PDA

Zobacz pełną wersję : Reportaż



robert1088
26.02.13, 10:25
Reportaż niby temat prosty - wstęp, rozwinięcie, zakończenie ale jednak nie .
W wątku" szukajaczycia.blogspot.com..." wywiązała się ciekawa dyskusja na temat reportażu.
Nie chcąc śmiecić autorowi chciałbym ( pomimo odmowy ) prosić o rozwinięcie czym powinien charakteryzować się reportaż .
Różnice między reportażem ,dokumentem ,esejem .
No i to " zawiązanie akcji/wskazanie problemu; punkt kulminacyjny; rozwiązanie/odpowiedź." - to mnie ciekawi .
Przykłady też by się przydały.
diabolique nie daj się prosić dwa razy .:grin:

---------- Post dodany o 10:25 ---------- Poprzedni post był o 10:22 ----------

Zapomniałem o ważnej sprawie -wybór zdjęć do reporatażu .

diabolique
26.02.13, 10:53
Ej.. nieładnie tak po nazwisku wywoływać :D
Myślę, że jest na forum kilka osób, które mają na ten temat ciekawe rzeczy do powiedzenia, a teraz nie będą chciały się odezwać :(

robert1088
26.02.13, 11:05
Ładnie ,nieładnie po prostu pytam się kogoś kto zna się na rzeczy .
Sam robiąc zdjęcia chwytam się na tym ,że zamiast reportażu wychodzi gł dokument .
Używamy słowa "reportaż " a tak naprawdę czegoś tam zawsze brakuje .
No i zapraszam też innych do dyskusji

diabolique
26.02.13, 11:32
Ale co ja mogę napisać. Czym jest reportaż każdy z grubsza wie, lub może doczytać w necie. Dlaczego wychodzi głównie dokument? To nie tak. Po prostu większość osób ma przyzwyczajenie do "fotografii jednego kadru", czyli robienia zdjęć tak, by mieć to jedno jedyne super wypasione ujęcie zarówno pod względem estetyki kadru jak i ekspozycji. Nie myśli się całościowo jako "zestawie zdjęć". Efekt jest taki, że autor nie może się zdecydować, które zdjęcia są najlepsze i wrzuca do internetu te, które jego zdaniem są najfajniejsze. A w rzeczywistości są to zdjęcia, które darzy największym sentymentem - bo jest na nich ktoś znajomy, bo dziewczyna była ładna, bo ładnie tło się rozmyło itp.
Przy takim myśleniu nie da się zrobić reportażu. To tak jakbyś opowiadał historię próbując wskazać same sympatyczne momenty, wyjdzie mdła papka w hollywoodzkim stylu.
Jeśli planuje się zrobić reportaż trzeba przede wszystkim pogodzić się ze świadomością, że będą kadry lepsze i gorsze, kilka zupełnie przeciętnych - tego wymaga narracja. Trzeba pamiętać, że nikt nie będzie wybierał pojedynczych zdjęć z reportażu by je skrytykować. Odniesie się do całości.
Dlaczego potrzebne są słabsze lub przeciętne zdjęcia? Bo nie da się eskalować emocji bez końca. Nawet w filmach sensacyjnych czy katastroficznych jest moment, że akcja słabnie (wątek miłosny, czy relacje rodzic-dziecko, szerokie plany krajobrazowe) właśnie po to, by dać odetchnąć widzowi.
Inny błąd to dążenie do wychwycenia samych mocnych momentów - np. w "reportażu" sportowym często dominują zdjęcia bramek czy efektownych parad bramkarskich, wślizgów, emocji na twarzy trenera. A przecież mecz nie składa się wyłącznie z takich momentów. Rzetelny reportaż musi pokazać też tę nudniejszą stronę - ławkę rezerwowych, szatnię, kibiców. Te zdjęcia będą słabsze w wymowie, ale dadzą rzetelny przekaz, przez co cały materiał zyska. No i w statycznych sytuacjach można uwodzić widza pięknie zakomponowanym kadrem.
Pokazywanie samych mocnych momentów skutkuje innym błędem - wąskim, ciasnym kadrem. Coś się dzieje, chcemy to pokazać jak najbardziej wyraźnie, więc kręcimy zoomem pozbawiając scenę kontekstu. Tymczasem dobry reportaż musi zawierać i ciasny kadr, i szeroki plan i twarz i detal charakteryzujący dany temat (np. buty piłkarskie w przywoływanym przykładzie).
Dalej nie piszę, bo i tak mało kto przeczyta tyle wypocin :D

EDIT: jeszcze najważniejsza sprawa - robiąc reportaż trzeba oduczyć się nawyku nazywanego fachowo "chimpingiem" - czyli wgapiania się w wyświetlacz po każdym zrobionym zdjęciu. Patrząc na wyświetlacz nie patrzysz na scenę. Umyka ci 80% znakomitych kadrów (w tym 99% decydujących momentów). Ja zawsze miałem wyłączoną opcję pokazywania zdjęcia na wyświetlaczu po zrobieniu. Teraz nawet mam pokrowiec z fajną klapką z tyłu. Nie tylko chroni wyświetlacz, ale i uniemożliwia oglądanie zdjęć bez jej odpięcia. :D

Mirek54
26.02.13, 11:41
Ładnie ,nieładnie po prostu pytam się kogoś kto zna się na rzeczy .


Myslisz,ze teraz ktos sie odezwie.Zaraz znajda sie dojrzali artysci,reklamiarze podpasek i nowych kierunkow i powiedza co o tym mysla.Skonczy sie dyskusja zanim na dobre sie zacznie.
Napisze Ci co ja o tym sadze.
Wezmy na przyklad za temat zwykly kawalek ugoru.Jak tu zrobic esej,reportaz,dokument o kawalku zaniedbanej zarosnietej ziemi.
No wiec najpierw zrobimy sobie esej-ponoc najlatwiej.
Siadamy sobie n kamieniu obok majac do dyspozycji dwa trzy obiektywy.Pokazujemy widzowi kilka fotografi,zmieniajac ogniskowa wprowadzamy go w szczegol.Podnosimy powoli napiecie i kiedy wiemy,ze ogladajac kolejne powie Och Ach.To nastepnym sprowadzimy go na ziemie.Zaskoczymy go kolejna seria normalnych fotek normalnego ugoru.Jesli takiego interwalu w tym jednym temacie dokonamy kilka razy wracajac ciagle tak jak by do poczatku to nasz esej sie udal.Widz go zapamieta.
Co do reportazu to nie mozemy sobie pozwolic na obnizenie napiecia.Tym wlasnie on od eseju (a) sie rozni.Tam napiecie musi rosnac do konca.Reportaz zakonczysz w odroznieniu do eseja np:Fotka pieknego lanu dojrzalej pszenicy lub....wylaniem lawy betonowej pod nowa Biedronke.I tu i tu pokazesz koniec ugoru.
Bedziesz miec reportaz.
W dokumencie dodasz kilka ujec z biura geodezyjnego,kilka postaci z transparentami udokumentujesz to chronologicznie wg daty,klucza jaki sobie zadasz.Masz dokument.
Ja to tak rozumiem,jednak teraz to tak wszystko sie pozmienialo,ze moze jest to calkiem inaczej

epicure
26.02.13, 11:49
Moim zdaniem teza, że w reportażu nie wszystkie zdjęcia mogą być bardzo dobre, bo trzeba stopniować emocje, jest naciągana. To tylko próba usprawiedliwienia tego, że po prostu bardzo trudno jest zrobić kilka zdjęć z jednego wydarzenia, w krótkim czasie, tak aby wszystkie trzymały bardzo wysoki poziom. Nie sądzę, aby ktokolwiek narzekał, że każde zdjęcie w reportażu tak mocno trzyma w napięciu, że aż puszczają zwieracze i chciałoby się chociaż na chwilę odetchnąć i obejrzeć jakąś gorszą fotkę :D

Mi się reportaż kojarzy z długotrwałą pracą. To nie jest zrobienie kilku zdjęć z jakiejś przypadkowej sytuacji, tylko wniknięcie w dane środowisko, "rozpracowanie" go od środka, poznanie go tak, aby w jakimś stopniu stać się jego częścią, a nie tylko panem fotografem z zewnątrz. To wymaga czasu, a zdjęcia się robi przy okazji.

diabolique
26.02.13, 11:59
Moim zdaniem teza, że w reportażu nie wszystkie zdjęcia mogą być bardzo dobre, bo trzeba stopniować emocje, jest naciągana.

To własne przemyślenie, nie mówię, że słuszne. I nie chodzi o to, że "gorsza", po prostu dobra, ale nie widowiskowa :D


Mi się reportaż kojarzy z długotrwałą pracą. To nie jest zrobienie kilku zdjęć z jakiejś przypadkowej sytuacji, tylko wniknięcie w dane środowisko, "rozpracowanie" go od środka, poznanie go tak, aby w jakimś stopniu stać się jego częścią, a nie tylko panem fotografem z zewnątrz. To wymaga czasu, a zdjęcia się robi przy okazji.

To tak oczywista oczywistość, że nawet o tym nie pisałem.
Z pewnym wyjasnieniem rzecz jasna - "wniknięcie w środowisko" nie musi oznaczać, że robisz materiał tydzień czy miesiąc. Można zrobić też ciekawy reportaż w dzień, ponieważ fotografujesz środowisko dobrze ci znane. Na przykładach - znam środowisko ostrołęckich aktorów-amatorów. Często chodzę na ich spektakle, czasem reżyser prosi mnie o jakieś sugestie. Mamy relacje koleżeńskie od wielu lat. Dlatego jestem w stanie zrobić reportaż w krótkim czasie, bowiem nawet nie robiąc zdjęć w środowisku byłem obecny.
Czyli warto po prostu rozpocząć ćwiczenie reportażu od grona własnych znajomych, gdzie "wsiąkacie" od paru lat.

robert1088
26.02.13, 12:09
Zawiązanie akcji/wskazanie problemu; punkt kulminacyjny; rozwiązanie/odpowiedź.
No a to czy mógłyś temat podać opisowo .

strOOs
26.02.13, 12:12
Mi się reportaż kojarzy z długotrwałą pracą. To nie jest zrobienie kilku zdjęć z jakiejś przypadkowej sytuacji, tylko wniknięcie w dane środowisko, "rozpracowanie" go od środka, poznanie go tak, aby w jakimś stopniu stać się jego częścią, a nie tylko panem fotografem z zewnątrz. To wymaga czasu, a zdjęcia się robi przy okazji.

Mnie również, bo takie "szybkie" tematy bardziej kojarzą mi się dzisiaj z tzw. "fotografią prasową". Dokumentacja wydarzenia.

Reportaż powinien być bardziej rozwinięty. Przedstawiać cały problem.

robert1088
26.02.13, 12:24
No tak ale np reportaż z demonstracji ulicznej ?
Nie możesz integrować się z grupą i jesteś ograniczony czasowo .
Na czym się skupić ludzie ,akcja , bohater ?
Być może to banalne ptyania ale trudno mi poszukać odpowiedzi.

hades
26.02.13, 12:29
Reportaż powinien być bardziej rozwinięty. Przedstawiać cały problem.

"Przedstawić cały problem" - problem w tym, że fotografujący nazywając coś reportażem często nie dostrzegają tematu, nie wiedzą na czym skupić uwagę widza. Powstaje mniej lub bardziej przypadkowy zbiór zdjęć połączony jedynie czasem, przestrzenią lub bohaterami akcji. To taka refleksja, która przyszła mi po obejrzeniu po dłuższej przerwie własnych "reportaży".

diabolique
26.02.13, 12:38
Zawiązanie akcji/wskazanie problemu; punkt kulminacyjny; rozwiązanie/odpowiedź.
No a to czy mógłyś temat podać opisowo .

Trudno tak z marszu. Reportaż musi mieć swój początek i koniec, a więc zdjęcia muszą się nawzajem uzupełniać niosąc w każdym kadrze inną informację. Przeprowadzić cię przez opowieśc tak, byś mógł powiedzieć "znam tę historię".
Na przykładzie wymyślonym ad hoc: reportaż o chorym dziadku.
Można zrobić 6 ujęć dziadka wykrzywionego w bólu, leżącego itp. ale to nie będzie żadna opowieść. By trzymać się kanonu reportażu zrobiłbym to (mniej więcej) tak:
1) ujęcie dziadka, portret środowiskowy (czy mieszka na wsi, czy w bloku, czy sam, czy z rodziną)
2) detal: tu możliwości są szerokie - foto recepty, leków, śladów po strzykawce na rękach itp.
3) punkt kulimnacyjny - dziadek w szpitalu - niekoniecznie oczywiste - może iśc do szpitala jakimś chodnikiem, a budynek jest w tle, może być na szpitalnym łózku
4) napięcie rośnie - zdjęcie lekarza jak wychodzi z sali operacyjnej, lub rodziny czekającej w poczekalni w napięciu, jak uda się zabieg
5) zakończenie - operacja się udała albo nie - tu też jest kilka środków wyrazu - ogólna radość rodziny (jeśli poprzednio zdecydowałeś się na foto lekarza), dziadek w fotelu głaszczący kota (jeśli mieszka sam), lub starannie zaścielone łóżko (jeśli wcześniej dziadek był pokazany w szerszym planie jak w nim leży, a teraz operacja się nie udała - zakończenie bez happy endu).
Masz zestaw zdjęć, gdzie nic się nie powtarza i opowiedzianą historię. To taki szkic, proszę o wyrozumiałość.

Kiedyś mówiło się, że do reportażu wystarczą 3 zdjęcia: wstęp, punkt kulminacyjny i rozwiązanie. Wydaje mi się, że przy obecnej, nowoczesnej złożoności relacji międzyludzkich niezbędnym minimum jest 5 ujęć.

---------- Post dodany o 12:34 ---------- Poprzedni post był o 12:32 ----------


No tak ale np reportaż z demonstracji ulicznej ?
Nie możesz integrować się z grupą i jesteś ograniczony czasowo .


Albo wybierasz bohatera, albo wybierasz miejsce. Nie da się "o wszystkim i o niczym" bo zrobisz zestaw zdjęć mijających cię osób (najczęściej będzie to ten sam kąt widzenia, lewy lub prawy profil, zależy na którym chodniku stoisz), który wybierzesz dość subiektywnie na podstawie tego, które ujęcie ci się udało, albo kto ma fajniej wykrzywioną twarz.

---------- Post dodany o 12:38 ---------- Poprzedni post był o 12:34 ----------


Zaraz znajda sie dojrzali artysci,reklamiarze podpasek i nowych kierunkow i powiedza co o tym mysla.Skonczy sie dyskusja zanim na dobre sie zacznie.

