-
Trochę tam brakowało światła, do fajniejszych kolorów, ale znowu jak słońce zaczyna świecić do krateru to momentalnie wzrasta ilość wydobywających się gazów. Jeżeli zmieni się kierunek wiatru i ten wydobywający się dym zawieje w naszą stronę, to nie ma innej możliwości jak tylko stanąć w miejscu, zamknąć oczy i czekać z nadzieją, że za chwilę kierunek się zmieni. Nawet pomimo posiadania profesjonalnej maski gazowej (filtr ABEC2, czyli znacznie lepszy, niż w takich budowlanych maskach), wtedy ciężko oddychać, bo maska nie wyrabia.
-
Wracamy na Bali.
Zwyczajna droga przez wieś.
Korzonki
Kolejna świątynia, słoni
No i najsłynniejszy widok na Bali, światynia Ulun Danu Bratan Bedugul.
Niestety był suchy rok i rzadki widok, można się do niej dostać suchą nogą.
Świątynia położona jest w kalderze wulkanu nad jeziorem, dość wysoko nad poziomem morza, przez co panuje tam dość przyjemny chłód.
W tle stożek wulkanu
Trafiliśmy akurat na święto
Tu już przystrojona światynia, zrobiło nam się trochę swojsko.
-
Ciekawa i barwna relacja! Tylko kto im te flagi poodwracał ? ;-)
-
Bardzo przyjemny powrót. Korzonki robią wrażenie i ciekawi mnie po co zasłaniać dolną część posągów - czyżby było tam coś co mogło zgorszyć turystów?
-
-
Kontynuuacja tego wątku, może kiedyś dobrnę do końca :)
Przenosimy się na wyspę Jawę, co prawda już była zajawka w postaci wulkanu Ijen, ale tym razem jedziemy w stronę najbardziej znanego wulkanu Bromo.
Po drodze takie krajobrazy.
Dziewczynki bardzo chętnie pozowały.
To jest autobus komunikacji miejskiej tzw. Bemo, który za 50 000 rupii (ok 13 zł) wynajęliśmy na własność, żeby nas podwiózł pod hostel. Normalnie płaci się 5 000 i wtedy jedzie się zgodnie z jego trasa i przystankami.
Na Jawie jest już kolej, którą podróżuje się bardzo fajnie, a stacje wyglądają tak jak poniżej.
Uprawa ryzu to ciężka praca, widok z pociągu.
A to już kaldera przy wulkanie Bromo (po lewej, ten niższy,) natomiast na pierwszym planie to wygasły wulkan Batog.
Zaglądamy do krateru. Pogoda się popsuła, padała mżawka, która w połaczeniu z oparami z wulkanu, dawała kwaśny deszcz szczypiący oczy.
wokół prowadzi wąska ścieżka, ale jeden zły ruch i....
Na drugi dzień chcieliśmy się udać na punkt widokowy z najsłynniejszym indonezyjskim widokiem, niestety pogoda nie zapowaidała się optymistycznie. Najbardziej bałem się mgły...
Jednak w nocy się rozpogodziło i wschód słońca powitał nas tak: Najwyższy to Semeru.
Tutaj widać poczatek kaldery, kiedys to musiałbys mega wulkan.
Okolica jest bardzo malownicza.
-
-