Zaloguj się

Zobacz pełną wersję : Nepal - Trekking



zis777
2.12.25, 20:47
No to zacznijmy relacje z trekkingu w Nepalu - gdzie dojdę i jaki to był trekking to będzie w trakcie :) Na początek Katmandu, ale w międzyczasie zainstalowałem sobie nowe Affinity i zaczynam się uczyć tego programu wiec wyniki są różne no i rzecz jasna sama nauka trochę czasu zabiera. Galeria będzie rosła w miarę nauki programu i rzecz jasna wolnego czasu.

Na początek pare fotek (będę sukcesywnie dodawał) z samego Katmandu, które mnie i oczarowało i odrzuciło na raz. Ogólnie podsumowując jednym słowem to miasto to musiałbym napisać - "pierdolnik". Jeden wielki, brak zasad ruchu drogowego, wszechobecne skutery i auta przeciskające się miedzy ludzmi w uliczkach. Wszechobecny dźwięk klaksonu bo to główny chyba instrument do sygnalizowania dosłownie dowolnych i wszystkich zamiarów. Jeden wielki remont/albo budowa - i na początku myślałem, ze miasto nie podniosło się z trzęsienia ziemi, które było 10 lat temu, ale znajomi szybko mnie wyprowadzili z błędu. Przed trzęsieniem wg ich relacji wyglądało to tak samo. Nie byłem w Indiach czy Bangladeszu, wiec nie mam porównania ale jakoś tak podskórnie czuje ze to taki przedsmak Indii. Zwiedziłem kilka krajów bardziej dalekiego wschodu i takiego bałaganu jak w Katmandu to nie spotkałem.

Na początek uliczki wokół dzielnicy turystycznej, w której mieszka wieszkosc turystów ze względu na bary, dyskoteki, hotele i inne sklepiki. Nie wnikam, większość ludzi tam po prostu mieszka.
Nie szukałem specjalnie "pierdolnika" żeby go fotografować ... są ulice lepiej wyglądające i są takie gdzie jest klepisko.
270526
270527

270529

270528
W Katmandu ogólnie rządzą małe sklepiki, których jest dosłownie chyba więcej jak mieszkańców, są wszędzie gdzie tylko jest to możliwe. Oczywiście są miejsca z większym zagęszczeniem oraz prawie takie galerie handlowe jak u nas tyle ze to naprawdę biedny kraj i małe sklepiki są w absolutnej przewadze.
270540
270539
270538
270541

Zwiedzanie Katmandu jest specyficzne, nie ma za dużo atrakcji jak na to miasto ew samo miasto jest jedna wielka atrakcja. Oczywiście jest kilka świątyń, które trzeba zobaczyć gdzie szczególnie jedna wywarła na mnie piorunujące wrażenie (ale ona będzie później)

Na początek świątynia Swayambhunath - umieszczona na wzgórzu gdzie można podziwiać panoramę na Katmandu. Sama świątynia to taki miszmasz różnych budowli i w sumie nie mam ciekawego zdjęcia (takiego które by mi się podobało) żeby oddać jakiś fajny element. To ogólnie był mój problem w zwiedzaniu Katmandu i okolic ze miejsca ze świątyniami to mieszanka stylów, kilku rodzajów świątyń i nie wiadomo za bardzo na czym skupić, poźniej już jakoś szło.
W okolicy dużo małp i jedna osobę z mojej grupy małpa ugryzła co skończyło się wizyta w szpitalu i 5 zastrzykami
270536
270535
270534
To sama świątynia na wzgórzu, jak wspomniałem kilka stylów, kilkanaście budowli, budynki.... oczy cieszyło ale nie potrafiłem znaleźć fajnego kadru.
270533

To samo mnie spodkalo na ogólnym placu w Katmandu - Durbar Square - i tu ciekawostka za wejście na plac dla turystów obowiązuje oplata 1000 rupii nepalskich (jakies 27 pln).
270532
270531

270530

cdn bo fotek dużo :)

wyszomir
2.12.25, 21:03
Kolejny ciekawy wątek podróżniczy się zaczyna:-) Moją uwagę wzbudziły wszechobecne kłęby przewodów elektrycznych. Domyślam się że w takich warunkach usuwanie awarii to istny horror. Może po prostu ucinają uszkodzony kabel i ciągną nowy?

zis777
2.12.25, 21:30
Kolejny ciekawy wątek podróżniczy się zaczyna:-) Moją uwagę wzbudziły wszechobecne kłęby przewodów elektrycznych. Domyślam się że w takich warunkach usuwanie awarii to istny horror. Może po prostu ucinają uszkodzony kabel i ciągną nowy?

