A nic :grin: taka luźna dygresja...
Wersja do druku
uwaga - bo zaraz ktoś przyjdzie i powie że żarówki i świetlówki nie osiągnęły jeszcze tego co miały świeczki!
Dzięki Rafał za tych malarzy, właśnie zamierzałem zagłębić się w albumy fotografów i nieśmiało myślałem o malarstwie. A twoja podpowiedź utwierdza mnie w tym pomyśle.
Odnośnie proporcji boków uważam, że trzymając się ściśle konkretnego formatu robimy to z lenistwa itp. (np. standaryzacja albumów). Wiele tematów (motywów) wygląda dobrze przy różnych proporcjach, jednak niektóre wymagają proporcji odmiennych. Przy poważniejszej robocie kadruję zawsze wg motywu, a potem powiększam krótszy bok do szerokości papieru i wtedy dowiaduję się ile wynosi bok dłuższy...
Właśnie to lubię w tego typu dyskusjach, że każdy może mieć inne zdanie. :)
Mi się podobają foty w jednym formacie, nic na to nie poradzę. Wyjątkiem są panoramy. Osobiście chciałabym mieć jakiś mocny argument, który utwierdziłby mnie, że lepiej jest mieć różnorakie cięcia. I nie tam jacyś malarze, tylko jakiś dobry fotograficzny argument. Wybrzydzam, wiem. :cool:
W sztuce nie ma zasad, których nie można by było złamać :grin:. Niech każdy kadruje tak, jak mu dusza artysty podpowiada. Czasami to, co niektórzy puryści uważają za zły lub bardzo zły kadr, stanowi o "być", albo "nie być" zdjęcia. Takie sztywne trzymanie się ustalonych (gdzie i przez kogo?) zasad prowadzi do sztampy i szablonu. Tu potrzeba trochę szaleństwa. Co innego, jeśli mówimy o fotografii zakładowej, rzemieślniczej lub usługowej. W takim przypadku jednak obowiązują pewne zasady i raczej nie wypada ich łamać, bo możemy zostać z furą nieodebranych zdjęć i pies z kulawą nogą do nas nie przyjdzie po następne. :olekrulez2:
A co to ?
http://fractalontology.files.wordpre...3/nautilus.jpg
Brzydal, nie ? A gdyby go tak....
.....
........
...........
....................
***PAC !***
http://britton.disted.camosun.bc.ca/Nautilus.jpg
O ! Złota reguła kadrowania we wnętrzu jakiegoś brzydala ?
Czy ja tego gdzieś nie widziałem... Hmmm... Już wiem ! Tutaj !
http://www.learncpp.com/images/CppTu.../Fibonacci.png
I tutaj:
http://www.eatonhand.com/hw/fibonacci1.jpg
O, tutaj też:
http://2.bp.blogspot.com/_H4QXxFrJ_3.../fibonacci.jpg
A ten to co, inny ?
http://i.f.alexander.users.btopenwor..._in_circle.jpg
No i jak to ? Tak to:
0, 1, 1, 2, 3, 5, 8, 13, 21, 34, 55, 89, 144, 233, 377, 610, 987, 1597.......
A co to ? A to to: CiÄ g Fibonacciego â Wikipedia, wolna encyklopedia
Proste działanie matematyczne wbudowane w większość świata, boska reguła natury, życie.
Ciekawe dlaczego kadry skonstruowane w/g tej prostej reguły odbierane są jako naturalne i spójne ? Nasz BIOS tak podpowiada ? Jak uważacie ?
Mysikrólik: Podaję przykład: Kompozycję można budować na podstawie wyimaginowanej figury geometrycznej tworzonej przez jasne w tonie miejsca w obrazie (łączymy w myślach te plamy liniami tworząc umowną figurę). Następnie tę figurę umieszczamy w kadrze... Jasne jest, że trudno w tym wypadku o stałe proporcje boków. Często się to udaje oczywiście, ale nie sugerowanie się proporcjami daje kompozycję bardziej precyzyjną...
ps: Przy portrecie takimy plamami (nie muszą być jasne w tonie, ale wyróżniające się) są często twarz i dłonie tworzące umowny dowolny trójkąt, który wbudowujemy w prostokąt kadru.
Czy Ansel Adams jest wystarczającym autorytetem? :wink:
http://www.anseladams.com/
To nie ma sensu - mieszanie matematyki ze sztuką. Tego rodzaju poszukiwania pochodzą ze starożytności, kiedy filozofowie usiłowali za pomocą reguł matematycznych dociec zasad kompozycji tak dzieła plastycznego, jak muzycznego i poezji. Tak powstało pojęcie "kanonu". Gdyby ta teoria była słuszna, to teraz "dzieła sztuki" mogłyby tworzyć komputery. A nie tworzą. Zresztą w tamtych czasach zupełnie inna była definicja sztuki i nie-sztuki (z grubsza rzecz biorąc odwrotna niż obecnie).