Szczerze mówiąc b. mi się podoba :) kompozycja jest taka harmonijna i faktycznie nie ma w niej bałaganu. Mono też fajne :)
Pozwoliłam sobie "poniuchać" dalej w Twojej galerii. Świetny jest ten kościółek na monochromie plus kolorowe okna :)
Wersja do druku
Szczerze mówiąc b. mi się podoba :) kompozycja jest taka harmonijna i faktycznie nie ma w niej bałaganu. Mono też fajne :)
Pozwoliłam sobie "poniuchać" dalej w Twojej galerii. Świetny jest ten kościółek na monochromie plus kolorowe okna :)
Miło mi, że Ci sie podobało.
Za te kolorowe witraże najwięcej mi się oberwało ;) Mało jest tu osób, które lubią "kolorowanki".
Spaceruj po centrach, wypatruj ciekawych ujęc, fotografuj i wstawiaj. Chętnie popatrzę bo lubię "muratory"* :)
* - stylowe określenie jednego z bardziej znanych forumowiczów fotografii architektury i szeroko pojętej urbanistyki ;)
O Stary Browar:)
Uważaj na ochronę. Ścigają za aparat.
Noo kurcze miałam przyjemność być w Złotych Tarasach i już mnie ścigali :), ale nawiałam :P podobno trzeba iść po zgodę do dyrekcji :)
Której nie dostaniesz. Centrum handlowe - zakaz fotografowania :)
Trzeba sobie sprawić identyfikator z ciekawym wpisem, np. Szef ochrony, Dyrektor Medialny, lub coś tam innego :)
Nie chcę to robić oftopu bo temat był wielokrotnie wałkowany ale chyba nie mają prawa zabraniać :roll:
To miejsce publiczne chociaż budynek może byc prywatny.
Swoją drogą ciekawe, dlaczego za granicą nigdy nie spotkałem się z podobnymi zakazami?
Nie chcę uogólniać ale robiłem fotki w podobnych miejscach w Hiszpanii, we Włoszech, w Grecji, w Portugalii, w Austrii, we Francji, w Niemczech i w Czechach. Piszę tylko o Europie bo gdzie indziej nie pamiętam, zresztą w Egipcie czy Maroku nie chodziłem po centrach handlowych :roll:
Ja miałem właśnie taką sytuację w Starym Browarze w Poznaniu.
Robiłem sobie zdjęcia, a tu nagle podchodzi do mnie ochroniarz z miną Sylwestra z Terminatora i pyta mi się co tam mam - a miałem wtedy Fuji S5700 - hybryda.
Mówię mu, że aparat i robię swoje dalej. Na co on, żebym mu pokazał jakie zdjęcia robię - na co się nie zgodziłem.
Po chwili ostrej wymiany zdań pokierował mnie do Pani odpowiedzialnej za marketing po zezwolenie, którego nie dostałem. Robią co chcą w tym imperium Kulczyka :)
Chronią prywatność klientów - kobiet na chorobowym, które powinny być w domu, mężów z kochankami (rzekomo w delegacji) itd. itp.
Podejrzewam, że ktoś kto by wpadł przez taką fotę w dzisiejszych czasach wyrwałby od zarządcy budynku niezłe odszkodowanie... (a od biednego fotografa-amatora raczej wątpię).