A tu się z Mirkiem zgodzę w całej rozciągłości.

Sawa
26.02.13, 13:45
Cześć,

Moje dwa grosze...
Wydaje mi się, że już wcześniejszym zaczątkiem tej dyskusji było omawianie zdjęć pana Tomasza Gudzowatego (https://forum.olympusclub.pl/threads/86528-wyre%C5%BCyserowane-zdj%C4%99cia-reporterskie), rozwinęło się to w kilka stron, i kilka ciekawych uwag tam padło.
Parę osób już się wypowiedziało (Diabolique, dzięki za duży wkład w temat), to cieszy, ale e temat ciekawy, to chciałbym Was prosić o rzetelne podejście i pomoc, abyśmy spróbowali jednak zebrać w tym wątku smaczki i treści które pozwolą nam zrozumieć - a jeśli nie to 'ukuć' czym jest wspomniany w tytule reportaż, czym dokument a czym esej - czy różnią się i kiedy, a kiedy zazębiają...


To, o czym pisze Diabolique mi się kojarzy - być może błędnie - z dokumentacją wydarzenia - są mocne i słabe momenty, szerokie i wąskie kadry jest szatnia, są trampki... Moim skromnym zdaniem, z tego wyjdzie dokument - jeśli nie będzie myśli przewodniej, jeśli nie będzie 'reżyserii' ze strony realizującego ten reportaż, jeśli będzie to zbiór zdjęć, sam autor nie 'wypowie', nie wykaże swojego zdania w temacie, to będzie dokument.
Moim zdaniem, reportaż powinien wyjawiać zdanie fotografującego na temat w którym się wypowiada. To moje zdanie przypominam :)
Zdaje sobie sprawę, że to znowu spłaszcza pojęcie...
Robert1088 za Diabolique'm wspomina, że reportaż powinien mieć wstęp rozwinięcie zakończenie, ale czy dokument nie musi? Czy to może różni dobry reportaż od słabego, że oba posiadają składowe, ale treści są w jednym nijakie, a w drugim ważne i przypadną do gustu oglądającego i wówczas nazwie to reportażem?
Ciągle kolejne pytania... :)

Podłożę się, i wytłumaczę, dlaczego użyłem zwrotu reżyseria - moim zdaniem fotografujący 'manipuluje' kadrem - Diabolique wykazał to w innym wątku na przykładzie uniwersyteckim - to czy pokazujemy szeroko, czy wąsko, czy detal ten lub owy, czy ta strona lub tamta strona kadru. tak samo będzie to manipulacją w dokumencie, jak i w reportażu - ale wydaje mi się, że można to robić z rozmysłem i okreslonym celem, jak i bez celu, rejestrując jedynie w taki lub inny sposób.
Diabolique daje też przykład z dziadkiem, gdzie jako 'reżyser potencjalnego reportażu' wie, co chciałby mieć na zdjęciach, gdyż poznał środowisko dziadka, okoliczności, zna historię, a jesli nawet nie - to i tak wie, co chce pokazać, przewiduje większość potencjalnych wydarzeń i dostosowuje treści i kadry do tego tematu.
Ilość zdjęć - minimum 5 - czyli jedno zdjęcie nie może być reportażem, gdyż nie będzie miało wstępu, rozwinięcia, czy zakończenia... A czy jedno zdjęcie może być esejem?

I jeszcze jedno pytanie - jak zrobię 1000 dokumentujących zdjęć i coś tam wybiorę - post factum - to czy zrobię z tego reportaż? Ja osobiście uważam, że to może się udać - w zależności od posiadanego materiału, będzie lub nie możliwym wypowiedzenie swojego zdania - gdyż już sam wybór zdjęć jest tego rodzaju reżyserią.
I wiem, ze już dużo tekstu ale dodatkowy przykład, który przytaczał Diabolique - czy obróbka z maskowaniem jest manipulacją - która ze słabych zdjęć dokumentacyjnych tworzy reportaż? Otóż mi się wydaje, ze tak - że ze słabych zdjęć, posiadających za dużo treści, dzięki maskowaniu możemy powiedzieć coś innego, coś wyreżyserowanego, swoje zdanie w taki sposób jak byśmy chcieli - dzięki współczesnym narzędziom jesteśmy w stanie stworzyć materiał na reportaż i go wyreżyserować z wielu nieudanych zdjęć. Czy to będzie jeszcze reportaż, czy już esej...


jeszcze już tak dodatkowo, moje zdanie odnośnie - Czy reportaż z krótkiego wydarzenia jest możliwy ?
Ja uważam, że jest - jeśli nawet wydarzenie trwało krótko, a ja zupełnie znalazłem się przypadkowo w danym miejscu, nie znając kontekstu (ale poznając go w sobie znany sposób w trakcie trwania wydarzenia) - to myślę, że jestem w stanie wykazać swoje spojrzenie (oczywiście subiektywne) w kilki zdjęciach posiadających jako całość wstęp, rozwinięcie i zakończenie.
Czy ten reportaż będzie dobry, to inna sprawa, ale będzie spełniał wymogi.

pozdrawiam,

hades
26.02.13, 13:59
No tak ale np reportaż z demonstracji ulicznej ?
Nie możesz integrować się z grupą i jesteś ograniczony czasowo .
Na czym się skupić ludzie ,akcja , bohater ?
Być może to banalne ptyania ale trudno mi poszukać odpowiedzi.

To nie jest banalne pytanie. Moim zdaniem...

Akcja, bohaterowie to tylko łącznik. Zebranym zdjęciom często brakuje jeszcze osnowy, tematu łączącego bohaterów reportażu, na której można by utkać opowieść. Sama akcja (np. demonstracja) nic nie mówi. To tylko interakcja między bohaterami. Istotne jest to, czy w trakcie zdjęć uda się pokazać pierwotną przyczynę, która wywołała akcje. W przypadku demonstracji sprawa wydaje się prosta. Ludzie z jakiegoś powodu demonstrują. Prócz zadymy ważny jest jej powód. Potrzebny jest kadr, który powie widzowi: "to z tego powodu ta zadyma". Myślę, że nie właściwym byłoby podawanie gotowych rozwiązań kadrów bo lepiej pozostawić to autorom zdjęć, ich wrażliwości i ocenie sytuacji. Inaczej można się spodziewać, że za jakiś czas będziemy oglądać reportaże na jedno kopyto.

Mimo to napiszę co ja bym zrobił na demonstracji. Oprócz akcji typowych dla demonstracji, mniej lub bardziej ostrych reakcji demonstrantów czy organów porządkowych wypadałoby pokazać hasła i transparenty by przybliżyć widzom co powodowało ludźmi, że postanowili zaprotestować. Oprócz pierwszej linii demonstrantów ważne byłoby także zaplecze, pokazanie organizacji, tych mniej porywających klatek z rozdawania flag, przywdziewania jakiś koszulek ze wzniosłymi hasłami. Istotnym byłoby dotarcie do przywódcy demonstrantów, pokazanie go w sytuacji kiedy jest zrezygnowany, kiedy mimo zapału setek osób on nie widzi sensu dalszej walki. Albo wręcz przeciwnie, pokazać go kiedy tryumfalnie wznosi ręce w geście zwycięstwa po udanych negocjacjach ze stroną przeciwną - adresatem żądań. Pokazać go np. chwilę po oficjalnym wystąpieniu, kiedy w gronie najbliższych współpracowników jego twarz już tak nie promienieje i zaczynamy dostrzegać, że musiał oddać pola w innym temacie by uzyskać zgodę na spełnienie żądań demonstrujących. Bo sukces jednych jest porażką innych.
Jeśli mamy tylko możliwość to pokazać jak demonstracja wygląda od strony adresatów, z ich budynku, z ich okien, zza ich pleców. Takie ujęcia wraz z tekstem-komentarzem mogłyby wprowadzić nieco życia do reportażu. Front akcji, bohaterowie, wzniosłe momenty są wążne, ale tak jak napisał Diabolique, odkrywanie kulis też jest ważne, może być przerywnikiem dla jednych, a ciekawym spojrzeniem na temat dla drugich. To może być zwyczajnie ciekawe, odkrywanie kulis, pokazaniem mechanizmów jakie stoją za zwykłą z pozoru rozpierduchą na mieście.

By podejść do reportażu trzeba zwyczajnie wiedzieć jak to co fotografujemy jest skonstruowane, niezależnie czy jest to proces/akcja rozłożona w czasie czy może przestrzeń, którą mamy pokazać. Ogólny zarys wystarczy by nie poruszać się po temacie po omacku. Dobrze wiedzieć, jak ludzie się organizują, jak huragan ich gniewu podczas demonstracji powoli nabiera prędkości, jak może wyglądać zaplecze, gdzie można spodziewać się czegoś ciekawego, jak i gdzie szukać miejsc gdzie warto dotrzeć z powodu ważnych wydarzeń czy osób w nich przebywających. Istnieje tylko niebezpieczeństwo popadnięcia w rutynę. Dlatego odświeżająco raz na jakiś czas trzeba łamać nawet własne zasady :). Np. poszukać kadru, wśród zrobionych zdjęć, który opowie wszystko co widzieliśmy, bez rozmieniania się na drobne.

I chyba wyszła z tego instrukcja...

A co do integracji z grupą. Jak już wspomniałem to moja opinia, ale... Jeśli integracja reportera pozostaje na poziomie wypracowanej "przeźroczystości", obojętnego nastawienia fotografowanych ludzi do jego osoby i wykonywanego przez niego zajęcia to tym lepiej. Dla mnie reporter jest obserwatorem. Na tyle ile może powinien zachować autonomie i obiektywne spojrzenie. Jak najmniej powinien ingerować w to czego będzie świadkiem, co chce zarejestrować. Całkowicie nie da się wyeliminować obecności reportera i jego oddziaływania. Ludzie mogą stać się śmielsi, bardziej porywczy, odważni kiedy zobaczą obiektyw. Przypominam, że często padają zarzuty wobec np. reporterów wojennych, że zamiast pomóc, wkroczyć w sytuacje, są bezduszni i "pstrykają te pieprzone zdjęcia". Z jednej strony to ich praca, obowiązek by opowiedzieć o tym co dotyka innych. Oczywiście są sytuacje, gdzie zwykły ludzki odruch jest ważniejszy niż fotografia. Na to nie ma instrukcji obsługi pt. "odłóż aparat i zrób coś". Generalnie reporter powinien starać się być obiektywnym świadkiem, który opowiada o rzeczywistości przez pryzmat aparatu i własnych doświadczeń.

aga_piet
26.02.13, 14:08
Cześć,
'ukuć' czym jest wspomniany w tytule reportaż, czym dokument a czym esej - czy różnią się i kiedy, a kiedy zazębiają...

Kiedyś, przy okazji podobnej dyskusji wymądrzałam się podając słownikowe definicje owych pojęć. Wydaje mi się jednak, że na tym etapie "miętolenia tematu" to za mało. O ile w słownikach pojęcia te bardzo się zazębiają, podejrzewam że w bardziej fachowych opracowaniach różnice między określeniem "reportaż" a "dokument" są oczywiste i pewnie jakoś zdefiniowane. Może jest na sali ktoś zgłębiający wiedzę z zakresu dziennikarstwa? ;)

Saboor
26.02.13, 14:10
To nie jest banalne pytanie. Moim zdaniem.../.../
I chyba wyszła z tego instrukcja...

I chyba o to autorowi pytania chodziło - ja tak to odebrałem.
Sorry Robert, ale wszyscy do szkół chodziliśmy prawda?
I każdy uczył się co to dokument, reportaż czy esej, teraz tylko
zmień środek przekazu z pisma na zdjęcia, odrobina wyobraźni i
odpowiedzi na wszystkie pytania Masz przed nosem.

diabolique
26.02.13, 14:20
By podejść do reportażu trzeba zwyczajnie wiedzieć jak to co fotografujemy jest skonstruowane, niezależnie czy jest to proces/akcja rozłożona w czasie czy może przestrzeń, którą mamy pokazać. Ogólny zarys wystarczy by nie poruszać się po temacie po omacku.

Tomasz Tomaszewski kiedyś powiedział mądrą rzecz. Kiedyś mówiło się, że w fotografii najważniejsze jest światło. Obecnie jednak tym, co przesądza o dobrej fotografii jest wiedza. Bez solidnej wiedzy nie da się zrobić uczciwego, obiektywnego reportażu, bo świat jest za bardzo złożony.
Przykładowo - uciekając od typowych "widowiskowych" reportaży konfliktów. Jak ktoś, kto nie zna reguł gry w piłkę nożną zrobi solidny reportaż, jeśli nie ma pojęcia, dlaczego jakiś facet po gwizdku sędziego stawia piłkę na trawie i nikt do niej nie podbiega? Jak można zrobić dobre zdjęcia np. ze szpitala, jeśli nie wiemy jak wygląda rozkład dnia (śniadanie, obchód, badania, zabiegi, operacje). Będziemy łazić bez sensu z kąta w kąt i strzelać przypadkowe foty.
Ja nie podjąłbym się np. reportażu z meczu bejsbola, bo zwyczajnie nie kumam o co w tym biega. Pewnie moje zdjęcia byłyby jakimś bezsensownym zlepkiem dziwnych figur zawodników :D

---------- Post dodany o 14:20 ---------- Poprzedni post był o 14:17 ----------


I chyba o to autorowi pytania chodziło - ja tak to odebrałem.


Nie sądzę, by autorowi wątku chodziło o instrukcję. Raczej o szerszą wymianę poglądów, niekoniecznie spójnych tak by mógł to sobie przetrafić i zbudować własną osobowość fotograficzną, przez którą będzie odfiltrowywał rzeczywistość.

hades
26.02.13, 14:39
Tak apropos demonstracji. Możemy porozmawiać na przykładach: http://twa.art.pl/archives/204. Materiał przygotował Sawa.

---------- Post dodany o 14:39 ---------- Poprzedni post był o 14:37 ----------


Bez solidnej wiedzy nie da się zrobić uczciwego, obiektywnego reportażu, bo świat jest za bardzo złożony.

Niewątpliwie do "ogólnego zarysu" warto dodać szczegóły. Na wszystko nie będziemy przygotowani, ale to zawsze plus do doświadczenia.

Saboor
26.02.13, 14:41
Nie sądzę, by autorowi wątku chodziło o instrukcję. Raczej o szerszą wymianę poglądów, niekoniecznie spójnych tak by mógł to sobie przetrafić i zbudować własną osobowość fotograficzną, przez którą będzie odfiltrowywał rzeczywistość.
Na pewno?

