Lecę dalej, bo jutro wpadnę już w wir pracy i będzie ***** z wrzucania fotek a jeszcze dziś naklepałm ich trochę.
GG33 - Po drodze, zostawliśmy w krzakach naszą pierwszą ofiarę. Uklad elektryczny Wranglera odmówil posłuszeństwa. Miał prawo po tysiącach kilometrów w mule, bo jego właścicel uwielbia przeprawy wodne. Nie bacząc na przeszkody ruszylismy dalej. Przez pola i las na teren byłego poligonu.
Załącznik 135209
GG34 - Zaczęliśmy pokonywać jakieś potężne zabłocone leje. Jako piewrszy wyrwał sie ten staruszek z podbitym okiem. Zyskal kilka nowych wgniotek ale przeskoczył jar, jak szesnastolatek idący na randkę.
Załącznik 135210
GG35 - Zabrałem się na dół, by pofocić, innym samochodem. Zapytałem grzecznie kierowcę, czy zwiezie mnie, bo nie da się zejsć ;-)
Załącznik 135211
GG36 - Potem mogłem podziwiac jego zmagania z wdrapywaniem się na górę. Bo zjechać jest łatwiej...
Załącznik 135212
GG37 - To już druga ofiara imprezy. Wysiadł przedni napęd a dokładnie sprzęgiełko i przy okazji spadła opona z felgi.
Załącznik 135213
GG38 - Bez problemu znalazło się kolo zapasowe, jedno z wielu. Koledzy szybko podali je :-)
Załącznik 135214
GG39 - Szybki serwis w sprzyjających warunkach i już po niespełna godzinie można było podjąć się wydostania ofiary.
Załącznik 135215
GG40 - Tu koledzy wykazali się znów niezwykłą chęcią pomocy. Na dwie wyciągarki pomogli tylnonapędowemu koledze. Tu uwaga: Poszkodowany wrócil o własnych siłach do bazy, zabierając po drodze pierwszą ofiarę :-)
Załącznik 135216
GG41 - W minimalnie uszczuplnonym składzie pojechaliśmy dalej do ostatniego już celu - piaskowni.
Załącznik 135217

