PDA

Zobacz pełną wersję : Afryka samochodem



zis777
15.02.26, 12:36
Na ten wyjazd zapisałem się dosyć przypadkowo i ogólnie nie wiedziałem na co się pisze :) Oczywiście nie bedzie to cała Afryka a jedynie jej kawałek obejmujący Maroko, Mauretanię, Senegal, Gwinee i Sierra Leone gdyż w tym roku taka trasę mial amatorski rajd Budapeszt-Bamako 2026. Rajd ten jest organizowany już z 20 lat i jest dosyć specyficzny no i całkowicie amatorski. Jak ktoś będzie zainteresowany szczegółami to mogę się na ten temat bardziej rozpisać. W każdym razie ja się na samochodach nie znam za to ogarniam nawigację i mapy, więc byłem głównym nawigatorem. Rajd jest organizowany w różnych klasach - od Spirit (niezwykle samochody), Touring (normalne samochody) po Racing (pełny offroad z punktacją). My odkupiliśmy wejściówkę Racing wiec chcąc nie chcąc ale bez spiny jechaliśmy głównie pełnym offroadem z wypełnianiem zadań choć jak wspomniałem wcześniej to rajd amatorski i właściwie tam nic nie trzeba i nic się nie musi. Od razu napiszę, że dojechaliśmy choć nie było łatwo no i jednak auto nie wytrzymało do końca trudów takiego wyjazdu.
Do przejechania mieliśmy drobne 9100km. Części europejskiej nie fotografowałem bo nie było po co - jak najszybciej musieliśmy przejechać 3500km do Taryfy w Hiszpanii. I tu mała dygresja - rajd startuje w Budapeszcie ale można go tez zacząć w Tangerze, więc ze względów urlopowych ominęliśmy imprezę otwarcia w Budapeszcie i od razu przez Niemcy, Francje pojechaliśmy do Hiszpanii.
Zdjęć będzie chyba dużo z tym, ze będą to głownie zdjęcia drogi, czasem nie do końca ostre, przez szybę ale mam nadzieje oddać klimat który był absolutnie niesamowity na trasie. Ilość i częstotliwość zmieniających się krajobrazów była naprawdę przytłaczająca.
Pogoda na trasie trafiła się najgorsza jaka mogla - na szczęście ominęliśmy Alpy gdzie były spore opady śniegu ale głownie jechaliśmy w deszczu, który później spowodował potężne powodzie w Hiszpanii. Część ekip płynęła promem z Genui do Tangeru wiec się załapała na sztorm który atakował Sycylię, Maltę i ogólnie tamte rejony. W Maroku w gorąch atlas spadły tony śniegu wiec część etapów została pominiętą ze względu na zasypane drogi, np. szlak zimowy pieszy na Toubkal (najwyższy szczyt Atlasu) został zamknięty ze względu na lawiny i kilka śmiertelnych wypadkow.

Taryfa przywitała nas sztormem i deszczem. Mieliśmy tam złapać prom do Tangeru, ale ze względu na sztorm wszystkie kursy zostały skasowane, wiec musieliśmy się wrócić do Algeciras i łapać prom do Tanger Med (jakieś 50km) od miasta.

1
272001
2
272002
Tu czekamy na prom z ekipa z Estonii - na prom ustawiliśmy się o 16, miał być o 19 ale ze względu na sztorm opóźnił się 3 godziny, do tego kolejne 3 godziny nie mogliśmy dopłynąć do portu plus długa kontrola na granicy wiec do hotelu dotarliśmy juz na śniadanie o 7 rano :)
3
272000
Pod hotelem prowadzone były jeszcze prace przygotowawcze (które właściwie trwały do końca rajdu z tym ze potem były to prace naprawcze). No i ogólnie było nas 3 kolegów z pracy.
4
272003
5
272004
Start główny był z innego hotelu ale dzień wcześniej trzeba było się stawić na technicznym sprawdzeniu pojazdu, wypełnieniu papierów i innych formalności.
6
272005
7
272006
8
272007
Przed hotelem pojawił się taki oto pojazd - to był jeden z klasy Spirit :)
9
272008
I rozpoczął się rajd następnego ranka. Było ciemno i deszczowo i ogólnie w tym dniu zrobiłem mało zdjęć bo lało juz potem niemożebnie. Radno dostaliśmy punkty GPX, mniej więcej zaczęliśmy planować trasę i zaczęliśmy wykonywać zadania. Np jedno z zdań to było odczytanie liczby ze znaku po prawej stronie poniższego zdjęcia.
10
272010
Z tym, ze nie było to takie proste jak się wydaje patrząc na powyżej zdjęcie bo opis był enigmatyczny, dostaliśmy koordynaty jako waypoint GPX i opis "Jaki jest numer na kolumnie". Dojeżdżając nie ma się bladego pojęcia o co chodzi. A numer był odwrócony od kierunku jazdy i lekko oddalony. Organizator zaznacza zreszta ze koordynaty to tak dokładność 50m. Stad część ekip poleciała w pole a ze było błoto to trzeba było zmienić buty przed wejściem do samochodu :)
11
272009
W tym z kolei punkcie szukaliśmy z 15 minut obrazka dziewczynki trzymające balony na plocie (zadanie było ile dziewczynka trzyma balonów) ale jej nie znaleźliśmy.
12
272012
13
272011
Potem juz było coraz bardziej deszczowo - i to troche uroku zabierało.
14
272013
15
272014
16
272015
17
272016
18
272017
19
272018
20
272019

zis777
15.02.26, 13:03
21
272024
W poszukiwaniu informacji o kolejnym punkcie :)
22
272023
23
272022
24
272021
W tym punkcie trzeba było sobie zrobić selfiaka z krajobrazem :) Akurat tutaj dopadli nas motocykliści
25
272020
Z powodu deszczów drogi zaczęły namacać i stad taka sytuacja - my nie daliśmy go rady wyciągnąć. Udało się to dopiero Patrolowi na kinetyku, wrangler właściwie został wyszarpany.
26
272025
27
272026
Najkrótszą droga prowadziła przez tą rzekę z tym, że nie przy takich deszczach. Ci którzy nie odpuścili kończyli z holowaniem z błota :)
28
272027
29
272028
30
272029
31
272030
32
272031
Później to już był mozolny dojazd po asfalcie przez wysokie przełęcze ze śniegiem i mgłą. Przez zamknięte drogi musieliśmy nadrabiać jakieś 150km i dojechaliśmy do hoteliku bardzo późno. I tak się zakończył pierwszy dzień w Maroku :)
cdn.

wyszomir
15.02.26, 15:38
Zapowiada się kolejny pasjonujący wątek podróżniczy:-) Będę śledził z uwagą.

