mariush:
Nie jedź po trolci, bo większości z nas trochę brakuje do Jej skilla... a dopiero Buissink dorabia tony ideologii i lansu do tego co robi - ninja, klisza, ciemnia itp.
Wersja do druku
mariush:
Nie jedź po trolci, bo większości z nas trochę brakuje do Jej skilla... a dopiero Buissink dorabia tony ideologii i lansu do tego co robi - ninja, klisza, ciemnia itp.
Mnie bardziej porwali Yervant, Ghonis i może Ascough...
To będzie kolejny OT w tym wątku- ale jojczenie (tak, jojczenie) kolegi "nobody" przypomina mi jako żywo westchnienia w stylu "ech kiedyś posiadacz samochodu musiał co sobota stawiać go na kanał i w nim grzebać a teraz można lać benzynę, płyn do spryskiwaczy i raz na rok zaglądać do serwisu a przecietny kierowca nie potrafi wymienic żarówki ( ja mam za duże łapy do mojej Hani)." Tak samo z komputerami.. ech kiedyś trzeba było samemu pisać programy w basicu albo nawet w assemblerze a dziś wszystko jest podane na tacy".
Chłopie- rób zdjęcia analogiem, własnoręcznie wywołuj itd- jeśli w ten sposób dowartościowujesz swoje kadry.
IMO w fotografii ( w pewnym uproszczeniu) chodzi o obiekt, kadr i światło. Reszta to środki.
Czy to kamera otworkowa czy 5D mark II.
Mam kupę analogowego szpeju, pstrykam, sam wywołuję filmy, ale nie dorabiam do tego ideologii. Robię analogiem bo lubię, bo mam sentyment, bo od dziecka robię zdjęcia, bo to trochę inne fotografowanie niż cyfrą.
Inne nie znaczy lepsze. Ani gorsze.
A co mają zrobić ci co nie mają piwnicy, ani strychu? :twisted:
Mam wrażenie, że większość z dyskutantów w tym wątku przeczytała co najwyżej pierwsze zdania z postów mynameisnobody, a następnie na fali wzburzenia smaruje cięte riposty. Przecież ani jemu ani mi we wcześniejszych postach nie chodzi o techniki fotografowania i przewagę jednych nad drugimi tylko o kierunek, który fotografii nadali marketingowcy. Dyskusje o sprzęcie na forach fotograficznych były od zawsze, problem w tym, że dziś zajmują 90% miejsca. Wojny systemowe też mają już długą historię, ale nie przypominam sobie żeby kiedyś sądy na temat tego co jest dobre a co złe wydawali ludzie, którzy mają sprzęt za xxxxx PLN i zajmują się fotografowaniem wyłącznie wykresów testowych. Może jeden na dwudziestu przeciętnych forumowiczów umie podać nazwisko choć jednego fotografa, którego prace podziwia. Nie ma już żadnych świętości ani autorytetów, pierwszy z brzegu koleżka kupuje sobie szpej za kilka(naście) tysięcy i od razu czuje się bogiem - alfą i omegą fotografii. Tu jest problem, a nie w metodzie rejestrowania obrazu!
To jest problem jakiś? Dla mnie to nie problem, nie przeszkadza mi to w robieniu takich zdjęć, jakie chcę robić. Niech sprzętowcy gadają sobie o fpsach, jak może mi to przeszkodzić w fotografowaniu? :-) A że przybiera to często formy karykaturalne - to inna sprawa :-)