Przeczytaj uwaznie cale info, tak ze dwa razy, potem mozemy porozmawiac.
Podpowiem slowo klucz "NIEKTÓRZY"....
pozdro
Wersja do druku
No tak, użycie słowa "niektórzy" od razu sprawia, że problem przestaje istnieć :D A już tym bardziej użycie słowa "niektórzy" przez producenta, w którego interesie leży zatuszowanie tej żenującej wpadki, sprawia, że wierzę mu jak własnej matce :D
A co mam, k***a powołać 10 osobową komisję naukowców do tego żebyś uwierzył??? Na dziesiątkach stron i forach był poruszany temat. Na kilku z nich nawet testy z time lapsem jak się zanieczyszczenia zbierają (o wiele za szybko) w pewnej części matrycy/kadru, plus do tego zdjęcia elementu w aparacie, który do tego sie może (bo tego na 100% nie sprawdzisz) przyczynić.
Dla mnie to wystarczy żeby uznać to za wadę konstrukcyjną dość drastycznie obniżającą ocenę sprzętu. A nie mówi się o tym przy innych puszkach po prostu dlatego, że tam ten proces nie wykracza poza, powiedzmy średni jakiś stopień.
T.
Ahhh, zapomniałem dopisać, że u każdego z znajomych pomogło przedmuchanie matrycy gruchą (swoją drogą nie jest to dobre info, jeśli chodzi o ocenę wbudowanej "czyszczałki" moim zdaniem). Tak co 500-1000 fot. U jednego po ok 3k zdjęć ilość gromadzącego się syfu znacznie zmalała.
To, ze pisza to normalne i logiczne, bo raczej jak masz problem nie szlochasz w domowym kacie tylko szukasz i walisz w siec oczekujac odpowiedzi.
Wyobraz sobie, ze rowniez zdarza sie pisac tym, u ktorych nie ma tego problemu, a ile jest tych co nie pisza po forach tylko robia zdjecia ?
Dodaj do tego wpisy ludzi, ktorzy po przedmuchaniu matrycy domowym sposobem jakos nie twierdza, ze to problem.
I ciekaw jestem jaki to zakres sprzedazy ogarnia ten problem, dlatego smiesza mnie te kategoryczne wyroki.
Podobnie bylo w przypadku d7k, a jak @Fatman zadyme rozkrecil i chcial zbierac te trefne puszki to raptem 10 osob ledwo sie udalo zebrac, wiec "helou", jak to jest sianie fermentu czy jak nazwac ta internetowa panike D600?
Poza tym jest gwarancja, rekojmia itd, jak cos nie spelnia oczekiwan to chyba nie problem skorzystac.
pozdro
E-30-tką jako amator zrobiłem jak na razie ok. 40.000 zdjęć (klapnięć lustrem) i NIGDY żadną "gruchą" nie przedmuchiwałem matrycy. NIGDY!!! EVER!!! A paprocha nie mam ani jednego.
Where is Nikon (D600)? Deep down below :P
T.
---------- Post dodany o 16:24 ---------- Poprzedni post był o 16:21 ----------
Ile Ci Nikon płaci za te ochy i achy i bronienie??? :twisted:
Problem istnieje i to zdecydowany, a to że u jednych jest u innych nie (a może nie dostrzegają?) to tym gorzej świadczy o producencie.
Baaaardzo chciałem kupić D600, ale jakoś perspektywa ganiania z gwarancją, czy rękojmią (bo a nuż mój będzie jednak trefny) mi się nie uśmiecha. Koniec.
T.
Normalnie, ide sprawdzam, kupuje i koniec tematu.
Jesli cos nie halo to jak wyzej pisalem, gwarancja, rekojmia i wio.
@Thomasso: no to nie zmieniaj E30 i tyle, nikt nie neguje faktu, ze czyszczalka to farsa u nikona, ale tez swiadomy user raczej wie o wadach i zaletach konkurencji i przed kupnem analizuje za i przeciw i wybiera co mu odpowiada.
pozdro
---------- Post dodany o 16:28 ---------- Poprzedni post był o 16:27 ----------
Dla jednych problem dla innych ( w tym mnie) pierdola, chyba jasno bylo napisane.
pozdro
No tak, dla Ciebie to taki ficzer albo nawet zaleta. W końcu jakby się nogi nie pociły, to byśmy ich nie myli. A o czystość matrycy dbać należy niemal tak, jak o własną higienę, więc to nawet dobrze, że tak bardzo się ona brudzi :D
Wolałbym iść i kupić i nie psrawdzać i korzystać później z gwarancji/rękojmi i siedzieć przez miesiąc bez aparatu.
