PDA

Zobacz pełną wersję : CANON 420 EX a FL50 uwagi?



krishu
2.08.06, 11:21
Wczoraj dostał mi się w ręce Canon 350D z lampą CANON 420 EX. Pomimo zmęczenia postanowiłem go torchę doświadczyć. Ogołnie Canon 350 D nie jest taki zły tylko mały troszskę ... Fotki mają mniejsze ziarno ale soft je tak obrabia, że ma się wrażenie jakby fotka pochodziła z 5 megowego aparatu a nia 8 - brak detali. Obiektyw w kicie chociaż troszkę mydli jest do zniesienia i szybko ostrzy !
Jednak wracam do tematu głównego tj. CANON 420 EX . Jestem zwyczajnie zaskoczony co potrafi ta lampa. Walisz seryjne fotki a lampa jak młotek za każdym razem odpala. To co mi potrzeba. Mam Fl-36 i dotaje drgawek jak po 20-30 fotkach siadają baterie nie mówiąc o tym ,że nawet przy nowiutkich nie ma trybu High speed. Czy jest taka opcja w Fl-50 ?
Lampa CANON 420 EX jest jesli sie nie myle stara jednak nawet taki detal, ze jak palnik zapodaje do gory - to przerzuca sie na wartosc 50 mm i "wie" ze idzie do gory i caly system pomiaru dziala lepiej. W Olu nie raz musze "przepalic".

jacek2004
2.08.06, 12:18
Mam Fl-36 i dotaje drgawek jak po 20-30 fotkach siadają baterie

Zacznij używać akumulatory, lampa ładuje się dwa razy szybciej.

W instrukcji Olympusa ostrzegają, że przy strzelaniu seriami, palnik się rozgrzewa i w zależności od siły błysku podawana jest maksymalna ilość kolejnych błysków w serii.

KaarooL
2.08.06, 12:58
krishu:

- przy waleniu grubych serii można stopić palnik
- używaj dobrych NiMH a FL-36 pociągnie 100-150 strzałów, zależnie od mocy
- FL-50 ma dużo mniejsze przestoje niż FL-36, poza tym możesz sobie dokupić zespół szybkiego ładowania i jeszcze jakieś cudo
- FL-50 ciągnie 2-3x tyle błysków w serii co FL-36
- nie porównujmy 4xx do FL-50 bo to inne bajki

Jeronimo
2.08.06, 13:31
W instrukcji Olympusa ostrzegają, że przy strzelaniu seriami, palnik się rozgrzewa no dokladnie.
Aby zapobiec przegrzewaniu sie i odksztalcaniu palnika elektronicznej lampy blyskowej, nie nalezy uaktywniac
lampy z pelna sila blysku wiecej ni 10 razy pod rzad. Po 10 operacjach lampy, nalezy przerwac na chwile
fotografowanie i poczekac, az sekcja emitujaca swiatlo wystarczajaco ostygnie. jak kupielem ta lampe to mnie rozwalilo to conajmniej 10minut (nie spodziewalem sie ze az tyle mam czekac :shock: )
Dopuszczalne jest wykonanie do 10 nastapujacych po sobie pelnych blyskow lampy. Aby umozliwic
ostygniecie powierzchni emitujacej swiatlo lampa powinna byc nieuzywana przynajmniej przez 10 minut
po uaktywnieniu 10 nastapujacych po sobie pelnych blyskach. z drugiej strony kto robie ciagle w na maksa...

Seryjne blyski lampy powoduja, ze glowica lampy bardzo sie nagrzewa i moze sie
odksztalcic lub lampa moze nieprawidlowo dzialac. Z tego wzgledu nalezy ograniczyc
liczbe blyskow w jednej serii do ilosci podanej w ponizszej tabeli. Po ciaglym fotografowaniu
az do maksymalnej liczby blyskow nalezy zrobic przerwe w fotografowaniu z
lampa na okolo 10 minut.

chomsky
2.08.06, 14:17
Niestety do powazniejszych zadan fl50, do krytycznych zadan- z dopalaczami. Zawsze jednak trzeba uwazac na palnik.
FL36 to lampa do dopalania cieni i pracy na mniejsze odleglosci. Takiej spokojnej.
Czesc.Ch.

andytown
2.08.06, 15:02
to prawda... trzeba uważać z fl-36.... mi się udało ją popsuć... ale naszczęście Olympus uznał gwarancje i w tydzień wymienili co trzeba i lampa śmiga,,, choć teraz uważam z ilością błysków......