Koriolan
15.02.26, 21:13
Ooo fajnie będzie.

zis777
16.02.26, 22:33
Mam nadzieję, że was nie zamęczę zdjęciami z drogi :)
Następnego dnia startowaliśmy z Mitelt do Erg Chigaga w Parku Narodowym Iriqui. Ogólnie w ten dzień mieliśmy przekroczyć Atlas na wysokości około 3000m n.p.m. ale ze względu na zablokowane szlaki przez śnieg organizatorzy musieli zmienić trasę wiec pomknęliśmy na południe Maroka asfaltem rzecz jasna przed wschodem słońca bo to offroad :)
Maroko to bardzo cywilizowany kraj w przeciwieństwie do tych które nastąpiły później. Na drodze było sporo kontroli prędkości i my tez żeśmy wyłapali jakiś mandat. Trasa była mimo wszystko ciekawa bo przejeżdżaliśmy przez ciekawe górskie krajobrazy omijając poteżnym łukiem góry ze śniegiem.
33
272043
34
272044
35
272045
36
272046
37
272047
38
272048
39
272049
40
272050
41
272051
42
272052
43
272053
44
272054
44
272055
45
272056
46
272057
47
272058
48
272059
49
272060
50
272061
52
272062

zis777
16.02.26, 23:34
Prawie końcowym przystankie na asfalcie było miasteczko Tagounite - jedzenie, woda, paliwo i można było ruszać w prawdziwa pustynie.
53
272097
54
272098
55
272099
56
272100
57
272101
Na początku po zjechaniu z asfaltu pojawiły się niewielkie wydmy i królestwo buggych. Trzeba było na nie uważać bo nie brały jeńców :)
58
272102
59
272103

Później atrakcja czyli samotne drzewko na pustyni
60
272092
61
272091
62
272094
63
272093
64
272095
65
272096
66
272089
67
272088
68
272087
69
272086
70
272085
Biwak pośród wydm był absolutnie magiczny - ale z reki Olympusem nie idzie. Jutro wrzucę obrazoburczo trochę zdjęć z iPhone żeby pokazać magie tego miejsca.
71
272090
A tymczasem cdn

zis777
17.02.26, 08:40
Kilka zdjęć z biwaku iphonem - bez statywu nic nie poradzę, albo nie umiem.
72
272104
73
272105
74
272106
75
272107
75
272108

wyszomir
17.02.26, 20:03
Faktycznie biwak w takim miejscu musiał dostarczyć bajecznych wrażeń. Najlepsze w/g mnie 72 i 73. Mam bardzo małe doświadczenie w temacie nocnych zdjęć więc nie jestem w stanie znaleźć przyczyny ale jestem bardzo zdziwiony że iPhone ze swoją miniaturową matrycą poradził sobie lepiej od Olympusa.

zis777
17.02.26, 21:22
Iphone i ogólnie telefony robią cos czego chyba żaden aparat nie robi czyli w przypadku zdjęć nocnych 10-30 fotek na raz z różna ekspozycja, przy okazji włączając szereg algorytmów przetwarzania obrazu łącznie z AI. Normalnie trzeba by mieć statyw zrobić duża serie zdjęć i składać to mozolnie w programie graficznym.

zis777
18.02.26, 09:32
Po nocy w Erg Chigaga był chyba najlepszy dzień na trasie. Na początku trzeba było pokręcić się po wydmach w poszukiwaniu punktów przejazdowych a potem jazda po wyschniętym słonym jeziorze Iriki czyli po dawnej trasie rajdu Paryż - Dakar

To już oczywiście Olkiem (OMkiem) Dzień rozpoczął się od podziwiania wschodu słońca na pustyni. Niestety nie mialem czasu aż do pokazania się słońca gdyz odprawa była dokładnie w tym samym czasie :)
72
272146
73
272147
74
272148
75
272149
76
272150
77
272151
78
272152
Tu klasycznie żeśmy się zakopali w piachu wiec zanim moi koledzy ustalili plan działania to ja jako tak zwany silnoręki i nawigator wziąłem łopatę i wykopałem auto z piachu.
79
272153
80
272154
81
272155
82
272156
Ogólnie jestem pod wrażeniem dzielności Dustera w terenie - nie wiem jak był przerobiony (zmotany - trochę musiałem złapać slangu) ale szedł po wydmach i później w Mauretanii jak zły.
83
272157
84
272158
85
272159
86
272160
87
272161
88
272162
89
272163
90
272164
91
272165

zis777
18.02.26, 09:35
No i na koniec części wydmowej inna załoga złapana na piasku.
92
272166
93
272167
94
272168

zis777
19.02.26, 08:35
Po wydmach pojechaliśmy stara trasa rajdu Dakar - na kilku zdjęciach zobaczycie kopczyki - to z. czasów gdzie nie było GPSow i innych takich szatańskich wynalazków :) Zawodnicy musieli nawigować pomiędzy tymi kopczykami.
95
272180
96
272181
97
272182
98
272183
99
272184
100
272185
101
272186
102
272187
103
272188
104
272191
105
272192
106
272193
107
272194
108
272189
109
272190
110
272196
111
272195
112
272197
113
272198
114
272199

zis777
19.02.26, 08:40
115
272200
116
272208
117
272207
118
272206
119
272205
120
272204
121
272203
122
272202
123
272201
124
272209

heartless
19.02.26, 18:21
Bardzo ciekawy wątek. Obserwuję z ogromnym zaciekawieniem.

wyszomir
19.02.26, 21:02
Też oglądam z dużą przyjemnością. Krajobrazy pustyni przypominają mi te które pamiętam z Tunezji gdzie 30 lat temu miałem 2-dniową wycieczkę samochodami terenowymi na pustynię. I nawet sylwetki samochodów terenowych bardzo się od tego czasu nie zmieniły - ówczesne Toyoty Land Cruiser nie odróżniałyby się zbytnio od tych na zdjęciach...

zis777
20.02.26, 08:44
Też oglądam z dużą przyjemnością. Krajobrazy pustyni przypominają mi te które pamiętam z Tunezji gdzie 30 lat temu miałem 2-dniową wycieczkę samochodami terenowymi na pustynię. I nawet sylwetki samochodów terenowych bardzo się od tego czasu nie zmieniły - ówczesne Toyoty Land Cruiser nie odróżniałyby się zbytnio od tych na zdjęciach...

Jak to mówią nie znam się więc się wypowiem ;) tzn trochę się nasłuchałem i trochę napatrzyłem, np.: do takiego ciężkiego off-roadu bardzo polecane są Nissan Patrol Y60 1987-1997, Y61 - 1997-2010 (podobno gdzieś produkowane jeszcze), Toyota Land cruiser z początkowych lat 2000, choć widziałem też najnowszy model. No i nieśmiertelna Toyota Hilux Chyba jakoś tak jest ze nowsze modele maja tak dużo elektroniki, że gorzej nadają się do takiej przebudowy - ale jak mówię to tylko moje podejrzenia, wiec teraz jeżdzą dokładnie te same auta co 30 lat temu ;)

Koriolan
20.02.26, 23:32
Na safari w Kenii jest podobnie - królują wiekowe Choć komfortowe LandCrusery.
Bez elektroniki, względnie łatwe do naprawy.

mwwmck
21.02.26, 14:49
Mam nadzieję, że i ja z czasem pozwolę sobie na takie podróże ;)

zis777
21.02.26, 21:17
Na safari w Kenii jest podobnie - królują wiekowe Choć komfortowe LandCrusery.
Bez elektroniki, względnie łatwe do naprawy.
To chyba wynika z biedy Afryki i częstych problemów z dostępem do benzyny - W takim Dubaju przy jeździe na pustynie auta juz są zupełnie inne no i same V8ki ;)

- - - - - - - - - - AKTUALIZACJA - - - - - - - - - -


Mam nadzieję, że i ja z czasem pozwolę sobie na takie podróże ;)

No nie powiem ... to była moja najbardziej kosztowna podroż ale też najbardziej intensywna. Nie żałuję ani jednej złotówki