Żenua i tyle. A D600 póki Nikon czegoś nie poprawi będe hejtował bo to farsa z tymi paprochami w aparacie za taką kasę (było nie było).
T.
---------- Post dodany o 16:39 ---------- Poprzedni post był o 16:37 ----------
Ja też wiem, że można sobie radzić, tylko to tak trochę zalatuje prowizorką. Tego nie powinno być.
T.
Owszem, tak nie powinno być. Ale jest..... i albo sami sobie poradzimy, albo płaczemy. No jest 3cie wyjście, bujanie się z serwisem..... ja tego nie lubię, bo czas, koszty i nerwy.
Aaaa i 4te -jak nam nie odpowiada to nie kupujemy. Tak jak napisał nyny, sprawdzamy za i przeciw, a potem podejmujemy decyzję....
Ty dalej nie rozumiesz, albo co??? Nie mam zamiaru testować tego czegoś i ryzykować czy mi się trafi dobry egzemplarz, czy trefny, tym bardziej, że tanie to nie jest.
To tak jakby.. no nie wiem.. kupić nowego, wypasionego Merca, który tylko czasem i troszkę ściaga w lewo podczas jazdy z prędkością powyżej 180KPH. Niby nic.. i można z tym żyć. Tylko, że.. no właśnie.. to jest wada i to poważna. I tak samo z D600 - coś jest nie tak, sam Nikon nie wie co, ale nie udawajmy, że problemu nie ma tylko dlatego, że nie u wszystkich wystepuje, albo nie wszyscy zauważają.
T.
To nie kupuj, nikt Cie nie zmusza do tego przeciez. Tylko tak kategorycznie nie feruj wyrokow znajac "problem" tylko z sieci...
Poza tym czy D600 to jedyna puszka na rynku, zes sie tak uparl? Jest tego sporo, wiec jak tak naprawde nie szukac juz wymowek i dziury w calym, to smialo mozna sobie znalesc narzedz jaki sie chce.
pozdro
Wiesz, nie zamierzam na sobie sprawdzać czy będzie OK, czy nie. Problem istnieje z D600 i tyle, gdyby nie istniał nikt by nie gadał i temat nie byłby tak nagłośniony. Z D800 jest raczej OK, bo jakoś po różnych stronach nie spotkałem sie z jęczeniem ludzi, których dotykaja podobne z nim problemy.
Co do D600. W tej klasie z FF jedyna sensowana (dla mnie) oferta pod względem mozliwości i parametrów w odniesieniu do ceny, tylko ją dyskwalifikuje jedna mała wada. Dla mnie na tyle spora, żebym nie miał zamiaru kupować.
T.
Normalnie, idziesz do sklepu z zamiarem kupna (nie ogladania i macania), gadasz rzeczowo, ze chcesz kupic taki to, a taki model i chcialbys sprawdzic, jak wszystko bedzie OK to realizujesz zakup. Nie spotkalem sie nigdy z odmowa czy jakimis problemami ze strony sprzedajacego.
Wyposazony w swoj laptop, karcioche mozesz sobie sprawdzic trzaskajac zdjecia, i jezeli to jest gigantyczny problem D600 to duze prawdopodobienstwo, iz pierwsze iles tam strzalow nie pozostanie bez echa na matrycy.
Tak kupilem swoje D7000, sprzedawca grzecznie sie pozniej spytal czy jeszcze chce potestowac, czy na pewno to ten i zaproponowal podpiecie innych szkiel. Jak widac mi sie udalo, a jakbym mial na podstawie tych epopei w temacie d7k podjac decyzje to bym wogole palca na myszke nie polozyl i sklikal aktualnych cen rynkowych, nie mowiac juz o ruszeniu czterech liter do skkepu.
pozdro
---------- Post dodany o 17:06 ---------- Poprzedni post był o 17:03 ----------
Slabo orales neta, sa marudy tez, nie podoba sie niektorym dzialanie AF ;)
D700, 5MKII to nie podpasowaly, cenowo w podobnej lidze graja?
pozdro
ok, można i tak, w większości sklepów kultura jest na takim poziomie, że nawet jak wprost mówiłem że chcę tylko "pomacać" to udostępniano mi aparat - wszakże z prośbą by zdjęć robionych w sklepie nie publikować...
