Zobacz pełną wersję : Proszę o pomoc w kościelnej sprawie ;]
MasterDante
7.09.11, 18:44
Fakty ; Olek E-420 bez stabilizacji obrazu ( kupiony w rozpędzie no ale trudno )
Ślub przyjaciela za nie długo ( głupio chłopak robi no ale trudno )
Problem ; Poszukuje odpowiedniego obiektywu do wspomnianego Olka ze stabilizacja obrazu w systemie 4/3 idealnego do foto w kościele cena , koło 2 tyś zł. Pomocy przeszukałem strony i nigdzie godnego szkła nie znalazłem
http://www.adorama.com/IPC1450LSLR.html?utm_term=Other&utm_medium=Shopping%20Site&utm_campaign=Other&utm_source=gbase
takie cos znalazlem
innej sensownej alternatywy nie ma ze stabilizacją - k@czy wszystko wyjaśnił. Czasem na allegro są można wyrwać teraz na pewno taniej około 1500zł, ja do tego bym dołożył ZD 50mm f2.0 lub Sigme 30mm f1.4 (w okolicach 1000zł) powinieneś się zamknąć gdzieś w 2800zł(używki) warto mieć te dwa szkiełka standardowy zoom + jasna stołka to podstawa.
pozdr
MasterDante
7.09.11, 19:30
a może pal licho z tą stabilizacja z tego co zrozumiałem potrzebuje jakiegoś bardzo jasnego portretowego obiektywu wiec może bez tej stabilizacj zakres możliwości się zwiększy?
a może pal licho z tą stabilizacja z tego co zrozumiałem potrzebuje jakiegoś bardzo jasnego portretowego obiektywu wiec może bez tej stabilizacj zakres możliwości się zwiększy?
Weź żonę/dziewczynę/koleżankę i przejdź się do tego kościoła. Zobacz sobie. Wybadaj teren. Sam się przekonasz co i jak.
Ślub przyjaciela za nie długo ( głupio chłopak robi no ale trudno )
:twisted: buahahahaheeee...:twisted: No nie mogę... (jakbym ja był kiedyś mądrzejszy :-P)
Szkło za 2k ze stabilizacją do E-420? No to wybór się zawęża właściwie do PanaLeicy 14-50 OIS, które podał Kaczy.
Stałki odradzam jeśli nie masz praktyki a pójdziesz na żywioł. Ślubu się nie powtórzy.
Zalecam w równie szybkim tempie sprzedaż Olka (skoro zakup w "rozpędzie" zatem pewnie przypadkowy) i zakup do tego celu jakiegoś body C/N do 1,5-2k a do tego Tamron 18-50 2.8 (może nie żyleta, za to zyskasz z 1EV przynajmniej na świetle i matrycy) - cały czas zakładam że lampy nie będziesz używał. Jeżeli jednak tak, to zamiast 14-50 zakup 14-54 (olewając stabilizację) a za resztę kup używkę FL-50 lub coś podobnego.
MasterDante
7.09.11, 19:52
a coś takiego sprawdzi się ? http://www.e-cyfrowe.pl/leica-d-vario-elmar-14-50mm-f3-8-5-6-asph-p-6205.html?PCID=51318_22
MasterDante
7.09.11, 19:57
no z jasnym tanim jest mały problem z gatunku nigdzie takowego nie widzę ale dzęki za przestrogę bo by znów był impulsywny zakup.
A lampka zewnętrzna jest?
MasterDante
7.09.11, 20:11
A jest tylko że z głębokich chin i jakoś nie widzę tego że mi pozwalają jej podczas ceremoni używać
A co za różnica skąd? Tyle że trudniej bo manualna zapewne całkowicie.
Nie wiem co oznacza "z głębokich Chin" czy jest możliwość, że oślepi księdza i gości ;)
Kościoły to ciemne miejsca dość ;) ciężko Ci będzie zrobić zdjęcia w świetle zastanym.
Ratuje Cię zorganizowanie sobie lampki i zd 14-54, który przyda się później też ;) oraz dobra strategia. No i pogadanka z księdzem, który powie Ci co możesz i kiedy. Bo domniemam, że kursu liturgicznego nie posiadasz ;) Wszystko więc zależy od księdza. Ja ostatnio zrobiłam kuzynce chrzest i ksiądz pozwolił i błyskać i kręcić się przy rodzicach podczas samego chrztu.
Kolega prosząc Cię o fotki chyba nie liczy, że nagle zaopatrzysz się w super pro sprzęt i strzelisz profesjonalną sesję wraz z plenerem ;)
sorry ale zamiast zwracać Ci za obiektywy kumpel nie wolałby poszukać jakiegoś niezbyt drogiego fotografa, którego portfolio by go zadowoliło? Zawsze to większa gwarancja, że efekt będzie bardziej przewidywalny niż zdjęcia na nieopstrykanym sprzęcie.
MasterDante
7.09.11, 20:26
Pogadanka z księdzem to na pewno mnie czeka a nad tym szkle to fakt bardziej myśle przyszłościowo niż konkretnie na te okazie bo kto o zdrowych zmysłach kupuje obiektyw za ok 2 tyś dla kilku fotek z ślubu a do koperty daje 200zł hehe
Ja ostatnio zrobiłam kuzynce chrzest
Zdjęcia zrobi, dziecko ochrzci ... kobieta orkiestra ;-) ;-)
a nad tym szkle to fakt bardziej myśle przyszłościowo niż konkretnie na te okazie bo kto o zdrowych zmysłach kupuje obiektyw za ok 2 tyś dla kilku fotek z ślubu a do koperty daje 200zł hehe
Zastanawiam się czy wpadłbym na pomysł proszenia kumpla żeby sobie kupił Husqvarnę bo mi konary w okno włażą i trzeba przyciąć. A piła na pewno się mu przyda. Ehh ja głupi, pewno bym odłożył na jakiegoś pilarza i mu płacił ;-)
Miękkie masz serce. Może kup jeszcze jakiś deck (przyda sie na imprezy) to im didżejsko impreze obsłużysz. Cukierników i wędliniarzy też tak obskocza?
Sorry za ironię ale ja chyba nie umiem się inaczej komunikować ;)
a bo to wielka filozofia wodą pochlapać w imię ojca i syna ;)
MasterDante
7.09.11, 20:33
i kasę zebrać od rodziców , gości i od dziecka :-P
uuuu kochany, od tego są ministranci "szybkiego reagowania" ;)
Jak macie trzeciego kumpla to niech pozyczy sukienke od matki sie przebierze i probe generalna zrobcie.Szalik tez jakis chyba macie.Po paru probach to juz stary wyzeracz bedziesz:wink: i bedzie latwiej.
W Polszy nie brakuje "pro" fotografów obsługujących imprezy "profesjonalną" puszką Nikon D5000, i równie "pro" szkłem Nikkor 18-105, tak więc dyskwalifikowanie z góry E-420 jako za mało "pro" jest cokolwiek niesprawiedliwe ;)
Sprawa z fotografowaniem (np. uroczystości) to nie kwestia pro korpusu, jasnych szkieł, stabilizacji w korpusie lub obiektywie. Technika oczywiście pomaga, ale jedynie komuś z doświadczeniem fotograficznym. A "profesjonalna puszka" Nikon D5000 czy E-420 jest równie profesjonalna jak Nikon D3 w rękach świeżo upieczonego posiadacza-hobbysty.
Rafał Czarny
12.09.11, 16:12
Robiąc zdjęcia ludziom stabilizacja jest zbędna. Co z tego, że utrzymasz długi czas jeśli homosapiensy Ci się poruszą. Trzeba by jeszcze ich dodatkowo ustabilizować. Na weselu to nie jest rzadkością, np. wujek Staszek jak wbije rogi w stół to jest bardzo stabilny.
Miałem tę Leicę 14-50 przez dłuższy czas i chyba ani raz nie włączyłem stabilizacji (fotografuję tylko ludzi).
tymczasowy_
12.09.11, 16:18
Ja rozbudowywał bym zestaw "kotleciarski" w następujących krokach:
1. Lampa zewnętrzna typu FL-36, Metz 48AF, FL-50 - pewnie od 300-400zł coś można upolować. Pewnie co poniektórzy powiedzą że FL-36 wolno się ładuje, ale może e-420 też nie jest za szybki, np. mnie czasami spowalniał e-300 pomimo stosowania FL-50. Ostatecznie jak ta chińska, posiadana przez autora wątka, lampa ma własny tryb auto (mam taką lampę chińską z przed 30lat) - to może nawet nie trzeba kupować nowej.
2. Bracket i kabel do wyzwalania lampy - w 200zł powinno się zamknąć. Bracket dużo daje nawet z chińską lampką - dla każdej orientacji kadru mamy światło z nad obiektywu. Chodzi mi o coś takiego : http://foto.jasiu.pl/16.html
3. Jaśniejszy zoom obiektyw (stabilizacja nie ma sensu) - czyli używany 14-54 - do upolowania za około 1000zł.
Ja poprzestałbym na brackecie i kablu ... i ewentualnie na bateriach, akumulatorach do lampy (aparatu).
Ustawiłbym automatykę w lampie na ISO 400 lub 800 f=4. Palnik 60stopni w górę i daszek z "wizytówki".
Aparat w tryb M. Czas 1/30sek, f=4, ISO 400 lub 800 (w zależności od ilości światłą w kościele).
Jak w kościele będzie przewaga światła sztucznego to na lampę załóż filtr pomarańczowy.
PS
Poczytaj sobie to http://foto.jasiu.pl/
tylko tymczasowy cos konkretnie napisal, reszta jakies jaja se robi chyba z czlowieka, to, ze nie wie o co kaman to juz pojezdzic mozna....:)
Ode mnie, sprawdz najpierw kosciol, wez puche, zobacz co i jak...
Mnie akurat PRO puszka coraz bardziej przeszkadza na kotlecie niz pomaga, jaki zysk z 5dmk2 w stosunku do Olka? ISO? zartujecie ile to trzeba przymknac, zeby trafic w to co sie chce? Oczywiscie sa ziomki co wala z 15-20m i leca na 1 szkle przez cala ceremonie, ja tak nie moge z roznych wzgledow...
Bedac w kosciele, bedziesz wiedzial czy da sie jechac na zastanym czy bedziesz musial uzyc lampy, jesli zastane sprawdzasz sobie czasowki i iso, w Olku iso 800 dla mnie to maxior, z gory zaloze za Ciebie, ze bedzie CI ciezko chyba, ze trafisz na cudownie przeszklony kosciol i super pogode tego dnia.
