec bez chwili wahania założyłem FL50. I wtedy, gdy EVF coraz mocniej się rozmywał okazało się, że E-M1 nie wspiera doświetlania diodami w lampie - szok! Setup, którym potrafiłem robić ostre zdjęcia praktycznie w ciemnościach nie daje sobie rady przy zmierzchu. Dalej już niestety było tylko gorzej - wirujący przy sztucznym oświetleniu goście zrobili EVF w zasadzie nieużytecznym. Peaking, który na dworze tak bardzo mi się podobał tylko jeszcze bardziej spowalniał obraz (stawał się wręcz animacją poklatkową). Koniec końców jak przysłowiowy kapitan na (tonącym) statku przejąłem kontrolę i przeszedłem na tryb manualny - ISO1600-3200, przesłona w okolicach 5.6-7.1, manualna kontrola siły błysku .... i staroświecka skala na obiektywie, która okazała się nieoceniona. Tak oto stare nawyki wygrały z nowoczesną technologią i marketingową papką o cudach jakich to nie ma ten korpus ....
Na koniec kilka słów o różnych drobiazgach:
1. Baterie - na komplecie dwóch akumulatorów udało mi się zrobić jakieś 1300 zdjęć - szału nie, ale rozpaczy też. Minus natomiast za to, że w gripie nie ma dwóch baterii i żeby się dostać do tej w korpusie trzeba go odkręcać.
2. Przy włączonym automatycznym przełączaniu EVF/LCD i tak cały czas działa podświetlenie LCD - bez sensu zwiększa to pobór mocy i świeci w ciemnościach.
3. Wifi, aplikacje na komórki i takie tam - nie wiem jak to działa, nie potrzebowałem, nie testowałem - dla mnie to zbędne gadżety.
Podsumowanie ....
... nie będzie proste ...
E-M1 to aparat inny, niecodzienny, taki który wywołuje emocje i prowokuje pytania. W szczególności jedno - lustro czy mikrus? Jest on dla mnie swego rodzaju przeciwstawnością tego czym był E-M5, który najpierw mi się podobał na zdjęciach a potem rozczarowałem się w działaniu. E-M1 na zdjęciach nie jest urodziwy (przynajmniej dla mnie), ale po wzięciu do ręki wizerunek obraca się o 180 stopni. Fantastyczna jakość wykonania, ergonomia, lekkość. Przyłożenie go do oka może wywołać bardzo mieszane uczucia - od bardzo pozytywnych do skrajnie negatywnych - kwestia w jakich warunkach to zrobimy. 12-40 pobawiłem się w typowo spacerowych warunkach - bardzo dobre optycznie i fantastycznie wykonane szkiełko - szkoda tylko, że takie krótkie. AF - największy zawód. Fotografując idącego powoli w moimi kierunku psiaka przy zachodzącym świetle (za moimi plecami) E-M1 nie był w stanie wykonać ani jednego naprawdę ostrego zdjęcia (najczęściej ostrość była za obiektem). Do zdjęć pejzażowych, spacerowych - ok, ale cudów nie oczekujcie. Marketing Wam prawdy nie powie. I na koniec matryca - żałuję, że nie wypuszczono z nią E-7 - naprawdę. ISO 1600 można używać w ciemno, a 3200 jest jeszcze użyteczne. Jeżeli chcemy co nieco powyciągać z cieni i świateł, to radziłbym pozostać przy 800. Po takich operacjach na RAWach z ISO 1600 i odszumieniu ze szczegółów robi się papka.
Mój stosunek do mikrusów już nie raz wyrażałem na tym forum (nie był najlepszy). Czy tych kilka dni z nową 1ką coś zmieniło? I tak i nie. Tak - bo widać, że coś idzie do przodu, nie - bo marketing wyprzedza technologię o przynajmniej dwie długości. Na szczęście nie żyję z fotografii i nie patrzyłem na niego z wielką nadzieją jako następcę E-5 (czasy luster w Olku już raczej nie wrócą). Tak więc czy kupiłbym go? Nie - to po prostu nie jest aparat dla mnie, a dodatkowo cały system jest moim zdaniem mocno przesadzony cenowo. Poprzednie puszki tanie nie były, ale z E-M1 to już "pojechali ostro po bandzie". Rozumiem - tytuł flagowca zobowiązuje, a na załatanie dziury ba koncie po dawnych skandalach potrzeba jeszcze sporo zielonych. Ale tyle samo kosztuje pełna klatka ... Tak samo obiektywy - mniejsze, tańsze w produkcji (dodatkowo korygowane software'owo żeby R&D nie musiało dopieszczać ich optycznie za niemałe pieniądze), a kosztują więcej niż do APS-C. Do tego serwis w Pradze - dobry (bardzo dobry byłby gdyby w E-5 trochę bardziej się wysilili manualnie i wymienili tylko niezbędne elementy a nie cały moduł wizjera z pryzmatem - bo łatwo i szybko) ale czas naprawy jest bardzo długi. Ok, może być krótszy, ale trzeba zapłacić ... za bycie PRO.