Ale mimo wszystko, takie testowanie w sklepie jest trochę krępujące i jak dla mnie niezręczne... Owszem, D600 pod wieloma względami jest świetny, nie ma nawet porównania do 5DmkII ale ja z planami zakupu poczekam na aparat za którym nie będzie się snuł smród..
Przyznam, że czytając różne fora głównie Nikoniarzy bardziej w D600 martwi mnie AF :)
Załączam fotkę... miejsca z zlokalizowanymi syfami zaznaczone pędzlem(pewnie sporo pominięte):roll:
Tak jako ciekawostkę: to u mnie tych syfów nie da się zdmuchnąć gruszką:cry:, jedynie czyszczenie na mokro(Vswab) mnie to nie przeszkadza aż tak, żeby z tego zadymę robić i na forach płakać, ale faktem jest, że z żadną inną puszką, takiego ficzera:wink: nie zanotowałem.
rafrr - to powyżej to D800?
sprawdzałem właśnie swoje "stare" (czyt. ponad 3letnie) E-P1. Może ze 3 ciapki słabo na f22 nawet widoczne można znaleźć. A aparat nie oszczędzany - zdjęcia przy koniach, w kamieniołomie...
No przeca napisal ze z D800 ;)
Na kazdym z moich nikonow (poki co na d7k jeszcze o dziwo nie pojawil sie zaden), ktore mam i mialem, to w mniejszym lub wiekszym stopniu paprochy sie osadzaly.
Coprawda wg mnie, i jak widac innych rowniez problem to zaden, trzeba jednak pamietac ze czyscic tez wypada sprzet raz na jakis czas, ale jakos nie utrudnia to fotografowania.
Fakt, faktem ze u Nikona czyszczalka to farsa.
Osobiscie oddaje do czyszczenia dwa razy w roku, przed wiosna i po jesieni profilaktycznie, nawet jak mi nic nie wylazi na zdjeciach, a robie foty w roznych warunkach i jak trzeba to zmieniam obiektywy bez zbednego onanizowania sie i szukania laboratoryjnych warunkow.
Co jak co ale czyszczalka wukowi Olkowi wyszla, i zyczylbym sobie u innych producentow rownie skuteczna.
pozdro
D800 f32:grin: więc miało prawo coś tam wyjść...ale na f9 już wyraźnie było widać te większe. Nawet po iluś tam krotnym użyciu czyszczałki i gruszki, te dziadostwo dalej tam było(prawdopodobnie olej), ale tak jak nyny pisze...czyszczałka Nikonowska jest tylko z nazwy.
w Epl1 żony, pomimo, że matryca niczym nie zasłonięta i blisko, takich jajec nie ma.
Tak mi się wydaje że Olympus ma "czyszczarkę" lepiej pomyślaną. To dodatkowa membrana przed filtrem low-pass , jest ona pewnie cienka i ma większą amplitudę drgań. Być może to jest wytłumaczenie dlaczego tak skutecznie działa.
W innych rozwiązaniach do drgań pobudzany jest sam filtr który jest grubszy i pewnie dlatego amplituda drgań jest mniejsza. Stąd i skuteczność mniejsza.
No chyba że to nie działa tak jak myślę.
Dobrze kombinujesz. Dodatkowo ta "membrana" olympusowa jest większa powierzniowo więc łatwiej ją w drgania wprowadzić.
http://digital-photography.pl/wp-con...2/04/img_9.jpg
To okrągłe szkiełko odchylone na prawo to filtr ultradzwiękowy.
T.
Albo oleją sprawe...
Gadasz ??
I co 5D MK III ma skuteczną czyszczałkę ?
PS.
