i znowu wybrałem się na wyprawę poranną. na stawach koparki do oczyszczania brzegów więc dużej zwierzyny kompletnie nie widać.Błotniaki latają, bieliki chyba przejedzone bo nawet się nie pokazały, tylko warchlaki słychać gdzieś z trzcinowisk. owady za to nadrabiają. dużo rosy, mgła i momentami jakby przymrozek bo zmarzłem niemiłosiernie :) ale zdrewniałymi palcami coś się tam pstryknęło :)