Jak dla mnie OMD E-M1 to aparat, który w codziennych zastosowaniach jest APS-C killerem, ale nie za tą cenę. Poza tym ma naprawdę godnego konkurenta - Fuji X-T1 z jeszcze lepszym EVFem i matrycą. No i jeszcze pozostaje polityka - nigdy nie wiadomo czy przypadkiem komuś na szczycie wieżowca w Japonii coś się odwidzi i nie wprowadzi ... nano-4/3 z bagnetem mniejszym o 5 mm?
Na koniec przesyłam jeszcze raz ogromne podziękowania dla Saboora i Pani Eweliny za uratowanie mojej przyjaźni - do tej pory Młodzi widzieli tylko kilka zdjęć, ale byli bardzo zadowoleni. Nie wiem jakie są limity na umieszczanie załączników, ale jakbyście chcieli, to mam na dysku jeszcze kilka sampli z 12-40, 12-60, 50-200, Sigmy 50 :)
Odp: [OlyTest] Olek na ślubie czyli nieplanowany test E-M1
Spojrzałem na te ORF-y, wywołałem w ACR i ... nie można się "przyczepić", są bardzo dobre.
Ciekaw jestem jak "to wyszło" i jak sprawował się z 12-60 i 50-200.
Jak możesz - wrzuć przykłady.
Pozdrawiam.
Odp: [OlyTest] Olek na ślubie czyli nieplanowany test E-M1
Cytat:
Zamieszczone przez
RobertW3D
Przesuwając kadr z garnituru Pana Młodego na ręce gdy zakładali obrączki zobaczyłem jak powoli odświeżał się wyświetlacz - a co gorsza podąża za nim "światłomierz"
O tym piszesz?
https://www.youtube.com/watch?v=QA-r2Kde9eg
Cytat:
Zamieszczone przez
RobertW3D
2. Przy włączonym automatycznym przełączaniu EVF/LCD i tak cały czas działa podświetlenie LCD - bez sensu zwiększa to pobór mocy i świeci w ciemnościach.
To samo zauważyłem w E-M10.
Odp: [OlyTest] Olek na ślubie czyli nieplanowany test E-M1
Cytat:
Zamieszczone przez
epicure
O tym piszesz?
To samo zauważyłem w E-M10.
Dokładnie - lag w EVF jeszcze jakoś da się przeżyć, ale to, że ma on wpływ na naświetlenie zdjęcia to już gorzej.
Odp: [OlyTest] Olek na ślubie czyli nieplanowany test E-M1
Cytat:
Zamieszczone przez
RobertW3D
Dokładnie - lag w EVF jeszcze jakoś da się przeżyć, ale to, że ma on wpływ na naświetlenie zdjęcia to już gorzej.
Czyli przejechałeś z ciemnego na jasne? Jak szybko? Pytam poważnie, bo znajomość własnego aparatu to podstawa w unikaniu problemów. A chciałbym ten efekt przetestować.
1 załącznik(ów)
Odp: [OlyTest] Olek na ślubie czyli nieplanowany test E-M1
Cytat:
Zamieszczone przez
RobertW3D
Przesuwając kadr z garnituru Pana Młodego na ręce gdy zakładali obrączki zobaczyłem jak powoli odświeżał się wyświetlacz - a co gorsza podąża za nim "światłomierz":
Załącznik 120579 W przypadku lustrzanki coś takiego byłoby nie do pomyślenia...
Wywołałem sobie ten kadr. Faktycznie wygląda tak jakby światłomierz pozostał w tyle i pozostawił parametry z garnituru.
Ale nie jest źle. Zapas jest na tyle duży, że dłonie nie są przepalone.
Załącznik 120661