Jeszcze chwile i zacznę myśleć o zmianie (oczywiście nie teraz ale za jakiś czas). Jeżeli faktycznie czyszczenie matrycy w Canonie działa jak w Olku to jeden problem z głowy. Olek przyzwyczaił mnie do tego że tematami ze zmianą obiektywów się nie przejmowałem, nigdy żadnego syfka na matrycy nie miałem. Może to kwestia małego lustra i małej matrycy, ale w D700 wiem że "czyszczałka" średnio działa. Z kolei Epicure rozwalił mnie informacją o trybie cichym Canona (w sensie że działa po LV bez ruszania lustrem). No i wizjer, mówią że Canony mają jasne i duże wizjery i da się manualnie ostrzyć jasnymi stałkami (w sensie że ładnie widać rozkład GO). W D700 matówka jest dosyć ciemna, gdzieś czytałem że optymalizowana jest pod szkła F2.8. Póki co poratowałem się wizjerem DK-17M i jest lepiej, widać dużą poprawę skuteczności ostrzenia z Samyangiem 35/1.4 i 85/1.4. Aczkolwiek muszę to wszystko sprawdzić w praktyce.
Pocieszające jest to że... wiosna tuż tuż i za chwile te wszystkie techniczne problemy odejdą w niebyt i zacznie się robienie zdjęć. ;-)
Tak w ogóle to chciałem kupić D600 ale wystraszyła mnie ta historia z samobrudzącą się matryca. Nie żeby to było ważne w robieniu zdjęć, ale ważne jest dla tzw. świętego spokoju.
W D700 ustaw automatyczne czyszczenie utradzwiękowe przy włączeniu i wyłączeniu aparatu. Domyślnie czyszczałka jest wyłączona. Miałem do D700 4 szkła i żonglerki trochę było. Syfu żadnego po 5 miesiącach nie złapał. Nie jest tak źle.
No właśnie tak mam ustawione. ;-)
Żeby było śmieszniej niektóre syfki to plamki oleju. Widać zbyt nowe to D700 jest. Oczywiście widać to dopiero w specjalnie prowokowanych sytuacjach i z przysłonami F22, F32. Natomiast zwykłe paproszki łatwiej "zdjąć" gruszką bo "czyszczałka je tylko przemieszcza z miejsca na miejsce. Na normalnych zdjęciach nie stanowi to problemu. Wyczyścić matrycę też można i po sprawie. Jednak jakiś minimalny niesmak pozostaje.
Oczywiście można pitolić godzinami o paprochach na matrycy, można też po prostu zająć się robieniem zdjęć. Obrazek jaki daje D700 jest całkiem całkiem. Podoba mi się skala w jakiej można "rozciągać" obrazek (światła i cienie).
Co wydaje się kuriozalne w temacie Nikona to sprzedaż wiązana. Matryce o bardzo sporych możliwościach i "drobne" niedoróbki, drobne ale irytujące.
Niedawno dojechała do mnie nowa lampa SB-910, postanowiłem sprawdzić jak działa wspomaganie AF z lampy (czerwona siatka, tzw. "predator"). Okazało się (czytałem o tym wcześniej) że używając tej funkcji aparat z niektórymi obiektywami zaliczał spory BF (szczególnie 50/1.4G, z 70-200 2.8 VR jest ok). No i tak jak mówili tak jest w moim przypadku. ;-)
Myślę że można by tak długo. ;-)
Co nie znaczy że D600/D700/D800 to złe aparaty. Po prostu czasami potrafią urozmaicić życie. ;-) W sumie tematy w sam raz na zimę. jest na co marudzić. Jak wspominałem przyjdzie wiosna i o tych bzdetach zdążę zapomnieć po kilku wyjściach w teren.
Hmmm, tego nie wiem :-)
Natomiast info o tym, że C ma czyszczałkę z O, mam z bardzo wiarygodnego i szanowanego źródła.
Owszem, w Canonach tryb cichy jest na prawdę cichy. W Nikonie niestety nie.Cytat:
Z kolei Epicure rozwalił mnie informacją o trybie cichym Canona (w sensie że działa po LV bez ruszania lustrem).
Hmmm, a tu akurat różnicy pomiędzy 5D3 a D700/D800 nie widzę. Dla mnie to samo.Cytat:
No i wizjer, mówią że Canony mają jasne i duże wizjery i da się manualnie ostrzyć jasnymi stałkami (w sensie że ładnie widać rozkład GO). W D700 matówka jest dosyć ciemna, gdzieś czytałem że optymalizowana jest pod szkła F2.8.