No tak ale np reportaż z demonstracji ulicznej ?
Nie możesz integrować się z grupą i jesteś ograniczony czasowo .
Na czym się skupić ludzie ,akcja , bohater ?
Być może to banalne ptyania ale trudno mi poszukać odpowiedzi.
Mnie właśnie to zabrzmiało jak prośba o instrukcję obsługi. :-D
Ale to nie jest istotne, aż tak by tworzyć dyskusję. Natomiast:

Kiedyś, przy okazji podobnej dyskusji wymądrzałam się podając słownikowe definicje owych pojęć. Wydaje mi się jednak, że na tym etapie "miętolenia tematu" to za mało. O ile w słownikach pojęcia te bardzo się zazębiają, podejrzewam że w bardziej fachowych opracowaniach różnice między określeniem "reportaż" a "dokument" są oczywiste i pewnie jakoś zdefiniowane. Może jest na sali ktoś zgłębiający wiedzę z zakresu dziennikarstwa? https://forum.olympusclub.pl/images/smilies/icon_wink.gif
I te słownikowe definicje powinny w zupełności wystarczyć. Potem zaczyna się tylko naginanie zasad w nich określonych, po kątem czy to potrzeb środowiska, czy wręcz zdarzenia.

diabolique
26.02.13, 15:13
Tak apropos demonstracji. Możemy porozmawiać na przykładach: http://twa.art.pl/archives/204. Materiał przygotował Sawa.


No właśnie, mocno przegadane. Mnóstwo kadrów, które są kalką wczesniejszych i nie wnoszą nic nowego do opowieści. Zabrakło solidnej fotoedycji. Poza tym brak szerszych planów, kontekstu, za to mnogość portretów. Nie widzę jakiegoś punktu kulminacyjnego (ale przejrzałem dość pobieżnie). I zasadnicza sprawa, operowanie małą głębią ostrości, przez co te zdjęcia mają najczęściej jeden plan. W reportażu ceni się właśnie wieloplanowośc, bo jednym ujęciem można pokazać więcej niż dwoma, trzema zdjęciami po kolei.
Gdyby ograniczyć zestaw do 10-12 zdjęć byłby mocny materiał. Osią całości zrobiłbym zdjęcie faceta naprzeciw strażników, w kontekście barierki, z fotoreporterem na drugim planie. Sama esencja (która niepotrzebnie została rozmieniona na drobne następnymi dwoma ujęciami).

---------- Post dodany o 15:13 ---------- Poprzedni post był o 14:53 ----------

Ps. A gdyby zrobić taki wybór: 2, 4, 7, 11, 16, 24, 28, 32, 37 (!), 46 to nie byłoby to znacznie ciekawsze w odbiorze? :D

(jednego prostestującego naliczyłem chyba na 6-ciu podobnych zdjęciach - po co?)

Sawa
26.02.13, 16:09
Sorry Robert, ale wszyscy do szkół chodziliśmy prawda?
I każdy uczył się co to dokument, reportaż czy esej, teraz tylko
zmień środek przekazu z pisma na zdjęcia, odrobina wyobraźni i
odpowiedzi na wszystkie pytania Masz przed nosem.

I te słownikowe definicje powinny w zupełności wystarczyć. Potem zaczyna się tylko naginanie zasad w nich określonych, po kątem czy to potrzeb środowiska, czy wręcz zdarzenia.

Piotrze, muszę się przyznać, że właśnie brakuje mi tego współczynnika 'wyobraźni...'
Chcąc przenieść dokument na formę obrazu - czy powinienem prezentować wyłącznie 'suche fakty' ? Czy tylko w taki sposób, jak zarejestruje je materiał światłoczuły ? Bez obróbki? A co z wyborem - przeze mnie - zdjęć - jakie wybrać - czy pozwoli mi to na zachowanie obiektywnego dokumentu? Szczerze - mi osobiście 'definicja szkolna' nie wystarcza, ciągle się gubię.
Dlatego potrzebuję przełożenia na język fotografii tak, abym mógł to zrozumieć :)

W przypadku reportażu - dobór zdjęć, rzetelne prowadzenie po temacie - podczas gdy wiedza, jaką mam - a na pewno wiedza ta jest ograniczona - narzuca pewien sposób patrzenia i interpretacji obserwowanej sytuacji - więc czy na pewno właściwie i obiektywnie oddam sytuację?
W reportażu - są określone potrzeby o których bazując na przykładzie podanym przez Hadesa, a są to moje zdjęcia, więc podchodzę do tego jak najbardziej osobiście i subiektywnie - pisze Diabolique - "konkretna fotoedycja, wybór właściwych nieprzegadanych kadrów, szersze plany, kontekst, punkt kulminacyjny, operowanie dużą głębia ostrości, aby zdjęcia miały więcej, niż jeden plan, wszak cenna jest wieloplanowość - jednym ujęciem można pokazać więcej niż dwoma, trzema zdjęciami po kolei"
Przez to, że nie mam wyobraźni, to w tej wypowiedzi znalazłem więcej, niż w definicji (http://pl.wikipedia.org/wiki/Fotoreporta%C5%BC) (z którą można, lub nie, się zgadzać).

Zdecydowanie w podanym przykładzie jest za dużo zdjęć, za dużo powtarzających się ujęć - i trudno odnaleźć w tym sens, poza początkowym zachłyśnięciem się i brakiem rzetelnego podejścia do wyboru - Autor, czyli ja, starał się umieścić całość kolorytu, który zastał - teraz patrząc, w oczywisty sposób przesadzając w ilości.
Diabolique, pisałeś o tym: "Nie myśli się całościowo jako "zestawie zdjęć". Efekt jest taki, że autor nie może się zdecydować, które zdjęcia są najlepsze i wrzuca do internetu te, które jego zdaniem są najfajniejsze. A w rzeczywistości są to zdjęcia, które darzy największym sentymentem - bo jest na nich ktoś znajomy, bo dziewczyna była ładna, bo ładnie tło się rozmyło itp."
Przesada może się też brać z faktu, że osobiście było się obecnym w tym wydarzeniu, i 'wszystko' wydaje się być ciekawe, faktycznie są na zdjęciach osoby - których osobiście nie znam, ale wydawałoby się, że są kluczowe w całym tamtejszym wydarzeniu.
Diabolique, twoja selekcja zdjęć - dzięki za rzetelne podejście, że ci się chciało - tym samym dokonałeś 'reżyserskich cięć' co powoduje, że zestaw zdjęć staje się bardziej przejrzysty, lżejszy dla oglądającego, ale też zmienia trochę swój przekaz - skupia się na samej walce o krzyż, eliminując obecną 'folwarczność' tego wydarzenia, zbieraninę różnych osobowości, które chciały ugrać swoje 'przy okazji' - koncentruje wypowiedź wokół wiodącego tematu - starcia przy barierkach. Jaki materiał, taka edycja.
Teraz ja sobie zadaje pytanie - czy po cięciach teraz jest to wystarczająca treść tego wydarzenia? Czy też może w tych kilku zdjęciach, z racji zbyt wąsko prowadzonych kadrów, nie udało się tego oddać, czy też może reportaż jako taki nie może obejmować zbyt szerokiej tematyki nawet, jeśli występuje - to nie powinien 'odpływać' na boki, lecz ciągnąć trzon, sedno przekazu/zagadnienia.

I znowu, Saboorze, prze mój brak wyobraźni ta przykładowa selekcja dała mi więcej niż definicja, do której się odwołujesz.
Hades poszedł dobrym torem - łatwiej rozmawiać na przykładach - może zatem znajdziecie inne przykłady, które niekoniecznie odnoszą się do demonstracji jako takiej?

pozdrawiam,

diabolique
26.02.13, 16:41
Teraz ja sobie zadaje pytanie - czy po cięciach teraz jest to wystarczająca treść tego wydarzenia?

Każdy edytuje zdjęcia na swój sposób - tak jak mu w duszy gra. Być może ateista dokonałby innego wyboru. Wiele dałby pewnie też tytuł zestawu.
Tak czy inaczej stoję na stanowisku, że: a) lepiej dokonać jakiejkolwiek fotoedycji niż wrzucać wszystko co wydaje się ciekawe, b) warto dawać zdjęcia do fotoedycji osobie trzeciej, która w wydarzeniu nie uczestniczyła. Nauczyłem się tego od bardzo dobrych fotografów i od pewnego czasu stosuję. Zapewniam, że z wymiernymi efektami.

Kolejna sprawa, regulaminy dobrych konkursów fotograficznych wskazują, że "zestawy zdjęciowe" powinny mieć mniej więcej 5-6 do 8 zdjęć. Ta liczba nie bierze się z sufitu. Widocznie da się w ten sposób przedstawić historię, tak by była ciekawa i kompletna. Oczywiście z zestawu 40 zdjęć da się utworzyć różne opowieści. Pewnie za 4-5 lat dokonałbyś innego wyboru niż dziś (ja sam od czasu do czasu wchodzę na swoją stronę i wyrzucam po kilka zdjęć, które z upływem czasu wydają mi się zbędne).
Ważne, by zrobić to konsekwentnie i bez sentymentu.

Saboor
26.02.13, 16:44
Piotrze, muszę się przyznać, że właśnie brakuje mi tego współczynnika 'wyobraźni...'
Chcąc przenieść dokument na formę obrazu - czy powinienem prezentować wyłącznie 'suche fakty' ? Czy tylko w taki sposób, jak zarejestruje je materiał światłoczuły ? Bez obróbki? A co z wyborem - przeze mnie - zdjęć - jakie wybrać - czy pozwoli mi to na zachowanie obiektywnego dokumentu? Szczerze - mi osobiście 'definicja szkolna' nie wystarcza, ciągle się gubię.
Dlatego potrzebuję przełożenia na język fotografii tak, abym mógł to zrozumieć :)
Oj Wiesz ty, jak staremu dokuczyć ;-) Ja Panie Sawa, zawsze upraszczam sobie życie, zawsze. I tak:
Dokument-suche przedstawienie faktów, bez tła uczuciowego autora(można nie zrozumieć), tu autor ma być całkowicie pasywny, i to już samo w sobie jest duża sztuką. Dobry dokument ma mieć cechę główną: rzetelność i przedstawiać wyłącznie "suche fakty".


W przypadku reportażu - dobór zdjęć, rzetelne prowadzenie po temacie - podczas gdy wiedza, jaką mam - a na pewno wiedza ta jest ograniczona - narzuca pewien sposób patrzenia i interpretacji obserwowanej sytuacji - więc czy na pewno właściwie i obiektywnie oddam sytuację?
W reportażu - są określone potrzeby o których bazując na przykładzie podanym przez Hadesa, a są to moje zdjęcia, więc podchodzę do tego jak najbardziej osobiście i subiektywnie - pisze Diabolique - "konkretna fotoedycja, wybór właściwych nieprzegadanych kadrów, szersze plany, kontekst, punkt kulminacyjny, operowanie dużą głębia ostrości, aby zdjęcia miały więcej, niż jeden plan, wszak cenna jest wieloplanowość - jednym ujęciem można pokazać więcej niż dwoma, trzema zdjęciami po kolei"
Przez to, że nie mam wyobraźni, to w tej wypowiedzi znalazłem więcej, niż w definicji (http://pl.wikipedia.org/wiki/Fotoreportaż) (z którą można, lub nie, się zgadzać).
Tu mogę sobie pozwolić na subiektywizm w przekazie, wszak to tylko sprawozdanie z miejsca akcji i jak sprawozdawca sportowy, wpada w euforię w momencie czasie udanej akcji "naszych" tak fotoreporter może sobie pozwolić na zwiększenie ekspresji, przez obróbkę nie mającą wpływu na sytuację zarejestrowaną na zdjęciu.
I tak, musiałem(nie bez przyjemności, ale musiałem) przebrnąć, przez Twoje Robercie wypracowanie i czuję satysfakcję!
Czy to co nasmarowałem jest proste?

P.S.
Diabeł zanim dotknie klawiatury, już ocenia - taka Jego natura.

Sawa
26.02.13, 17:10
Hej,
Zdaje sobie sprawę, że tych elaboratów nikt nie czyta, dlatego sobie na nie pozwalam :)
Z tym dokumentowaniem z definicji - ciągle sobie nie radzę, szczerze - jakoś nie widzę możliwości, żeby 'rzetelnie coś udokumentować' - zawsze będzie jakaś selekcja potem, i jak Diabolique mówił, każdy wybierze na swój sposób....
Reportaż - jak dla mnie - to wielce subiektywne podejście.

pozdrawiam,

Saboor
26.02.13, 18:00
Hej,
Zdaje sobie sprawę, że tych elaboratów nikt nie czyta, dlatego sobie na nie pozwalam :)
Widzisz jak to się można oszukać? :-)

Z tym dokumentowaniem z definicji - ciągle sobie nie radzę, szczerze - jakoś nie widzę możliwości, żeby 'rzetelnie coś udokumentować' - zawsze będzie jakaś selekcja potem, i jak Diabolique mówił, każdy wybierze na swój sposób....
Reportaż - jak dla mnie - to wielce subiektywne podejście.
pozdrawiam,
I tu się zgadzamy, fajne to.

diabolique
26.02.13, 19:42
Z tym dokumentowaniem z definicji - ciągle sobie nie radzę, szczerze - jakoś nie widzę możliwości, żeby 'rzetelnie coś udokumentować'

Dla uproszczenia przyjmij, że fotoreportaż ma narrację - zaczyna się od czegoś, jest punkt kulminacyjny, zakończenie (by poprzeć przykładem - zawodnik trenuje, potem zawody i zwycięstwo lub porażka); dokument obrazuje pewien stan, styl życia (np. mniejszość romska) i nie odnosi się do umownego "problemu" (czy jak niektórzy fachowcy nazywają "komplikacji).

Na przykładzie - jest związek gejowski (tradycyjny nie byłby tak ciekawy wizualnie :wink:).
Robiąc reportaż musisz mieć narrację - podejmują decyzję o zalegalizowaniu związku, walczą, piszą petycje, gdzieś manifestują, w międzyczasie jeden przeprowadza się do drugiego, całość kończy się tym, że legalizują związek bądź ponoszą porażkę lub się rozstają. Jest początek i koniec historii.
Chcąc zrobić dokument po prostu pokazujesz ich wspólne życie - śniadania, wyście do pubu, sposób w jaki urządzają mieszkanie, czy mają wspólne hobby - innymi słowy pokazujesz ludziom nie znającym tematu "jak oni żyją" (kto robi kanapki, a kto naprawia kran :wink:). Kolejność następujących po sobie zdjęć nie ma aż takiego znaczenia w reportażu, gdzie musisz prowadzić widza. To, czy zrobisz z tego reportaż czy dokument zależy od ciebie. A widzom wszystko jedno, oba tematy będą ciekawe :D
Ufff... jaśniej chyba nie potrafię :D

---------- Post dodany o 19:42 ---------- Poprzedni post był o 19:41 ----------


P.S.
Diabeł zanim dotknie klawiatury, już ocenia - taka Jego natura.