A wracając do wątku to w kolejnym dniu mial się odbyć tak zwany supermaraton czyli 1500km przez dwa dni w stylu tak zwanym dowolnym do granicy z Mauretania przez całą Saharę Zachodnią. Niestety z powodów paliwowych nie wybraliśmy przejazdu trasa off-road tylko pomknęliśmy nieco dookoła, żeby się dotankować i asfaltem zrobić jakieś 1600 tak zwanym jednym ciągiem. Na granicy z Mauretania zameldowaliśmy się około 2 w nocy i tam poczekaliśmy do otwarcia. Mauretania otwiera granice godzinę po wschodzie słońca i zamyka chyba tez mniej więcej tak samo. Ogólnie zadanie było takie żeby przed południem pojawić się na granicy bo później nie było gwarancji ze się granice w danym dniu przejedzie.
Sama Sahara Zachodnia to dosyć nietypowa część Maroka o skomplikowanej sytuacji politycznej. Mieliśmy prikaz nie zjeżdżać z utwardzanej drogi z powodu min :)
Za to paliwo a raczej jego cena była najtańsza na całej trasie ... około 3pln za litr ON.
A zaś sama trasa ... monotonna, równa jak stół pustynia z bardzo rzadko jakąś wydmą. Zupełna abstrakcja była jazda z Dakli pod granice po zmroku. Przez kilkaset km kilka aut i kilka osad i sama ciemność dookoła. Żałowałem, że nie mieliśmy czasu zwiedzić okolic Dakli ale mam nadzieje tam wrócić :)

125
272231
126
272233
127
272235
128
272237
129
272239
130
272230
131
272232
132
272234
133
272236
134
272238
135
272240
136
272242
137
272244
138
272246
140
272248
141
272241
142
272243
143
272245
144
272247
144
272249

zis777
22.02.26, 21:39
I nastał czas Mauretanii. Nie wiem dlaczego ale najbardziej mnie interesowała w tej wyprawie właśnie Mauretania. Opisywana jako najbardziej niebezpieczny kraj, gdzie na stronach MSZ widnieje takie ostrzeżenie "Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza wszelkie podróże do Mauretanii, które nie są konieczne.W szczególności MSZ odradza przekraczanie granicy z Saharą Zachodnią. " Choć chyba jeśli chodzi o Saharę Zachodnią to bardziej chodzi o jej wschodnia część gdzie rządzi front Palisario a nie Maroko.
Po przejechaniu granicy Maroka mamy tak zwana ziemie niczyja. Pas 5km który nie należy do nikogo i chyba tylko front Palisario się interesuje tym rejonem. Organizatorzy prosili o szybki przejazd bez zatrzymywania się wiec tak zrobiliśmy, na zdjęciu 145 można zobaczyć tabliczkę z napisem uwaga miny.
145
272261
146
272262
Po 5km dojechaliśmy do granicy Mauretanii i tak wyglada droga pomiędzy tymi grajami w ziemii niczyjej. Codziennie dziesiątki 40tonowych ciężarówek z kontenerami i zwykle samochody musza w ten sposób przekraczać granice.
147
272263
Sama Mauretania w tym tym rejonie to jak wcześniej Sahara Zachodnia. Niczego nie ma tylko płaska pustynia.
148
272264
149
272265
150
272266
151
272267
No i najbardziej influenserski pociąg świata - pociąg długi na około 3km transportujący rude żelaza z głębi kraju nad morze i zapewne potem do chin. Pociąg jeszcze złapiemy na pustyni tak, ze jeszcze się pojawi. Na drugim wagonie towarowym można zauważyć jadących ludzi. Podobniez najbardziej influenserska rzecz w Mauretanii.
152
272268
153
272269
154
272270
155
272271
Przejeżdżaliśmy przez kilka osad i dopięto tutaj widac co to bieda. Dodatkowo temperatura była około 35st a jakby nie patrzeć zima. Warunki bytowania dla mnie dramatyczne. Niedawno myślałem ze w Nepalu jest zle ale perspektywa mi się zmieniła.
156
272272
157
272273
158
272274
159
272275
160
272276
161
272277
162
272278
164
272279
163
272280
I dojechaliśmy do kolejnego biwaku. Mieliśmy dużo czasu ponieważ jako jedni z pierwszych przejechaliśmy granice (w końcu ustawiliśmy się o 2 w nocy i byliśmy około 5-6 samochodem czekającym w kolejce). Mieliśmy dużo czasu na dużo fotografii, siedzenia i rozmawiania. Magia pustyni była jeszcze bardziej magiczna niż w Maroku w Erg Chigaga.

wyszomir
22.02.26, 21:59
Kraina monotonna ale widoki malownicze. Zastanawiają mnie słupki nieregularnie powbijane między budynkami w osadzie. Ślady po jakichś dawnych ogrodzeniach które się rozpadły?

zis777
22.02.26, 22:12
Te słupki to takie ogrodzenie, w które wplata się "co się da" żeby chronić się przed piaskiem. Tam wieja potężne wiatry, które niosą ogrom piasku. To później będę pokazywał ale w Mauretanii na biwakach piasek i pyl był absolutnie wszędzie. Nie dało się przed tym ochronić. A taka burza piaskowa to potężna niszcząca siła. Jedna z ekip na powrocie trafiła na burze piaskowa i pokazywali zdjęcie rejestracji. Czarne litery zostały spolerowane do białego i mieli jedna dużą białą tablice rejestracyjna bez liter.

zis777
24.02.26, 09:46
Biwak w Mauretanii mieliśmy około 30km od miejscowości Bou Lanouar oczywiście na pustyni. Jako, że byliśmy chyba 5 tym samochodem w kolejce to dojechaliśmy do biwaku wcześnie i mieliśmy praktycznie cały dzień na odpoczynek, zabawę w piasku na wydmach. Co poskutkowało, że mam aż za dużo zdjęć z tego biwaku :) Tyle, że ten kawałem pustyni był piękny i tak jak Afryka jako taka w ogóle mnie jakoś nie zachęca do podróżowania po niej do pustynia była moim podróżniczym marzeniem od bardzo długiego czasu.
165
272330
166
272331
167
272332
168
272333
169
272334

Główną zaletą takiego rajdu jest to, że jedzie się w grupie co wpływa na ogólne bezpieczeństwo no i współpraca organizatorów z poszczególnymi lokalnymi lub nawet rządowymi strukturami. To z kolei przekłada się na uproszczone przekraczanie granic. W Mauretanii na przykład całość formalności granicznych typu wizy, skanowanie palców mieliśmy na biwaku bo tam wszystkie potrzebne służby rozbiły swoje obozowisko.
Ogólnie oczywiście też się samemu da, spotkaliśmy całkiem sporo rowerzystów z Europy, którzy jechali np. do RPA. Tylko jakby to ująć, jak się nie jeździ w pewne rejony to nabywanie nowych doświadczeń kosztuje swoje ... albo pieniądze albo zdrowie albo stres albo cokolwiek. W przypadku rajdu jest tak trochę jak z kupowaniem wycieczki w biurze podróży... pewne rzeczy są ogarnięte. Oczywiście chodziło tu tylko o formalności ... jeśli chodziło o jazdę to każdy musiał polegać na sobie i innych uczestnikach i tu znowu wychodziła jazda w grupie. Zawsze ktoś pomoże
170
272335
171
272336
172
272337
173
272338
174
272339
175
272346
176
272341
177
272342
178
272343
179
272344
180
272347
181
272348
182
272349
183
272345
184
272340

wyszomir
24.02.26, 10:46
Oprócz podziwiania malowniczych obrazków pustyni przyjrzałem się też bliżej samochodom na biwaku. Oprócz typowych terenówek zauważyłem też trochę samochodów 'cywilnych' - jak Mercedes W123, Toyota Corolla z końca ubiegłego stulecia, chyba równie stary Opel Corsa, Fiat Panda, chyba tez jakieś Audi A4 i Seat Toledo. Wiele z tych samochodów (np. Toyota Corolla E11) nie występowało w wersji z napędem na 4 koła i ich konstrukcja raczej uniemożliwiała samodzielną przeróbkę napędu. Sam kiedyś miałem podobną Corollę i jej niewielki prześwit zdecydowanie zniechęcał do terenowej jazdy. Jak te samochody radziły sobie w trudnych warunkach pustyni?

zis777
24.02.26, 19:45
Oprócz podziwiania malowniczych obrazków pustyni przyjrzałem się też bliżej samochodom na biwaku. Oprócz typowych terenówek zauważyłem też trochę samochodów 'cywilnych' - jak Mercedes W123, Toyota Corolla z końca ubiegłego stulecia, chyba równie stary Opel Corsa, Fiat Panda, chyba tez jakieś Audi A4 i Seat Toledo. Wiele z tych samochodów (np. Toyota Corolla E11) nie występowało w wersji z napędem na 4 koła i ich konstrukcja raczej uniemożliwiała samodzielną przeróbkę napędu. Sam kiedyś miałem podobną Corollę i jej niewielki prześwit zdecydowanie zniechęcał do terenowej jazdy. Jak te samochody radziły sobie w trudnych warunkach pustyni?