I odkładam na fl-50:) i na 35-100 F;2,0 i na ...... oj...:) ach nie chce pomyśleć ile to odkładania:)

krishu
2.08.06, 15:07
no niestety w zyciu mam tak ,ze jak juz sie za cos biore to szybko dochodze do wniosku ,ze sprzet jest lipny.
to co mozna zrobic z 4xx to marzenia
jak u kogos robisz fotki na slubie i on na ciebie liczy to nie iteresuje z czym masz problem.
ta sa chwile nie do odtworzenia i trzeba napinac czasem ile wlezie a potem wybierac.
jesli chodzi o akku to od zawsze ich uzywam i dosc czesto wymieniam na nawe.

chomsky
2.08.06, 18:38
krishu- 420ex to badziew kompletny- nawet w czasach analoga byla to prosta i tania lampka. Naswietla nieslychanie nieprecyzyjnie( najczesciej sporo niedoswietla) a korekta blysku z poziomu aparatu- np. 350d ( o ktorym wspominales) to katorga. W porownaniu z nia FL36 to pelen wypas- slabsza to lampka, ale skonstruowana wysmienicie. Sluzy pewnym celom.
1. Nie pisz tak kategorycznie o czyms o czym nie masz zielonego pojecia.
2. Zanim kupisz pomysl co chcesz kupic- najlepiej popytaj madrzejszych. Umikniesz rozczarowan.
3. **** szklem nie podetrzesz, jak ktos chce lazic po weselach musi zainwestowac i to nie w gowniane lampki po 800 zl.
4. Twoje niesamowite przezycia bywaja czytane i przez mniej wyrobionych czytelnikow brane pod uwage.
5. Nie gniewaj sie bynajmniej! Nie mam zamiaru Cie atakowac. Ndne staje sie czytanie ciaglych wynurzen "rozczarowanych", ktorzy "spadli z choinki".
6.Nie mysl, ze Ty jeden placisz frajerskie, sam popelnilem wiele pomylek dokonujac zakupow sprzetowych. Nauka kosztuje.
czesc.Ch.

robin102
2.08.06, 21:05
trzeba też uważać ze wszelakiego rodzajami rospraszaczami świała czy to skarpeta , czy stringi czy pudełko po jogurcie zawsze ograniczają chłodzenie lampy i warto je zdejmować ( zwłaszcza stringi)

Lakuta
4.08.06, 00:03
A ja polecam na śluby FL-50 z uchwytem zasilającym :)
i z takim zestawem 420 nie ma szans.
bajka. :mrgreen: strzela się fotki za pomocą spustu na uchwycie, profesjonalna guma okładziny lepi sie do ręki, sprzęt wyglada jak miotacz pocisków p-panc, a lampa ładuje sie jak błyskawica.
Jeśli za dużo się człowiek nie mądrzy i nie przeszkadza aparatkowi w jego robocie, zdjęcia wychodzą super, w najważniejszych momentach strzelane seriami.
Niesety w śluby trzeba zainwestować, nawet strzelane amatorsko.

krishu
9.08.06, 10:15
Prosze o skruche :)
wasnie czeka mnie obrobka ok 400 fotek ze slubu z czego ponad polowa z u. flasha (foto wewnetrz)
i co nie bylo tak zle :)
Po zastosowaniu sie do pewnych wskazuwek tj. wykonywaniu fotek na mniejszej rozdzielczosci - fotki nawet na 800 (sporadycznie zmuszony do użycia) mialy tylko troszke szumów. Odważyłem się w końcu zejść z przesłon 8-9 na 4,5-5,6 a nawet 4,0 co pozwoliło na szybsze ładowanie lampy (logiczne . wiecej swiatła mniejsza moc doswiatlania)
Czestrze wymienianie ogniw zasilajacych ( mialem chyba z 10 kompletow) i prawi wszystko ok.
Jedyny bol to wowczas kiedy w dosc malej sali balowej z palnikiem ustawionym w sufit z korekta blysku az na +2 lampa ladowala sie dluzej. To jedyny minus.