Jesli lampa, to wszystko wiadomo, najlepiej taka z obracanym/uchylanym palnikiem i raczej szybsza i mocniejsza niz wolniejsza i slabsza, moglbym zaryzykowac zamiast karteczki i bracketa takie cos co sie zwie lightsphere, nie jest to cudo ale nie jest tez zle, reszte czesciowo dopowiedzial tymczasowy, a ty metoda prob dograsz juz na miejscu, mozesz przy dlugich czasach jechac na druga lamelke, bedzie bezpieczniej...
Reszta imprezy to Twoja fantazja i zero stresu, ceremonii nie mozna przegapic, bo nie wypada
pozdrawiam serdecznie
Janek
Ja widzę następujące rozwiązania:
1) jeśli mówisz, że myślisz przyszłościowo, sprzedaj e-420 i skoro jesteś początkujący kup sobi3 E-510 z wbudowaną w korpus stabilizacją i do tego jakiś obiektyw np 14-54. Body 500-600 zł. Obiektyw ok 800-900zł a zestaw już taki, którym można zrobić naprawdę fajne zdjęcia (sam jestem amatorem i 3 lata fociłem E-510 z kitowym ZD 14-42).
2) Jeśli chcesz zrobić w mirę fajne zdjęcia a jest to podyktowane chwilą kup sobie dobry kompakt np Samsung EX-1 z super jasnym obiektywem 1.8 i też nie powinno być źle.
3) Powiedz koledze, że nie jesteś profesjonalistą a ślub ma się raz w życiu i doradź by zdecydował się na zawodowego fotografa.
tymczasowy_
12.09.11, 17:07
osiem1984, zastanowiłeś się nad tym co napisałeś? Jaki jest sens zmieniać 420 na 510? Stabilizacja? A czym się różni EX-1 z super jasnym obiektywem i o 2ev bardziej szumiącą matrycą od 420 z kitem o 2ev ciemniejszym od obiektywu EX-1 i z matrycą o 2eV lepszą od matrycy EX-1?
Co do wynajęcia fotografa, to dobra uwaga, ale czy kolega kolegi chce wydać 1000-2000zł na tego fotografa?
PS
I nie mówię, że EX-1 nie da rady zrobić kotleta. Sam mam ochotę zrobić kotleta swoim LX5 (z bracketem i FL-50), może ktoś ze znajomych się napatoczy :wink:
Ostatnio na jednym ślubie ja robiłem D200 + 50/1.4 + 35/1.8 + SB900, a moje dziewczę E-P1 + kit.
I nawet jej zdjęcia całkiem wyszły.
osiem1984, zastanowiłeś się nad tym co napisałeś? Jaki jest sens zmieniać 420 na 510? Stabilizacja? A czym się różni EX-1 z super jasnym obiektywem i o 2ev bardziej szumiącą matrycą od 420 z kitem o 2ev ciemniejszym od obiektywu EX-1 i z matrycą o 2eV lepszą od matrycy EX-1?
Co do wynajęcia fotografa, to dobra uwaga, ale czy kolega kolegi chce wydać 1000-2000zł na tego fotografa?
PS
I nie mówię, że EX-1 nie da rady zrobić kotleta. Sam mam ochotę zrobić kotleta swoim LX5 (z bracketem i FL-50), może ktoś ze znajomych się napatoczy :wink:
1) Samsung EX-1 to jeden z lepszych kompaktów na rynku i wcale nie sądzę by nie dał rady zrobić zadowalających zdjęć
2) Jak kolega chce wydać 2000 tys na sam obiektyw do 420 to już chyba lepiej mieć taniej E-510 ze stabilizacją, nie sądzisz?
3) Sprzedanie 420 i zamiana na 510 da prawie żadną różnicę w koszcie a przynajmniej kolega zyska stabilizację.
tymczasowy_
13.09.11, 09:38
1) Samsung EX-1 to jeden z lepszych kompaktów na rynku i wcale nie sądzę by nie dał rady zrobić zadowalających zdjęćCo nie zmienia faktu, że nie zrobi lepszych fotek niż E-420 z kitem, więc po co zmieniać E-420?
2) Jak kolega chce wydać 2000 tys na sam obiektyw do 420 to już chyba lepiej mieć taniej E-510 ze stabilizacją, nie sądzisz?Jak bym tyle miał to szedłbym w cały system Leica S2, albo przynajmniej w M9 ze wszystkimi summiluxami :wink:
3) Sprzedanie 420 i zamiana na 510 da prawie żadną różnicę w koszcie a przynajmniej kolega zyska stabilizację.Która przy kotlecie jest funta kłaków warta.
Ślub przyjaciela za nie długo ( głupio chłopak robi no ale trudno )
Rep +++ ;-)
Robiąc zdjęcia ludziom stabilizacja jest zbędna. Co z tego, że utrzymasz długi czas jeśli homosapiensy Ci się poruszą. Trzeba by jeszcze ich dodatkowo ustabilizować. Na weselu to nie jest rzadkością, np. wujek Staszek jak wbije rogi w stół to jest bardzo stabilny.
Wagi stabilizacji bym nie przeceniał, co nie zmienia faktu, że bardzo się przydaje, np. w kościele - ja zwykle podczas ceremonii (kazania) fotografuję gości weselnych, którzy stają/siedzą jak manekiny ;-) - zdarza się czas 1/20, nawet 1/15 - jest ostro. A jak się wyjdzie na chór to z szerokiego kąta można efekciarską fotę strzelić przy 1/8 czy nawet 1/4s.
tomasziolkowski
3.12.11, 17:33
Odświeżę temat.
Co byście polecili dzisiaj jako „zestaw dla ślubniaka” na bazie E-systemu?
Na dziś amatorsko jadę na E-520. Nie wiem czy to nie za mało na śluby? A jeśli już od biedy by mogła zostać ta puszka to co ze szklarnią. Kity odpadają. Na pewno 14-54 i „pięćdziesiątka”. Tą drugą posiadam. Kościół i sala to wiadomo – światło, światło i jeszcze raz światło. Ale co jaśniejszego od pięćdziesiątki? Sigma 50 1.4?
Do tego na pewno grip, i Fl-50. Co jeszcze?
Tylko nie śmiejcie się proszę że mi śluby po głowie chodzą. W robocie kryzys. Z czegoś trzeba żyć. A tak sobie wymyśliłem, że może połączyć pasję z zarobkowaniem.
P.S.
Czy sprzedać to wszystko w cholerę i kupić Canona?:?:
Ciekawe podejscie do interesu...
Kupic TIRa i dopiero pozniej szukac klientow na przewoz towarow....
tomasziolkowski
3.12.11, 18:00
...a jak znajdziesz klienta bez TIRa? :wink:
Nie uczcie mnie proszę biznesu -doradźcie w sprawach sprzętowych.
Nie ucze.
Stwierdzilem tylko, ze to ciekawe.
Kup Canona.
Syd Barrett
3.12.11, 18:41
Jeśli chcesz mieć jak największe szansę na udane zdjęcia polecam raczej Nikona 3Dx.
Jeśli jesteś świetny olej kity, przedziurkuj zatyczkę aparatu i jedź na otworku!
Jak najbardziej popieram przedmówce! Albo chociazby takiego Nikosia D700 i można focić wszystko i konkretnie. I niestety ale prawda jest taka, że obawiam się co i E-5 nie dorówna. A kasa za body niewiele wieksza.
Witam. Moim zdaniem E-520 i 14-54 + fl 50 stykną na początek. Dopiero przy rozwijaniu się usługi poszedłbym w matrycę większą, ponieważ przy 4:3 trzeba starannie kadrować, aby móc później odpowiednio przyciąć do 2:3. Dla mnie tylko ta matryca Olka jest mankamentem. W analogu używałem stałek: 50, 35 i 28, ale do tego + 2 aparaty, zoomy jednak są wygodniejsze.
Ślubów nie robię , nie robiłem i robił nie będę , ale pomyśl może o Sigmie 30/1,4 lub Panasonic-leice 25/1,4. oba szkiełka jasne , Sigmę widuję nawet poniżej 1000PLN.
Poczytaj również o strobingu. Druga lampa, wyzwalanie radiowe, jakieś sprzęty do oświetlenia będą Ci niezbędne. No i panowanie nad światlem.
tomasziolkowski
3.12.11, 19:45
Ślubów nie robię , nie robiłem i robił nie będę , ale pomyśl może o Sigmie 30/1,4 lub Panasonic-leice 25/1,4. oba szkiełka jasne , Sigmę widuję nawet poniżej 1000PLN.
Myślałem o niej również. Dzięki.
Witam. Moim zdaniem E-520 i 14-54 + fl 50 stykną na początek. Dopiero przy rozwijaniu się usługi poszedłbym w matrycę większą, ponieważ przy 4:3 trzeba starannie kadrować, aby móc później odpowiednio przyciąć do 2:3. Dla mnie tylko ta matryca Olka jest mankamentem.
Z E-520 nie poszedłbym na ślub robiony komercyjnie, chyba, że jako dodatkowy/zapasowy aparat, który zawsze trzeba mieć imho. Nie twierdzę, że matryca Olka jest super do ślubów, ale nie widzę absolutnie problemu z proporcjami obrazu i nie kumam po co foty przycinać do 2:3? 10x15 do albumu to za mało, a 13x18, tym bardziej 15x20 jest zdecydowanie bliższe 3:4 niż 2:3.
Czy sprzedać to wszystko w cholerę i kupić Canona?:?:
A dlaczego nie Nikon? Bardzo dobry AF i system błysku (SB 900), obie cechy dość ważne na ślubach.
tomasziolkowski
3.12.11, 20:42
Dzięki Karol. Ja również nie widzę problemu z formatem. Bardziej obawiam się o szybkość i trafność autofocusa 520ki. No i ISO - 800 to już ziarenko sporawe.
Coś mi się tak zdaje że bez pełnej klatki się nie obędzie, ale z 3dx to bym nie przesadzał.
Odświeżę temat.
Co byście polecili dzisiaj jako „zestaw dla ślubniaka” na bazie E-systemu?
Na dziś amatorsko jadę na E-520. Nie wiem czy to nie za mało na śluby? A jeśli już od biedy by mogła zostać ta puszka to co ze szklarnią. Kity odpadają. Na pewno 14-54 i „pięćdziesiątka”. Tą drugą posiadam. Kościół i sala to wiadomo – światło, światło i jeszcze raz światło. Ale co jaśniejszego od pięćdziesiątki? Sigma 50 1.4?
