Psies nie mój, ale ubaw miał po pachy. :) Zawieruchy nie było, bo chmury stały w miejscu, wczoraj było zupełnie bezwietrznie. Padało w pionie. :) Ale i tak było co zmiatać z samochodów.
Wersja do druku
Psies nie mój, ale ubaw miał po pachy. :) Zawieruchy nie było, bo chmury stały w miejscu, wczoraj było zupełnie bezwietrznie. Padało w pionie. :) Ale i tak było co zmiatać z samochodów.
Najgorsze jest to, że u nas dzisiaj rano było od minus 17 do minus 20. I zero śniegu. Wszystkie roślinki zniszczy.
U mnie w tej chwili minus 15. A młoda i tak idzie do stajni- czworonogi muszą dostac jeść i pić. Tak więc wyjmuję bieliznę narciarskąi szykuję się do wyjścia.
Nawet kot dziś wyczuł sytuację i grzecznie śpi, nie pali się do wyjścia.
Z ta kuwetą to może nie przesadzajcie :-P
Całe szczęście, że pierzynka jest. Ciekawa jestem, czy moje lwie paszcze przeżyją?
Kto ma pierzynkę, ten ma. U nas, jak u Bodzipa - śnieg popruszył tylko dla przyzwoitości, a mróz nie popuszcza - na morsowaniu w Nowej Soli temp. powietrza -12st.C, temp. wody +1 st.C, grubość lodu (w jedną noc) 7-8 cm.