To teraz może troche więcej o samym rajdzie. Organizator pisze co prawda, że to największy amatorski rajd off-road ale w środku są 2 klasy podzielone znów na 2 klasy :) Jest sekcja off-road w klasie Racing oraz Adventure 4x4 oraz sekcja touringowa w klasie Touring oraz Spirit. Sekcja off-road to faktycznie trasy po bezdrożach, szutrach, piaskach, górach i innych tego typu drogach gdzie przejechanie całości zadanej trasy wymaga dobrze przygotowanego samochodu z napędem 4x4. Z tym, że nie musi to być mega pancerny Land Cruiser - Dacia Duster odpowiednio przygotowana tez dala rade ale tu nie jestem pewny czy przejechała 100% po wszystkich trasach. Na jednym odcinku w Mauretanii jakoś jej nie zanotowałem wiec pewności nie mam a ten pustynny odcinek był ciężki. Klasy w sekcji off-road czyli Racing i Adventure 4x4 różnią się tylko rywalizacja tzn w klasie racing załogi biorą udział w rywalizacji i zbierają punkty. Punkty dostaje się za realizowanie zadań (najczęściej związanych z nawigacja i geolokalizacją) Klasa Adventure 4x4 jedzie po tej samej trasie co Racing ale juz bez rywalizacji, tabeli wyników i tego typu spiny. Każdy jedzie jak chce i robi co chce bez potrzeby wykonywania zadań. No i sekcja touringowa czyli po prostu zwykle samochody, które jada po asfalcie z małymi wyjątkami gdzie spotykają się na biwakach z sekcja off-road. Z tym, że oczywiście biwaki są różne i czasem są bardziej off-roadowe na dziko a. czasem w jakiś większych kampingach no i czasem są wspólne a czasem każda z sekcji ma osobny biwak. Akurat na tym obie sekcje spotkały się razem i te auta, które nie dały rady dojechać zostały przez innych uczestników po prostu doholowane a potem holowane powrotem do asfaltu.
Trasę i podział w tym roku mniej więcej pokazuje ten link https://youtu.be/oCDhe_0SESI - mniej więcej bo i tak było inaczej ale to już detale :) Mam nadzieje, że w miarę wytłumaczyłem ale jak cos to doprecyzuje. Można jechać każdym autem to tak juz kończąc.

No i kończąc pierwszy dzień w Mauretanii i biwak.
185
272363
186
272371
187
272370
188
272369
189
272368
189
272367
Tu widać jak wiatr podrywał piasek i pył. Był on już potem absolutnie wszędzie łącznie z jedzeniem :)
190
272366
191
272365
192
272364
193
272372
194
272379
195
272378
196
272377
197
272376
198
272375
199
272374
Jak wspomniałem był czas na zabawę, widziałem jak ktoś byl ciągany na nartach no i złapałem fotek jak jeździli na snowboardzie z tym, że na początku trochę się zakopali w piachu.
200
272373
201
272380

Operator
24.02.26, 20:26
Ciekawa wyprawa, ale z pewnością, nie dla mnie. Śmieci na focie 145, pewnie poleżą tam, jeszcze bardzo długo, skoro są na zaminowanym terenie. Wartburg na 195, wygląda w tym otoczeniu, dość kuriozalnie. :wink:

zis777
24.02.26, 21:27
Ciekawa wyprawa, ale z pewnością, nie dla mnie. Śmieci na focie 145, pewnie poleżą tam, jeszcze bardzo długo, skoro są na zaminowanym terenie. Wartburg na 195, wygląda w tym otoczeniu, dość kuriozalnie. :wink:

Co do śmieci to oglądam Twój wątek z Montevideo i jestem w szoku, że tak tam czysto. Kiedyś by człowiek napisał jak w Europie Zachodniej ale juz tam tak nie jest ;) Teraz można napisać, ze jest tam czysto jak u nas bo nie mamy się absolutnie czego wstydzić pod tym względem.

wyszomir
24.02.26, 21:58
Dzięki za wyjaśnienia!


Ciekawa wyprawa, ale z pewnością, nie dla mnie. Śmieci na focie 145, pewnie poleżą tam, jeszcze bardzo długo, skoro są na zaminowanym terenie. Wartburg na 195, wygląda w tym otoczeniu, dość kuriozalnie. :wink:

Akurat Wartburg (potocznie zwany Golfburgiem bo to późna wersja z początku lat 90-tych z silnikiem VW Golfa) był stosunkowo wysoko zawieszony i w terenie spisywał się całkiem znośnie. Dla mnie zaskoczeniem była Toyota Corolla E11 z jej niskim zawieszeniem.

zis777
24.02.26, 22:00
Dzięki za wyjaśnienia!



Akurat Wartburg (potocznie zwany Golfburgiem bo to późna wersja z początku lat 90-tych z silnikiem VW Golfa) był stosunkowo wysoko zawieszony i w terenie spisywał się całkiem znośnie. Dla mnie zaskoczeniem była Toyota Corolla E11 z jej niskim zawieszeniem.

Na tym rajdzie widziałem Suzuki Swift, Smarty, Toyotę Carina, Mercedesa beczkę w wersji karawan pogrzebowy, ale ten to akurat chyba był z kategorii Spirit :)

Operator
24.02.26, 23:07
Co do śmieci to oglądam Twój wątek z Montevideo i jestem w szoku, że tak tam czysto. Kiedyś by człowiek napisał jak w Europie Zachodniej ale juz tam tak nie jest ;) Teraz można napisać, ze jest tam czysto jak u nas bo nie mamy się absolutnie czego wstydzić pod tym względem.
Rzeczywiście jak na standardy Ameryki Południowej, szczególnie w porównaniu, do biedniejszych krajów, jest tam dość czysto, choć są miejsca, które trochę odstają. Tę opinię mam na podstawie filmów i zdjęć, które widziałem w internecie, gdyż z autopsji, mogę coś powiedzieć, tylko o trzech miastach : Buenos Aires, Montevideo i Santiago, a więc najbogatszych i najlepiej rozwiniętych stolicach kontynentu. Być może jeszcze, jakaś inna by się tam znalazła. Porównując zaś te miasta, do stolic w Europie, to miałem okazję, być we wszystkich największych i najważniejszych z nich (poza Moskwą). Mogę stwierdzić, że sporo z nich, wygląda pod względem czystości, znacznie gorzej. Z tego co pamiętam, to największy syf, był w Rzymie, Atenach i Tiranie. Może to kogoś zdziwi, ale zdecydowanie najczystszy był Mińsk, a spoza Europy - Abu Zabi. Polska pod tym względem, wypada bardzo dobrze. Na YouTube, jest niezliczona ilość filmików, publikowanych przez zachwyconych i często pozytywnie zaskoczonych obcokrajowców, szczególnie tych z zachodu, zachwalających porządek, stan infrastruktury i ogólną nowoczesność, zarówno Warszawy, jak też innych turystycznych miast.