Do tego na pewno grip, i Fl-50. Co jeszcze?
Tylko nie śmiejcie się proszę że mi śluby po głowie chodzą. W robocie kryzys. Z czegoś trzeba żyć. A tak sobie wymyśliłem, że może połączyć pasję z zarobkowaniem.
P.S.
Czy sprzedać to wszystko w cholerę i kupić Canona?:?:
Witam !
Na sluby potrzeba w miare szybkiego i dokladnego AF-u i niskich szumow na wysokim ISO.
Odpowiednie szkla mozna w kazdym systemie nabyc wiec jak chcesz miec dobry
sprzet do slubow to na pewno ladowanie kasy w szkla do E-520 to nie najlepszy pomysl.
Wez pod uwage takze ze potrzebny tez jest niezly DR aby nie przepalac bieli a suknia
slubna jest dosc niewdzieczym tematem przy ciemnej marynarce pana mlodego ;)
Nie chce twierdzic ze E-520 nie da sie robic na Slubie ale to jest
bardzo trudna robota takim sprzetem a pozniej sporo obrobek w programach graficznych.
Pozdrawiam
Co do formatu zdjęć to spotkałem się z osobami, którym bardziej odpowiada 2:3, nie wiem może to jakaś choroba. Co do szybkości af w E-520 to jak dla mnie jest ok, fotografowałem, oczywiście jako gość, tym co mam w podpisie i było ok, nie wyszedłem poza 200 iso przy f 8. Jednak przy zarabianiu tak na poważnie i na dłuższy dystans to kupiłbym nikona.
Jeśli chcesz mieć jak największe szansę na udane zdjęcia polecam raczej Nikona 3Dx.
A co to za nowosc, moze jakies info o nim bo nie slyszalem o tym sprzecie;)
@tomasziokowski: jak chcesz za to brac pieniadze to bez dwoch puszek raczej blado to widze, a juz wogole nie wyobrazam sobie tego z jedna i to pokroju e520..
pozdro
Co do formatu zdjęć to spotkałem się z osobami, którym bardziej odpowiada 2:3, nie wiem może to jakaś choroba.
Nie.To nie choroba.To nieznajomosc tematu.Format 4:4,4:3,2:3,5:9,16:9,21:9.........zalezy tylko i wylacznie od tresci na zdjeciu.Jakos nie widze panoramy,obojetnie czym robionej w formacie kwadratu.Tez nie rozumiem ,ze ktos twierdzi,ze 4:3 sie lepiej oglada jak 2:3.Bzdura i tyle.
....
Nie uczcie mnie proszę biznesu -doradźcie w sprawach sprzętowych.
Porada w sprawach sprzętowych:
Zestaw minimum: d300s + Tamron 17-50/2.8 + SB 700 (ewentualnie SB800 tylko używana) - idealnie byłoby mieć stałke 35/1.8, 85/1.8 [do tego druga puszka jako zapas]
Zestaw średni: d700 + N 24-70/2.8 + SB 900 + 35 + 85/1.8 (24-70/2.8 możesz ewentualnie zamienić Tamronem 28-75/2.8 [do tego druga puszka jako zapas]
Zestaw Optimum: 2xd700 na jednym zoom 24-70/2.8, na drugim 70-200/2.8 + sb900 i jakaś stałka w zapasie
To teraz poradź mi w kwestiach biznesowych:)
Nie wiem czy zaczynanie teraz w biznesie ślubnych foto to jest najlepszy sposób na kryzys, no ale może się odwdzięczysz i napiszesz jak zamierzasz ten biznes pokręcić?;)
tomasziolkowski
4.12.11, 10:22
To teraz poradź mi w kwestiach biznesowych:)
Dzięki za podpowiedź. Oj nie lubicie tu Canona widzę.
A co wy się tak tych ślubów brzydzicie? Wiem że fotografia "do kotleta" chwały nie przynosi, ale to IMHO w dalszym ciągu najbardziej popularny sposób zarobkowania aparatem w naszym kraju. Do tego chrzciny, roczki, komunie i inne chałtury. Żadna praca nie hańbi.
Na współpracę z wydawnictwem raczej nie liczę. Za ciasno w tym interesie.
Prowadzę własny interes od blisko 10 lat i powiem Ci tak. Własny biznes to pot, krew i łzy. To ciągła walka. Kto tego nie doznał na własnej skórze ten nawet niech nie próbuje tego zrozumieć.
Dzięki za podpowiedź. Oj nie lubicie tu Canona widzę.
A co wy się tak tych ślubów brzydzicie? Wiem że fotografia "do kotleta" chwały nie przynosi, ale to IMHO w dalszym ciągu najbardziej popularny sposób zarobkowania aparatem w naszym kraju. Do tego chrzciny, roczki, komunie i inne chałtury. Żadna praca nie hańbi.
Na współpracę z wydawnictwem raczej nie liczę. Za ciasno w tym interesie.
Prowadzę własny interes od blisko 10 lat i powiem Ci tak. Własny biznes to pot, krew i łzy. To ciągła walka. Kto tego nie doznał na własnej skórze ten nawet niech nie próbuje tego zrozumieć.
Własny biznes to........ bardzo trafnie to ująłeś.
Dzięki za podpowiedź. Oj nie lubicie tu Canona widzę.
Dlaczego? Jak Ci C pasuje bardziej bierz 5dII do tego szkiełka. Stracisz pewność AF, sporo ergonomii (to kwestia indywidualna i może przywykniesz;)), zyskasz.... ciszę w kościele - tak migawka 5dII znacznie mniej hałasuje niż w d700.
A co wy się tak tych ślubów brzydzicie? Wiem że fotografia "do kotleta" chwały nie przynosi, ale to IMHO w dalszym ciągu najbardziej popularny sposób zarobkowania aparatem w naszym kraju. Do tego chrzciny, roczki, komunie i inne chałtury. Żadna praca nie hańbi.
Na współpracę z wydawnictwem raczej nie liczę. Za ciasno w tym interesie.
Kto się brzydzi? Skąd takie wnioski? Zgadzam się, że to najpopularniejszy sposób zarobkowania na fotografii, ale.... twierdzę, że jeszcze ciaśniej niż w wydawnictwach.
Prowadzę własny interes od blisko 10 lat i powiem Ci tak. Własny biznes to pot, krew i łzy. To ciągła walka. Kto tego nie doznał na własnej skórze ten nawet niech nie próbuje tego zrozumieć.
Wymijająca ta odpowiedź na moje pytanie. Tyle, to ja wiem. To tak jakbym na Twoje pytanie jaki aparat napisała - dobry:)
A serio - bardzo mnie interesuje jak zamierzasz zacząć? Zakładam (nie wiem czy słusznie?), że skoro pytasz o sprzęt i piszesz, że zamierzasz w to dopiero wejść to nie masz portfolio? Chodzi o solidne portfolio, a nie o pojedyncze pstryki, które pokażą, że potrafisz obsługiwać aparat. Masz takie? Jeśli nie, to jak zamierzasz je zbudować? Start w każdym biznesie jest trudny, tutaj, dodatkowo jest nieco absurdalnie, bo nie zaczniesz bez portfolio, a portfolio nie zdobędziesz bez... zleceń - błędne koło. To może się udać.... jeśli jesteś otoczony znajomymi, którzy zamierzają się żenić i wszyscy wybiorą Ciebie, na przykład z powodu niższej, "po znajomości" ceny" - wtedy jest szansa.
Albo... jeśli mieszkasz na fotograficznej pustyni - nikt nie ma aparatu, nikt nie prowadzi takiej działalności, ale za to... wszyscy są majętni i gotowi płacić za takie usługi sensowne pieniądze - tylko, że... to surrealizm;)
Skoro nie tak, to jak??? Konkretne - jaki masz plan?
Porada w sprawach sprzętowych:
Zestaw minimum: d300s + Tamron 17-50/2.8 + SB 700 (ewentualnie SB800 tylko używana) - idealnie byłoby mieć stałke 35/1.8, 85/1.8 [do tego druga puszka jako zapas]
Zestaw średni: d700 + N 24-70/2.8 + SB 900 + 35 + 85/1.8 (24-70/2.8 możesz ewentualnie zamienić Tamronem 28-75/2.8 [do tego druga puszka jako zapas]
Zestaw Optimum: 2xd700 na jednym zoom 24-70/2.8, na drugim 70-200/2.8 + sb900 i jakaś stałka w zapasie
Nie kumam tych porad w sprawie lamp. Nic, tym bardziej różnica w cenie (400zł) nie uzasadnia kupowania czegokolwiek innego niż SB 900, to sprzęt do pracy, powinien być dobry, a ta lampka niewątpliwie taką jest. Wolałbym też, od w/w zestawu optimum, D700+D300s, crop ma swoje zalety. Poza tym kwestie sprzętowe to obecnie nie problem, mając kasę i pomysł w najbliższy wtorek/środę można mieć w domu taaaki sprzet ;-)
Oj nie lubicie tu Canona widzę.
A co wy się tak tych ślubów brzydzicie? Wiem że fotografia "do kotleta" chwały nie przynosi, ale to IMHO w dalszym ciągu najbardziej popularny sposób zarobkowania aparatem w naszym kraju. Do tego chrzciny, roczki, komunie i inne chałtury. Żadna praca nie hańbi.
Na współpracę z wydawnictwem raczej nie liczę. Za ciasno w tym interesie.
Prowadzę własny interes od blisko 10 lat i powiem Ci tak. Własny biznes to pot, krew i łzy. To ciągła walka. Kto tego nie doznał na własnej skórze ten nawet niech nie próbuje tego zrozumieć.
Ja tam Canona bardzo lubię, tylko konkurencja mu troszkę odskoczyła, przynajmniej w kwestii tego co jest teraz na rynku na matrycach APS-X, ale nie brnijmy w to - wojna nikoniarzami z canoniarzami nie jest nam potrzebna na forum Olympusa.
Kto się brzydzi? Dlaczego nie przynosi chwały? Robota jak każda inna - można ją schrzanić, a można zrobić świetnie. Ta pierwsza chwały nie przynosi, ta druga jak najbardziej.
