Sympatycy wątku zaczajeni obok czatowni czekają na letnie łowy. Pozdrawiam
Wersja do druku
heh, dziękuję za motywacje ;) Ja także czekam za efektami których nie widać, pomimo, że jestem co kilka dni w czatowni. Wszystko postawiłem na borsuki, chyba to ostatni rok tych zmagań, bo niestety poległem na polu walki i nie wiem już jak temat ogarnąć. Prawdopodobnie nie lubią mnie te zwierzaki, być może przegiąłem ze swoją obecnością w ich rewirze, "przedobrzyłem" za radami innych.
W nocy karma znika - w dzień , nawet koło nory nic się nie dzieje. Kiedy już sobie odpuściłem przyjeżdżam po tygodniu, dwóch, a tu młode wraz z rodzicami zasuwają z nory na zewnątrz i z powrotem - ok, zauważyły mnie, schowały się - przyjdę jutro. Na drugi dzień od 18-tej do 21-szej nic, drugi, trzeci dzień to samo :cry:
Jenoty w tym roku w ogóle się nie pojawiły - nie zamieszkują nor razem z borsukami, mam nadzieję że nikt ich nie odstrzelił.
Pzdr
nie jest łatwo z tymi zwierzętami, ale to "gonienie króliczka" sprawia nam wiele radości. trzymam kciuki za efekty:grin:
borsuki są cwane, próbowałem z ojcem namierzyć takiego na działce bo zrobił sobie kibelek... ja odpuściłem, ojciec kilka razy próbował, siedział pół nocy i też dał sobie spokój - nie pomaga zapach człowieka ani ludowe porady typu sierść psa albo włosy człowieka w skarpecie, więc...
...wg mnie nie przedobrzyłeś tylko jeszcze się do Ciebie nie przyzwyczaiły, łażą w nocy, skoro przynęta znika... tylko wiadomo - nie będziesz robił zdjęć w nocy. Niestety nie podpowiem jak je "złapać" za dnia bo żadnego nie udało mi się jeszcze dojrzeć po jasności, chyba, że namierzysz norę i będziesz czatował... kiedyś muszą wyjść, nie? :grin:
życzę cierpliwości i czekam na udane foty...
pzdr
Hołek
W tym roku tylko (i aż :) ) liski które prezentowałem bodajże w maju. Jenotów i borsuków nie zaobserwowałem, jednak dość mało czasu spędzałem przy norach.
Dzisiaj spadł pierwszy śnieg, dzięki niemu łatwo zaobserwować aktywność zwierząt, chyba się przejadę do czatowni ;)
pozdrawiam
Witajcie - wczoraj -8 wytrzymałem 2 godziny, dzisiaj -10 dałem radę 3h - jedno, jedyne zdjęcie:
Kruki wyczaiły moją obecność i już w tym roku raczej ich nie uświadczę, myszołów usiadł na kilkadziesiąt sekund - miałem wybór, poczekać aż zacznie żerować, albo szybki strzał - wybrałem to drugie, myślę, że dobrze, bo ptak przy stołówce raczej długo by nie zabawił.
Przy norach nie widziałem aktywności zwierząt - ale nie ma się co dziwić jak jeszcze z miasta petardy było słychać.
No... pięknie zapozował, doskonała perspektywa i tło, brawo.
Fajny ptaszor :)