zis777
25.02.26, 11:49
Kolejny odcinek rajdu to około 400km po pustyni wzdłuż torów, cały odcinek z dojazdem do kolejnego biwaku to ponad 500km, czyli jak zwykle pobudka rano i do nocy jazda :)
202
272384
203
272385
204
272386
Tutaj kolejny pociąg z influenserami na wagonie - mieli kamerki, maski i kombinezony.
205
272387
206
272388
207
272389
208
272390
Auta zaczynały się przegrzewać - temperatura była w granicach 35st. Dodatkowo były odcinki z bardziej kopnym piaskiem gdzie nam spalanie wzrastało do 30l/100km a średnie z dnia wyszło 21,5l/100km. Mieliśmy spory czas zgryz czy wystarczy dowolnej stacji bo do docelowego punktu na pewno by nie wystarczyło.
209
272391
210
272392
211
272393
212
272395
213
272396
Największa atrakcja na monotonnej pustynnej trasie i krajobrazie. Monolit Ben Amera, 633m wysokości, trzeci najwyższy monolit świata (po dwóch australijskich). Widzieliśmy go już odległości ponad 60km a sam dojazd do niego z biwaku to 350km po pustyni.
214
272397
215
272398
216
272399
217
272400
218
272401
219
272394
220
272402
221
272403

zis777
25.02.26, 12:08
Na szczęście zatankowaliśmy w Choum i tu dygresja jeśli chodzi o paliwo w Mauretanii. Benzyna jest trudnodostępna. Wzdłuż głównych dróg asfaltowych i dwóch trzech dużych miastach da się zatankować raczej bez problemu a reszta to loteria. Tam gdzie my znaleźliśmy ON nie było na stacji benzyny. Kilka ekip, które tam dojechały znalazły benzynę z beczek, która się szybko skończyła. 100km dalej było duże miasto gdzie benzyna była tylko z czarnego rynku i tylko w beczkach i też się szybko skończyła. Skutek był taki, że sporo benzynowych samochodów utknęło w terenie przed dojechanie do biwaku. Na szczęście każdy jest interesowny i lokalni skombinowali parę beczek benzyny. Co prawda po zbójeckich cenach ale to już detal :)
222
272404
223
272405
224
272406
225
272407
226
272408
227
272409

wyszomir
25.02.26, 20:43
Monolit faktycznie musiał robić wrażenie. Ale chyba największe wrażenie tego dnia robiły obawy czy się nie utknie na pustyni z powodu braku paliwa...

A co do zdjęć - niesamowite niebo na 217. Takie było, czy kolory podbite filtrem polaryzacyjnym?
Wiele z Twoich zdjęć (np. cała seria 217-224) bardzo zyskałoby w/g mnie po przycięciu do proporcji 16:9 lub nawet jeszcze bardziej panoramicznych - zazwyczaj od góry (nadmiar bezchmurnego nieba zwykle nie dodaje zdjęciu uroku) ale czasem trochę piasku na dole też można by przyciąć. Oczywiście to tylko moja prywatna opinia i nie musisz się z nią zgadzać.

zis777
25.02.26, 21:32
Monolit faktycznie musiał robić wrażenie. Ale chyba największe wrażenie tego dnia robiły obawy czy się nie utknie na pustyni z powodu braku paliwa...

A co do zdjęć - niesamowite niebo na 217. Takie było, czy kolory podbite filtrem polaryzacyjnym?
Wiele z Twoich zdjęć (np. cała seria 217-224) bardzo zyskałoby w/g mnie po przycięciu do proporcji 16:9 lub nawet jeszcze bardziej panoramicznych - zazwyczaj od góry (nadmiar bezchmurnego nieba zwykle nie dodaje zdjęciu uroku) ale czasem trochę piasku na dole też można by przyciąć. Oczywiście to tylko moja prywatna opinia i nie musisz się z nią zgadzać.

Ja lubie mieć rzeczy zaplanowane i mnie faktycznie to paliwo trochę zestresowało - na szczęście zaprzyjaźniliśmy się z inna załogą z Polski i stad na zdjęciach często Suzuki Vitara wiec w międzyczasie mieliśmy już opracowany plan B.
Co do tego akurat zdjęcia nr 217 to faktycznie to jedno ma najbardziej niebieskie niebo jak patrzę na podglądzie ORFow z serii i po prostu chyba tak się złożyło (to zdjęcie było przy najszerszej ogniskowej wiec tez najwiecej nieba się złapało) plus Affinity, które staram się jakoś opanować i różnie idzie. W międzyczasie testuje inne oprogramowanie ale na razie zawsze wracam do Affinity. Filtra polaryzacyjnego na razie nie mam ... Dobra uwaga musze kupić :)
A co do uwag to jak najbardziej dziękuję - ja tu przyszedłem po nauke i wszelkie wskazówki czy krytyka jest jak najbardziej wskazana. Tak trochę mi się wydawało ze przy standardowym obrazku 4/3 i przy tych monotonnych/płaskich pustynnych krajobrazach trochę za dużo piasku i nieba. Postaram się poprawić.

zis777
26.02.26, 23:00
Najpiękniejszy dzień w Mauretanii i jednocześnie najtrudniejszy oraz taki, który przyniósł najwiecej wrażeń niekoniecznie pozytywnych :)

Start 6:30 i kilkadziesiąt km asfaltem do zjazdu na trasę, która prowadziła dolina gdzie teoretycznie czasem płynie rzeka. Rzeki nie było za to płynął piasek. Takich widoków i takiej wysokości wydm nie widziałem nigdzie wcześniej, wyglądało to jak lodowiec tylko wykonany z piasku. Niestety czasem prowadziłem i nie zawsze mialem okazje zrobić zdjęcie.

Dzień najtrudniejszy bo piasek na trasie był kopny, było gorąco no i wydmy miały dosyć nieoczekiwane uskoki co można będzie zobaczyć na zdjęciach. A na tym poniższym Nissan wbił się właśnie w wydmę poniżej uskoku.
228
272434
229
272435
Trzeba było pochodzić po piasku, żeby określić najlepsza drogę pomiędzy wydmami. Ogólnie w tym dniu się sporo nachodziłem.
230
272436
Wyciąganie aut z piasku w tym dniu było bardzo popularne i częste.
231
272437
Kolejny zagrzebany samochód.
232
272438
233
272439
W pewnym momencie stwierdziliśmy, że objeżdżamy skałami a nie jedziemy dalej piaszczysta rzeka i przejechaliśmy centralnie przez Mauretańska wioskę. Ludzie byli mili o chętnie wskazywali drogę.
234
272440
235
272441
236
272442
237
272443
238
272444239
272445
240
272446