Też się trochę nad tym zastanawiałem z racji wykonywanego zawodu i chyba idą w kładzenie zawsze nowego kabla - raz ze szybciej a dwa to chyba tłumaczy te wszechobecna rozpacz kablowa


270546
270547

Tadeusz Jankowski
3.12.25, 00:57
Obrazki pokazują wszystko - od tynków i kabli na ścianach poprzez ulice i ruch na nich do ogólnych widoków miasta. Widzę w tym dużo pracy fotografa (pozytywnej). Wyobraźnia fotograficzna i udane, interesujące kadry, oko bardzo zajmujące. Super.
TJ

zis777
3.12.25, 11:52
Obrazki pokazują wszystko - od tynków i kabli na ścianach poprzez ulice i ruch na nich do ogólnych widoków miasta. Widzę w tym dużo pracy fotografa (pozytywnej). Wyobraźnia fotograficzna i udane, interesujące kadry, oko bardzo zajmujące. Super.
TJ

No to tego mi brakuje tzn "pracy z fotografią", jestem na początku i być może kiedyś będzie lepiej. Na razie jestem początkujący i staram się fotografować po prostu rozsądniej i mniej (niż telefonem kiedyś). No ale wracając

Kontynuując Katmandu - Pashupatinath Temple - miejsce, które zrobiło na mnie duże wrażenie ze względu na różnicę kulturowe.
Zaczęło się niewinnie ... od na obrzeżach świątynnych, małpy, ludzie i ogólny festyn ze straganami.
270559
270560
270561

Poźniej zrobiło się juz ciekawiej.
270562

Ta świątynia to miejsce w Katmandu gdzie odbywają się pogrzeby czyli palą zmarłych. Zupełnie przypadkowo wziąłem przewodnika bo w takich miejscach zawsze jest kilka osób, które nagabują turystów ale akurat w tym miejscu opłacało się go wynająć bo bardzo ciekawie opowiadał o obrzędach i zwyczajach panujących w Nepalu. Wielu rzeczy nie spamiętałem rzecz jasna. W każdym razie sama świątynia to jedno z najświętszych miejsc hinduizmu i tam turyści nie maja wstępu. Można było tylko pooglądać z daleka. Ogólnie to w Nepalu buduje się 3 typy świątyń: pagodowe (cos jak chińskie), stupy i jeszcze jedne której nazwy nie pamietam. Ta tutaj to jest budowa pagodowa, 2 piętrowa.

270563

Tam wejść nie mogłem tyle, ale nie to było celem w tej świątyni. Przewodnik powiedział ze w Nepalu ludzie nie maja problemu z fotografowaniem ponieważ dusza juz opuściła ciało.
Nad rzeką dokonywał się obrządek pożegnania zmarłego (i tu juz nie pamietam dokładnie przewodnika, ale cos z żywiołami... plus ta rzeka trafia do Gangesu)

270567
270566
270565
270564
270568

I po skończeniu tej części obrządku przenoszono ciała na druga stronę mostku do spalenia. Nad paleniem ciała czuwał mistrz ceremonii a rodzina siedziała/stała obok. Nie spalone elementy są zawijane i wkładane do rzeki (w muł) i widziałem człowieka brodzącego tam w tej rzece. Przewodnik powiedział ze szukaja złotych zębów, i że to jest normalne u nich.
270570
270569
270571
I jeszcze tylko taka ciekawostka - na tym balkonie po prawej to miejsca gdzie chorzy ludzie czekają na śmierć.

