Jak się tak zastanowić to masz rację.
Wersja do druku
Kiedys na prosbe forumowicza posredniczylem w naparwie aparatu.Serwis po otrzymaniu aparatu dokonal przegladu,znalazl usterke i dokonal wyceny.Wycene otrzymal petent i mial dokonac wyboru.Naprawiac czy skladac aparat i odsylac.Wypadlo na naprawe.Aparat naprawiono i wyslano do odbiorcy.Po dwuch tygodniach wyslano rachunek z danymi do przelewu.
To nie byl sewis Olympusa.
Mirku,
I tak MZ powinno być w tym przypadku. Nie wiem co to za usterka, która decydowałaby o nieopłacalności naprawy aparatu za 5 tys. zł. Matryca? Układ stabilizacji? Elektronika? To wszystko są elementy wymienialne kosztujące wielokrotnie mniej od całego aparatu. Dziwna polityka. Nie chciałem pisać we wcześniejszym poście tego co napisał fret ale przyznaję, że przemknęło mi to przez myśl.
Niestety, dawna solidność to już przeszłość. Widzę to po swoim sprzęcie, który staram się szanować. Mimo tego aparat już zaliczył serwis a srebrna farba na obiektywach... no cóż, była ładna jak były nowe. Jak pisano w wątku czarny czy srebrny - można kupić srebrny i tak za jakiś czas będzie czarny :)
Polityka jest taka, że aparat ma się prędzej czy później zepsuć, żeby klient kupił nowy. W dzisiejszym pędzie technologicznym jest szansa, że uzna on to za coś normalnego, w końcu sprzęt wymienia się na lepszy jak tylko on pojawi się w sprzedaży. Może nie zauważy, że jest przy tym ostro dymany.
Precyzyjnie rzecz ujmując nie jest to kradzież, tylko oszustwo (pod warunkiem, że doszło do niego umyślnie, bo jeśli nie, to nawet nie jest to przestępstwo w świetle prawa). Prokurator w tej sprawie palcem nie ruszy, sprawę musi zgłosić poszkodowany.Cytat:
Zamieszczone przez Mirek54
https://forum.olympusclub.pl/images/...quote_icon.png Zamieszczone przez fret https://forum.olympusclub.pl/images/...post-right.png
Mirku, bredzisz, wypij piwo. W rogi wali Olek. Odpal Gugla i wpisz OEM. Później pomyśl (warunek konieczny!) i wyciągnij wnioski https://forum.olympusclub.pl/images/...icon_smile.gif
Jesli wazasz,ze bredze to Twoja sprawa.Nigdzie nie napisalem,ze olek jest bez winy.Wali w rogi petenta jeszcze lepiej.Odnioslem sie do sklepu a nie do tej konkretnej sytuacji.Serwis traktujac tak "Klikaczke" nie moze byc nazwany serwisem.
Inna sprawa to to ze na jakiej podstawie twierdzisz,ze nie mysle.Ale niech Ci bedzie.Ja tu kupuje bez myslenia czy jest gdzies taniej czy nie.Stac mnie to biore.Nie stac mnie to nie biore.Jednak jesli kupie to nie mysle o gwarancji,rekojmi albo czy karta podbita,czy pieczatka wyrazna,czy podpis czytelny czy nie.Dowod zakupu mi wystarczy.Jesli cos co kupie przestalo mi funkcjonowac przed 24miesiacem to ide do sklepu i mowie-Nie dziala.Wychodze z kasa lub nowym towarem.Nie mysle o gwarancji czy tam rekojmi czy o pieczatce na karcie i czytelnym podpisem na niej.A jesli juz trafi mi sie sprzedawca oporny to ide na policje i skladam wniosek .I nie mysle czy mam kase na adwokata czy nie, czy ja musze isc do prokuratora czy on do mnie.Nie mysle.Od tego mam policje ,policje ktora jest wynagradzana z moich podatkow.