"pot, krew i łzy" - fajnie ująłeś własny biznes, myślę, że to też dotyczy fotografii ślubnej. Nie spodziewaj się kokosów na trudne czasy, wydaje mi się, że podchodzisz do tego jak do łatwej formy zarobienia pieniędzy i chyba tylko brak doświadczeń w tej materii Cię tłumaczy. Znam ludzi, którzy robili śluby nieźle od kilku lat, ale porzucili to na rzecz innych zajęć... Jesteś w jakiejś branży od dłuższego czasu, sam piszesz jak jest ciężko, dlaczego uważasz, że przy ślubniakach będzie lżej niż przy tym, na czym się znasz, masz kontakty i pojęcie o tym? Nie żebym zniechęcał ale chcący robić komercyjnie śluby inwestycja w sprzęt, oprogramowanie i inne takie to równowartość niezłego auta, ma to szanse zarabiać na siebie nieprędko i to przy zaistnieniu kilku sprzyjających okoliczności. Do wtorku huczą w głowie "majteczki kropeczki" i podobne hity, potem masz jeszcze plener na głowie, który może się odwlec kilka razy bo deszcz itp., a potem ślęczenie nad obróbką. Lekka kasa to nie jest ;-)
tomasziolkowski
4.12.11, 11:53
... bardzo mnie interesuje jak zamierzasz zacząć? To może się udać.... jeśli jesteś otoczony znajomymi, którzy zamierzają się żenić i wszyscy wybiorą Ciebie, na przykład z powodu niższej, "po znajomości" ceny" - wtedy jest szansa.
TOKIN - święta racja. W pełni się z tobą zgadzam. Nie zakładałem z góry, że pierwszym moim zleceniem będzie ślub Ronaldo. Praca od podstaw. Czyli zanim wezmę za moją pracę pieniądze - muszę być absolutnie pewien, że będzie to na bardzo wysokim poziomie. Mało, że po znajomości dla znajomych - to w ogóle za darmoszkę na początek mogę obsłużyć paru znajomych.
1. Czyli po pierwsze doskonała znajomość sprzętu, miejsca, praca nad warsztatem. Portfolio - obowiązkowo przynajmniej z kilku imprez (kościół, zabawa, plener, inne hardcorowe sesje).
2. WWW + fotoblog.
3. Reklama, reklama i jeszcze raz reklama. (prasa lokalna, lokalne strony www, ulotki w kwiaciarniach, u zespołów muzycznych i firmach cateringowych obsługujących wesela).
4. Doskonała postprodukcja, obróbka materiału na najwyższym poziomie.
5. Praca nad zbudowaniem NAZWISKA.
Myślę, że po kilku imprezach będzie już łatwiej.
Mam znajomego ślubniaka, prowadzi dodatkowo LAB. Może zacznę u jego boku, jako drugi fotograf.
Nie kumam tych porad w sprawie lamp. Nic, tym bardziej różnica w cenie (400zł) nie uzasadnia kupowania czegokolwiek innego niż SB 900, to sprzęt do pracy, powinien być dobry, a ta lampka niewątpliwie taką jest.
No to już tłumaczę dlaczego lepiej wybrać SB800 lub SB700 od SB900.
SB800 się nie przegrzeje tak jak to robi SB900. Wielokrotnie zmuszony byłem zdjąć to ustrojstwo z aparatu (w tym czasie kilka istotnych kadrów uciekało) i założyć SB800, bo nowa, "lepsza" SB900 w tym czasie jęczała, że jej za gorąco. Owszem, można wyłączyć opcję dbającą o blokadę działania lampy na skutek przegrzania, ale nie mamy pewności czy to jej aby nie wykończy.
SB700 jest pod tym względem też lepsza od SB900 -nie przegrzewa się tak szybko. Jest też sporo tańsza. W repo ślubnym nie jest tak istotny silny błysk (a jak już jest to i tak lepiej zastosować coś innego), moc SB700 wystarczy.
SB900 to niewypał, który właśnie został zastąpiony poprawioną wersją SB910.
Fatman - wyjąłeś mi to z ust:)
W nikonowych lampkach sb800 była optymalna - zarówno wielkościowo jak i pod względem mocy. No ale zdecydowano za nas i... zaprzestano produkcji:(
SB900 to wielki i ciężki kloc (przy kilku godzinach z całym majdanem na szyi... ciężar ma znaczenie)
Tak naprawdę w moim zestawie optimum sb700 powinna być, mając jasne szkła, wysokie użyteczne iso, wielka moc lampy nie jest niezbędna.
---------- Post dodany o 11:51 ---------- Poprzedni post był o 11:33 ----------
TOKIN - święta racja. W pełni się z tobą zgadzam. Nie zakładałem z góry, że pierwszym moim zleceniem będzie ślub Ronaldo. Praca od podstaw. Czyli zanim wezmę za moją pracę pieniądze - muszę być absolutnie pewien, że będzie to na bardzo wysokim poziomie. Mało, że po znajomości dla znajomych - to w ogóle za darmoszkę na początek mogę obsłużyć paru znajomych.
1. Czyli po pierwsze doskonała znajomość sprzętu, miejsca, praca nad warsztatem. Portfolio - obowiązkowo przynajmniej z kilku imprez (kościół, zabawa, plener, inne hardcorowe sesje).
2. WWW + fotoblog.
3. Reklama, reklama i jeszcze raz reklama. (prasa lokalna, lokalne strony www, ulotki w kwiaciarniach, u zespołów muzycznych i firmach cateringowych obsługujących wesela).
4. Doskonała postprodukcja, obróbka materiału na najwyższym poziomie.
5. Praca nad zbudowaniem NAZWISKA.
Myślę, że po kilku imprezach będzie już łatwiej.
Mam znajomego ślubniaka, prowadzi dodatkowo LAB. Może zacznę u jego boku, jako drugi fotograf.
Masz plan i to się chwali. Jednak jeśli pozwolisz wprowadzę kilka korekt bazując na życiowym doświadczeniu, również w tej branży:
wszystkie punkty brzmią sensownie, jednak nie piszesz JAK to zamierzasz zrobić, no może poza reklamą i www (to jest oczywiste) budowa nazwiska jest w oparciu o portfolio, www i warsztat - i nadal nie bardzo widać jak zamierzasz to portfolio zbudować i na czym warsztat ćwiczyć?? Początki u boku kogoś z doświadczeniem to dobry pomysł, pod warunkiem, że ten "pierwszy" się zgodzi.... a z tym jest słabo, zawsze było, a teraz konkurencja i ciasnota na rynku powoduje, że taka droga rozwoju stała się właściwie niemożliwa - może Ty będziesz miał więcej szczęścia? Dopilnuj jednak aby zawczasu mieć zgodę na umieszczenie zdjęć ze wspólnych ślubów w portfolio - bo zgoda na wspólne focenie, a wykorzystanie fotek, to dwie różne sprawy. Realnie - to dziś za bycie "drugim" na ślubie trzeba pierwszemu zapłacić.... niemało zapłacić.
Zauważ jakie są trendy w tym biznesie - wielkie nazwiska fotografii ślubnej (musisz je znać, skoro ten biznes Ci po głowie chodzi) jakby mniej fotografują, a...coraz więcej robią kursów - jak myślisz - dlaczego? Samobójcy?, z premedytacją chcą wyhodować kolejne szczepy konkurencji? Prowadzisz biznes, sam sobie odpowiesz.
W tym biznesie bardziej niż w innych reklama .... ma mniejszy sens - najwięcej klientów zyskasz z polecenia - nie z ogłoszenia prasowego, ulotki itp, no ale od czegoś trzeba zacząć, bo nie mając realnego portfolio... nie masz poleceń.
I na koniec uwaga o charakterze bardziej ogólnym - sam wspominasz o kryzysie - tak się zastanawiam z czego ludzie w takich czasach rezygnują w pierwszej kolejności? Z dóbr podstawowych czy z usług extra???;) Fotograf należy do której grupy? Do tego wyż demograficzny już się pożenił, boom na wynajem sal weselnych, suknie ślubne i fotografów też odchodzi trochę do przeszłości.
PS Odradzam robienie dla znajomych "za darmoszkę" - od razu budzi to podejrzenia... a co gorsza, niemal natychmiast wsadzają człowieka do "darmowej" szufladki, potem bardzo trudno to zmienić. Nie możesz żądać topowych stawek, ale jest jakieś minimum, poniżej którego nie wolno schodzić.
Mimo wszystko, jeśli jesteś zdeterminowany i masz jakieś 20-25 tysięcy na start - zaczynaj! Kto nie ryzykuje, ten nie żyje!;)
Sama bym chciała, żeby było łatwiej!:)
Fatman - zaskoczyłeś mnie z tymi lampami. Nieświadomość czyni szczęśliwym ;-). Używam SB 900 (D300s) i jestem bardzo z niej zadowolony. Nie udało mi się jej przegrzać. Wydaje mi się, że ona pracuje znacznie lepiej przy dopalaniu cieni na zewnątrz w słoneczny dzień niż SB 800, przy czym porównanie mam takie, że SB 800 siedziała na D200 więc może to bardziej kwestia puszki niż lamp. Dzięki za wyjaśnienie.
Nie udało mi się jej przegrzać.
Z tym przegrzewaniem to w ogóle jest masakra jakaś, bo moja SB900 zaczęła się przegrzewać więcej niż rok po zakupie i pytaniu kumpla "a nie przegrzewa Ci się ?"............ serio, to nie dowcip :-(
Żeby być sprawiedliwym, trzeba napisać, że SB900 ma znacznie lepszy system wspomagania AF (wzorek wyświetla się także dla bocznych punktów AF, czego nie ma w SB800).
Nie.To nie choroba.To nieznajomosc tematu.Format 4:4,4:3,2:3,5:9,16:9,21:9.........zalezy tylko i wylacznie od tresci na zdjeciu.Jakos nie widze panoramy,obojetnie czym robionej w formacie kwadratu.Tez nie rozumiem ,ze ktos twierdzi,ze 4:3 sie lepiej oglada jak 2:3.Bzdura i tyle.
PRDL isz i tyle mnie na ekranie laptopa łatwiej się ogląda 3:2 jak 4:3 do jasnej ciasnej :D
PRDL isz i tyle mnie na ekranie laptopa łatwiej się ogląda 3:2 jak 4:3 do jasnej ciasnej :D
Moze i pierd......le.Ale ja zdjecia ogladam na papierze gotowe,przyciete do roznego formatu,wykadrowane tak,zeby tresc byla jak najbardziej czytelna,zeby nie bylo nic co przeszkadza,na ekranie to tylko .jpg do wydruku.Laptopa nie mam to i nawet nie wiem jak jest wygodnie na nim.