A to już kolejna wioska tym razem na "zboczu" piaszczystej rzeki. Jednak jazda po skalach okazała się tak samo wolna i niezbyt pewna i bezpieczna jak piasek wiec wróciliśmy do wyschniętego koryta rzeki
241
272453242
272447
243
272448
244
272449
245
272450
246
272451
247
272452

zis777
26.02.26, 23:09
Jeep upada po raz pierwszy chciałoby się rzec. Upiekliśmy go chyba. Zerwany pasek osprzętu i padnięta turbina, wygotowany płyn chłodniczy. I naprawdę niedużo zostało tej rzeki piasku. O trudności dla auta jeśli chodzi o jazdę w takim piasku może świadczyć spalanie - na trasie 12l, na autostradzie w europie 14,5l, dzień wcześniej na pustyni 20 i trochę a w ten dzień 43l/100km. Na szczęście jechaliśmy na dwa samochody i chłopaki w Vitarze okazali się być absolutnie genialnymi mechanikami. Poskładali nas na pustyni nie znając auta, rzecz jasna internet ze starlinka pomógł bo poprowadzić pasek wielorowkowy :)
248
272457
Musieliśmy zawrócić a raczej podjęliśmy decyzje, że wracamy bo do asfaltu było kilkadziesiąt km na powrocie i ze 300-350km do przodu. Wracając raz czy dwa się zgubiliśmy i trzeba było pochodzić po wydmach i szukać bezpiecznego przejazdu i stad takie zdjęcie
249
272455
A to już widok z asfaltu. Turbina działała tak na 1/4 .... często się wyłączała ale jakoś do 0:00 dojechaliśmy do kempingu w Nawakszut - stolicy Mauretanii i stad właśnie będą kolejne zdjęcia :)
250
272456

Dodatkowo przetestowałem dwa programy graficzne - ON1 Photo Raw i mi nie podszedł oraz DXO Photoloab 9 i dzisiejsze fotki są z tego programu. Na razie wyglada to bardzo fajnie.

wyszomir
26.02.26, 23:26
Dzień faktycznie musiał być ciężki ale zapewne piękne krajobrazy wydm to wynagradzały.
Nie wiem czego to zasługa - terenu, pogody czy nowego programu do obróbki ale kolorystycznie dzisiejsze zdjęcia wyglądają bardziej atrakcyjnie od poprzednich.

zis777
28.02.26, 13:47
Dzień faktycznie musiał być ciężki ale zapewne piękne krajobrazy wydm to wynagradzały.
Nie wiem czego to zasługa - terenu, pogody czy nowego programu do obróbki ale kolorystycznie dzisiejsze zdjęcia wyglądają bardziej atrakcyjnie od poprzednich.
To chyba wypadkowa kilku czynników - doskonała pogoda - nie wiało i powietrze było pozbawione pyłu, chyba wszystkie zdjęcia robiłem poza samochodem a szyba mocno tnie kolory i jakość no i faktycznie największy czynnik to Dxo, który mi wybitnie podchodzi i chyba go kupię po zakończeniu triala. Daje najbardziej równe zdjęcia tj automatyka nie szaleje tak bardzo jak w Affinity czy innych.

Nawakszut czyli stolica Mauretanii - jednym zdaniem jakby określić miasto. Niewarte zwiedzania ;) To zdjęcia z dzielnicy warsztatowej ponieważ rano musieliśmy ogarnąć mechanika i sklep z częściami samochodowymi i stad najwiecej czasu mialem w tej części miasta ale inne części też nie wyglądały za rewelacyjnie.
251
272482
252
272490
253
272489
255
272488
255
272487
256
272486
257
272485
258
272484
259
272483
260
272491

W względnych naprawach zaczęliśmy gonić rajd tj skierowaliśmy się w kierunku granicy z Senegalem. Krajobraz zaczął się powoli zmieniać tj na piasku najpierw zaczęły się pojawiać krzewy.
261
272492
262
272493
263
272494
264
272495
265
272496
Potem coraz więcej drzew.
266
272497
Od tego rejonu okoliczna ludność zaczynała zatrzymywać auta w oczekiwaniu na podarki, cukierki. szczególnie oczywiście dzieci ale dorośli tez się zdarzali. Potem juz co wioska w dowolnej części to było zawsze zbiegowisko i proszenie o cokolwiek. Ale o tym napisze więcej przy okazji Gwinei.
267
272498
W końcu krajobraz zaczął przypominać bardziej sawannowy.
268
272499
269
272500
270
272501

zis777
28.02.26, 14:01
Granice z Senegalem przekraczaliśmy w miejscowości Diama. Poboczne przejście graniczne z dojazdem bez drogi asfaltowej co sprawiało, ze ruch niewielki no i łapówki tez dużo mniejsze niż na prawdziwym przejściu granicznym w Rosso. Chyba najbardziej łapówkarska granica tj Mauretania i Senegal.
271
272506
272
272507
273
272508
274
272509

wyszomir
28.02.26, 21:54
Faktycznie Nawakszut robi przygnębiające wrażenie. Brud i nędza:-(

Bodzip
28.02.26, 23:40
Nawakszut przypomina mi podwórko sąsiada [emoji16]

obwarzanek
1.03.26, 14:50
Ciekawa relacja!

zis777
1.03.26, 22:45
Pierwszy dzień w Senegalu to odpoczynek - mieliśmy jako rajd supermaraton w Maroku i stad zaoszczedzony dzień. Spędziliśmy go na kempingu Zebrabar niedaleko miasta Saint Louis. Ogólnie to po Saharze Zachodniej i Mauretanii, Saint Louis to normalnie cywilizacja - w mieście Auchan, no może nie za wielki bo wielkości Lidla ale za to można było płacić kartą :) No i było piwo co cieszyło jakby podwójnie. Tak ze dzień upłynął na campingowaniu, naprawianiu samochodów i piciu piwa ;). Ja wykonałem dwa spacery rano i wieczorem i stad zdjęcia.
275
272536
276
272544
277
272543
278
272542
279
272541
280
272540
281
272539
282
272538
283
272545
284
272537
285
272546
286
272547
287
272548
288
272549
289
272550
290
272551
291
272552
292
272553
293
272554
294
272555

zis777
3.03.26, 18:50
I kolejny dzień rajdu czyli przed 6 rano pobudka. 6:30 odprawa, waypointy, ustalanie trasy i jazda. Ogólnie przy opcji zatrzymamy się gdzieś i cos zjemy zawsze lądowaliśmy z przyjazdem wieczorem lub późnym wieczorem, ot ... takie warunki rajdowe. Sawanna w Senegalu była z jednej strony fajna a z drugiej tak trochę rozczarowywała. Chodzi o to, ze czy się jechało 1 godzinę czy cały dzień to wszystko wyglądało dokładnie tak samo. Może przez to ze tyle było samochodów na trasie to egzotyczne zwierzęta gdzieś pouciekały bo z egzotyki to tylko sępy i jedna małpkę widziałem. A tak to standardowo kozy, osły i bydło rogate :)
294
272561
295
272562
296
272563
Dwukółki to oprócz motorów podstawowy transport rano do szkoły/pracy (tak przynajmniej zakładam) bo w godzinach rannych i popołudniowych ruch z do i z większych miejscowości do wiosek był całkiem gesty.
297
272564
298
272565
299
272566
Ludzie w Senegalu raczej nie chcieli być na zdjęciach ... dosyć intensywnie się zasłaniali. Nie wiem, być może to tylko dziewczyny. Tak, ze na wprost starałem się nie fotografować. Zreszta ogólnie mało ludzi fotografuje.
230
272567
231
272568
232
272569
233
272570
234
272571
235
272572
236
272573
237
272574
238
272575
To co było najfajniejsze na senegalskiej sawannie to baobaby, których był ogrom. tzn z mojego punktu widzenia gdzie przejechaliśmy z 500km
239
272576
240
272577
241
272578
242
272579
243
272580

