Ale kolega "zgubił" własny sprzęt za kilka tysi, a nie pożyczony od kogoś na chwilkę aparacik cyfrowy - no proszę... Bez jaj!
Żony, aparatu, laptopa i samochodu - najlepiej nie pożyczać ;)
Wersja do druku
johny1002 napisał, że zgubił, ale wielokrotnie nie zdajemy sobie sprawy, że w zaginięciu czegoś pomogły czyjeś lepkie ręce.
O kuzwa, zgubic lekko liczac kolo 3 kg to naprawde musi byc pech....
Wspolczucia i zycze znalezienia zguby.
pozdro
Cóż alkohol jest zgubny :( współczuję.
Ja mam torbę ze sprzętem zawsze na ramieniu lub przynajmniej blisko ciała, ciągle pod ręką lub co najmniej w zasięgu wzroku. Prędzej zgubię spodnie, niż sprzęt...
Ja też mam taki odruch, że sprzętu nie zostawię. A z jednej z ostatnich transmisji zawinąłem się bez plecaka... Dobrze, że zostawiłem go w cywilizowanym miejscu. W plecaku laptop, aparat, dyktafon, trochę kabli, ładowarka do telefonu.
Nie byłem pijany, ani zmęczony. Pilnowałem ewakuacji sporej ilości sprzętu i zadowolony wsiadłem w samochód. Zorientowałem się dopiero pod redakcją, że czegoś mi brakuje.
Pozdrawiam
Ja w knajpie przesiadałem się do innego stolika ze znajomymi a torbę miałem przy nogach. Wielka była moja radość jak po jakimś czasie wróciłem się i siedzący z uśmiechem poinformowali mnie że torba czeka przy barze.
Pijany nie byłem.
Zdradzę Wam mój patent na niezapominanie o torbie ze sprzętem. Zaznaczam, że jestem człowiekiem mega-roztargnionym. Jeśli mam ze sobą foto-torebkę to siedząc w knajpie (albo gdziekolwiek) kładę ją na ziemi, a pasek zakładam na nogę (kolano). Nikt mi nie zapierdzieli, a sam nie zapomnę. Od lat stosuję ten myk i jeszcze nie posiałem dzięki Bogu sprzętu.