270572

Tadeusz Jankowski
3.12.25, 14:54
Nie mnie tu się mądrzyć, ale odnoszę wrażenie, że zis777 ma oko fotografa, łapie sytuacje i udatnie przekłada je na płaski obraz fotograficzny.
TJ

wyszomir
3.12.25, 19:43
Fakt - pokazane sytuacje są bardzo ciekawe a i obszerny komentarz świetnie uzupełnia relację.

zis777
4.12.25, 16:59
Niejako kończąc same Katmandu - ostatnia świątynia - Bauddhanāth (Budda Stupa).
W sumie to źle mi się fotografowało akurat tę świątynie ponieważ była naprawdę duża a ja stałem za blisko i było mocne słońce. W każdym razie jest to jedna z najważniejszych buddyjskich świątyń w Nepalu i co ważne "stupa" to tez styl budowania świątyń. Jak wspomniałem są główne trzy: pagodowy, stupa i shikhara. Ten ostatni niedlugo będzie na zdjęciach z poprzedniej nepalskiej stolicy czyli Bhaktapur.


270584

270582
270583270580

270585
270586

wyszomir
4.12.25, 20:12
Budowla może mniej efektowna od świątyń pagodowych ale też bardzo ciekawa. Czy chmary gołębi przy murze świątyni mają jakiś związek z kultem religijnym (rytualne dokarmianie)? Na ostatnim zdjęciu chyba młynki modlitewne?

DeWuTe
5.12.25, 11:15
Nie mnie tu się mądrzyć, ale odnoszę wrażenie, że zis777 ma oko fotografa, łapie sytuacje i udatnie przekłada je na płaski obraz fotograficzny.
TJ
To się nazywa dobry reportażysta z umiejętnością złapania chwili i kadru. Brawo

zis777
7.12.25, 15:59
Budowla może mniej efektowna od świątyń pagodowych ale też bardzo ciekawa. Czy chmary gołębi przy murze świątyni mają jakiś związek z kultem religijnym (rytualne dokarmianie)? Na ostatnim zdjęciu chyba młynki modlitewne?
Co do gołębi to symbolizuja dobrobyt, szczęście i pokój a ich karmienie to część tradycji i hinduistycznej i buddyjskiej. Ogólnie o ile dobrze zrozumiałem przewodnika świątynnego to w Nepalu nie zabija się samic zwierząt i to co jest dostępne w posiłkach to wyłącznie mięso z męskiego rodzaju zwierząt.



To się nazywa dobry reportażysta z umiejętnością złapania chwili i kadru. Brawo


Dzięki, ale jeszcze długa droga przede mna.


No ale znów wracając do wątku to tym razem Bhaktapur - stara stolica Nepalu. Ja miałem jakoś tak skojarzenie z Kazimierzem Dolnym, nie wiem dlaczego, taki jakiś klimat.
Do Bhaktapur wybrałem się taksówka - 15km czyli prawie godzina jazdy i tu mała dygresja, działa tam aplikacja inDrive podobna do ubera ale płatność dokonujemy gotówką. Dla mnie to o tyle doskonale rozwiazanie ze nie musze się targować czego nie umiem i nie lubie.

Katmandu, Bhaktapur oraz Patan (ten ostatni będzie na końcu bo byłem w tej miejscowości na powrocie juz) maja swój "Durbar Square" gdzie znajduje się jakis pałac, świątynie i ogólny miszmasz wszelakich stylów.

Dokładnie jak poniżej
270633

270628
Tu przykład świątyni typu sikhara ( w odróżnieniu od stylu pagodowego i stupy)
270629Poniżej miejsca dookoła samego Durbar Square, które płynnie przechodzi w inne place i miejsca


270637
Tu taka ciekawostka - ta pagoda plus pałac a właściwie okna z tylu są zrobione z bogato rzeźbionego drewna. Naprawdę był to ogrom szczegółów
270636
270635
270634
270638270632

270630

270642

270641

270643

Trafiłem tez do pracowni/szkoły tradycyjnych rysunków Nepalskich czyli głównie mandale i życie buddy.
270639
Poniżej mandala ale tez niejako rozkład świątyni buddyjskiej w rzucie od góry. Częsty motyw, który malują. Trochę mi się nie chciało wierzyc ale adept, który trafia do takiej szkoły musi spędzić 7 lat zanim zacznie być mistrzem (sami mistrzowie tez są różnego poziomu). Koszt poszczególnych rysunków tez się różnic w zależności od tego czy robił go uczeń - (podobno po 2 latach nauki można już wystawiać) czy mistrz oraz jakich materiałów użyto do wykonania danego obrazu. Ja kupiłem jakiś jeden niewielki rysunek za 37usd. poniżej jeden z bogatszych rysunków robiony min złota farbą.