No tak bo Ty masz zdjęcia a ja szajs i nie warto drukować/wywoływać :(
Biję się teraz po dwakrat w pierś!
No tak bo Ty masz zdjęcia a ja szajs i nie warto drukować/wywoływać :(
Biję się teraz po dwakrat w pierś!
Tia.Okolo 700 plytek DVD z plikami ORF i RAW nie wartych obrobki,ale trzymam,moze kiedys,moze pozniej,moze cos w nich zobacze.
Ostatnio sprawdzalem wypalone plytki z czasu jak tylko ukazaly sie na rynku.Mozna odczytac bez problemu.
Mireczku to jakie Ty płyty masz za Odrą? Ja w nośnikji diwidi nie wierzę otóż gdyż ponieważ aż zawsze ale to zawsze jak coś ważnego zapisane było na takim właśnie nośniku, znikało! Tak znikało, system powiadamia wtedy bardzo chętnie, że płyta jest pusta i gotowa do nagrania.. Aż mnie płuca bolą od tego bicia w pierś ;)
Mireczku to jakie Ty płyty masz za Odrą? Ja w nośnikji diwidi nie wierzę otóż gdyż ponieważ aż zawsze ale to zawsze jak coś ważnego zapisane było na takim właśnie nośniku, znikało! Tak znikało, system powiadamia wtedy bardzo chętnie, że płyta jest pusta i gotowa do nagrania.. Aż mnie płuca bolą od tego bicia w pierś ;)
Do nazw nie przykladalem znacznej uwagi.Na poczatku chyba bylo sony i philips.Pamietam,jak nagrywalem pierwsza plytke(dodane trzy sztuki)do nagrywarki.Ta nagrywarka sprawna do dzis.Raczej kupowalem w pojedynczych opakowaniach,nigdy na patyku czy w paczkach po 5,10,25.... sztuk.
A to ze Ci znika to wina Twojego pospiechu przy nagrywaniu i oszczedzaniu na plytkach(tak sobie gdybam najtansze i w duzych ilosciach pakowane z max predkoscia palone)Nawet teraz sobie sprawdzilem 5-6 plytek tych najstarszych(to chyba koncowka ubieglego wieku)wszystkie normalnie dzialaja i dane mozna czytac.
Z Cd nie mam problemu, z dvd tylko. No znikają dane i już. Verbatim taki biały to chyba nie najniższa półka? Dodam jeszcze, że ogólnie to mało (bardzo mało) nagrywam - może się wypalarka z.. popsuła? No nie wiem :D
To ja głupi kiedyś sprzedałem SB800, żeby kupić nowszą (lepszą) SB900 i niestety jak robiłem ślub znajomym to się przegrzała w czasie jednego z kluczowych momentów. Musiałem ją wyłączyć, ustawić wysokie ISO i jakoś sobie radzić, wrrr.
Janko Muzykant
5.12.11, 12:03
Fajni jesteście z tymi radami, robiłem z 10 lat temu ślub kompaktem Canon G3 i materiał niewiele różni się od tego, co można zrobić współcześnie, wziąwszy pod uwagę rozmiar 21x15 (większe zamawia się rzadko i w ilościach detalicznych). Metoda jest w... metodzie, a nie sprzęcie. Dobre kadrowanie, dobre wyważenie aparatu, dobre naświetlenie i można każdym współczesnym sprzętem pstrykać.
Oczywiście fajniej mieć Nikona 5100 (lepszy sprzęt nie jest już niczym uzasadniony), a jeśli chodzi o element lansu, który niestety też się liczy, bo zawsze jakiś zakompleksiony wujek na weselu zacznie dyskusje o półkach z aparatami, najlepiej mieć to, co jest najdroższe i dużo.
Na szczęście wesel nie pstrykam, może raz do roku, gdy mnie ktoś o to prosi.
Fajni jesteście z tymi radami, robiłem z 10 lat temu ślub kompaktem Canon G3 i materiał niewiele różni się od tego, co można zrobić współcześnie, wziąwszy pod uwagę rozmiar 21x15 (większe zamawia się rzadko i w ilościach detalicznych). Metoda jest w... metodzie, a nie sprzęcie. Dobre kadrowanie, dobre wyważenie aparatu, dobre naświetlenie i można każdym współczesnym sprzętem pstrykać.
Ja Ci przytakne.Ale wielu głowami pokręci i miliony argumentów wyciągnie,ze racji nie mamy.
Mirku jakiej racji? Tak jest i koniec. Tu nie ma racji. Problemy IMHO powstają wyłącznie w głowie fotografa, jeżeli sobie wmówi że nie da się zrobić ślubu E-520tką to się nie da. I, o zgrozo, przekona nawet klientów że zdjęcia są/będą do **** bo aparat jest taki tani i amatorski. 99,9% odbiorców fotek ślubnych nie ma pojęcia o GO, DR czy innych ISO. Przyjmą z zachwytem każde fotki pod warunkiem że na starcie się ich nie zniechęci.
Ja ślubów nie robię ale jestem przekonany że dla większości młodych par nie ma znaczenia tonalność foty i inne mocno techniczne aspekty. Ok widoczny szum to nie jest fajna rzecz. Ostatnio ze znajomymi oglądałem foty z ślubu jakieś młodej pary i : biele przejarane troszeczkę, krzywe kadry. walące się budynki kilka fot z naprawdę tandetną obróbką.
I co z tego? A no to że nikomu z oglądających to nie przeszkadzało nikt na to nie zwrócił uwagi bo : fajne miejsca pani fotograf wybrała, na zdjęciach są ładne kolory, śliczne pozy itp. zachwyty. Zwykli ludzie nie zwracają uwagi na techniczne sprawy bo się na nich nie znają.
Jest tez inny aspekt.
To, ze sie ktos na czyms nie zna nie znaczy, ze nie powinien dostac tego co najlepsze w oferowanym budzecie.
I teraz najwazniejsza kwestia, jesli ktos za to bierze pieniadze (nierzadko niemale) to moim zdaniem powinien do tego podejsc profesjonalnie i korzystac z mozliwie najlepszych narzedzi, bo jesli jest inaczej to najzwyczajniej w swiecie nie podchodzi powaznie do klienta (nawet jak ow nie widzi roznicy miedzy pstrykiem z telefonu, a z jakiegos pierwszego marka).
I moim zdaniem, bez urazy ale oferowanie za pieniadze uslugi z jedym e520+ZD14-42 i wbudowana lampa (taki przyklad pierwszy z brzegu) jest naprawde nie na miejscu, bo mozna sie niezle przejechac i swiadczy o lekcewazacym stosunku do pracy i uslugodawcy.
pozdro
nyny - jesteś 100% przykładem tego o czym pisałem :) IMHO liczy się zadowolenie klienta, który nie jest nabijany w butelkę wbrew temu co piszesz
nyny - jesteś 100% przykładem tego o czym pisałem :) IMHO liczy się zadowolenie klienta, który nie jest nabijany w butelkę wbrew temu co piszesz
Tylko, by to zadowolenie klienta bylo to nie moze wogole istniec wkalkulowane ryzyko padu sprzetu. Bo wtedy nie bedzie ani zadowolenia, ani nabicia w butelke, wtedy bedzie wstyd, zlosc rodziny bo nie ma nic uwiecznionego...
pozdro
tomasziolkowski
5.12.11, 12:57
Mirek, dokładnie tak jak mówisz. Jak nie było pełnej klatki to czym pstrykali? Jak to mówią dobry fotograf i dekielkiem zrobi ładną fotę.
Wydaje mi się że z tego miliona argumentów najważniejszym jest po prostu komfort pracy. Wydaje mi się, że to kwestia wyboru. Na ile chce mieć łatwo i przyjemnie.
Mirek, dokładnie tak jak mówisz. Jak nie było pełnej klatki to czym pstrykali?
Phi..... kiedyś to nie mieli aparatów i musieli malować. I co -dało się ? Dało :-)
Też mi się fajnie czyta niektóre teksty -zwłaszcza pisane przez teoretyków, lub tych co fotografują śluby raz do roku :-)
Przepraszam za włożenie kija w mrowisko. Wyrażam tylko swoją opinię -jako praktyk :-)
tomasziolkowski
5.12.11, 13:15
Phi..... kiedyś to nie mieli aparatów i musieli malować. I co -dało się ? Dało :-)
Bo zaraz dojedziemy do momentu kiedy malowali patykiem na ścianie jaskini. Aż daleko może nie sięgajmy pamięcią.:)
Tylko, by to zadowolenie klienta bylo to nie moze wogole istniec wkalkulowane ryzyko padu sprzetu. Bo wtedy nie bedzie ani zadowolenia, ani nabicia w butelke, wtedy bedzie wstyd, zlosc rodziny bo nie ma nic uwiecznionego...
To co piszesz nie ma wiele wspólnego z dbaniem o klienta czy jego interes. Stajesz w pozycji kotleciarza który sobie i innym próbuje tłuc do łba że bez dobrego sprzętu nie ma świetnych fotek. A w ogóle dwa aparaty to niezbędna konieczność. Idąc tym tokiem myślenia podstawiasz pod kościół agregat na czas ślubu? Przecież prąd mogą wyłączyć i zero focenia, sam flesz w końcu nie wystarczy. Prawdopodobieństwo braku prądu jest dużo większe niż awaria jedynego aparatu.
---------- Post dodany o 12:20 ---------- Poprzedni post był o 12:19 ----------
Phi..... kiedyś to nie mieli aparatów i musieli malować. I co -dało się ? Dało :-)
Też mi się fajnie czyta niektóre teksty -zwłaszcza pisane przez teoretyków, lub tych co fotografują śluby raz do roku :-)
Przepraszam za włożenie kija w mrowisko. Wyrażam tylko swoją opinię -jako praktyk :-)
Miszczu, ale jaka opinię? poza kijem nie dostrzegam żadnej
Przepraszam za włożenie kija w mrowisko. Wyrażam tylko swoją opinię -jako praktyk :-)
Nie przepraszaj,nie trzeba.Jako praktyk znasz ten chleb.Ja go porownam do :Ogladales moze Swiat wg Kiepskich jak kupowali te cudowna koldre?????.
Dokladnie tak to jest w wyborze fotografa i po slubie kiwania glowami nad fotkami."ą i ę" sie konczy po pierwszym obejrzeniu a zaczyna sie codziennosc.A po kilku latach wazne,ze wujek Ziutek nie jest w tle rozmazany,a ciocia Krysia smuklo wyszla jak na swoje lata.
Miszczu, ale jaka opinię? poza kijem nie dostrzegam żadnej
Żadną Miszczu.