O właśnie !!!!! Święty spokój -ja na serio twierdzę, że to bardzo istotna sprawa jest. W życiu tyle problemów, że dodawanie sobie kolejnego (i na własną prośbę) jest bezsensowne. Mam nadzieję, że Nikon się w końcu z tym upora.......... ehhhh.Cytat:
Tak w ogóle to chciałem kupić D600 ale wystraszyła mnie ta historia z samobrudzącą się matryca. Nie żeby to było ważne w robieniu zdjęć, ale ważne jest dla tzw. świętego spokoju.
W sumie dobrze by było. Matryce mają o sporych możliwościach. Tylko dopracować kilka irytujących detali. Niepotrzebnie zrażają do siebie klientów. Wystarczy garstka faktycznych posiadaczy którzy opowiedzą swoje żale w internecie. Później pojawia się wielki tłum takich co nigdy danego aparatu nawet w ręku nie trzymali ale mimo to powielają dalej historię. Tym samym problem robi się powszechnie znany i nagłośniony. Później część niezdecydowanych czytając o takich problemach może zrezygnować. Tu dużo zależy od indywidualnego nastawienia. Jednemu będzie to mówiąc wprost - "grawitować pionowo w dół", drugi pomimo iż aż tak bardzo mu to nie przeszkadza to jednak będzie się irytował.
Oczywiście można powiedzieć też tak, kupuje produkt za ileś tam kasy i wymagam aby działał zgodnie z zapewnieniem producenta bez żadnych zbędnych atrakcji.
Być może producent bada rynek. Na ile może sobie pozwolić. Jeżeli wyniki finansowe nie są zadowalające to zrobią eksperyment i obetną koszta na dziale kontroli jakości, lub starą wysoce wykwalifikowaną kadrę zamienią na nowych tańszych pracowników. Jest oszczędność, chociaż chyba pozorna, stracą na kosztach serwisu gwarancyjnego. Kolejna sprawa wizerunek firmy.
Wybierając nowy system podjąłem świadomą decyzję. Ważyłem wszystkie za i przeciw, uwzględniając dostępne środki oraz założone oczekiwania. Po części jednak kierowałem się potoczną opinią (której nie zbadałem zbyt mocno) że N to bardzo dobra firma, wybierając ją dostaje doskonały produkt i mam ten wspomniany wcześniej święty spokój.
Tutaj pojawia się kolejny problem, oczekiwania i poziom upierdliwości klienta. Jeden kupi D600 i zrobi nim 1000 zdjęć w roku, inny będzie chciał robić 60 albo więcej tysięcy zdjęć. Jeden założy kitowy obiektyw i będzie zawsze używał AF w dobrych warunkach, drugi skusi się na manualne stałki itd...
Ja jednak myślę że lista niedomagać ostatnich modeli N to nie przypadek. To po prostu chłodna kalkulacja. Firma jedzie na opinii, do tego matryce ma bardzo dobre. Więc nawet jeżeli przez jakiś czas tnąc koszta obniży jakość i powtarzalność produktów to nic się nie stanie. Być może dlatego polityka N polega na chowaniu głowy w piasek i udawaniu że problem nie istnieje.
Na jednym z portali foto wiszą jedno pod drugim newsy o notach serwisowych C i N.
http://www.optyczne.pl/5655-nowość-C...serwisowa.html
http://www.optyczne.pl/5652-nowość-N...serwisowa.html
Teoretycznie jest ok. Firmy przyznały że jakieś produkty mają problem. Zaproponowały rozwiązanie tego problemu natychmiast lub w przyszłości. Każdy może sobie sam zdecydować który komunikat brzmi bardziej przekonująco. ;-)
Czytając notę od C, dowiedziałem się że jest jakiś problem, że w takim a takim okresie będzie rozwiązany (pozostaje kwestia czy termin będzie dotrzymany a nowe firmware to poprawi). Czytając notkę od N... wygląda to trochę jak tekst przemówienia jakiegoś polityka z dawnej epoki, który jak pająk wiszący nad talerzem zupy myśli: jak tu się spuścić żeby nie wpaść. ;-)
Podsumowując, jeżeli dzisiaj produkty są mocno wyrównane jeżeli chodzi o możliwości to może się okazać że ten wspomniany wcześniej "święty spokój" może być czynnikiem decydującym o zakupie.