270640
Natomiast to co mi głownie utknęło w głowie jeśli chodzi o Bhaktapur to ... ryż :) i garnki bo z tego jest znane to miasteczko.

270644
270645

270646
270647
270648
I to na razie tyle jeśli chodzi o "zabytki", będzie jeszcze Patan ale juz po Himalajach :)

Tadeusz Jankowski
7.12.25, 16:56
Podoba mi się bardzo ostatnia seria, że są w niej ludzie, że jest żywa, informująca, kładąca nacisk,,,
TJ

paparapa
7.12.25, 18:19
Ciekawe spojrzenie na odmienny koloryt i zwyczaje.
Trzeci typ świątyń to shikhara.

wyszomir
7.12.25, 19:48
Piękne te nepalskie zabytki. A i pozostałe zdjęcia oglądam z dużą przyjemnością.

zis777
12.12.25, 09:16
No to kontynuując, po Katmandu i okolicach przyszedł czas na trekking.
Wszystko zaczyna się w Lukli - ogólnie jak kilkanaście lat temu zobaczyłem to lotnisko na jakimś filmie to mimo ze balem się wtedy latania to bardzo chciałem tam wylądować. Długo się nie składało, z zaaferowania i szczęścia po wylądowaniu zapomniałem zrobić zdjęcia :)
Te są już z powrotu. Jak ktoś nie słyszał o tym lotnisku to jest nietypowe bo z jednej strony jest przepaść a z drugiej ściana i uważane jest za najbardziej niebezpieczne lotnisko na świecie.

270740

270741

Do Lukli lecieliśmy z miejscowości Ramechhap a nie z Katmandu bo więcej tam samolotów lata, jest bliżej i oczywiście taniej plus częściej samoloty latają. Żeby przybliżyć specyfikę lotniska w Lukli to taka ciekawostka. Przed naszym przyjazdem do Katmandu nad Nepalem przechodził cyklon i znajomi jednej dziewczyny z naszej grupy czekali na samolot powrotny z Lukli przez 5 dni. Po naszym przylocie z Lukli pogoda się popsuła i na następny dzień wyleciał tylko jeden samolot a kolejnego żaden. Tak, że samo latanie to tez jest swojego rodzaju przygoda bo nigdy nie wiadomo, tam nie ma za dużego przywiązania do czasu wylotu. Samo lotnisko Ramechhap jest oddalone od Katmandu o 130km wiec po ich drogach to w nocy 5 godzin a w dzień 8 godzin jazdy. Niestety na powrocie byłem struty i zamiast robić fotki to głównie walczyłem o przetrwanie w busie ale sama droga miedzy tymi miejscowościami to jedna wielka fotograficzna przygoda. Absolutnie genialne widoki i doświadczenia min koza jadąca na dachu autobusu.
Samolot na lotnisku Ramechhap

270742

Pierwszy dzień był ciężki - wyjazd z Katmandu o 1 w nocy, 5 godzin jazdy, pare godzin czekana na lotnisku aż zejdzie mgła, szybkie przepakowanie w Lukli i z buta na szlak do pierwszej miejscowości. Przez pierwsze trzy dni szliśmy po lesie i to był taki spokojny trekking w celu aklimatyzacji (wysokość była w granicach 3600).
270743

270744

270745

270746

270748

Gdzieś na horyzoncie pojawiały się 6 tysięczniki.