Zwykli ludzie nie zwracają uwagi na techniczne sprawy bo się na nich nie znają.
Idąc do szewca i płacąc mu za klejenie butów oczekuję, że zrobi to dobrze, nawet jak się nie znam na tych wszystkich klejach, imadełkach i nie wiadomo czym jeszcze. I nie ma znaczenia czy fuszerkę potrafię rozpoznać przy odbiorze butów, czy dopiero jak pochodzę w nich tydzień.
Fatman - właśnie miałem o Tobie napisać bo mam Cię na uwadze jakbym się kiedyś żenił ;-). Gość robi świetne foty tylko po co się tak umartwia targając fufu i i tę całą szklarnię... Nie wygląda też na takiego żeby się na tym nie znał. Hmmm :roll:
Ja Ci przytakne.Ale wielu głowami pokręci i miliony argumentów wyciągnie,ze racji nie mamy.
A ja czym dalej w las tym... Coraz częściej uświadamiam sobie , że w większości zastosowań sprzęt będący w moim posiadania ( E-30 i G-1 ) ma znacznie większe możliwości niż ja jestem je w stanie wykorzystać, do lepszych fotografii. Problem mój największy i uświadomiony leży w cyfrowej ciemni, nie w rejestracji obrazu.
Pozdrawiam AP.
Trzy lata temu zrobiłem zdjęcia na ślubie dla swojego brata, nie miałem doświadczenia, nie miałem też super sprzętu(E410 + dwa kity), efekt? Dla mnie kicha, bo to był pierwszy raz jak robiłem ślub, ale gościom się podobało. Najtrudniejsze było to, że kościół ciemny, a ja nie miałem żadnej lampki poza wbudowaną, a ta niestety nie dawała rady, lepsze zdjęcia były bez lampy, tylko że znowu bardzo zaszumione. Zdjęcia w małym formacie ujdą, ale przy powiększeniu widać niestety że jakość jest nienajlepsza, że nie wiedziałem jak ustawić aparat i właściwie tylko szukałem kadrów, może tylko to je uratowało.
nie udało mi się wytłumaczyć młodym, że powinien to robić 'prawdziwy' fotograf, ich argumentem było to, że przecież mam super aparat(wg nich) i robię świetne zdjęcia na wszystkich imprezach rodzinnych, no i oczywiście robię za darmo;)
Od tego czasu nauczyłem się trochę, ale ze ślubem bym sobie dalej nie poradził, tak mi się wydaje i to nie jest kwestia sprzętu, tylko braku praktyki, bo w tym samym kościele, na tym samym sprzęcie chrzciny wychodziły mi już całkiem znośnie, a to dlatego, że doskonale wiedziałem co i kiedy.
Karol na Twoja opinię oczywiście nie ma wpływu fakt że Fotografia (przez duże fy) jest Ci nieobca prawda? Oczekujesz od szewca że buta z real,- za 20zł naprawi Ci skórą cielęcą z najwyższej półki? Miejcież choć odrobinę powagi Panowie
Fatman - ten "miszcz" był zupełnie szczery, a ja nie robię ślubów więc ten tytuł jest nie na miejscu ;)
Poza tym wybacz, ale to że ich nie robię nie zabrania mi wyrażać opinii o biznesie, najzwyklejszym zresztą, takim klient-rzemieślnik, po prostu.
Odpowiedni sprzęt do fotografowania ślubów to choćby kwestia wygody. Lepszy sprzęt = mniej stresu. Lepszy sprzęt = mniej roboty podczas obróbki. Lepszy sprzęt = argument w rozmowie z wujkami (czemu ten aparat taki mały ?).
W takiej robocie jest sporo psychologii -czy to też tak trudno zrozumieć ? Ja wiem, że jest sporo bohaterów, którzy telefonem zrobią ślub, jednak też przytoczę argument "Zwykli ludzie nie zwracają uwagi na techniczne sprawy bo się na nich nie znają". I taki bohater będzie tylko bohaterem dla siebie i kumpli na fejsie -dla klienta pozostanie dziwakiem.
Oczywiście każdy robi jak chce -i prawidłowo :-)
romek1967, do jakiejkolwiek formy mistrza, miszcza, mastera to mi daleko. Staram się jednak ułatwiać sobie życie, a nie utrudniać. Czasy kiedy musiałem coś udowadniać mam już za sobą :-)
romek1967, do jakiejkolwiek formy mistrza, miszcza, mastera to mi daleko. Staram się jednak ułatwiać sobie życie, a nie utrudniać. Czasy kiedy musiałem coś udowadniać mam już za sobą :-)
Dobra, dobra, się już nie tłumacz. Czy ułatwianiem nie będzie również brak kompleksów sprzętowych (od których powstał ten wątek) na początek? Świadomość własnych potrzeb przyjdzie z czasem. Na początku wystarczy uwierzyć że się da, ot i wszystko.
Fajni jesteście z tymi radami, robiłem z 10 lat temu ślub kompaktem Canon G3 i materiał niewiele różni się od tego, co można zrobić współcześnie, wziąwszy pod uwagę rozmiar 21x15 (większe zamawia się rzadko i w ilościach detalicznych). Metoda jest w... metodzie, a nie sprzęcie. Dobre kadrowanie, dobre wyważenie aparatu, dobre naświetlenie i można każdym współczesnym sprzętem pstrykać.
Oczywiście fajniej mieć Nikona 5100 (lepszy sprzęt nie jest już niczym uzasadniony), a jeśli chodzi o element lansu, który niestety też się liczy, bo zawsze jakiś zakompleksiony wujek na weselu zacznie dyskusje o półkach z aparatami, najlepiej mieć to, co jest najdroższe i dużo.
Na szczęście wesel nie pstrykam, może raz do roku, gdy mnie ktoś o to prosi.
bardzo madrze mowisz , "wielcy" fotografowie spora czesc zdjec robia kompaktami i swiat sie z tego powodu nie wali , troszke to jest tak jak w starym fotograficznym kawale , amator martwi sie tylko o sprzet , zawodowiec - zeby mu zaplacili , mistrz martwi sie tylko o dobre swiatlo
Dobra, dobra, się już nie tłumacz. Czy ułatwianiem nie będzie również brak kompleksów sprzętowych (od których powstał ten wątek) na początek? Świadomość własnych potrzeb przyjdzie z czasem. Na początku wystarczy uwierzyć że się da, ot i wszystko.
Ależ brak kompleksów sprzętowych to też bardzo ważna sprawa jest. Czemu jak ktoś pierwszy raz idzie focić ślub to prawie wszyscy piszą "najważniejsze -nie stresuj się". Posiadanie dobrego sprzętu daje komfort psychiczny.
Piszemy też o potrzebach klienta -no to proszę sobie wyobrazić, że są tacy, którzy lubią małą GO (niesamowite -nie tylko posiadacze tej całej "pełnej klatki" to lubią), chcą mieć więcej niż 500 zdjęć.....
bardzo madrze mowisz , "wielcy" fotografowie spora czesc zdjec robia kompaktami i swiat sie z tego powodu nie wali , troszke to jest tak jak w starym fotograficznym kawale , amator martwi sie tylko o sprzet , zawodowiec - zeby mu zaplacili , mistrz martwi sie tylko o dobre swiatlo
Ależ główna różnica polega na tym, że oni robią to świadomie. Ten inny - droższy, lepszy, szybszy sprzęt mają zawsze do dyspozycji i wyboru.
My czasami mamy tylko/ aż to co mamy.
Pozdrawiam AP.
Ależ brak kompleksów sprzętowych to też bardzo ważna sprawa jest. Czemu jak ktoś pierwszy raz idzie focić ślub to prawie wszyscy piszą "najważniejsze -nie stresuj się". Posiadanie dobrego sprzętu daje komfort psychiczny.
czyli tak jak pisałem, świadomość własnych potrzeb (sprzęt?) przyjdzie z czasem
Piszemy też o potrzebach klienta -no to proszę sobie wyobrazić, że są tacy, którzy lubią małą GO (niesamowite -nie tylko posiadacze tej całej "pełnej klatki" to lubią), chcą mieć więcej niż 500 zdjęć.....
OK, pisałem w końcu tylko o 99,9% klientów tej 0,1% może lubi ;) A teraz powiedz szczerze (nie troluje, pytam z ciekawości całkowicie poważnie bez prowokowania itp.itd.) lubią bo im pokazałeś próbki? czy lubią bo lubią?
To co piszesz nie ma wiele wspólnego z dbaniem o klienta czy jego interes. Stajesz w pozycji kotleciarza który sobie i innym próbuje tłuc do łba że bez dobrego sprzętu nie ma świetnych fotek. A w ogóle dwa aparaty to niezbędna konieczność. Idąc tym tokiem myślenia podstawiasz pod kościół agregat na czas ślubu? Przecież prąd mogą wyłączyć i zero focenia, sam flesz w końcu nie wystarczy. Prawdopodobieństwo braku prądu jest dużo większe niż awaria jedynego aparatu.
Ja nie palam sie tego typu fotografia, ale potrafie zrozumiec po co i dlaczego ktos chce komfortu, wygody, pewnosci i niezawodnosci w pracy, ktora wykonuje i za ktora bierze pieniadz.
Jak prund wylacza to nie bedzie Twoja wina, ale wtedy czlek z e520 bedzie sie pocil, silil kombinowal i nic z tego nie wyjdzie, a inny majacy isopierdylriad do dyspozycji w swojej puszcze i do tego pewny AF bedzie bez stresu robil zdjecia w blasku swiec;)
pozdro
Ja nie palam sie tego typu fotografia, ale potrafie zrozumiec po co i dlaczego ktos chce komfortu, wygody, pewnosci i niezawodnosci w pracy, ktora wykonuje i za ktora bierze pieniadz.
Jak prund wylacza to nie bedzie Twoja wina, ale wtedy czlek z e520 bedzie sie pocil, silil kombinowal i nic z tego nie wyjdzie, a inny majacy isopierdylriad do dyspozycji w swojej puszcze i do tego pewny AF bedzie bez stresu robil zdjecia w blasku swiec;)
pozdro
no i ciesze się że zgadzasz się ze mną ;)
Janko Muzykant
5.12.11, 15:25
I teraz najwazniejsza kwestia, jesli ktos za to bierze pieniadze (nierzadko niemale) to moim zdaniem powinien do tego podejsc profesjonalnie i korzystac z mozliwie najlepszych narzedzi, bo jesli jest inaczej to najzwyczajniej w swiecie nie podchodzi powaznie do klienta (nawet jak ow nie widzi roznicy miedzy pstrykiem z telefonu, a z jakiegos pierwszego marka).