Że niby szybciej niż mądrzej? :D

ehosonda
26.02.13, 20:05
w skrócie:
reportaż = pomysł

diabolique
26.02.13, 20:07
w skrócie:
reportaż = pomysł

Ja bym raczej skrócił:
reportaż - wiedza + narracja (jak było?)
dokument - szukanie odpowiedzi (jak jest?)

Sawa
26.02.13, 21:16
Dla uproszczenia przyjmij, że
fotoreportaż ma narrację - zaczyna się od czegoś, jest punkt kulminacyjny, zakończenie
dokument obrazuje pewien stan, styl życia (np. mniejszość romska) i nie odnosi się do umownego "problemu" (czy jak niektórzy fachowcy nazywają "komplikacji").

Na przykładzie - jest związek gejowski (tradycyjny nie byłby tak ciekawy wizualnie :wink:).
Robiąc reportaż musisz mieć narrację...
Chcąc zrobić dokument po prostu pokazujesz ich wspólne życie...

Ok, faktycznie prościej to wyrazić byłoby trudno :)
Jednocześnie tym samym rozumiem, że reportaż posiadający narrację, musi mieć narrację emocjonalną, inaczej będzie dokumentem ?
Dlaczego tak sądzę - przykład z gejowską parą - kiedy walczą - jest to temat nacechowany emocjami, walką, celem, wyrazistość aż bije z obrazu - reportaż.
Gdy zaś rejestruje życie tej samej pary gejowskiej, bez mocnych punktów w programie - bez walki, ale np z łożem małżeńskim, wspólną kawą czy hobby, 'przytulaniem' - to dokument?

Hmm, piszą to zacząłem się jednak zastanawiać, czy mam dobre zrozumienie :) gdyż i w tym przypadku pojawia się narracja - jest delikatniejsza, nie ma tak oczywistego tematu, ale wcale nie będzie pozbawiona emocji...
Ale dopisujesz w kolejnym poście :

reportaż - wiedza + narracja (jak było?)
dokument - szukanie odpowiedzi (jak jest?)
i to mi daje zupełnie inne światło - ciągle to 'jak jest' - moim zdaniem - będzie poparte wiedzą i narracją, ale nie będzie w tym jednego opowiadania - ale większa (choć nie zupełna) swoboda interpretacji, potencjalnie bez pokazywania początku czy bez dopowiadania końca historii.

Sporo się dziś nauczyłem... i w całym spektrum definicji i możliwości fotograficznego wypowiedzenia się, to wnioski jakie wyciągam są następujące - reportaż to doprecyzowany, węższy pod względem dowolności interpretacji i opowiedziany wg określonej narracji dokument.
Inaczej mówiąc - nie każdy dokument będzie reportażem, ale każdy reportaż jest dokumentem który dokumentuje rzeczywistość.
Czy wg was wniosek poprawny ?
To teraz może realne przykłady? :)

A esej? Czy esej będzie dokumentem? (jeśli nie będzie, to nie może też być reportażem...)

pozdrawiam,

diabolique
26.02.13, 23:19
Może niech inni teraz popiszą :D
Nie chcę zawłaszczać tematu, ale poczytam chętnie :D

robert1088
26.02.13, 23:54
Właśnie wróciłem z pracy a tu temat się "rozwija "
https://forum.olympusclub.pl/images/styles/GamerBlue/misc/quote_icon.png Zamieszczone przez Saboor https://forum.olympusclub.pl/images/styles/GamerBlue/buttons/viewpost-right.png (https://forum.olympusclub.pl/showthread.php?p=927006#post927006)
Sorry Robert, ale wszyscy do szkół chodziliśmy prawda?
I każdy uczył się co to dokument, reportaż czy esej, teraz tylko
zmień środek przekazu z pisma na zdjęcia, odrobina wyobraźni i
odpowiedzi na wszystkie pytania Masz przed nosem.
Saboor myślę,że spłaszczasz sprawę .Moim zdaniem reportaż to nie jest sucha definicja .
Definicja nie powie ci o wieloplanowości ujęcia , fotoedycji zdjęć itp.

---------- Post dodany o 23:54 ---------- Poprzedni post był o 23:50 ----------


Może niech inni teraz popiszą :D
Nie chcę zawłaszczać tematu, ale poczytam chętnie :D
Nic nie zawłaszczasz ja naprawdę dużo wyniosłem z tej dyskusji .

ehosonda
27.02.13, 00:26
w skrócie:
reportaż = pomysł


Ja bym raczej skrócił:
reportaż - wiedza + narracja (jak było?)
dokument - szukanie odpowiedzi (jak jest?)

nie wiem, czy się dobrze zrozumieliśmy.
pisałem ogólnie, a nie, że w skrócie taki jest sens twoich słów (z którymi trudno się nie zgodzić) ;)

robert1088
27.02.13, 09:35
http://www.szerokikadr.pl/fotograf_miesiaca/tomasz_tomaszewski

---------- Post dodany o 09:35 ---------- Poprzedni post był o 09:34 ----------

Minus ,że trzeba się zalogować.

dzarro
27.02.13, 09:44
Jako osoba nie interesująca się reportażem mam pytanie nieretoryczne: w jakim stopniu reportaż odrywa się w dniu dzisiejszym do swojej niegdyś podstawowej funkcji informacyjnej? Mam na myśli wszystkie te dynamiczne przemiany w rynku mediów, które sprawiają,że fotografia traci częściowo(a może nawet w większym stopniu) funkcję podstawowego nośnika informacji. Bo jeśli jest prawdą, że fotografia traci na znaczeniu, to reportaż fotograficzny staje się trochę sztuką dla sztuki, to znaczy jest pewna formą wyrazu osadzoną w tradycji ale wykorzystywaną bez swojego pierwotnego kontekstu i - co ważniejsze - skierowanego do innego odbiorcy(np. do bywalców galerii, koneserów fotografii zamiast do czytelników wielkonakładowych magazynów ilustrowanych). W tym sensie opanowanie podstawowych reguł tworzenia foto-reportażu byłoby istotne jedynie dla celów warsztatowych(opanowujemy reguły potem myślimy czy musimy je wykorzystać). Jeśli się nie mylę i reportaż traci swoją funkcje podstawową - to staje się on tak naprawdę jedynie projektem wykorzystującym konwencję reportażu, może też na przykład łączyć tę konwencję z innymi, często skrajnie odmiennymi.
Wtrącam się dlatego, że w moim odczuciu, reportaż oderwany od swej podstawowej użytkowej funkcji eksponuje przede wszystkim swoje wady genetyczne - tzn. ucieka się do(w mojej opinii pustych) fetyszy w takich jak: "temat", "narracja", "historia", które świadczą raczej o tym, że fotografia - jako medium będące bękartem ludzkiego ducha i technologii - próbuje udawać coś czym nie jest (np. literaturę). Skrajnym przypadkiem jest konstatacja: że zdjęcie traci jakiekolwiek funkcje znaczeniowe bez odpowiedniego opisu. Ale skoro to miała by być prawda - to nie prościej w ogóle zrezygnować ze zdjęć i rozbudować opis?

aga_piet
27.02.13, 10:44
Jako osoba nie interesująca się reportażem mam pytanie nieretoryczne: w jakim stopniu reportaż odrywa się w dniu dzisiejszym do swojej niegdyś podstawowej funkcji informacyjnej? Mam na myśli wszystkie te dynamiczne przemiany w rynku mediów, które sprawiają,że fotografia traci częściowo(a może nawet w większym stopniu) funkcję podstawowego nośnika informacji. Bo jeśli jest prawdą, że fotografia traci na znaczeniu, to reportaż fotograficzny staje się trochę sztuką dla sztuki, to znaczy jest pewna formą wyrazu osadzoną w tradycji ale wykorzystywaną bez swojego pierwotnego kontekstu i - co ważniejsze - skierowanego do innego odbiorcy(np. do bywalców galerii, koneserów fotografii zamiast do czytelników wielkonakładowych magazynów ilustrowanych).

Nie wydaje mi się aby reportaż aż tak bardzo stracił na znaczeniu. Jesteśmy społeczeństwem obrazkowym. Poza tym spełniać on ma nie tylko funkcje informacyjne lecz (może nawet bardziej) społeczne. Zmieniły się środki przekazu ale funkcja chyba nadal jest taka sama.

dzarro
27.02.13, 11:50
Dlatego zadaję pytanie - gdzie teraz są pokazywane takie reportaże - żeby mogły społecznie oddziaływać? Jest mnóstwo dziedzin, które kiedyś były powszechne, a z czasem stają się niszowe. Np. w XIX w. opera była czymś w rodzaju kultury masowej i w tej poetyce pisano utwory również komercyjne, a w pierwszych dekadach XX w. kiedy rozwijała się fonografia, praktycznie nie było jeszcze muzycznych gwiazd pop, funkcję te poniekąd spełniali śpiewacy operowi(Caruso był prawdopodobnie pierwszym gwiazdorem fonografii, potem większość słynnych śpiewaków było gwiazdorami filmowymi - nawet gdy nie mieli "warunków"). Dziś funkcja opery jest zupełnie inna: jest odbierana albo jako rodzaj reliktu(kiedy grane są dzieła tzw. klasyczne) albo jako obszar hermetycznych eksperymentów (w przypadku muzyki tzw. współczesnej). W obu przypadkach opera jest raczej postrzegana jako fanaberia dla mniej lub bardziej wąskiego grona specyficznych odbiorców
Czy więc funkcja foto-reportażu jest identyczna jak - powiedzmy - 40 lat temu? A czy jeśli jest inna - czy nie powinno mieć to wpływu na zmianę podejścia do znaczeń jakie ze sobą niesie - ujmując rzecz w uproszczeniu - jego "formy"/"treści" ?

---------- Post dodany o 11:50 ---------- Poprzedni post był o 11:41 ----------

PS. Początek tego wątku wywodzi się z dyskusji nad pewnym foto-blogiem. Nie chcę wnikać czy foto-blog jest be czy cacy - wydaje mi się natomiast oczywiste, że trudno mierzyć go kryteriami reportażu. Wydaje mi się prawdopodobne, że coś takiego jak foto-blog będzie(jest?) bardziej powszechnym narzędziem komunikacji(może to źle) niż fotoreportaż - co może mieć wpływ na sposób funkcjonowania, a nawet formę tego drugiego.

Saboor
27.02.13, 11:51
Właśnie wróciłem z pracy a tu temat się "rozwija "
https://forum.olympusclub.pl/images/styles/GamerBlue/misc/quote_icon.png Zamieszczone przez Saboor https://forum.olympusclub.pl/images/styles/GamerBlue/buttons/viewpost-right.png (https://forum.olympusclub.pl/showthread.php?p=927006#post927006)
Sorry Robert, ale wszyscy do szkół chodziliśmy prawda?
I każdy uczył się co to dokument, reportaż czy esej, teraz tylko
zmień środek przekazu z pisma na zdjęcia, odrobina wyobraźni i
odpowiedzi na wszystkie pytania Masz przed nosem.
Saboor myślę,że spłaszczasz sprawę .Moim zdaniem reportaż to nie jest sucha definicja .
Definicja nie powie ci o wieloplanowości ujęcia , fotoedycji zdjęć itp.
Nic nie zawłaszczasz ja naprawdę dużo wyniosłem z tej dyskusji .
Reportaż, dokument, esej mają swoje definicje, na prawdę konkretnie osadzające je w rzeczywistości.
To o czym Piszesz to tylko technikalia. Nie spłaszczam sprawy, tylko Mylisz pojęcia definicja ma określać co to słoń i dla czego,
a nie jak się słonia hoduje.
Wieloplanowość, foto edycja, etc. to podstawy całej fotografii, a nie wybranych dziedzin.

robert1088
27.02.13, 12:44
Jeden potrafi okiełznać definicje inny nie . Piszesz,że wystarczy użyć odrobiny wyobraźni gdyby tak było większość robiłaby doskonałe reportaże.

Saboor
27.02.13, 13:39
Jeden potrafi okiełznać definicje inny nie . Piszesz,że wystarczy użyć odrobiny wyobraźni gdyby tak było większość robiłaby doskonałe reportaże.
Robert, nie Rozumiesz, nie Chcesz zrozumieć, czy Piszesz żeby pisać?
Tak piszę, że wystarczy odrobina wyobraźni żeby zrozumieć tę kwestię: Fotografia to takie samo medium,
jak słowo pisane czy ryte w skale obrazki.
Co tu jest o okiełznania?? Definicja jest do stosowania a nie okiełznania.Żeby stworzyć to coś co jest zdefiniowane(określone) Masz poruszać się w granicach,
przez tę definicję wyznaczonych, inaczej powstanie zupełnie inny twór, podlegający innej definicji.
Do stworzenia dobrego reportażu potrzeba o wiele więcej, ale to już instrukcja a nie definicja.
O! Zobacz co to w ogóle znaczy "definicja" i po problemie.
Uff! Ale się na pisałem.

dzarro
27.02.13, 13:44
Fotografia to takie samo medium,
jak słowo pisane czy ryte w skale obrazki.


To są zupełnie inne media.

Saboor
27.02.13, 13:49
To są zupełnie inne media.
?? bo nie rozumiem.
Przekazuje informację - przekazuje i pismo i obraz i rzeźba. Inna Panie Dzarro, jest tylko forma tegoż przekazu.
Czy może jest ukryta, utajona inna inność?:lol:

aga_piet
27.02.13, 14:07
Reportaż, dokument, esej mają swoje definicje, na prawdę konkretnie osadzające je w rzeczywistości.
To o czym Piszesz to tylko technikalia. Nie spłaszczam sprawy, tylko Mylisz pojęcia definicja ma określać co to słoń i dla czego,
a nie jak się słonia hoduje.
Wieloplanowość, foto edycja, etc. to podstawy całej fotografii, a nie wybranych dziedzin.