270747
270752
270751
270750
270749


Lodge czyli ichnie hosteliki trafiały się różne .. od luksusowych takich jak ten
270759

Po bardziej klimatyczne (to później bo się nie mieści już w tym poście) i bardziej surowe. Ten jest luksowowy nie, ze mial jakieś luksusy :) Po prostu był ładnie położony i widok z okna był taki jak poniżej. Za luksus można by uważać już światło, a w jednym trafiło się nawet gniazdko z prądem i to już był ultra de lux. Na całej trasie był jeden prysznic z piecyka przepływowego gazowego a tak to można było kupić wiadro z ciepłą wodą lub w lesie wodę zimna a wyżej to z beczki jak się ostukalo lód.

270753

To zdjęcie ze środka jednej z takiej Lodge - bardzo skromnie. Tam nie trzeba dużo do szczęścia, życia i przetrwania.
270757

W drugim dniu w końcu pokazał się cel naszej wycieczki - to ten trojszczt po prawej czyli Mera Peak - 6476
270755

270758
Poniżej Mera Peak z kolejnego miejsca i poranka

270754

Kamienie modlitewne na przełęczy - to z niej można było zobaczyć Mera Peak
270756

zis777
12.12.25, 10:42
Kończąc część "lasu". Ostatnia miejscówka w lesie to fantastycznie wciśnięty hostelik w krawędź doliny z wodospadem z boku. Jak to w lesie za gęsto żeby to jakoś ładnie pokazac

270760
Przez 3 dni szlak wyglądał mniej więcej tak jak na poniższym zdjęciu i tak jak wspomniałem wcześniej wysokość oscylowała w około 3000-3600m n.p.m. Szlo się albo w gore albo w dol :)

270764
270768

270767

270766
270761
270762
270763

270765
270769

wyszomir
12.12.25, 22:07
Krajobrazy bajeczne, miłe oku kadry (może z wyjątkiem kabli na ostatnim) i ciekawie pokazane sceny transportu nepalskimi ścieżkami. Na niektórych powalczyłbym jeszcze z obróbką. Spróbowałem np. otworzyć ostatnie zdjęcie w darmowym Faststone Image Viewer, wybrałem opcję 'dopasuj kolory' po czym podniosłem gammę do 1.5 i nasycenie do 30. Po takiej operacji zdjęcie w/g mnie zyskuje (w wyciągniętych cieniach pojawiają się szumy ale można łatwo je usunąć np. wersją demo NeatImage). Można się zastanawiać czy nieco inne ustawienia nie dałyby jeszcze lepszych rezultatów ale już ten prosty eksperyment pokazuje że z tych zdjęć da się wycisnąć więcej. Oczywiście podobne lub lepsze rezultaty można uzyskać za pomocą innego oprogramowania (piękne rezultaty daje np. wywołanie 'AI Auto' w module 'Develop' Zoner Photo Studio X) ale daję przykład poprawienia zdjęcia przy użyciu łatwo dostępnego darmowego oprogramowania aby każdy mógł sobie samodzielnie sprawdzić możliwe do osiągnięcia rezultaty.

zis777
13.12.25, 10:52
O to mi chodziło jak logowałem się na tym forum :) O naukę bo jakby nie patrzeć jestem na początku. Do edycji używałem OM Workspace a teraz po Affinity Studio. Zdjęcia robie w ORFach bo to nie kosztuje a może z czasem się w końcu nauczę lepiej. Poćwiczę trochę więcej przy następnej serii, tym razem będzie inna kolorystyka i inny klimat.

DeWuTe
15.12.25, 12:02
Zdjęcia, krajobrazy fantastyczne.
To że miejscami za ciemne mi nie przeszkadza, oddają klimat i realia.
Oko potrafi się dostosować do zamian kontrastów a technika pokazuje wszystko z całego kadru przez co jedne miejsca są prześwietlone a inne niedoświetlone.
Ale jest czego zazdrościć, akurat czytam książkę Speed Lady, naszej himalaistki Doroty Rasińskiej i odnajduję te klimaty w zdjęciach :-)

zis777
15.12.25, 12:45
Ta część to "wyjście z lasu" i wejście na morenę polodowcową. Trzy dni wędrówki w rynnie, która kiedyś zrobil lodowiec, ale zniknął gdzieś miedzy 1990-2010. Tak przynajmniej podaje AI.

