Zapomnij o obiektywie. Na tym etapie to nie jest problem.
Wersja do druku
Zapomnij o obiektywie. Na tym etapie to nie jest problem.
Ten o którym pisałem wcześniej - 50mm f/2.0 Macro. Ja mój sprzedałem za 1000 zł - dzisiaj widzę na aukcjach nawet za 1500zł - jak na martwy system to koszmarnie drogo (chyba, że to cena kolekcjonerska :) Powariowali z tymi cenami.
Ale wierz mi - Heliosem od starego Zenita podpiętym przez adapter - też robiłem fajne zdjęcia. Tyle że tutaj ostrzysz ręcznie. Chociaż przez pierwsze miesiące kiedy maluch jeszcze nie raczkuje - nie ma z tym większego problemu.
Nie skupiaj się na sprzęcie. Po prostu rób zdjęcia.
Małe dzieci rosną tak szybko, że dzisiaj żałuję, że nie robiłem więcej. Dla rodzica są to bezcenne kadry.
Pstryka, pstrykaj i jeszcze raz pstrykaj.
Nie używaj lampy błyskowej - dla niemowląt to nawet niebezpieczne. Wykorzystaj światło zastane. Ustaw maluszka twarzą do głównego źródła światła w pomieszczeniu. Wyczyść w miarę możliwości drugi plan. Koło dzieci zawsze jest pełno grzechotek, zabawek i innych przeszkadzajek. Jako tło fotograficzne możesz wykorzystać, tak na szybko, koc przerzucony przez oparcie krzesła.
Do dzieła, jeśli masz jeszcze siłę i ochotę :)
Miałem Heliosa-44 58/2 z E-520 i zrobiłem nim mnóstwo fajnych zdjęć bobasowi. Tak jak Tomasz pisze, dopóki dziecko się nie rusza za bardzo to można spokojnie manualnie kręcić. Potem szybki AF.
Gdybym miał teraz robić zdjęcia maluchowi to lampa byłaby podstawą. Oczywiście z obracanym palnikiem, żeby odbijać światło od sufitu czy ścian. Niestety E-520 miał fatalne wspomaganie AF lampą, tzw. spawarkę. Tutaj mikrusy z diodą wypadają znacznie lepiej.
Zapomnij o takich tekstach. Nadchodzi taka pora roku, że w zastanym za dużo nie powalczysz. Rozwiązaniem jest zewnętrzna skierowana w sufit. To jest rozwiązanie Twoich problemów ze zdjęciami i spokojnie zmieścisz się w kwocie 200-300zł. Bzdur o szkodliwości nawet nie czytaj. Nie błyskaj tylko prosto w oczy, żeby dzieciaka niepotrzebnie nie denerwować.
Szafir mnie ubiegł :)
Dodam jeszcze, że najwygodniej jest zdjąć lampkę z sanek, a najtaniej jest ją wyzwalać przy pomocy wbudowanej z kawałkiem folii aluminiowej przed palnikiem, żeby skierować światło do góry. Żaden obiektyw nie zastąpi światła, nawet bardzo drogi :)
dwójka moich dzieciaków miała fotki z manuala, nie mam co do nich kompleksów, wprost przeciwnie, patrząc się jak rodzic na spacerze robi 300 fotek bo może coś wybierze, to byłem chyba bardziej szczęśliwy zabierając na spacer "kawałek" filmu i uczyłem się dziecka obserwując jego zachowanie, później czy więcej cyfry tym mam mniej zdjęć w albumie i często właśnie w tych brakuje tego czegoś, człek zaczął iść na łatwiznę, zamiast 15 minut przy wizjerze to parę sekund przy wizjerze i setki fotek
http://babyonline.pl/jedno-zdjecie-i...8394,r1p1.html
A teraz powiedz mu żeby pamiętał zawsze palnik w sufit skierować.
Niech się uczy podstaw. Jak wykorzystać światło zastane. Na lampy przyjdzie jeszcze czas.
10 stron pytań o obiektyw - teraz będzie 15 stron o lampach:roll:
Dodaj jeszcze niebezpieczne łóżka:
http://babyonline.pl/wtorne-utonieci...59,r1c1p0.html
- - - - - - - - - - AKTUALIZACJA - - - - - - - - - -
Gdyby w bajkach o szkodliwości lamp było choć trochę prawdy, to w Hameryce byśmy już byli dawno po szokujacych procesach, słabsi producenci by padli, ci, co przetrwali umieszczaliby ostrzeżenia na pół pudełka.
A jeden przypadek na świecie? Na tej zasadzie, to wszystko może być niezdrowe. Myślę, że więcej dzieci zmarło po zjedzeniu chleba niż oślepło od lampy.
- - - - - - - - - - AKTUALIZACJA - - - - - - - - - -
No i jak zdejmie lampę z sanek, to nigdy nie ustawi jej tak blisko dzieciaka :) Nad tym spokojnie da się zapanować.
@fret - ajś się przyczepił tej lampy :foto3:
Biję się w piersi za tą wypowiedź. Co mnie podkusiło :)
Wychowanie niemowlęcia jest ogólnie ciężką sprawą, do tych łóżeczek o których wspomniałeś dochodzą: połknięcia małych przedmiotów, zachłyśnięcia, udławienia, niebezpieczne place zabaw, wywracające się wózki na 3 kołach i wiele wiele innych zagrożeń ALE - to nie to forum! ;)
Powiem tak - ja moim maluchom nie błyskałem po oczach. I dodam więcej - nie jestem okulistą ani nawet optykiem. Może to jest bezpieczne a ja jestem dziwny. Zostawmy już ten temat.
Może żeby jakoś w końcu spuentować ten wątek i pomóc koledze - wszystko jest powiedziane na pierwszej stronie.
Nie zostawiajmy. Lampa to podstawa w dyskutowanej sytuacji. Żaden obiektyw jej nie zastąpi. Przyczepiłem się i nie odpuszczę :)
A bajki o szkodliwości - internet jest pojemny, znajdzie się w nim argument na poparcie najdziwniejszej nawet tezy :)
Oczywiście błyskaniu w oczy z 25 cm jestem zdecydowanie przeciwny. Nawet w dorosłe oczy.
żaden tatuś nie błyska dziecku lampą chociażby z powodu stojącej obok mamusi :) Lampa jest spoko ale jej opanowanie (szczególnie po zdjęciu z sanek) wymaga moim zdaniem więcej umiejętności niż opanowanie aparatu i obiektywu. To taki następny krok, ale najpierw trzeba zrobić ten pierwszy.