Te definicje wcale nie są takie konkretne. Świadczą o tym nie tylko wątpliwości obu Robertów ale też fakt, że w dziale Ocena Zdjęć mamy sporo wątków z "reportażem" w tytule, gdzie fakt reportażowości tych reportaży jest dość wątpliwy ;)
Myślę że doszliście tu i tak do wielu konkretów pomagających uściślić te niedokładne definicje - za to dzięki wielkie.
Może to kwestia ścisłości lub nie naszych umysłów, że dla niektórych wystarcza prosta definicja, a dla innych to dopiero początek zgłębiania tematu ;)

Saboor
27.02.13, 14:30
Te definicje wcale nie są takie konkretne. Świadczą o tym nie tylko wątpliwości obu Robertów ale też fakt, że w dziale Ocena Zdjęć mamy sporo wątków z "reportażem" w tytule, gdzie fakt reportażowości tych reportaży jest dość wątpliwy ;)
Myślę że doszliście tu i tak do wielu konkretów pomagających uściślić te niedokładne definicje - za to dzięki wielkie.
Może to kwestia ścisłości lub nie naszych umysłów, że dla niektórych wystarcza prosta definicja, a dla innych to dopiero początek zgłębiania tematu ;)
Ano zgłębianie i rozwijanie tematu, rzecz wielce pożyteczna i targanie po forum oświaty kagańca, godne podziwu.
Ale... może należy do całego bałaganu podejść tak: definicja "fotoreportaż cykl zdjęć łączący informację z interpretacją przedstawionych zjawisk" to podstawa, której naruszać nie wolno bo jeżeli dodamy nutkę fikcji i szczyptę dekadencji zmieni się w esej. :-D
Możemy za to tę definicję(granice pojęcia fotoreportażu) rozwijać i tłumaczyć. Tak by każdy pojął o co w tym zdarzeniu chodzi?

diabolique
27.02.13, 14:39
to podstawa, której naruszać nie wolno bo jeżeli dodamy nutkę fikcji i szczyptę dekadencji zmieni się w esej. :-D


A przeróbka na bw i szczypta fotoszopowego szumu nazywanego artystycznie "ziarnem" zrobi z tego dokument :D

Saboor
27.02.13, 14:58
A przeróbka na bw i szczypta fotoszopowego szumu nazywanego artystycznie "ziarnem" zrobi z tego dokument :D
No dobrze, a jeżeli usuniemy wszystkie te: przeróbki, szczypty, domieszki i nutki... to co zostanie?
fota 1 - siedzi dwóch abs'ów przy piwie
fota 2 - idą z grupą machając bejsbolami ulicą
fota 3 - zaśmiecona ulica rozpirzone wystawy
Nuuda Panie, nuuda.:lol:

ehosonda
27.02.13, 15:57
tojadwagrosze jeszcze
Reportaż wyobrażam sobie jako rozmowę. Jeśli mówisz prosto, to łatwiej cie zrozumieć. Jeśli lubisz emfazy, hiperbole, cebule i czosnek, to wymagany będzie komentarz. Jedni wolą to, inni tamto.
Dzarro zapytal: „w jakim stopniu reportaż odrywa się w dniu dzisiejszym do swojej niegdyś podstawowej funkcji informacyjnej?„
odpowiadam: w stopniu sierżanta. zamień słowo reportaż na rozmowa ;)

dzarro
27.02.13, 16:05
?? bo nie rozumiem.
Przekazuje informację - przekazuje i pismo i obraz i rzeźba. Inna Panie Dzarro, jest tylko forma tegoż przekazu.
Czy może jest ukryta, utajona inna inność?:lol:

Nie ma czegoś takiego jak informacja(treść) oddzielona od formy - każde z tych mediów inaczej przekazuje znaczenia i dysponuje środkami wyrazu niedostępnymi dla innych mediów. Jeśli dana "informacja" jest przekazywana w inny sposób to już nie jest tą samą "informacją". Zupełnie czym innym jest portret jako rysunek, czym innym portret fotograficzny, jeszcze czym innym będzie literacki opis tej samej twarzy. Oczywiście rożne dziedziny mogą na siebie wywierać wpływ(i wywierają) i się wzajemnie przenikać(się przenikają) - ale to zupełnie inna sprawa.

Saboor
27.02.13, 17:12
Nie ma czegoś takiego jak informacja(treść) oddzielona od formy - każde z tych mediów inaczej przekazuje znaczenia i dysponuje środkami wyrazu niedostępnymi dla innych mediów. Jeśli dana "informacja" jest przekazywana w inny sposób to już nie jest tą samą "informacją". Zupełnie czym innym jest portret jako rysunek, czym innym portret fotograficzny, jeszcze czym innym będzie literacki opis tej samej twarzy. Oczywiście rożne dziedziny mogą na siebie wywierać wpływ(i wywierają) i się wzajemnie przenikać(się przenikają) - ale to zupełnie inna sprawa.
Inaczej: Twarz to zdarzenie, a informację o nim, możemy przekazać za pomocą różnych mediów, przedstawiając to samo: pismo - opis twarzy, fotografia - zdjęcie twarzy, rysunek - szkic twarzy. Zmieniła się forma przekazu, sam przekaz pozostał ten sam: Twarz.

Mirek54
27.02.13, 17:53
Dlaczego mialem racje ,dlaczego?Jeszcze troche a wyjdzie ze to to samo co przepis na pomidorowa.

pers
27.02.13, 18:07
Dlaczego mialem racje ,dlaczego?Jeszcze troche a wyjdzie ze to to samo co przepis na pomidorowa.

A ja tak sobie czytałem ale cały czas z tyłu głowy miałem to co Mirek54 w jednym z pierwszych postów napisał "Zaraz znajda sie dojrzali artysci,reklamiarze podpasek i nowych kierunkow i powiedza co o tym mysla." Ale teraz chyba juz wiem kto godny a kto nie w tym temacie ;-)

aga_piet
27.02.13, 18:11
I teraz to już nikt nie napisze :mrgreen:

Saboor
27.02.13, 18:21
I teraz to już nikt nie napisze :mrgreen:
Aż, czemuż to? Że spytam się w tym temacie. :mrgreen:

---------- Post dodany o 18:21 ---------- Poprzedni post był o 18:17 ----------


Dlaczego mialem racje ,dlaczego?Jeszcze troche a wyjdzie ze to to samo co przepis na pomidorowa.
No, bo to to samo, tylko trzeba umieć kucharzyć, inaczej najlepszy przepis nie pomoże i pomidorowa do... zupy.
P.S.
Ja nie umiem, mi kobieta gotuje strawę.

diabolique
27.02.13, 18:34
Ale teraz chyba juz wiem kto godny a kto nie w tym temacie ;-)

Pozamiatane :D

Saboor
27.02.13, 18:42
Pozamiatane :D
Czy.. czy może ktoś stworzyć podsumowanie, ale mniej zwięzłe od Diabła? :lol:

aga_piet
27.02.13, 18:48
Czy.. czy może ktoś stworzyć podsumowanie, ale mniej zwięzłe od Diabła? :lol:


https://forum.olympusclub.pl/imgimported/2012/02/to_pick_ones_nose_eat-1.gif
źródło (http://dawnytczew.pl/forum/images/smilies/to_pick_ones_nose_eat.gif)

Saboor
27.02.13, 19:04
https://forum.olympusclub.pl/imgimported/2012/02/to_pick_ones_nose_eat-1.gif
źródło (http://dawnytczew.pl/forum/images/smilies/to_pick_ones_nose_eat.gif)
No, dzięki. Po prostu dzięki.

Mirek54
27.02.13, 21:09
No dobrze, a jeżeli usuniemy wszystkie te: przeróbki, szczypty, domieszki i nutki... to co zostanie?
fota 1 - siedzi dwóch abs'ów przy piwie
fota 2 - idą z grupą machając bejsbolami ulicą
fota 3 - zaśmiecona ulica rozpirzone wystawy
Nuuda Panie, nuuda.:lol:

Ale takie "imbecylowate"dziela sprawdzaja sie w konkursach typu -Dzis sobota to szczelamy fote-.A skoro mamy konkursiki wysokich lotow beztematycznych, to, to w imie czego zajmowac sie reportazem,dokumentem,essejem.Raz,ze mielismy to w szkole dwa,ze w konkursie nie wygra.Duzo rzeczy mielismy w szkole tylko ilu z nas je pamieta.


Tomek -Pisz dalej.Ciekawie to ujmujesz podpierajac przykladami.

EDIT.Saboor-To,ze cytuje Twojego posta nie znaczy,ze odnosze sie do Ciebie

Saboor
27.02.13, 21:39
Ale takie "imbecylowate"dziela sprawdzaja sie w konkursach typu -Dzis sobota to szczelamy fote-.A skoro mamy konkursiki wysokich lotow beztematycznych, to, to w imie czego zajmowac sie reportazem,dokumentem,essejem.Raz,ze mielismy to w szkole dwa,ze w konkursie nie wygra.Duzo rzeczy mielismy w szkole tylko ilu z nas je pamieta.
Tomek -Pisz dalej.Ciekawie to ujmujesz podpierajac przykladami.
Tak prawdę mówiąc, fajnie byłoby zgromadzić kilka prawdziwych ciekawych foto reportaży w jakimś miejscu na forum, z tego co kojarzę był już taki pomysł, dawno.
To byłby świetny przykład i przy okazji wątek edu na forum.

Mirek54
27.02.13, 21:45
Tak prawdę mówiąc, fajnie byłoby zgromadzić kilka prawdziwych ciekawych foto reportaży w jakimś miejscu na forum, z tego co kojarzę był już taki pomysł, dawno.
To byłby świetny przykład i przy okazji wątek edu na forum.

Pamietasz Czarnego reportaz"Bog tak chcial"
Wystarczy obejrzec,przeczytac.Za wzor moze on byc.
Jednak boje sie ,ze sie nie sprawdzi dlatego pisalem o popularnosci dziel szczelanych bo czwartek i deszcz pada.To tak jak pociaganie za warkoczyki a pytanie co robisz dzis po poludniu.Cel taki sam.

Saboor
27.02.13, 22:23
Pamietasz Czarnego reportaz"Bog tak chcial"
Wystarczy obejrzec,przeczytac.Za wzor moze on byc.
Jednak boje sie ,ze sie nie sprawdzi dlatego pisalem o popularnosci dziel szczelanych bo czwartek i deszcz pada.To tak jak pociaganie za warkoczyki a pytanie co robisz dzis po poludniu.Cel taki sam.
Pewnie że tak! No wiem że może być ciężko, ale jak by nie patrzeć to Forum Fotograficzne i kilku speców od dokumentu i reportażu mamy, a na pewno
byłoby to ciekawsze od cykania kota w kuchni.

---------- Post dodany o 21:57 ---------- Poprzedni post był o 21:54 ----------

Mam teraz przed nosem Diabła kwartalnik społeczno-fotograficzny nr.0 "Przestrzenie"
To jest cudo, tylko nie mogę się do żebrać o jeszcze.
Kojarzysz to?

---------- Post dodany o 22:23 ---------- Poprzedni post był o 21:57 ----------

Wrzuciłem na Portal, bo dyskusja na ciekawy temat i dobrze by było, żeby się rozwinęła.

diabolique
27.02.13, 23:16
Mam teraz przed nosem Diabła kwartalnik społeczno-fotograficzny nr.0 "Przestrzenie"
To jest cudo, tylko nie mogę się do żebrać o jeszcze.


Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o politykę. Gdy wymyśliłem sobie pomysł na kwartalnik i zacząłem zbierać materiał na oficjalny "numer 1" to zaczęło się zawiązywać u nas stowarzyszenie fotograficzne i padł pomysł, by stało się to oficjalnym wydawnictwem towarzystwa fotograficznego. Koncepcja może i niezła bo i finansowanie łatwiejsze.
Niestety, towarzystwo zawiązywało się w bólach, a jak już się zawiązało to zarząd działał bardziej jak mucha w kisielu niż grupa dynamicznych ludzi. Trwały narady, wyciągano wnioski, chciano zmienić formułę na magazyn prezentujący dorobek członków stowarzyszenia, ale byłby to taki miszmasz, że się na to nie chciałem zgodzić. Irytują mnie takie ruchy wsobne, czyli "wydawanie czegoś swojego dla siebie". Bez sensu zrobić zdjęcia, samemu je wydrukować, wziąć do domu i rodzinie się chwalić, że "mnie to publikują".

Na szczęście sponsorzy sami namawiają, by kontynuować dzieło, więc pewnie wczesną wiosną trzeba będzie podjąć męskie decyzje :)

Saboor
27.02.13, 23:23
Na szczęście sponsorzy sami namawiają, by kontynuować dzieło, więc pewnie wczesną wiosną trzeba będzie podjąć męskie decyzje :)
Fajnie! Czyli jest nadzieja, na dalszy ciąg programu. :-D

robert1088
28.02.13, 10:54
Może jest :grin:
Ja mam pytanie czysto techniczne . Czy można zrobić reportaż np uliczny ( a nie tylko ) ograniczając się do jednej ogniskowej np 35 mm .
Byłem kiedyś ( z kolegą z naszego forum ) na demonstracji i gro reporterów używało np 70 -200 .
Chodzi mi o wieloplanowość ujęcia . Używając tele zawężamy perspektywę i rozmywamy drugi plan .
Plusem jest to ze nie musimy " integrować" się z grupą demonstrantów .

diabolique
28.02.13, 11:10
Może jest :grin:
Ja mam pytanie czysto techniczne . Czy można zrobić reportaż np uliczny ( a nie tylko ) ograniczając się do jednej ogniskowej np 35 mm .
Byłem kiedyś ( z kolegą z naszego forum ) na demonstracji i gro reporterów używało np 70 -200 .
Chodzi mi o wieloplanowość ujęcia . Używając tele zawężamy perspektywę i rozmywamy drugi plan .
Plusem jest to ze nie musimy " integrować" się z grupą demonstrantów .

"Solą" reportażu jest pokazanie bohatera w kontekście. Tak więc drugi i trzeci plan odgrywają tu zasadniczą rolę (pokazanie miejsca i czasu wydarzeń - gdzie, z kim, kiedy itp.). Dlatego większość rasowych reporterów używa 35mm. Ma on wiele zalet i praktycznie nie ma wad. Taka ogniskowa daje ci dużą głębię ostrości, a jednocześnie można robić zdjęcia z kilku centymetrów (jeśli potrzebujesz detalu). Da się zrobić nim również szeroki plan. Z drugiej strony nie jest on tak szeroki jak 24mm czy 28mm, więc nie będzie zniekształcał perspektywy. Innymi słowy nie grozi ci pójście w widowiskowość i bajer, co w reportażu nie jest zbyt pożądane.
Kiedyś mówiło się o "standardzie 50mm", należy jednak pamiętać o kontekście. Gdy Bresson i inni używali obiektywu 50mm świat wyglądał zupełnie inaczej, ulice wyglądały inaczej. Było bardziej przestrzennie, luźno i obiektyw 50mm sprawdzał się jak najbardziej. Teraz niestety wszystko się zacieśniło, a na ulicach jest tłok i korki, więc nie dasz rady odejść na taką odległość, by sensownie wykadrować scenę szkłem 50mm bo na pewno ktoś lub coś ci przeszkodzi. Dlatego 35mm jest chyba obecnie takim standardem, szkłem do wszystkiego.