270826

Pierwsza miejscowość na trasie to Kothe - wysokość około 3600
270822

270823

Dwie wersje mostków - stara wersja, która przy powodziach/roztopach często jest niszczona.
270824


Oraz nowa, stalowa, z zabetonowanymi końcówkami i która wybitnie mi się kojarzy z Nepalem. Ogólnie na tej trasie trafiłem tylko dwa takie mostki, jeden w budowie tutaj w Kothe i drugi na powrocie kolo Lulki.
Tu przy okazji spróbowałem opcji Live ND i nie wyszło chyba tak źle.

270825
Jeszcze jedno Live ND tym razem w górę.
270827Jeszcze kilka zdjęć z Khote

270829

270828

270830
Następnego dnia ruszyliśmy w gore do Thaknak (około) 4300.

270833
270832
Całkowicie po prawej stronie masyw Mera Peak czyli tam gdzie końcowo dążyliśmy.

270831
270835

Widok w kierunku skąd przyszliśmy - ogromna przestrzeń. Ogólnie to taki ogrom, ze można iść jeden dzień i ma się wrażenie ze nie przeszło się za dużo.

270834
No i Thaknak - mała wioska wciśnięta w jedno zbocze i tu już było zimno tzn jak tylko słońce się chowało za górami to jakby ktoś wyłączył ogrzewanie z otworzeniem okien :) Mycie to przeżycie samo w sobie. Najrozsądniej było pójść do "kibla" czyli do "dziury w ziemi" w budynku z beczka wody (rano trzeba było ostukac lód) bo przynajmniej nie wiało i szybko taka lodowatą wodą umyć potrzebne rzeczy. Akcja z bieżącą wodą ze szlaucha mogla kosztować przeziębienie i sporo ludzi właśnie na tym poległo.


270840

270836

270837
Paliwo do pieca :)

270838
I najprawdziwszy Yak.

270839

wyszomir
15.12.25, 22:14
Kolejny ciekawy odcinek ukazujący piękne krajobrazy i trudne życie w wysokich górach. Zastanawiam się którędy dostarczane są towary do tej wysokogórskiej wioski. Na jednym ze zdjęć widać helikopter ale chyba to zbyt kosztowna metoda transportu dla większości niezbędnych do życia towarów.

Co do samych zdjęć - sugeruję abyś je numerował - łatwiej będzie się odnieść do konkretnego zdjęcia. Bajecznie wyglądają ośnieżone szczyty gór podświetlone na złoto porannym (a może wieczornym?) słońcem. Na niektórych zdjęciach gładkie bardzo ciemne niebo stwarza nieco sztuczne wrażenie - nie wiem czy tak właśnie wygląda na dużych wysokościach czy też zostało nadmiernie przyciemnione podczas obróbki zdjęć. Woda strumieni sfotografowana z użyciem Live ND wygląda bardzo dobrze.

zis777
16.12.25, 19:36
Zdjęcia, krajobrazy fantastyczne.
To że miejscami za ciemne mi nie przeszkadza, oddają klimat i realia.
Oko potrafi się dostosować do zamian kontrastów a technika pokazuje wszystko z całego kadru przez co jedne miejsca są prześwietlone a inne niedoświetlone.
Ale jest czego zazdrościć, akurat czytam książkę Speed Lady, naszej himalaistki Doroty Rasińskiej i odnajduję te klimaty w zdjęciach :-)

No i właśnie obróbka zdjęć to jak zauważyłem temat rzeka i probuje różnych wariantów - z jednej skrajność w druga ale o tym niżej :) Co mnie osobiście zaskoczyło to ZIMNO. Oczywiście wiedziałem ze będzie zimno, ale ta wszechogarniającą wilgoć, wychodzenie ze śpiwora, zimne ubrania, jakoś tak po 3 tygodniach mnie zmęczyły. Ew do 1,5 tygodnia było to takie rzekłbym "przygodowe" a później już nie fajne.



Kolejny ciekawy odcinek ukazujący piękne krajobrazy i trudne życie w wysokich górach. Zastanawiam się którędy dostarczane są towary do tej wysokogórskiej wioski. Na jednym ze zdjęć widać helikopter ale chyba to zbyt kosztowna metoda transportu dla większości niezbędnych do życia towarów.