I moim zdaniem, bez urazy ale oferowanie za pieniadze uslugi z jedym e520+ZD14-42 i wbudowana lampa (taki przyklad pierwszy z brzegu) jest naprawde nie na miejscu, bo mozna sie niezle przejechac i swiadczy o lekcewazacym stosunku do pracy i uslugodawcy.
No właśnie, jesteś doskonałym przykładem tego, o czym mówię. Przykładasz wagę do sprzętu nie zauważając tego, co jest o rzędy wielkości ważniejsze. Bo e520 z kitem jest wystarczającym sprzętem na zrobienie naprawdę dobrego materiału ze ślubu. A, jak widać na setkach galerii, bez różnicy, czy ludzie pstrykają kitami, czy wielkim formatem, produkują najczęściej tandetę, albo co najwyżej przeciętność.
Pieniądze powinno się brać za warsztat, a nie pukawkę, bo warsztat jest rzeczą unikalną i bardzo cenną. Szkoda tylko, że rynek też myśli inaczej.
Trzy lata temu zrobiłem zdjęcia na ślubie dla swojego brata, nie miałem doświadczenia, nie miałem też super sprzętu(E410 + dwa kity), efekt? Dla mnie kicha
Bo nie miałeś doświadczenia :)
Karol na Twoja opinię oczywiście nie ma wpływu fakt że Fotografia (przez duże fy) jest Ci nieobca prawda? Oczekujesz od szewca że buta z real,- za 20zł naprawi Ci skórą cielęcą z najwyższej półki? Miejcież choć odrobinę powagi Panowie
Wszystkie takie mity biorą się właśnie z taki głupich metafor. Jak już szukasz jakiejś, to proponuję taką: można napisać książkę długopisem, można też ołówkiem. Ten drugi jest mniej wygodny, ale zupełnie nie stanowi o jakości treści.
Nikt nie każe pstrykać Nokią, ale każda współczesna lustrzanka się do tego nadaje. Czas brać się za kompozycję, bo tego wciąż brak (nie tylko w sklepie z aparatami).
Lepszy sprzęt = argument w rozmowie z wujkami (czemu ten aparat taki mały ?)
I ten argument jest jak najbardziej okej, pstrykanie ślubów to taplanie się w tandecie i głupocie. Powiedzmy sobie to szczerze - to zakłamany koszmar, ponieważ zwykle robi się świadomą tandetę, a cała ''uroczystość'' to równia pochyła rozpoczynająca się achami, ochami, a kończąca wielkim rzyganiem, albo co najmniej nieświeżym, mocno zmęczonym ''materiałem''. Trzeba to pokazać w sposób wyrównany, w odpowiedniej estetyce i udawać jak to jest pięknie i jak pięknie będzie na zdjęciach. No i prowadzić emocjonujące konwersacje ze stałymi macaczami stoisk rtv w marketach, którzy doskonale odnajdują się w charakterze ekspertów, zwłaszcza po kielichu.
Wiadomo, że nie zawsze tak jest, ale taki jest poziom średni.
No właśnie, jesteś doskonałym przykładem tego, o czym mówię. Przykładasz wagę do sprzętu nie zauważając tego, co jest o rzędy wielkości ważniejsze. Bo e520 z kitem jest wystarczającym sprzętem na zrobienie naprawdę dobrego materiału ze ślubu. A, jak widać na setkach galerii, bez różnicy, czy ludzie pstrykają kitami, czy wielkim formatem, produkują najczęściej tandetę, albo co najwyżej przeciętność.
Pieniądze powinno się brać za warsztat, a nie pukawkę, bo warsztat jest rzeczą unikalną i bardzo cenną. Szkoda tylko, że rynek też myśli inaczej.
A niby dlaczego nie mam przykladac wagi do sprzetu, ktory jest narzedziem pracy i ma pomoc w przelewaniu moich koncepcji na papier?
Dlaczego od razu zakladasz u kogos brak warsztatu, tak samo moge zalozyc ze e520 to top liga wsrod lustrzanek cyfrowych.
Pieniadze sie bierze za wykonanie rzetelne roboty, a to ze wlasny warsztat i sprzet w tym pomaga to juz sprawa fotoziutka, matysiaka czy innego pana fotografa od glamuru slubnego.
pozdro
tomasziolkowski
5.12.11, 16:21
Powiedzmy sobie to szczerze - to zakłamany koszmar, ponieważ zwykle robi się świadomą tandetę, a cała ''uroczystość'' to równia pochyła rozpoczynająca się achami, ochami, a kończąca wielkim rzyganiem, albo co najmniej nieświeżym, mocno zmęczonym ''materiałem''.
Coś w tym jest. Masz rację. I dla uzupełnienia tego obrazu dodam od siebie jeszcze, że 30% tych ślubów skończy się rozwodem :)
A ta dwójka młodych ludzi myśli że to najpiękniejszy dzień w życiu. Niech te zacne fotografie upewnią ich w przekonaniu, że faktycznie tak było:)
Fajni jesteście z tymi radami, robiłem z 10 lat temu ślub kompaktem Canon G3 i materiał niewiele różni się od tego, co można zrobić współcześnie, wziąwszy pod uwagę rozmiar 21x15 (większe zamawia się rzadko i w ilościach detalicznych). Metoda jest w... metodzie, a nie sprzęcie. Dobre kadrowanie, dobre wyważenie aparatu, dobre naświetlenie i można każdym współczesnym sprzętem pstrykać.
Oczywiście fajniej mieć Nikona 5100 (lepszy sprzęt nie jest już niczym uzasadniony), a jeśli chodzi o element lansu, który niestety też się liczy, bo zawsze jakiś zakompleksiony wujek na weselu zacznie dyskusje o półkach z aparatami, najlepiej mieć to, co jest najdroższe i dużo.
Na szczęście wesel nie pstrykam, może raz do roku, gdy mnie ktoś o to prosi.
Witam !
Mozna robic i ROBIC zdjecia na Weselach.
Mozna stosowac metody i METODY i uzyskiwac efekty i EFEKTY... na zdjeciach.
Mozna obrabiac i OBRABIAC zdjecia.
Pozostaje kwestia czy fotograf zawsze osiagnie swoj cel i jakim kosztem wlasnej pracy uzyska prawidlowe zdjecia.
Ostatnio ogladalem foty Slubne z Canona 50D i niestety bokami ten sprzet robil bo wychodzilo
ziarno w cieniach jak i przepaly w swiatlach.
Od czasu do czasu system EOS nie potrafil ustawic prawidlowo AF na danego czlowieka.
Czesc zdjec byly poruszona (fotograf za malo podniosl ISO albo uzyl zbyt ciemne szklo)
Pewna ilosc zdjec byly robione z jasnego tele ale ISO szybowalo tam w okolicach 1000 ISO.
Na szerokim kacie w Kosciele na tle dobrze doswietlonych postaci byly przepalane swiatla w oknach i swiecace zarowki.
Po prostu BRAKLO zakresu tonalnego... aby w jednym kadrze zlapac jadno i drugie ;)
Nie bylem zachwycony jakoscia materialu przy zastosowaniu Canona 50D i 2-3 szkiel zoomow o jasnosci f2.8.
Fotograf korzystal z jasnego teleobiektywu, srednich ogniskowych jak i szerokiego kata.
Niestety nie latwo jest okielznac scene... w Kosciele gdzie sa duze kontrasty.
Zastanawiam sie jak by w tych warunkach wypadl G3 lub E-30 czy E-520 ?
Czy nie bylaby to totalna klapa zamiast profesjonalnej dobrej roboty ?
Czy mialbys pieknie rozmyte tlo na tle kluczowych postaci ?
Czy uzyskalbys szczegoly w cieniach na wysokich ISO bez przepalow w swiatlach ?
Czy korzystanie z lampy blyskowej to zawsze i wszedzie dobry pomysl na naturalne swiatlo ?
Pozdrawiam
A teraz powiedz szczerze (nie troluje, pytam z ciekawości całkowicie poważnie bez prowokowania itp.itd.) lubią bo im pokazałeś próbki? czy lubią bo lubią?
Lubią bo wybrali sami. Niczego nie sugeruję, klient też musi być świadomy -kiedy już się zdecyduje to zwracam mu uwagę na pewne istotne (z jego i mojego punktu widzenia) sprawy takie jak własnie GO, zapasowy sprzęt........... Bo nie ma nic gorszego od nieświadomego klienta, który po fakcie stwierdza "no ale jak to ?"
Czy nie bylaby to totalna klapa zamiast profesjonalnej dobrej roboty ?
klapa dla kogo? dla Ciebie? autora? czy pary młodej?
Czy mialbys pieknie rozmyte tlo na tle kluczowych postaci ?
j.w.
Czy uzyskalbys szczegoly w cieniach na wysokich ISO bez przepalow w swiatlach ?
j.w.
I ten argument jest jak najbardziej okej, pstrykanie ślubów to taplanie się w tandecie i głupocie.
No............. nie zawsze :-)
Powiedzmy sobie to szczerze - to zakłamany koszmar, ponieważ zwykle robi się świadomą tandetę, a cała ''uroczystość'' to równia pochyła rozpoczynająca się achami, ochami, a kończąca wielkim rzyganiem, albo co najmniej nieświeżym, mocno zmęczonym ''materiałem''.
"Ja tu focę w przekonaniu, że nic nie przezywam, tylko muszę coś zarobić" ? ;-)
Na pewno też to zauważyliście. Zaczyna się przygodę z jakąś dziedziną, w tym wypadku z fotografią. Patrzy się na dokonania fotografów, przede wszystkim tych najbardziej rozpoznawalnych/docenianych, patrzy się czym wykonują swoją pracę. Utożsamia się sprzęt z jakością i to w gruncie rzeczy jest prawda. Jednak w systemie rejestrującym człowiek+aparat, jakość pracy uzyskuje się nie tylko przez zastosowanie doskonałych urządzeń, ale przez wyszkolenie części organicznej systemu. Co prawda moje doświadczenie fotograficzne nie jest moim zdaniem jeszcze wystarczające by to stwierdzić, ale doświadczenie z pola zawodowego podpowiada, że odpowiednie wyszkolenie człowieka może spowodować, że tenże człowiek może sobie pozwolić na mniej zaawansowany technicznie sprzęt by uzyskać równie dobrą jakość pracy. Teraz trzeba by określić w jakim miejscu jesteśmy by ocenić czy potrzebujemy mniej lub bardziej zaawansowany sprzęt.