Ps. Inna sprawa, że ulicznicy i reportażyści używają przesłon od f/8 do f/16, co pewnie jest niepojęte dla większości amatorskich użytkowników lustrzanek - kupują je właśnie po to, by używać obiektywów z przesłonami od 1.8 do 2.8 i mieć właśnie malarsko rozmyte tło. Dla nich każe zdjęcie, gdzie ktoś na drugim planie jest ostry będzie "niefajne". :) Takie czasy.

robert1088
28.02.13, 12:03
O tym właśnie też chciałem napisać, że po prostu panuje moda na "rozmycie" tła gdzie odcina się postać od otoczenia .
Chciałbym jeszcze poruszyć temat wieloplanowości i rozpiszę to na własnym przykładzie .
Podczas gdy dzieje się coś szybko ,nagle skupiam się gł na akcji gdzieś ten plan w tyle ucieka .
To po prostu błąd ,odruch - wiadomo działamy spontanicznie , czy trzeba sobie wyrobić nawyki .

diabolique
28.02.13, 22:05
Też zauważyliście tę prawidłowość, że jak wątek trafia na główną stronę portalu, to umiera?
Klątwa jakaś... :D

Saboor
28.02.13, 22:11
Też zauważyliście tę prawidłowość, że jak wątek trafia na główną stronę portalu, to umiera?
Klątwa jakaś... :D
Ja wiem czy klątwa...? Pitolić po kątach to każdy potrafi, ale jak może to kto mądrzejszy przeczytać - milczy.
Tu chyba wszystko, merytorycznie zostało powiedziane.
Natomiast teraz stało się super miejscem na przedyskutowanie techikaliów.

Sawa
28.02.13, 22:21
cześć,


Też zauważyliście tę prawidłowość, że jak wątek trafia na główną stronę portalu, to umiera?
Klątwa jakaś... :D
Mało osób chce się wypowiedzieć w temacie, bo za dużo trzeba wcześniej przeczytać... Dużo łatwiej brać udział w krótkich pyskówkach o sprzęcie. W sumie nie odbiegamy od takiego trybu dużo dalej, bo nie rozmawiamy na przykładach (choć, kajam się, jeden był).

Rob, moda modą, ale separowanie to też jest środek wyrazu - jeśli chcesz, to separujesz, jeśli jednak wszystkie zdjęcia w reportażu będą opierał się o taką budyniowatość otoczenia, to treści będzie za mało. Jeśli jednak jest ciemno, a działka z ISO się skończyła, to czy rezygnujesz, bo nie możesz pokazać wielu wymiarów? Zawsze trzeba to wyważyć. Coś za coś.
Piszesz, ze 'plan' ucieka - bo ty mówisz o sytuacji, gdy realizujesz 'reportaż' z ulicznych manifestacji, burd, imprez.
Oczywiście, że w takich sytuacjach plan ucieka, - o tym poniekąd też pisał Diabolique - dając za przykład kadr z nakręconego filmu 'vs' normalne wyzwolenie migawki. Saboor pisze, że to może być bez znaczenia (jeśli tego nie określa jakiś regulamin) - dla mnie, podkreślam dla mnie - to jeśli ktoś wykroi jedną klatkę i użyje tego jako zdjęcia, to nie podoba mi się to zdecydowanie, gdyż umiejętność dostrzeżenia momentu i uchwycenia go to klucz, a stosowanie kadru z filmu - to brzydki wytrych.(znowu jak ktoś ma szybkostrzelną maszynę 8-15kl/s czy więcej... to co z tym począć? :) znowu powiem, ze dla mnie to jednak ciagle klucz, jednak fotograf musi migawkę wyzwolić, podjąć decyzję w danym momencie, a nie tylko na początku i końcu wydarzenia, i nakręcić wszystko jak leci)

Robercie1088 - Epicure, StrOOs czy Diablique wymieniają opinie czy przykłady, gdzie 'reportaż' realizujesz z rozmysłem, wchodząc w środowisko, obserwując je, rozumiejąc, wiesz, czego możesz się spodziewać i wiesz czego chcesz - masz czas na podjęcie decyzji o przyciśnięciu migawki. Hades dodaje, że znając zarys (choćby i manifestacji) wiesz, gdzie powinieneś się znaleźć by zarejestrować to co najcenniejsze i dać wyraz twojemu reportażowi.

[ Dodatkowo Hades, który na pomiarach zna się jak mało kto, pisze o tym, że fotograf swoją obecnością 'zaburza' środowisko które fotografuje, wpływa nią nie - tym samym zmieniając 'rzeczywistość' ( :) Kiedyś toczyliśmy o tym dysputę na IRC z Diabolique'm) więc najlepiej, żeby wpływał jak najmniej, powinien być 'przezroczysty', obiektywny. Tylko czy to możliwe być obiektywnym, to już pytanie niemal filozoficzne w powiązaniu jednak ze sprzętem, wszak co innego pokażesz robiąc 24mm, inny kadr z 35mm, a co innego 70mm - więc jego obiektywizm zależy również od obiektywów... ]

A tak już generalnie, to myślę, że w naszych wypowiedziach pojawiają się co najmniej dwie koncepcje, dwa równoległe tematy
- reportaż jako relacja z wydarzenia - również z początkiem, mocnym środkiem i końcem, jak i
- reportaż jako esej, np zbiór fotografii socjologicznych, opartych o sedno - człowieka i jego otoczenie.

Gdzie wówczas te 35mm o których pisze Diabolique wydaje się być zdecydowaną koniecznością - czy wszędzie?
Ja byłem i jestem przekonany, ze udane zdjęcie 35mm będzie 'ociekało treścią', wielowymiarowością, kilkoma planami - a Diabolique z pewnością mógłby dodać, że jeśli nie możesz użyć 35mm, i musisz założyć zooma, to po prostu jesteś za daleko :) - niestety, czasami są rzeczy tak prozaiczne jak barierki, i zoom w nogach z 35mm trafia do torby na rzecz 70-200. Nie ma zmiłuj - jeśli jest to wydarzenie jednorazowe, nie podejdziesz jeśli nie możesz. Ba! czasem długi zoom pozwala uratować własną skórę...(czy warto? heh, każdy sam musi sobie odpowiedzieć)

W przypadku fotoreportażu przemyślanego, np. wejście środowisko teatralne, czy trampkarzy lub skinheadów - to właśnie ten kontekst i narracja szerokiego (choć nie ultra szerokiego) kąta będzie najlepszym rozwiązaniem - tym bardziej, że można korzystać z niego bez obaw o dystans.

Ciągle nasze dyskusje biegają bez przykładów, może omówmy określone zestawy zdjęć?
Może coś z polskiego rynku internetowego - 990px.pl? Wybrany zestaw zdjęć z gali oskarowe (http://www.990px.pl/index.php/2013/02/26/oscary-2013/)j - reportaż, czy nie?

pozdrawiam,

Mirek54
28.02.13, 22:31
Ja wiem czy klątwa...? Pitolić po kątach to każdy potrafi, ale jak może to kto mądrzejszy przeczytać - milczy.
Tu chyba wszystko, merytorycznie zostało powiedziane.
Natomiast teraz stało się super miejscem na przedyskutowanie techikaliów.


Czy klatwa czy nie to ciezko rozgryzc.Co do pitolenia po katach to mysle,ze jak pitolacy sie dojda do tego,ze wygodniej w lozeczku i nie wtedy kiedy okazja a wtedy jak jest ochota,to moze opisza doznania nie tylko takie,ze sie udalo i nikt nie przylapal.
Merytorycznie zostalo duzo powiedziane,ale czy bylo uslyszane i zapamietane,to czas i nastepne proby pokaza.
Gorzej bedzie jak pozniej w trakcie dyskusji autor zripostuje,ze krytykujacy nie sa dla niego autorytetami i wlasnie tak mialo byc jak jest.A kilku przyklaskiwaczy poprze artyzm tylko dlatego za sa goracymi znajomymi z innych portali,lub nie po drodze maja z krytykujacym po ostatnich wytykach w swoich dzielach.
Wtedy sie okaze,ze znowu dal sie namowic po raz kolejny.

Saboor
28.02.13, 22:50
Czy klatwa czy nie to ciezko rozgryzc.Co do pitolenia po katach to mysle,ze jak pitolacy sie dojda do tego,ze wygodniej w lozeczku i nie wtedy kiedy okazja a wtedy jak jest ochota,to moze opisza doznania nie tylko takie,ze sie udalo i nikt nie przylapal.
Merytorycznie zostalo duzo powiedziane,ale czy bylo uslyszane i zapamietane,to czas i nastepne proby pokaza.
Gorzej bedzie jak pozniej w trakcie dyskusji autor zripostuje,ze krytykujacy nie sa dla niego autorytetami i wlasnie tak mialo byc jak jest.A kilku przyklaskiwaczy poprze artyzm tylko dlatego za sa goracymi znajomymi z innych portali,lub nie po drodze maja z krytykujacym po ostatnich wytykach w swoich dzielach.
Wtedy sie okaze,ze znowu dal sie namowic po raz kolejny.
Mam nadzieję, że jednak zostanie usłyszane.
Ot post i postawa Sawy, fajna dogłębna analiza, i jak dla mnie prosto i klarownie wyłożone własne racje, oraz spostrzeżenia(choć z błędną interpretacją moich postów :-) )
Takich postów jest coraz więcej, tylko giną w potoku pyskówek ;(
Sawa, bardzo mi się to spodobało:

A tak już generalnie, to myślę, że w naszych wypowiedziach pojawiają się co najmniej dwie koncepcje, dwa równoległe tematy
- reportaż jako relacja z wydarzenia - również z początkiem, mocnym środkiem i końcem, jak i
- reportaż jako esej, np zbiór fotografii socjologicznych, opartych o sedno - człowieka i jego otoczenie.
Myślę, że Mógłbyś to rozwinąć.

Sawa
28.02.13, 23:10
cześć,

...(choć z błędną interpretacją moich postów :-) )
Saboor, to jak mam interpretować taką twoją odpowiedź na pytanie Diabolique:


Jeśli aparat fotograficzny ma opcję nagrywania video i autor filmu na komputerze wytnie sobie jedną klatkę i zgłosi na konkurs fotograficzny, to będzie to manipulacja lub nadużycie?



A niby dlaczego miałoby to być nadużycie? Ma być Press Photo? No to jest. Technika rejestracji obrazu ta sama(światło) Ot i cała tajemnica wiary.
Wsio.
No jak? wytłumacz mi proszę, żebym przestał błądzić...


Myślę, że Mógłbyś to rozwinąć.
Myślę, że mógłbym, ale chciałbym uczestniczyć w dyskusji, nie monologu, i liczę na innych.
Za to swoimi wywodami zbaczam od definicji stricte - czy to reportaż, czy reportaż-dokument, czy relacja z wydarzenia, czy reportaż-esej, czy... :) i liczę, że ktoś mnie naprostuje... naprowadzi ku oświeceniu w formie/ramie/definicji.

pozdrawiam,

Saboor
28.02.13, 23:26
cześć,
Saboor, to jak mam interpretować taką twoją odpowiedź na pytanie Diabolique: /.../
pozdrawiam,
Bardzo proszę, moja wypowiedź odnosiła się do tego, czy wycięcie klatki z filmu i zaprezentowanie jej na WPF to nadużycie czy nie, i
odpowiedziałem: nie.
I tego będę się trzymał, jeżeli ta klatka nie uległa nazwijmy to: "modyfikacji" i zasady WPF dopuszczają taki "myk" - jak najbardziej powinna zostać
dopuszczona.
Rozumiem, że praca złożona ma być: dokumentem a ta klatka nim jest. Przedstawia(wnioskuję z postu Diabła) jakieś zdarzenie i jeżeli
nie jest ono reżyserowane, będzie dokumentem.
Czy coś jeszcze? Aa tak, mam nadzieję, że bardziej kompetentne ode mnie osoby, zajmujące się fotoreportażem i dokumentem zabiorą głos.
P.S.
Definicję traktuję jako punkt wyjścia, w zrozumieniu tematu ot choćby dla takiego dyletanta jak ja.

Sawa
28.02.13, 23:58
czesc,

...czy wycięcie klatki z filmu i zaprezentowanie jej na WPF to nadużycie czy nie, i odpowiedziałem: nie.
Ja raczej miałem na myśli tę część wypowiedzi:

Technika rejestracji obrazu ta sama(światło) Ot i cała tajemnica wiary.
Ale zrozumiałem swój bład. Dzięki.
Może zatem o przykładzie/przykładach?

pozdrawiam,

diabolique
1.03.13, 09:04
(...) niestety, czasami są rzeczy tak prozaiczne jak barierki, i zoom w nogach z 35mm trafia do torby na rzecz 70-200. Nie ma zmiłuj - jeśli jest to wydarzenie jednorazowe, nie podejdziesz jeśli nie możesz.