Fakt Fl-50 bylaby lepsza , ale ja nie foce zawodowo, nie mam kasy na 50 i nie lubie fotek z lampa :) Wolabym wywalic kase na 50 /2,0 i napinac w zastanym swietle.

chomsky
9.08.06, 10:47
Zapinanie jasnego szkla nie zastapi lampy blyskowej. Wymaga pracy na wysokim ISO- (szumy , spadek kontrastu, ostrosci)- i dlugich czasach- poruszenia ( nie ma zdjec nieporuszonych, sa tylko mniej lub bardziej poruszone). Zdjecia z lampa sa bardziej kolorowe. Wazne by walic w sufit i czesc swiatla ok.20% dac na wprost- rozne metody. Wazne jest takie dobranie wartosci przyslony i czasu by wzajemne relacje nie dawaly zafarbu- jpg ( uzywam teraz wylacznie RAW).
Jasny obiektyw jest jednak istotny, pozwala stosowac duze otwory przyslony, przy jednoczesnym zapewnieniu dobrej jakosci rysunku,( pomimo tejze duzej dziury).
No i to co pisal Krishu- szybko sie lampa laduje, nie przegrzewa. Same zalety.
Wymaga to jednak decyzji budowy systemu, ten buduje sie zmudnie- koszty- a za chwile jest pozamiatane, bo producent wymysli cos nowego, niekompatybilnego ze starym.
czesc.Ch.

konukera
9.08.06, 16:39
Odważyłem się w końcu zejść z przesłon 8-9 na 4,5-5,6 a nawet 4,0 co pozwoliło na szybsze ładowanie lampy (logiczne . wiecej swiatła mniejsza moc doswiatlania)

Dales chlopie troche ciala z ta przeslona na poczatku... aczkolwiek potem Cie olsnilo ;-).
e-system ma 1 wado/zalete - wieksza glebia ostrosci i b.dobre obiektywy - przeslona 4 i ogniskowa ok 35 mm (dla malego obrazka - standardowy reporterski obiektyw) to recepta na sukces! Masz fajna dynamike ujec, i praktycznie wszystko ostre.
Ja to robie tak: przeslona 4, albo i mniej, ogniskowa szeroki kat, ostrosc na manual na troche wiecej niz metr, iso 400/800 i jadziem, nie martwie sie o ustawianie ostrosci (na to absolutnie nie ma czasu), ew. troche podkadruje zumem, ale bardziej sie odsuwam przyblizam balansujac cialem i jest ok, oczywsice lampa dajaca na wprost z odblysnikiem lumiquest - tu mowa o zabawie, ale w kosciele staram sie podobnie, robic z bliska - np. zakladanie obraczek itp ekscytujace momenty.
Ogolnie w reportazu trzeba byc blisko! Ale na to trzeba miec pewna odwage wpychac sie miedzy mlodych i rodzicow, miedzy kuzynow i kamerzyste... ale co poradzic...
Ogolnie najwazniejsza tu jest dynamiczna perspektywa ktora daje szeroki kat, bliskie ciasne kadry to jest to co lubie! Cos takiego jak tu nizej... oczywscie twarz mlodego nie zmiescila sie w GO, ale naprawde to malo rzutuje!

krishu
16.08.06, 09:48
wiec po primo moje przywiazanie do przeslona 8-11 wynika ze starych nawykow z manuala, gdzie przy tych przeslonach mozna bylo osiagnac najwieksza ostrosc - jakoas obrazu i spora glebie ostrosci (szczegolnie wazne przy manualnym ustawianiu ostrosci)
po drugie nie cierpie siana na foktach jakie uzyskuje sie przy kiepskich obiektywach lub przy malych wartosciach przeslon. ogolnie powiem i do tego brutalnie, ze zoomy to sie nadaja ......... stad moja pogon za wiekszymi wartosciami , tylko przekonalem sie ,ze 14-54 ma dosc dobra jakosc juz przy 6,3 . Moja zasada - szczegolnie ma sens w cyfrze - OSIAGNAC MAX JAKOSC _ ROZDZELCZOSC OBRAZU - pogorszyc obraz , rozmyc itp. mozna na pliku cyfrowym na przyslowiowe 100 zposobow polepszyc w zasadzie sie nie da.

Natiomiast portretowym obiektywem jest min. 90 mm a nie 28, 35 mm czego unikam jak oglnia bo potem sa tylko problemy w obrobce.
Wiec spojrz na swoje fotki i zobacz jakie masz beczkowanie !

Magus
16.08.06, 10:54
Piszesz, że


14-54 ma dosc dobra jakosc juz przy 6,3

to bardzo dziwne bo wszystkie testy pokazują, że najwyższą jakośc ma między f4 a f5,6 ;)

KaarooL
16.08.06, 11:03
mi jakość przy F4.0 odpowiada i tak właśnie pykam jeśli chcę w kadrze ciut większej GO.

chomsky
16.08.06, 12:18
Ja tez uzywam f4 w 14-54, rzadziej f2,8. W plenerze wchodze na mniejsze otwory.
Czesc.Ch.

konukera
20.08.06, 18:37
Natiomiast portretowym obiektywem jest min. 90 mm a nie 28, 35 mm czego unikam jak oglnia bo potem sa tylko problemy w obrobce.
Wiec spojrz na swoje fotki i zobacz jakie masz beczkowanie !