Co do samych zdjęć - sugeruję abyś je numerował - łatwiej będzie się odnieść do konkretnego zdjęcia. Bajecznie wyglądają ośnieżone szczyty gór podświetlone na złoto porannym (a może wieczornym?) słońcem. Na niektórych zdjęciach gładkie bardzo ciemne niebo stwarza nieco sztuczne wrażenie - nie wiem czy tak właśnie wygląda na dużych wysokościach czy też zostało nadmiernie przyciemnione podczas obróbki zdjęć. Woda strumieni sfotografowana z użyciem Live ND wygląda bardzo dobrze.

Ok, będą numerowane ale dopiero od tego momentu.
Co do obróbki to zacząłem testować Luminar Neo bo akurat wpadl mi gdzieś i faktycznie po jednym dniu widzę ze za agresywnie te suwaki ustawiałem ... dziś będzie już lżej i chyba jedna wrócę do Affinity ew będę używać obu. Ta część jest dalej z Luminara choć częściej z obniżona agresja obróbki (w większości przypadków) tyle ze chyba wole delikatniejsze edycje bo jak to ujął DeWuTe bardziej dla mnie oddają klimat miejsca. Niestety albo i stety staram się przy każdym zdjęciu przypomnieć jak to odbierałem i czasem to tak różnie wychodzi. Jeszcze pare lat i będzie dobrze. OM/Olka nie porzucę gdyż podoba mi się wielkość i zanabylem droga kupna 40-150 F4.0 PRO w intencji kolejnego wyjazdu. Jak wszystko się powiedzie to będzie kolejny wątek rzecz jasna ;)

Towary dostarczane są mułami albo yakami. Turyści najczęściej maja porterow/tragarzy min ja, choć trafiają się ludzie lub zespoły, którzy dźwigają wszystko na sobie. Helikopter oczywiście tez jest używany jako transport tyle że niejako przy okazji lub jak jest coś pilnego. Przy okazji tzn jak leci po turystów na ratunek, ponieważ najczęściej podejmuje ich z góry, więc żeby nie robić pustych przebiegów to wypakowany jest często po brzegi.



270844
1
To kontynuując odcinek morenowy pomiędzy Thaknak i Khare - zdjęcia z partii wyższych oraz powrotowych. Co mnie zaskoczyło to to, że śnieg leży tam o około 1000m wyżej niż w Alpach. Około Chamonix w lecie śnieg jest zawsze od 3800 a tutaj śnieg był od około 4700 ale to tylko dlatego, że dwa tygodnie wcześniej był cyklon i mocno popadało.


270853
2


270852
3


270851
4
Zdjęcie powyżej to już początek Khare. O Khare i High Campie oraz być może szczycie będzie w następnym odcinku ;)


270850
5


270854
6


Tutaj dla odmiany niebo było naprawdę tak wyraźne, faktycznie im wyżej tym niebieski przechodzi w granatowy ale tez akurat w tym dniu było ponaprzednietnie niebieskie i przejrzyste. - niewiele tutaj "suwakowalem

270845
7


270846
8

270847
9


270848
10

i znów Thaknak w całej okazałości moreny polodowcowej.
270849
11


To może jeszcze o transporcie turystycznym. Zdecydowana większość turystów (w tym i ja) bierze parterów do dźwigania ciężkich toreb. To jest ogromnie ciężka praca i ja tylko tych ludzi mogę podziwiać. Ich kondycje, wytrzymałość i zwinność. Tam gdzie ja dla bezpieczeństwa zakładałem raczki to ci ludzie z 20-30kg na grzbiecie w crocsach potrafili iść pod góre w tempie dla mnie nieosiągalnym. Że nie wspomnę o przewodnikach - znajdę kilka fotek to przestawię Tenzinga. Niesamowitego gościa który na szczycie Mt Everest był częściej niż ja na Morskim Oku a ja tam byłem pare razy.