Szczęście sprzyja przygotowanym. Mój sposób na reportaż, który na własny użytek nazywam "wydarzeniówką" jest prosty - przychodzę na miejsce godzinę wcześniej. (---- wycięto wcześniejszy tekst ----)
Nie zdarzyło mi się, by ten plan zawiódł kiedykolwiek. Rozmowa z ludźmi, zamiast chamskiego wymachiwania legitymacją i powoływanie się na wpływy zawsze da dobre rezultaty. Na palcach jednej ręki pewnie można policzyć ludzi, których ochrona wpuści za plecy Jarosława, ale jak wydać na załączonym obrazku, da się... :mrgreen:
http://www.portfolio.sebcio.pl/data/media/10/20110703_15_31_IMG_1363.jpg


A dalej czysto teoretycznie - jeśli nie mogę podejść i zrobić zdjęcia 35mm to biorę manatki i idę do domu. Nie potrzebuję zdjęć zrobionych zza barierki, zrobi je kilkunastu innych fotografów wysłanych przez lokalne mediai masa uczestników komóreczkami. Po co robić to samo? Kto to będzie chciał oglądać?
(inna rzecz, że obecnie mam TYLKO obiektyw 35mm, więc nie mogę sobie po prostu wyjąć z torby teleobiektywu i popstrykać byle czego "żeby było". Pozyczyć też nie ma od kogo, bo nikt ze znajomych nie ma żadnego szkła, które da się przykręcić do tego korpusu. To motywuje do pomysłowości :wink:

Sawa
1.03.13, 16:37
Cześć,

Szczęście sprzyja przygotowanym. Mój sposób na reportaż, który na własny użytek nazywam "wydarzeniówką" jest prosty - przychodzę na miejsce godzinę wcześniej.
Nie zdarzyło mi się, by ten plan zawiódł kiedykolwiek. Rozmowa z ludźmi, zamiast chamskiego wymachiwania legitymacją i powoływanie się na wpływy zawsze da dobre rezultaty.
To zdecydowanie dobra rada, jak w każdym zamierzeniu - jeśli chcesz, żeby się udało, to powinieneś się przygotować, a właściwa postawa i relacje z ludźmi ułatwiają wiele tematów. Przykład również bardzo zacny,w końcu konkret, ciekawe zdjęcie, z bogatą treścią, gdzie widzimy lidera jednej z wiodących partii nw polskiej polityce otoczonego nie - jak się powszechnie uważa-' moherowymi beretami', również nie kibolami, lecz bardzo grzeczną, ułożoną, zasłuchaną w słowa lidera młodzieżą. I wszystko w jednym kadrze - w którym też daje do myślenia, czy widzów było tak dużo, że akurat młodzież siedzi za jego plecami, czy akurat tak przypadły określone sektory, czy może mównica obraca się w centrum jakiejś sali.


A dalej czysto teoretycznie - jeśli nie mogę podejść i zrobić zdjęcia 35mm to biorę manatki i idę do domu.
Czysto teoretycznie [a i w żartobliwym zabarwieniu] to brzmi jak 'Nicea albo śmierć'.
Oczywiście rozumiem, że 35mm to twój (jedyny, z racji przemyślanej decyzji jak i posiadanej konfiguracji sprzętowej) sposób na reportaż, poparty praktyką, ale też osobiście jestem przekonany, że nie jest to jedyny sposób na ciekawe zarejestrowanie rzeczywistości i nadanie jej 'narracji'.
Reportaż czy esej można napisać gęsim piórem jak i wykuć dłutem w kamiennych tablicach, pewnie w którymś przypadku będzie się trzeba więcej napracować, ale nie oznacza to, że jest to niemożliwe. Podobnie postrzegam to w fotografii. Możesz posługiwać się finezją w obrazie stosując również inne narzędzia.

Wspominasz o jednakowych zdjęciach robionych przez wszystkich - nie zgodzę się z takim postawieniem sprawy, gdyż nawet jeśli kadry będą podobne, mogą nieść inne treści czy emocje - jakże niezbędne w fotografii ludzi - decyduje moment, nie tylko typ obiektywu, kontekst, wielowymiarowość, tło czy bycie przed czy za barierkami.

Kto będzie chciał oglądać - to zdaje się najciekawsze pytanie - i chyba Dzarro, w jakiś - [w moim pokrętnym rozumieniu :)] - sposób uczestniczył już w odpowiedzi nazywając 'narrację', 'temat', 'historię' pustymi fetyszami, zaś fotoreportaż jako kierowany do odbiorcy typu bywalcy galerii, koneserów fotografii - a nie do czytelników wielkonakładowych magazynów ilustrowanych - więc bazując na tym zdaniu - większą oglądalność osiągną zdjęcia zza barierki, niż wysublimowany fotoreportaż zrobiony 35mm... Czy taka jest 'bolesna prawda'?

refleksyjnie pozdrawiam

diabolique
1.03.13, 17:13
Oczywiście rozumiem, że 35mm to twój (jedyny, z racji przemyślanej decyzji jak i posiadanej konfiguracji sprzętowej) sposób na reportaż, poparty praktyką, ale też osobiście jestem przekonany, że nie jest to jedyny sposób na ciekawe zarejestrowanie rzeczywistości i nadanie jej 'narracji'.


Można zrobić wszystkim? Możliwe, nie mówię, że nie. Sęk w tym, że zrobienie dobrego reportażu opiera się nie na sprzęcie, a głównie na otwartych oczach. Pamiętaj, że zmieniając obiektywy, patrząc na wyświetlacz, grzebiąc w ustawieniach menu nie patrzysz jednocześnie na to co się wokół dzieje. Ile w ten sposób ci umyka? Dlatego lepiej bazować na jednych ustawieniach i skupić się na kadrowaniu a nie dylematach "czym ja mógłbym to zrobić".
Druga sprawa - teleobiektyw ma konkretne zastosowania - sport, dzika przyroda itp. ale jest zasadniczo bezużyteczny w reportażu. Chcąc zrobić dobry reportaż - a myślę, że o takim tu mówimy - musisz podejść do ludzi, nawiązać z nimi kontakt, poznać okoliczności i kontekst wydarzeń. Nie wiedząc i nie rozumiejąc co się dzieje lub dlaczego tak się dzieje zrobisz płytkie, pobieżne zdjęcia, albo co gorsza niewłaściwie zinterpretujesz sytuację.
Podsumowując - jeśli boisz się podejść do ludzi na metr czy dwa powinieneś dać sobie spokój z reportażem.

---------- Post dodany o 17:13 ---------- Poprzedni post był o 17:12 ----------


Przykład również bardzo zacny,w końcu konkret, ciekawe zdjęcie, z bogatą treścią, gdzie widzimy lidera jednej z wiodących partii nw polskiej polityce otoczonego nie - jak się powszechnie uważa-' moherowymi beretami', również nie kibolami, lecz bardzo grzeczną, ułożoną, zasłuchaną w słowa lidera młodzieżą.

W tym przypadku akurat chciałem pokazać, że ten koleś czający się z tyłu to ja :wink: To dowód na to, że można być blisko a jednocześnie dyskretnie ;)
To jest moja metoda na reportaż - być tam, gdzie nie ma innego fotografa.

EDIT:
Mój kadr wyglądał tak. Sądzę, że mówi trochę więcej, ale to subiektywne spojrzenie.
https://forum.olympusclub.pl/attachment.php?attachmentid=82414&d=1362155422
82414

pers
1.03.13, 17:34
No ale standardowym zoomem da się bo też nic nie rozprasza, a jak cos się zacznie dziać trochę dalej to można szybko zmienić ogniskową. Moim zdaniem to wszystko zależy od osoby, jej przyzwyczajeń, osobowości i tego czego dotyczy reportaż. Przecież nawet robiac streetowy reportaż czesto lepszy od 35mm bedzie 21mm (na przykład waskie uliczki, wieżowce). W innych wypadkach lepsze byc może 50mm, a w jeszcze innych zoom pokrywający te ogniskowe.

Co do tego bycia tam gdzie nie ma inych to zrobiłeś jakeś ciekawe zdjęcia za plecami prezesa? Nie pytam złosliwie tylko jestem ciekawy.

Sawa - za plecami polityków czesto stoją młodzieżówki - ja tam czesto widziałem w TV Kaczyńskiego otoczonego młodzieżą albo przemawiającego tak jak to pokazal diabolique. Raz to nawet w przeczkolu chyba konferencje uządzili :-)

diabolique
1.03.13, 17:38
Przecież nawet robiac streetowy reportaż czesto lepszy od 35mm bedzie 21mm (na przykład waskie uliczki, wieżowce).

Szczerze? Znam tylko jedną osobę umiejętnie stosującą tak szeroką ogniskową i jest to bikeart (https://galeria.olympusclub.pl/thumbnails.php?album=1269). Zakomponować z głową i bez zbędnych elementów kadr to naprawdę sztuka. Ja tego nie potrafię, zawsze mam za dużo śmieci nic nie wnoszących do historii.


Co do tego bycia tam gdzie nie ma inych to zrobiłeś jakeś ciekawe zdjęcia za plecami prezesa? Nie pytam złosliwie tylko jestem ciekawy.

Własnie edytowałem wpis :D

pers
1.03.13, 18:28
Dzieki. Tym zdjęciem chyba rozwiałeś nadzieje Sawy co do "otoczenia prezesa młodzieżą" ;-)

aga_piet
1.03.13, 18:53
Po przeczytaniu ostatnich postów dość klarowny robi się obraz reportażu "z oka cyklonu" - bliskość, skupienie, niemyślenie o sprzęcie, pomysł na miejsce inne niż reszta paparazzich z aparatami i komórkami.
A co z reportażem "tylko naszym" - wspomniany szpital, wyjazd na mecz podwyższonego ryzyka, opowieść o dziewczynach trenujących hip-hop? Teoretycznie mam więcej czasu - kusi mnie zmiana planu, głębi, zaczynam kombinować. Na pewno trudniej o zachowanie spójności ale czy w takiej sytuacji ta jedna stałka nie za bardzo mnie ogranicza? Może to bardziej kwestia pomysłu?
Pytam zupełnie retorycznie - nie mam doświadczenia w reportażu a nie ukrywam, że forma mi bliska mentalnie.

Sawa
1.03.13, 19:00
cześć,

Cytując Diabolique'a pozwolę sobie wypunktować, aby czytający nie ominęli i przeczytali:


1. zrobienie dobrego reportażu opiera się nie na sprzęcie, a głównie na otwartych oczach.
2. Chcąc zrobić dobry reportaż musisz podejść do ludzi, nawiązać z nimi kontakt, poznać okoliczności i kontekst wydarzeń.
3. jeśli boisz się podejść do ludzi na metr czy dwa powinieneś dać sobie spokój z reportażem.
4. To jest moja metoda na reportaż - być tam, gdzie nie ma innego fotografa.
Poznajemy dzięki temu tajniki pracy reportera :)



W tym przypadku akurat chciałem pokazać, że ten koleś czający się z tyłu to ja :wink: To dowód na to, że można być blisko a jednocześnie dyskretnie ;)
Ojej, to też znaczy, że masz bardzo palczaste dłonie - osób, które wpuszczono za plecy Jarosława w samym kadrze jest z 15 :wink:



Mój kadr wyglądał tak. Sądzę, że mówi trochę więcej, ale to subiektywne spojrzenie.
Twój kadr mówi co innego - i w taki sposób, w jaki Sztab wyborczy/PR PiSu raczej nie chciałby pokazywać swojego szefa...
Zdecydowanie to wartościowe zdjęcie.

Pers, ja nie pałałem żadną nadzieją, jedynie uszczypliwie, acz delikatnie zanalizowałem zapodany kadr ;)



Po przeczytaniu ostatnich postów dość klarowny robi się obraz reportażu "z oka cyklonu" - bliskość, skupienie, niemyślenie o sprzęcie, pomysł na miejsce inne niż reszta paparazzich z aparatami i komórkami.
A co z reportażem "tylko naszym" - wspomniany szpital, wyjazd na mecz podwyższonego ryzyka, opowieść o dziewczynach trenujących hip-hop? Teoretycznie mam więcej czasu - kusi mnie zmiana planu, głębi, zaczynam kombinować. Na pewno trudniej o zachowanie spójności ale czy w takiej sytuacji ta jedna stałka nie za bardzo mnie ogranicza? Może to bardziej kwestia pomysłu?
Pytam zupełnie retorycznie - nie mam doświadczenia w reportażu a nie ukrywam, że forma mi bliska mentalnie.

Pani B, nie uważam, że powinnaś w tych wymienionych przez Ciebie przypadkach myśleć innymi kategoriami jak właśnie - bliskość, skupienie, niemyślenie o sprzęcie, pomysł na miejsce inne niż oczywiste - mało tego - zakładając przykładowy 35mm, wiesz dokładnie, co będziesz mieć na kadrze, jak podejść, odejść, jak postąpić z treścią - bez zastanawiania się czy może zoomować (lepiej podejść), czy odzoomować (lepiej odejść), a jeśli za ciasno - to zmienić patrzenie.
A jeśi bedziesz mieć std zooma - też się nie zawiedziesz, to kwestia umiejętności korzystania, z jednej strony rozszerzysz swoje możliwości patrzenia, kadry ci nie uciekają, możesz sobie na to pozwolić, możesz nawet mieć te same kadry w rożnych konfiguracjach szerokości - nie musisz obawiać się korzystania z dowolnego sprzętu !
Jak Diabolique pisze - otwarte oczy, i zrozumienie tematu - oraz narracja jaką chcesz użyć. To jest kluczowe, reszta to narzędzia.

Mimo wszystko zachęcam do podawania i analizowania przykładów, realnych.
Diabolique podał jedną z receptur na reportaż gdzie sednem przekazu jest człowiek i jego relacje z otoczeniem (co może jest bliższe esejowi... ? ), ale czy nie ma reportaży np z ostatniego startu wahadłowca (gdzie wahadłowiec jest bohaterem), z budowy szpitala, gdzie czynnik ludzki schodzi na drugi plan...
Realne przykłady może macie, na nich bazować byśmy mogli, by roztajnić zupełnie tajniki...

pozdrawiam,

aga_piet
1.03.13, 20:59
Mimo wszystko zachęcam do podawania i analizowania przykładów, realnych.
Diabolique podał jedną z receptur na reportaż gdzie sednem przekazu jest człowiek i jego relacje z otoczeniem (co może jest bliższe esejowi... ? ), ale czy nie ma reportaży np z ostatniego startu wahadłowca (gdzie wahadłowiec jest bohaterem), z budowy szpitala, gdzie czynnik ludzki schodzi na drugi plan...
Realne przykłady może macie, na nich bazować byśmy mogli, by roztajnić zupełnie tajniki...

Ciekawym przykładem może być jeden z laureatów World Press Photo 2012 - Koichiro Tezuka z reportażem o tsunami. Tu znów dopadają mnie wątpliwości nad różnicami między reportażem a dokumentem (wiem, wiem, ten rozdział dyskusji już zamknięty ;)) Inne spojrzenie. Człowieka jako takiego nie widać.
http://www.worldpressphoto.org/photo/2012-koichiro-tezuka-sns1-dg?gallery=2634

Tadeusz Jankowski
1.03.13, 23:31
Foteczka z Prezesem-mówcą sama w sobie jest całym reportażem. Specyficznie oświetlona górnym światłem głowa, posłannictwo i siła logos na twarzy oraz ideowo skupione lica mlodzieży, zatroskane, układne, skoncentrowane by wypaśc solidnie i wspólnotowo.
Pzdr, TJ

diabolique
2.03.13, 08:19
Teoretycznie mam więcej czasu - kusi mnie zmiana planu, głębi, zaczynam kombinować. Na pewno trudniej o zachowanie spójności ale czy w takiej sytuacji ta jedna stałka nie za bardzo mnie ogranicza?