A gdzie Ty tu masz portret??
Te dwa zdjecia to nie portret...
Mi osobiscie zupelnie nie przeszkadza jakies beczkowanie o ktorym piszesz... i ktorego w zasadzie nie widze na tych zdjeciach.

35 mm to od zawsze klasyczny obiektyw reporterski.

Ogolnie wszystko zalezy od stylu fotografowania, ja lubie aby na zdjeciach bylo widac dynamike ktora szerokie katy podkreslaja.

krishu
21.08.06, 15:29
Powiem tylko tyle - zgodnie z pewna klasyczna ksiazka do fotografii - ze kiedys czesc tego typu fotografii bylaby oceniana jako błąd.
Ja też lubie szeroki kąt i ujęcia jakie można nim uzyskać, jednak w wersji przemyślango zdjęcia bardziej o charakterze artystycznym, bądź owszem reportaż, ktorego ujęcie takim obiektywem ma jakiś sens - przełsnie.
Natomiast jak sam napisałeś reportaż (szególnie w tej sytuacji) to dokumantacja jakiegoś wydażenia i jeśli nie jest to zamysłem fotografa powinna być oddawna bez "zniekszatałcenia" czyli przy takim ujęciu z takiej odległości min. 50 mm.
I jeśli nie widzisz, że Panu Młodemu rozciąga się bużka na pierwszym planie to robisz mu krzywdę - no chyba, że teraz i odbiorcy mają inne pojęcie o fotografii.

konukera
21.08.06, 17:20
Coz...
Dzieki moim zabiegom (sa to 2 zdjecia z ilustam) zdjecia ze slubu sa bardzo roznorodne.
Nie wszystkie jednakowe jak nieraz widuje sie zdjecia slubne.
z tego slubu wybralem 150 zdjec b. dobrych, takie slajdy wybrane, niemal kazde sie broni samo w sobie. mozesz wierzyc lub nie. a widzialem slub kolezanki z ktorego 5-10 zdjec bylo dobrych a reszta koszmarna nuda.
Zdaje sie ze akurat 1 zdjecia nie wybrali do naswietlenia, drugie owszem.
Ogolnie co kto lubi, a ja lubie tak :-)
Jakbym mial robic zdjecia slubne, tak jak to robi wiekszosc, to bym ich nie robil - nie lubie sie meczyc i nie miec potem wewnetrzej satysfakcji zrobienia zdjec z krotych jestem zadowolony.

Co do 1 zdjecia to nawet inaczej sie nie dalo tego zrobic... przepychanka z goscmi i kamerzysta... nie dalo sie odejsc. tu byl w akcji 28 mm jakby nie patrzec. jakbym byl dalej to moglbym sobie glowy z tylu co najwyzej sfotografowac...

Jesli nie zrobiles dobrego zdjecia znaczy ze byles za daleko - Capri - fotograf wojenny.

Absolutnie w dziedzinie fotografii slubnej staram sie dazyc w strone "artyzmu" - co dla mnie jest przekazaniem emocji przez ujecie, kadr, znieksztalcenie. A nie w strone: panstwo mlodzi pija wino, caluja chleb, tancza, kraja tort.. na kazdym zdjeciu mlodzi grzecznie w srodku kadru...

Co do klasyki... trudno mi cos powiedziec, ale moja znajoma byla na wykladzie fotografa z Rzeczpospolitej. Powiedziej ze bardzo lubi ogniskowa 24 mm, wlasnie do bliskich ujec. Inny fotograf reportazysta powiedzial ze jednym z zadan w jednej szkole jest zrobienie zdjecia komus obcemu na ulicy ogniskowa 22 mm tak zeby twarz byla duza... a to znaczy zrobienie zdjecia z kilkunastu cm... i jak tego nie potrafisz to znaczy ze sie nie nadajesz na reportazyste... na slubach jest o tyle fajnie ze kazdy sie zgadza na zdjecia i nie ma problemu dostania po ryju :-)

Dempsey
21.08.06, 21:50
Wiec spojrz na swoje fotki i zobacz jakie masz beczkowanie !
Panowie - przecież robimy fotki cyfrowe... proponuję plug-in PTLens i voila beczkowatość=0. Sam to praktykuję, gdy wychodzą zniekształcenia (a 14-45 ma ich więcej na 14mm niż 14-54) , po korekcji wychodzi idealnie :!: (proste horyzonty, ściany itp.)