PS.
Proszę tekst ten traktować jako formę rozrywki w ciemny zimowy wieczór, lub jako pewne przemyślenia na przyszłość. Gdyby dzisiaj była wiosna to zamiast myśleć o pierdołach sprzętowych myślałbym gdzie jutro wyskoczyć na zdjęcia.
Powyższy tekst może wyglądać jak chwilowe zauroczenie marką z czerwonym paskiem. Cóż... wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. ;-)
Święty spokój - to jak na razie mają Nikon z Canonem. Wiadomo - parcie na tanią lustrzankę FF jest spore, konkurencji nie ma bo te dwie firmy podzieliły w zasadzie rynek, konkurencji ze strony rynku wtórnego też właściwie nie ma...
Trochę dziwię się SONY - ma matrycę, ma wiedzę i zaplecze techniczne... wydawało mnie się kiedyś że to SONY pierwsza wyprodukuje lustrzankę FF dla ludu. Ot, choćby coś takiego jak A580 tylko z większą matrycą. I co z tego że nie ma dodatkowego wyświetlacza LCD? gdyby kosztowało ca. 5 tys. to ludzie by się w kolejce ustawiali. Ale nie, SONY ma inną strategię i przedstawia coś jak A99... za ponad 10 koła. Nie powiem, to chyba nie jest zły aparat. Ale amator się na niego nie skusi - za drogo, a profesjonaliści jeszcze nie prędko chyba zaufają technologii półprzepuszczalnego lustra
Przykład RX-1 pokazuje, że owszem małe body z FF to jeszcze można zrobić ale mały obiektyw to już niekoniecznie, tym bardziej, że "dla ludu" to musiałyby być obiektyw typu zoom. "Lud" zresztą kompletnie nie przejmuje się wielkością matrycy a do jego wyobraźnie pobudza co najwyżej liczba pikseli. Ostatnio pan ze stoiska promocyjnego w oddziale T-Mobile zachwalał mi aparat Galaxy Camera twierdząc, że ma on możliwości lustrzanki - podejrzewam, że ani on ani 99% osób, do których stratował z tym tekstem nie miało świadomości, że jest w nim ukryta pewna "nieścisłość". Dlatego śmiem twierdzić, że "lud" ma FF w dużym poważaniu a co najwyżej zwraca uwagę na literki w nazwie i szczególną estymą darzy literki C albo N.
Co do świadomych pasjonatów(czyli takich, którzy wiedzą jak wykorzystać sprzęt, który posiadają - ale nie koniecznie wykorzystują go w celach profesjonalno-zarobkowych) to ja raczej obserwuje na razie nieśmiałą, ale jednak coraz wyraźniejsza tendencję, którą określiłbym metaforycznym hasłem: "P.....ć FF". Co jakiś czas na forach można przeczytać posty w stylu: "pozbywam(pozbyłem) się mojego D700(5D-II) i kupuję(kupiłem) Fuji(OM-D)". A przecież - wedle katechizmu FFan boyów - powinni nabywać nowe FF...
I pewnie gro z tych piewcow hasel, kupilo za owczesnymi trendami FF nie wiedzac o co kaman w tym, po czym po czasie stwierdzilo HELOU WTF. Chcialo zarabiac, byc FOTOGRAFAMI, a zycie jak zwykle zweryfikowalo. Sa tez zapewne tacy co kupili FF, po czym na dobre szkla juz zabraklo, jak i tez tacy, dla ktorych ciezar 3-4kg to waga "ponad ich sily". Najwidoczniej pomylili sie na poczatku swojej drogi w wyborze, i teraz zeby nie bylo wstydu przed znajomymi to trza za nowymi trendami podazac i piac jaki to znakomity wybor przesiadka z FF na EVILE. W koncu moga nosic 24h aparat, nawet spac z nim, obfotografowac wszystko i wszystkich, byc gotowi o kazdej porze uwiecznic "ten" moment, byc gotowi na kadr zycia. Tyle, ze niemala grupa, jak robila gnioty tak nadal bedzie robic, jak sobie cos wmawiala tak bedzie dalej wmawiac ;)
pozdro