Nr 1 bardzo mi się podoba. Jak Mirek chwali - możesz być z siebie dumny:)
Wersja do druku
Nr 1 bardzo mi się podoba. Jak Mirek chwali - możesz być z siebie dumny:)
Miło słyszeć - znaczy się warto się starać i uczyć :-D Coś tam sobie czytałem w internecie na co warto zwracać uwagę i może
coś to dało, ale przede wszystkim warto robić dużo i być wybrednym względem swoich poczynań...
Jeszcze tylko 3 na dziś...
Ciekawe kadry
Udane - tyle że miejscami jest za ciemno (ostatnie) - a w środkowym wdała się w kadr po prawej siakaś osóbka.. Najlepsze pierwsze.
Zima się zbliża, więc parę obrazków co nas czeka :-) Żadna sztuka, takie po prostu obrazki zimowe.
W sumie kilka fajnych zdjęć jest, Panoramy nie są złe, na pewno w 2 pierwszych za dużo nieba jest. Zapominasz o kontynuacji numerowania. Na pewno będę zaglądał.
! bardzo fajna, trójka też mi podchodzi. Jelenie, piękny widok, ja jeszcze nie spotkałem.
---------- Post dodany o 13:44 ---------- Poprzedni post był o 13:44 ----------
z ostatniej wrzuty to tylko trzecie mi się podoba
To z jeleniem zapamiętywalne :D
To zdjęcie wymiata, na listopadowy szaft w sam raz... ;)
Tak dla odświeżenia wątku taki malutki reportaż ze świątecznego halnego... Akurat zapowiadali słoneczną pogodę, no może trochę wietrzną, więc domownicy sami pojechali odwiedzać rodzinę ;-) a ja zameldowałem sie o 7 rano w Palenicy Białczańskiej. No i okazało się że to nie był dobry pomysł. W dolinie roztoki trochę rzucało świerkami i z powrotem to już droga zawalona była konkretnie.
Bo wytarganiu się do doliny pięciu stawów, okazało się że jest mglisto na max, pochmurno, a przede wszystkim w porywach wieje tak że trzeba się trzymać podłoża zarówno nogami jak i rękami, żeby nie odfrunąć gdzieś pod Nowy Targ co najmniej. W efekcie nie było jak zdjęć robić bo ręce zajęte. Gdzieś w przerwach w podmuchach na szybko strzeliłem kilka panoramek i zebrałem się do domu. Generalnie nie polecam nikomu takich wycieczek, bo jest bardzo wtedy w górach niezdrowo. Zapomniałem do tej pory numerować więc zacznę od 31.
31.
32.
33.
34.