zis777
3.03.26, 19:07
Nudna po jakimś czasie sawanna sprawiała ze wioski i miasteczka były od razu ciekawsze. Co mile zaskoczyło to fajni ludzie tj nie nachalni, nie starający się wyciągnąć pieniędzy. Przy kupowaniu jedzenia brali z pliku banknotów kilka. W porównaniu do późniejszej Gwinei i Sierra Leone była to ogromna różnica ale to doceniliśmy oczywiście dopiero później :)
294
272581
295
272582
296
272583
297
272584
298
272585
299
272586
300
272587
301
272588
302
272589
303
272590
304
272591
305
272592
306
272593I znów ogromne baobaby. Naprawdę wspaniale drzewa.
307
272594
308
272595
309
272596
400
272600
Oczywiście do biwaku dojechaliśmy późno i to bardzo i jak zwykle z przygodami. Po wyjechaniu z sawanny wjechaliśmy na końcówkę na asfalt tj jakieś 100km tyle ze to była główna trasa dla ciężarówek a kierowcy po zmroku zaczęli parkować na poboczach, żeby iść spać. Wskutek czego dochodziło do mega zatorów bo tak się jakoś zdarzało ze w obie strony były drogi zwężone a część ciężarówek dalej jechała i robiły się kompletne blokady. Nas uratowało auto terenowe i na krechę zjechaliśmy z asfaltu przez krzaki i dojechaliśmy do szutru ... w międzyczasie jedno z aut z polskiej ekipy umarło (dosłownie bo juz nie pojechało dalej) i zaczęliśmy holowanie aż do biwaku.
A rano standardowo ... jak dzień świstaka z tym, że dla odmiany główną atrakcja miało być przekroczenie granicy Senegal - Gwinea
401
272598
Ale przed granica zaczęło się pojawiać coraz więcej kopców termitow, i niektóre osiągały naprawdę spore wysokości.
402
272597
403
272599

wyszomir
3.03.26, 19:27
Rzeczywiście baobaby piękne i rozmiarami pni budzą głęboki szacunek. Ciekawe też kopce termitów. Na podstawie zdjęć trudno ocenić wielkość ale wydaje mi się ze tak ze 3m wysokości chyba miały?

zis777
3.03.26, 19:30
Rzeczywiście baobaby piękne i rozmiarami pni budzą głęboki szacunek. Ciekawe też kopce termitów. Na podstawie zdjęć trudno ocenić wielkość ale wydaje mi się ze tak ze 3m wysokości chyba miały?

Niestety nie mam żadnego zdjecia z tak zwana skalą porównawczą ale przekraczały i to solidnie 3m.

zis777
4.03.26, 15:23
I jeszcze kilka zdjęć z granicy Senegal Gwinea - bardzo kolorowa granica z obu stron. Z mnóstwem ludzi, oczekujących ciężarówek, straganów i zwierząt.
I niejako główny bohater samochodowy w Gwinei czyli Toyota Corolla Verso - najwięcej aut tego typu na km długości drogi. Spotykaliśmy go absolutnie wszędzie a zwłaszcza po wioskach gdzie my jeździliśmy off-roadem :). Oczywiście to auto służy do przewozu osób i bagażu bo widziałem ile ludzi może być w środku plus to co na dachu. Producent chyba nie myślał o takim obciążeniu ani o takiej ilości osób przewożonych.
314
272610
Tu widać wyjeżdżające z Gwinei same Verso w kolejce
315
272611
Zakupy jak widać tylko na górze.
316
272612
A tu od razu widać, że odróżnialiśmy się od lokalsów przez brak pakunków na dachu.
317
272620
Najbardziej przechlapane to mieli kierowcy ciężarówek bo ich odprawa musiała być naprawdę długa. Chętnie za to pozowali do zdjęć.
318
272618
319
272613
320
272617
321
272614
322
272616
323
272615
324
272619

zis777
11.03.26, 11:55
To jeszcze może kilka zdań o samej granicy i dlaczego asfalt. W tym dniu rajd rozdzielał się na część off-road i touring jeśli chodzi o przekraczanie granicy. Problem w tym dla nas, że trasa prowadziła przez mocno górzysty i skalisty etap w Gwinei i organizator prosił, żeby jechały te auta, które są całkowicie sprawne. Odcinek ten jest wąski i w przypadku awarii samochodu reszta musi czekać aż coś się zadzieje ;) ponieważ nie ma jak ominąć przeszkody. A my w dalszym ciągu mieliśmy turbinę sprawną w 25% przy czym wyłączała się w rożnych momentach a szczególnie wtedy kiedy potrzeba było mocno przygazować. Stąd potulnie pojechaliśmy asfaltem.
Przekracza się bardzo nietypowo ponieważ przejście graniczne w Senegalu znajduje się w miejscowości Kalifourou - jakieś 30km przed faktyczną granicą. Potem po 17km jest jeszcze posterunek policji a na samej granicy nie ma nic tj są budynki ale nie są używane. Należy jechać dalej aż do punktu kontrolnego już w Gwinei gdzie jest policja i cło i kolejne kilkanaście km do miejscowości Sambailo gdzie są punkty wojskowe, policyjne, cło i skaner samochodu. My wyjechaliśmy dość wcześnie wiec zabrało nam to tylko jakieś 4-5 godzin.
W Gwinei usiadłem za kierownica wiec w tym dniu już więcej zdjęć nie było bo rozpoczęła się walka o przetrwanie samochodu czyli droga asfaltowa do Labe, która jest w takim stanie, że zastanawialiśmy się czy jednak nie lepiej było jechać off-roadem. Dojazd oczywiście po zachodzie słońca na biwak w Labę i biwak znajdował się na nieczynnym lotnisku zbudowanym i podarowanym Gwinei przez Kubę.

Gwinea to już zupełnie Inny klimat niż poprzednie kraje. Dużo zieleni, sporo rzek oraz mnóstwo pyłu jak w poprzednich krajach :)
Z Labę jechaliśmy do Kindii i w tym dniu trasą off-road.
Poniżej wyjazd z Labę, jednego z największych miast w Gwinei. Zawieszenie na asfalcie można było stracić w chwilę nieuwagi.
325
272748
326
272749
327
272750
Potem krajobraz zaczął mi przypominać Polskę a konkretnie tereny u moich dziadków na wsi. Zdjęcie tego nie oddaje ale takie dokładnie mialem wrażenia.
328
272751
Dopiero kilkanaście km dalej krajobraz z naszego polskiego ;) zaczął przechodzić w ten juz egzotyczny czyli bezdroża i wioski w Gwinei.
329
272752
330
272753
331
272754
332
272755
Nigdzie wcześniej nie widziałem tylu ludzi jadących na obładowanych towarem dachach.
333
272756
334
272757
335
272758
336
272759
337
272760
338
272761
339
272762
Przerwa na kawę pod drzewem mango, niestety owoce były mocno niedojrzałe ale zapach miały mocny.
340
272763
341
272764
342
272765
343
272766
344
272767

zis777
11.03.26, 12:24
Tak mniej więcej od Sahary Zachodniej dzieciaki widząc samochody rajdu zbierały się przy drodze i starały się "wyżebrać" jakieś podarki czy drobiazgi. Zreszta w Gwinei to juz wszyscy łącznie z policja, która nas zatrzymywała zupełnie bez powodu cos chcieli. My raz daliśmy dzieciakom w Mauretanii drobiazgi i po tym jak zobaczyliśmy ile to wzbudza agresji - rzeczy były nam wyrywane z rak, dzieciaki się biły to przestaliśmy - oddaliśmy w jakiejś szkole wszystkie gadżety. W każdym razie w Gwinei dzieciarnia juz tak się rozbrykała, że sporo załóg zgłaszało obrzucanie kamieniami kiedy się nie zatrzymywali i w paru samochodach poleciały szyby.
345
272768
346
272769
347
272770
348
272771
349
272772
350
272773
Co tam robiła szafa przy takich chatkach to do dzisiaj się zastanawiam :)
351
272774
352
272775
353
272776
354
272777
355
272778
356
272779
Przy tych dwóch chatkach przez chwile się zastanawiałem czy to aby nie czasem dla turystów bo takie jakby nie używane i podmurowane ale po sekundzie do mnie doszło, ze niby skąd w takim terenie turyści i po co a po kolejnych paru sekundach wyszła rodzina.
357
272780
358
272781
35,
272782
Most to była niespodzianka ponieważ raczej oczekiwaliśmy promu (mapy były niespójne) bo cala trasa była gruntowa. Później doczytałem, ze na rzece zrobiono tamę, która zalała sporo terenów, mapy się pogubiły a ten most jest na przyszłości bo za kilka lat maja wybudować drogę asfaltowa, która miała znaczenie A1 :) To był dla nas trochę szok poznawczy jak wyjechaliśmy z lasu na A1 - oczekiwaliśmy asfaltu a okazało się, że było z jakością drogi gorzej niż w lesie przez kilkadziesiąt kilometrów.
360
272783
361
272784
362
272785
363
272786
364
272787
Do Kindii oczywiście przyjechaliśmy sporo po zachodzie słońca.