I tak i nie. Operując jedną ogniskową potrafisz z czasem "myśleć kadrem". Nie przykładając aparatu do oka jesteś w stanie w głowie układać kadry, bo wiesz orientacyjnie odkąd dokąd obejmie obiektyw. Poza tym będąc dalej zrobisz szersze plany. Teleobiektyw to trochę pułapka, bo będąc dalej robisz odruchowo zbliżenia, co w efekcie da kadr podobny do 35mm ale spłaszczony perspektywą :)
Dla jasności - ja nie mówię, że nie wolno, albo sie nie da, albo że to bez sensu. Oczywiście, że tak można, ale trzeba używać ogniskowych świadomie. Właśnie by zachować spójność wizualną i nie zrobić zestawu fotek, które zupełnie do siebie nie pasują.
Ja używam jednej ogniskowej właśnie żeby nie kusiło, bo nie mam umiejętności plastycznych by wyobrazić sobie to samo ujęcie w różnych perspektywach. Ułatwiam sobie innymi słowy :)



Ojej, to też znaczy, że masz bardzo palczaste dłonie - osób, które wpuszczono za plecy Jarosława w samym kadrze jest z 15 :wink:


Ale z tego 14 to uczestnicy show. Chodziło mi o wpuszczanie za plecy osób "z zewnątrz" :wink:


Bohaterem reportażu może być człowiek, ale też i miejsce. Ma to jak najbardziej sens. Ja podaję przykłady "ludzkie" bo 99,8% moich zdjęć dotyczy ludzi. Rzadko robię zdjęcia bez "czynnika ludzkiego", dlatego trudno mi się odnosić do tego typu fotografii.

robert1088
2.03.13, 12:00
Wróciłem i przeczytałem . To naprawdę cenne informacje. Rozmawiałem też na ten temat z Sawą do późnych godzin wieczornych właściwie to poddaliśmy analizie "oskarową galę " http://www.990px.pl/index.php/2013/02/26/oscary-2013/ . Zastanawialiśmy się czy to dokument czy rasowy reportaż .
Dla mnie czegoś brakuje np brak kadrów z widowni - jak aktor zostaje "wywołany " gratulacje ,uściski to wyczekiwanie czy... właśnie ja .

---------- Post dodany o 12:00 ---------- Poprzedni post był o 11:57 ----------

I taka dygresja na koniec tak tu piszemy ale konkretne przykłady podali tylko Diabolique i Sawa .
Wniosek no trzeba samemu zrobić reportaż - zmierzyć się z tematem.

hellbike
8.05.13, 16:07
Mysle, ze jedną z głównych cech reportażu jest to, ze posiada on strukture zalezna od czasu; tzn. prezentuje on pewien ciag zdarzen. Interesuje nas, *w jaki sposób cos przebiegało*.

Natomiast dokument skupia sie na istocie czegos, jakimś problemie.

Reportaż o drużynie sportowej - jeśli miałby byc projektem długoterminowym - odpowiadał by na pytanie "co sie działo" w zyciu drużyny; Można tu wyszczegolnić poczatek, rozwiniecie i koniec.
Natomiast dokument odpowiadał by raczej na pytanie "czym jest" drużyna.

Reportaż ma charakter bardziej informacyjny, natomiast dokument wydaje mi się czymś bardziej emocjonalnym; chcącym sprawić, aby widz w pewien sposób osobiście poczuł, jak to jest być w druzynie (sportowej).

W dokumencie jest znacznie więcej miejsca na subiektywność. Reportaż przedstaiwa fakty - wydarzenia ktore mialy miejsce i nie dajace sie podwazyc.
Natomiast w dokumencie - mającym oddać istote danego tematu - nie ma listy elementow, ktore nalezy uwzglednic. Autor sam, w pelni subiektywnie - decyduje, co jest jego istotą, a co nie jest.

Wracając do naszej sportowej druzyny - jesli 10 fotografow zrobi reportaz - dostaniemy material bardzo rozny wizualnie, ale dosc podobny tematycznie; te same wzloty, te same upadki. W koncu los, ciag zdarzen druzyny byl jeden (oczywiscie rozni fotografowie beda sie nieco roznic w opiniach nt. istotnych wydarzen, itp)

Natomiast w dokumencie o druzynie, 10 fotografow zrobi prawdopodobnie bardzo odmienne dokumenty; kluczowe jest tutaj osobisty stosunek do tematu. Jedna osoba moze podziwiac hart ducha i determinacje sportowcow i to zauwazymy na jego zdjeciach; ktos inny zauwazy zbyt duze oddanie i zaniedbanie zycia osobistego; jeszcze inny moze postrzegac sport jako bezmyslna rozrywke - kazde z tych podejsc wygeneruje zupelnie inne pod wzgledem emocjonalnym zdjecia.

Czytając posty w tym temacie zauważam, ze reportaz wydaje sie cieszyc wiekszym prestizem - co wydaje mi sie dosc dziwne. Dokument wymaga znacznie glebszego zbadania tematu i wydaje mi sie czyms duzo ambitniejszym (w wiekszosci przypadkow); jest tez duzo bardziej, hm, "artystyczny", jako ze jest duzo, duzo bardziej zalezny od osobistej wizij autora, dajac mu znacznie wieksza swobode.

Sawa
16.05.13, 19:12
Hmm, znowu wracamy do definicji słowa - ja osobiście proponuję od niej 'odbiegnąć' i robić reportaże-dokumenty-eseje-itp stosując narrację, czy to będzie narracja czasowa, czy związana z upływającym czasem, czy z tematem, czy z wrażeniem, czy z... z tym, co autor uzna za stosowne, aby uwidocznić.
No i chwalić się zdjęciami, chwalić się.

robert1088
25.05.13, 18:03
Ok Sawa - słowo się rzekło .
Reportaż - dokument, ocenicie sami.
Najpierw opis sytuacji .
Idąc ulicą zauważyłem poruszenie .Samochód zablokował torowisko. Tramwaj już stał, zjawiła się straż miejska, ekipa z utrzymania ruchu i jeszcze jacyś panowie ( policji brak ) Wykonywali telefony ,zdjęcia - pełna dokumentacja . Minęło 10 , 15 min nie działo się nic. Na pytanie co dalej z "sytuacją " straż miejska powiedziała, że "nic ". Nic nie mogą zrobić bo to nie leży w ich kompetencji . Po 20 min pasażerowie i przechodnie dosłownie "wzięli " sprawę w swoje ręce i usunęli zawalidrogę ( policji nadal brak ) Zapakowali się do tramwaju i odjechali . Policja pojawiła się 30 min od wykonania 1 zdjęcia ( ostatnie foto ).
Zdziwił mnie bezwład organizacyjny.
Wrzucam 16 zdjęć . Może część osób pokusi się o fotoedycję - wybór zdjęć tak aby stworzyć historię .
Chętnie poczytam wszelkie uwagi i zastrzeżenia .
Nie bać się oceniać :grin:

robert1088
25.05.13, 18:06
mogłem jednorazowo dodać 15 zdjęć ostatnie 16

Sawa
27.05.13, 20:14
Cześć Robercie1088,

Wydarzenie uliczne, bardzo statyczne, widać, że je obskoczyłeś z każdej możliwej strony aby dodać mu treści, i choć samego w sobie nie da się go porównać do koncertu "Biją'se", to rozumiem, że w to ramach ćwiczenia reportażu a ja mam okazję popróbować fotoedycji :)
16 zdjęć, z których ja w ramach fotoedycji wybrałbym tak: 1,2,7,8,12,16 - wg mojej oceny zdjęcia te wystarczają, żeby opowiedzieć historię chronologicznie, tak, jak to miało miejsce. Moim zdaniem można wówczas powiedzieć, ze opowieść ma 'ręce i nogi' :
89556
1 - początek - szeroki kadr opisujący miejsce zdarzenia i kontekst.
2 - dalszy ciąg wydarzeń - obecność służb na miejscu, pasażerowie starający się przełożyć swoje spotkania, negocjacje i dyskusje
3,4*, 5,6 - pomijam, jako nie wnoszące nic do wydarzenia, lub powtarzające już znaną treść.
7 - fajne zdjęcie, podoba mi się, że 'spojrzałeś' z pozycji prowadzącego tramwaj.
8 - widać, jak tłum bierze sprawy w swoje ręce, i że wciąż ma obserwatorów.
9,10,11 - powtarzająca się treść z 8-mki, inne kadry ale akurat wybrałem wcześniejszy.
12 - widać, że auto usunięte, więc ruch tramwajowy zostanie przywrócony - do tego ten różowy, imprezowy balon :)
13,14,15 - pomijam, jako oczywiste wynikające z 12stego.
16 - i historia zaczyna się od nowa - tym razem 'niebieski' zawalidroga :)

Tyle w ramach chronologicznej fotoedycji, ale jakby się tak zastanowić, to na Twoich nie ma zirytowania pasażerów, raczej uśmiechy, nie widać, aby ktoś się 'rzucał' do służb mundurowych, lecz jakieś mile pogawędki, niemal na każdym zdjęciu, na którym są twarze, ktoś się uśmiecha :) Można zatem spróbować pójść innym torem fotoedycji - i nadać 'narrację' "wesołego zatoru" pokazując, jak miłymi, radosnymi i zaradnymi grupowo ludźmi są Poznaniacy i skupić się tylko na przesunięciu auta - 3,7,8,9,10,11 i 12.
89557
Można już tak na siłę pójść jeszcze innym torem myślenia, i narzucić narrację - służby służbami, weź Polaku sprawy w swoje ręce i wybrać:
1,2,5,6,8,10,12,16.
89558
To tyle udało mi się wy-fotoedyto-kombinować :)
pozdrawiam,


p.s. 4* - traktuję jako ciekawą streetówkę - pojedyncze zdjęcie wycięte z tego całego reportażu :)

robert1088
2.06.13, 19:00
Sawa dzięki . Mój wybór to .
Sprawnie to edytowałeś, komentarze - ja jestem pod wrażeniem, choć szkoda że tylko Ty podjąłeś się zadania.

aga_piet
2.06.13, 20:41
Sawa tak treściwie wszystko podsumował, że trudno cokolwiek dodać :) Zanim przeczytałam jego post, również pokusiłam się o próbę edycji, moje typy były dość zbliżone, różniły się szczegółami.
Z Twojej teraźniejszej wrzutki usunęłabym jeszcze 3,4 i 6. To czysto subiektywna ocena, być może przeginam w drugą stronę z okrajaniem.
Tak czy siak - fajna akcja :D

diabolique
2.06.13, 21:03
Moje typy:
3, 5, 8, 14. Reszta zupełnie zbędna, wtórna, lub myląca względem tematu.
3 zagaja temat, jednak nie podaje "kawy na ławę" przez co zaciekawia i zachęca do oglądania, 5 doprecyzowuje zagadnienie (w tle kraksa, nie bójka, nie protest, nie happening), 8 to esencja reportażu (ktoś dźwiga, ktoś foci, ktoś na trzecim planie opowiada przez telefon i ma to wszystko gdzieś - czyli nie jest to jakiś bardzo tragiczny wypadek), 14 - puenta, jedziem dalej, końca świata nie było.
Nie rozumiem wyboru Sawy z torbą wewnątrz tramwaju (odegrała ważną rolę?). Mnóstwo powtórzeń z dźwiganiem.
1 - za szeroko, trudno zrozumieć
2 - zbyt ostentacyjne wejście w temat
4 - o niczym
6 - bez sensu
7 - historia o drugim śniadaniu motorniczego
9 - nieczytelne, niezrozumiałe
10 - zbyt oczywiste, jednoplanowe
11 - powtarzające się
12 - bez motywu, niezrozumiałe
13 - to wygląda jak korek a nie kraksa
15 - baaardzo kiepski kadr
16 - porwanie tramwaju?

Podsumowując, robisz wiele kadrów bez umocowania, zaczepienia, mocnego punktu od którego należy zacząć oglądanie zdjęcia. Bardzo chaotycznie, nie prowadzisz widza, przez co jest on zagubiony, nie wie co chcesz mu powiedzieć. To, że krzywo rozmawialiśmy na PW.
Tyle na szybko, nie chcę drążyć tematu i znów robić za tego złego.

robert1088
2.06.13, 21:36
Bufetowo,Diabolique dzięki .
Diabolique jednak wolałbym drążyć temat, za mało wiedzy i doświadczenia z mojej strony.

Sawa
3.06.13, 15:46
Cześć,

Przyznaję, że z uwagą przeczytałem wasze komentarze, zwłaszcza Diabolique'a, i mam z tym drobny problem :)


(w tle kraksa, nie bójka, nie protest, nie happening),

Po prostu ja w tym fotosecie nie znalazłem kraksy...


13 - to wygląda jak korek a nie kraksa

Właśnie. Zator, korek spowodowany pozostawieniem auta na torowisku - w moim 'odczycie' tego dotyczy fotoset.


Nie rozumiem wyboru Sawy z torbą wewnątrz tramwaju (odegrała ważną rolę?).

'Spojrzenie' z pozycji maszynisty na 'zatorowaną' trasę, niby praca jak co-dzień, torba z kanapkami pod ręką, a tu jednak bezsilność. Tak, mi się to zdjęcie bardzo w zestawieniu spodobało, gdyż wybrałem spojrzenie "bezpośredniego uczestnika" wydarzenia, od środka. Tak, przy obranej przeze mnie narracji odegrała istotną rolę ;)

A przy okazji to też się dzięki temu postowi sporo nauczyłem. Dzięki!

pozdrawiam,

aga_piet
3.06.13, 17:38
A przy okazji to też się dzięki temu postowi sporo nauczyłem. Dzięki!

A ja - dzięki Waszemu dialogowi. Dzięki!

:D

diabolique
3.06.13, 20:27
Tak, przy obranej przeze mnie narracji odegrała istotną rolę ;)


Tak, ale jako trzecia, kulminacyjna fota w zestawieniu wybija się mocno na niezależność, co może sugerować, że jedzenie podczas jazdy może być przyczyną wypadku (czyt. to wina głodnego motorniczego!).
Nie no, jasna sprawa, każdy edytuje po swojemu i układa swoją narrację. To czy będzie obiektywna, subiektywna czy tendencyjna zależy od wielu wypadkowych: fotografa, edytora, doboru kadrów, wiedzy na temat wydarzenia itp. Wcale nie twierdzę, że mój wybór jest najlepszy. Jest najmojszy, tak mi on w duszy gra :D