Generalnie temat dyskusji fotograficznych to filozofia jak robić by się nie narobić i wszyscy nas podziwiali. Sprzęt wszystkiego nie załatwia, ale dużo pomaga.
Lubią bo wybrali sami. Niczego nie sugeruję, klient też musi być świadomy -kiedy już się zdecyduje to zwracam mu uwagę na pewne istotne (z jego i mojego punktu widzenia) sprawy takie jak własnie GO, zapasowy sprzęt...........
czyli lubią bo im pokazałeś co mają lubić :) to nic złego oczywiście, jesteś dobry w marketingu, tylko bez tego tez można sprzedać produkt, gorszy zdaniem autora, ale klient może być zadowolony w 100%. Zawsze znajdzie się ktoś kto będzie niezadowolony, nawet gdybyś miał szkła f0.95 (rozmycie....) i trzy aparaty i agregat ;) ZAWSZE. Pracowałem x lat w handlu detalicznym, niezadowolony klient zdarza się wszędzie i każdemu.
Bo nie ma nic gorszego od nieświadomego klienta, który po fakcie stwierdza "no ale jak to ?" fakt, ale j.w.
i żeby nie było - jestem za jak najlepszym sprzętem popartym doskonałym warsztatem, jestem za dbaniem o klienta, ale klienci są różni i nie zgodzę się że ślubniak zrobiony E-520 jest nabijaniem kogokolwiek w butelkę. No może poza przypadkami wyceniania tej pracy o 500% drożej niż średnia rynkowa ;)
Generalnie temat dyskusji fotograficznych to filozofia jak robić by się nie narobić i wszyscy nas podziwiali.
No -dla kasy i radochy :-) Kasa fajniejsza jak jest radocha. Bez radochy jest do kitu.....
Dlatego żeby poziom radochy był odpowiedni, następne zlecenie częściowo zrealizuję NEX-5N i GH2. Przyznam, że nie mogę się już doczekać, kiedy ten sprzęt sprawdzę w praktyce :-)
czyli lubią bo im pokazałeś co mają lubić :)
Nie -chyba nie zrozumiałeś tego co napisałem. Tak się składa, że dotychczas nie musiałem szukać klienta -klient sam znajdował mnie. Zwykle dlatego, że podobały mu się zdjęcia. Tak więc nie pokazywałem im co mają lubić. Serio -uwierz. Nic na to nie poradzę, że tak jest.
Zawsze znajdzie się ktoś kto będzie niezadowolony, nawet gdybyś miał szkła f0.95 (rozmycie....) i trzy aparaty i agregat ;) ZAWSZE. Pracowałem x lat w handlu detalicznym, niezadowolony klient zdarza się wszędzie i każdemu.
Zgadzam się. Też pracowałem (i pracuję) w handlu x lat, więc znam temat.
Nie -chyba nie zrozumiałeś tego co napisałem. Tak się składa, że dotychczas nie musiałem szukać klienta -klient sam znajdował mnie. Zwykle dlatego, że podobały mu się zdjęcia. Tak więc nie pokazywałem im co mają lubić. Serio -uwierz. Nic na to nie poradzę, że tak jest.
OK, inaczej zrozumiałem sens, ale Ty też nie doczytałeś do końca.... ;)
Janko Muzykant
5.12.11, 17:04
A niby dlaczego nie mam przykladac wagi do sprzetu
Ale coś się do tego sprzętu przyczepił? Wybiera się, kupuje, czyta instrukcję i koniec. To jest jeden procent nakładów pracy związanej z umiejętnością zrobienia dobrych zdjęć.
Jak już pisałem, każdy współczesny sprzęt z większą matrycą nadaje się do zrobienia poprawnych zdjęć na ślubie w formacie około A5. Jeśli komuś z takiego sprzętu zdjęcia nie wychodzą, to czas do szkoły. Oczywiście, że z profi Nikona materiał będzie lepszej jakości i łatwiejszy w otrzymaniu, ale to są nieduże różnice, stanowczo mniejsze niż się do tego wagę przykłada.
Mozna robic i ROBIC zdjecia na Weselach.
Ano najczęściej nie. Zwykle musisz robić tak, żeby było kłamstwo i tandetnie, bo tak pokazałeś klientowi wcześniej, bo takie są trendy. Oczywiście można zrobić materiał nie wchodząc w krainę kiczu, a przy tym troszkę ubarwić historię (czego najczęstszym dowodem jest kwestia ''po północy nie pstrykam''), ale pokusa dostarczenia foto disco polo jest zbyt duża i większość jej ulega.
Gdyby na rynku panowała dyscyplina i mielibyśmy jakiś poziom minimalny, a warsztat kojarzyłby się z estetyką i dobrym reportażem, byłoby fajnie. Lecz tak nie jest i raczej długo jeszcze nic się nie zmieni (choć sporo młodych mając w wielkie pogardzie trendy zamawia klasyków fotografii).
Ostatnio ogladalem foty Slubne z Canona 50D i niestety bokami ten sprzet robil bo wychodzilo ziarno w cieniach jak i przepaly w swiatlach.
Jeśli komuś wychodzą przepały - czas do szkoły.
Akurat 50D jest całkiem sprawnym sprzętem o przyzwoitej dynamice, ostatnim takim Canona. Przyzwoitej jak na potrzeby ślubów.
Od czasu do czasu system EOS nie potrafil ustawic prawidlowo AF na danego czlowieka.
Jeśli sprzęt jest sprawny (tzn nie ma bf/ff) - czas do szkoły :) Większość nietrafów af bierze się z nieumiejętności posługiwania się aparatem.
Czesc zdjec byly poruszona (fotograf za malo podniosl ISO albo uzyl zbyt ciemne szklo)
Znowu: czas do szkoły :)
Zastanawiam sie jak by w tych warunkach wypadl G3 lub E-30 czy E-520 ?
Jak mi wychodziły te zdjęcia z G3, aż sam w to nie wierzę...
Utożsamia się sprzęt z jakością i to w gruncie rzeczy jest prawda.
To jest kłamstwo. 10 lat temu była to prawda, obecnie w prawie wszystkich przypadkach (czyli ekran monitora, odbitka 10x15) to jest wielkie oszustwo. Możesz próbować posortować zdjęcia stąd: http://as.elte-s.com/patrz/duze.htm wedle sprzętu, pochodzą z penów z różnymi kitami, dużych obiektywów z większą matrycą, a także z kompaktów. Miłego identyfikowania :)
Oczywiście są właściwości fizyczne nie do podrobienia (na razie), jak izolacja płaszczyzny (znaczy: go), czy jej nachylenie względem matrycy, ale tych właściwości nie ma wiele.
Generalnie temat dyskusji fotograficznych to filozofia jak robić by się nie narobić i wszyscy nas podziwiali. Sprzęt wszystkiego nie załatwia, ale dużo pomaga.
Dużo mniej, niż wydawać by się mogło.
A co do podziwiania, spóźniłeś się kilka lat :) Na jednego ziemianina przypada już chyba z tysiąc zdjęć. Nie ma komu podziwiać :)
Przypominam post autora wątku:
Fakty ; Olek E-420 bez stabilizacji obrazu ( kupiony w rozpędzie no ale trudno )
Ślub przyjaciela za nie długo ( głupio chłopak robi no ale trudno )
Problem ; Poszukuje odpowiedniego obiektywu do wspomnianego Olka ze stabilizacja obrazu w systemie 4/3 idealnego do foto w kościele cena , koło 2 tyś zł. Pomocy przeszukałem strony i nigdzie godnego szkła nie znalazłem
Wszystko to, co tu piszecie jak najbardziej jest mądre. Ale czy na pewno sprawy sprzętowe pomogą w problemie? Master kupił "jakąś" lustrzankę i idzie na ślub kumpla jako ślubniak. Nie ważne czy romek1967 użyczy mu jasną lejkę, czy nyny podjedzie na sarnie z nikonem i długimi lufami. Przecież człek zaczyna pływanie od wskoczenia na główkę do morza i to w najgłębszym i najodleglejszym jego miejscu.
Moja rada: MasterDante - napisz PW np. do Fatmana, niech ci da parę praktycznych porad nt. ślubów (chociażby co fotografować, czy jak się zachowywać w koście etc). Przejrzyj sobie kilka galerii ślubniaków, zauważ stale powtarzające się motywy i próbuj naśladować. Bodajże grizz ci napisał o rozeznaniu w kościele - to na pewno lepsza rada niż czytanie kolejnego posta o tym, jak uwieczniano śluby w epoce renesansu.
Enyłej, MasterDante, masz przed sobą dość odpowiedzialne zadanie. Przyłóż się, bo kumpel ci ślubu nie powtórzy. Pogadaj z praktykami, teorii się poducz.
PS. Raz, słownie raz fotografowałem ślub, ale jako gość. Zwracałem uwagę na to, żeby nie wpie@#$%ć się przed obiektyw ślubnemu PROFI i nie piz@#%^ mu lampą z małpki po oczach, tak jak robił to wujek Gienek, czy inny Rysiek. Zdjęcia technicznie nie były doskonałe: czasami przepalone niebo przy kontrastowej scenie, czasami widać było wyciąganie z cienia, gdy matryca z E-3 nie dawała rady (nie wziąłem lampki). A Młodym podobał się też mój pokaz slajdów, nieco byli nim zaskoczeni. Szumów na kolejncy fotkach widać nawet nie było. Podobnie jak i na odbitkach 15x20. Co prawda wyszło na to, że Panna Młoda kremową suknię nosiła, bo "kreatywny inaczej" pracownik labu chciał mi nieco ocieplić tonację na fotkach (jakbym wiedział wcześniej, to bym wysłał owemu Panu CFkę pocztą, a nie ślęczał nad kompem), Panny Młodej to nie zraziło.
Profi zrobił swoje: zdjęcia zacne, fotoksiążka wyoglądana przez rodzinę, wspomnienia, wzruszenie itp itd. Jednak na półce w pokoju stoi dumnie w ramce z IKEA jedno ze zdjęć, które popełniłem. Mnie się może te zdjęcia udały dzięki temu, że oficjalnie "Profi" robił swoje, a ja sobie mogłem fotografować na luzie. Pierwszy i ostatni raz (na razie).
Pozdrawiam
Powered by vBulletin? Version 4.2.5 Copyright Š 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.