Bodzip
11.03.26, 15:49
Czy tam są krokodyle ? Bo ta rzeczka z 346 aż zachęca do kąpieli.

zis777
11.03.26, 16:11
Czy tam są krokodyle ? Bo ta rzeczka z 346 aż zachęca do kąpieli.

Są i to nilowe ale w tamtym górzystym jeszcze trochę rejonie występują raczej rzadko ... choć pewnie się zdarzają. Tyle, ze nie było czasu nawet pomyśleć o kąpieli bo off-road ;)

wyszomir
11.03.26, 19:59
Oj, niezłą przygodę życia miałeś. A ta autostrada A1 za mostem chyba do zgłoszenia do księgi rekordów Guinessa się nadaje:-)

zis777
15.03.26, 13:38
Oj, niezłą przygodę życia miałeś. A ta autostrada A1 za mostem chyba do zgłoszenia do księgi rekordów Guinessa się nadaje:-)

Przygoda to się dopiero na poważnie zaczęła na wyjezdzie z Gwinei :) Jakoś tak stwierdziliśmy, że nie jedziemy off-roadem do Sierra Leone tylko asfaltem żeby zdarzyć się wykąpać w morzu i w końcu pobawić się na plaży. No i się zaczęło - po kilkunastu kilometrach znów zerwał się pasek osprzętu. Na szczęście mieliśmy zapas kupiony w Nawakszut. Wystarczyło na jakieś 60km :) i jakieś 15km przed granica z Sierra Leone znów się zerwał. Złapaliśmy hol z rajdu bo lepiej było przekroczyć granice i juz tam się martwic. Na granicy kolega wypatrzył Jeepa z takim samym silnikiem i dostał od nich pasek, wiec po przekroczeniu granicy, która była najbardziej cywilizowana z wszystkich przejść granicznych do tej pory, poskładaliśmy znowu auto.
Wystarczyło na jakieś 80km :) po czym Jeep upadł po raz czwarty :)
365
272840
Na szczęście znajdowaliśmy się z jakiejś niewielkiem miejscowości a tam wszędzie są warsztaty samochodowe, głównie ze względu na stan dróg choć drogi w Sierra Leone w porównaniu do Gwinei to normalnie autostrady równe jak stół. W każdym razie mieliśmy od razu mnóstwo pomagierow no i znalazł się jakiś mechanik od którego kupiliśmy 4 paski na zapas aby tylko dojechać :) Co prawda nie były 7 rowkowe a 6 ale przynajmniej długość byla poprawna.
366
272841
367
272842
O dziwo kolejne 120km pojechaliśmy juz bez awarii, przy czym reszta załogi stwierdziła ze to alternator bo pojazywalo bardzo zmienne napięcie gdzieś w samochodzie (chłopaki mieli jakieś cudowne aplikacje na komórki a w samym samochodzie były webowe serwery, ja na szczęście się nie znam - mialem tylko wiedzieć gdzie jechać a nie jak :) ) Chłopaki odłączyli alternator i na panelu słonecznym niejako jechaliśmy dalej juz bez przeszkód. Za to mechanik z Polski twierdził ze napinacz ;)
368
272847
369
272846
370
272845
371
272844
372
272843
373
272849
374
272848
375
272851
376
272852
377
272853
378
272850

I tym sposobem dotarliśmy do Bureh Beach w Sierra Leona jakieś kilkadziesiąt km od mety we Freetown. Kamping był centralnie na plaży, ocean ciepły, mnóstwo ludzi dookoła, zabawa, swietowanei i tak dalej.
379
272855
380
272857
381
272858
382
272859
383
272854
384
272856

zis777
16.03.26, 11:45
No to ostatni wpis w tym wątku. Wyszło chyba całkiem nieźle i sam się nie spodziewałem ile zdjęć przejdzie przez moją wewnętrzną subiektywną ocenę, żeby je tutaj wstawić.
Rano jakoś się pozbieraliśmy z jednym przykrym incydentem, załodze dwa samochody obok okradli auto (pieniadze, paszporty, narzędzia) i był taki niesmak trochę szczególnie pod kątem policji, która pilnowała obozowiska bo im się nie chciało podejść nawet do samochodu. Ot Afryka.
385
272882
386
272874
387
272873
Ostatni odcinek do przejazd w karawanie z Bureh Beach do mety we Freetown - i zajeło to nam z 6 godzin jak nie więcej. Głównie dlatego, że każdy na mecie chciał się obfotografować i to zajmowało mnóstwo czasu.
388
272875
389
272877
390
272876
391
272878
Korek rajdu przed metą .... kilka godzin podjazdu :)
392
272879
393
272880
A tu nasi zbawcy z Vitarki - na samym końcu padła im pompa paliwa, myśmy ich pchali a oni naprawiali auto. Zawzięli się i powiedzieli, że muszą przejechać na kołach i coś tam przez kilka godzin grzebali, powiedzieli, że spieli na krótko czyli omineli jakoś pompę i przejechali
394
272881
Koniec :)
395
272883
Samo Freetown jakby to powiedzieć nie zachęcało do zwiedzania - tam kompletnie nic nie ma. To takie najbardziej treściwe moje wrażenie.
396
272888
397
272887
Bardzo popularna w Afryce forma utylizacji odpadów.
398
272886
399
272885
400
272884

wyszomir
16.03.26, 19:55
Bardzo ciekawa relacja szczególnie że z rejonów w które turyści rzadko docierają. Pozostaje podziękować i pogratulować odwagi której na pewno mnóstwa wymagało wybranie się na taką trasę.

zis777
17.03.26, 11:07
Bardzo ciekawa relacja szczególnie że z rejonów w które turyści rzadko docierają. Pozostaje podziękować i pogratulować odwagi której na pewno mnóstwa wymagało wybranie się na taką trasę.

Jak się zgłaszałem na wyjazd to za bardzo nie wiedziałem na co się piszę ;). Ja lubię podróżować a pustynia i Mauretania to było jedno z moich podróżniczych marzeń. I faktycznie ta pustynia mnie urzekła. Reszta Afryki to jakby tak przy okazji i dla mnie zachodnia Afryka nie zachęca do powrotu. Z tym, że już się zapisałem na kolejna edycje rajdu w 2028 głównie dla pustyni i klimatu ale wiem, że jeżeli już się uda wystartować ponownie to będzie to wariant mieszany tj z mniejszą ilością off-roadu.

DeWuTe
17.03.26, 11:30
Ładna i ciekawa relacja, zawsze mi się podobało jak kolorów poubierane są Afrykanki i jakie mają różnorodne fryzurki.
Było so oglądać i podziwiać :)