270855
12

Bodzip
16.12.25, 19:53
Wypróbuj Darktable. Darmowy i naprawdę świetny. Trzeba się go jednak nauczyć - podobnie zresztą jak innych programów.
Jeśli chcesz, mogę podpowiedzieć kilka ciekawostek z tego programu.

zis777
17.12.25, 08:50
Wypróbuj Darktable. Darmowy i naprawdę świetny. Trzeba się go jednak nauczyć - podobnie zresztą jak innych programów.
Jeśli chcesz, mogę podpowiedzieć kilka ciekawostek z tego programu.

Spróbuje bo widzę po wstępnym reserczu, że warto. Tylko, może bym założył jakiś osobny wątek w stylu "nauka cyfrowej edycji" i tam korzystając z długich zimowych wieczorów można by popróbować. Na pewno wtedy szybciej pójdzie niż gdybym sam miał oceniać. Doradzicie w którym podforum ?

wyszomir
17.12.25, 09:30
Spróbuje bo widzę po wstępnym reserczu, że warto. Tylko, może bym założył jakiś osobny wątek w stylu "nauka cyfrowej edycji" i tam korzystając z długich zimowych wieczorów można by popróbować. Na pewno wtedy szybciej pójdzie niż gdybym sam miał oceniać. Doradzicie w którym podforum ?

Forum 'Cyfrowa ciemnia' w dziale 'Porady techniczne'. Jest dość mocno zdominowane przez Gimpa, ale informacje o innych programach (w tym Darktable) tez się pojawiały.

A co do ostatniej wstawki - widoki piękne, obróbka coraz lepsza. Na zdjęciu 10 widać ze zwyczaj układania przez turystów piramidek z kamieni nie tylko Skandynawii dotyczy.

zis777
18.12.25, 17:39
Forum 'Cyfrowa ciemnia' w dziale 'Porady techniczne'. Jest dość mocno zdominowane przez Gimpa, ale informacje o innych programach (w tym Darktable) tez się pojawiały.

A co do ostatniej wstawki - widoki piękne, obróbka coraz lepsza. Na zdjęciu 10 widać ze zwyczaj układania przez turystów piramidek z kamieni nie tylko Skandynawii dotyczy.

Zainstalowałem Darktable i taaak, będę musiał się dokształcić najpierw żeby pytanie zadać :)

Co do kopczyków to spotykam je wszędzie, w Tatrach (oczywiście trzeba być poza szlakiem), w Alpach czy na Kaukazie. To chyba ogólny zwyczaj szczególnie jak nie ma znakowanego szlaku.

To nasza Lodge w Khare - to oszklone akwarium w pełnym słońcu sprawiało ze było za gorąco, natomiast jak tylko słońce zachodziło to natychmiast uciekaliśmy do głównej izby. Tam była koza na środku. Ogólnie wszystkie lodge były w tym samym schemacie, budynek z pokojami i główna izba. Czasem w tym samym budynku a czasem Lodge była tak duża ze izba/kuchnia/stołówka była osobnym budyneczkiem.
Zawsze na środku była koza rozpalana tak od 17 i wtedy było ciepło. Części zdjęć nie zrobiłem bo nie chciało mi się wychodzić na zimno :)

27088813


27088714

Wyjście na szczyt to tez była procedura. Najpierw wyjście aklimatyzacyjne do high-campu, które zakończyło się niepowodzeniem. Wysokość sprawiła, ze część ludzi nie mogla iść w odpowiednim tempie a kilka osób po prostu musiało zawrócić. W każdym razie doszliśmy do jakiś 5500 bo w zakładanym czasie, nie doszlibyśmy do obozu (5800), wiec wyjście aklimatyzacyjne było takie sobie. Kolejny dzień to był odpoczynek i dopiero po nim ruszyliśmy do obozu. Dla mnie samo wyjście było o tyle dziwne ze czułem się gorzej i gorzej mi się szlo niż 2 dni wcześniej. A jak się złe idzie to i zdjęć się robi dużo dużo mniej.

Samo podejście do high campu to był po prostu trekking, żadnych trudności poza przejściem przez lodowiec i później wędrówka nim. Na szczęście był na tyle stabilny, ze oprócz lawin nie było szczelin.

27088415

Poniżej lawinisko
27088516

27088617

Pogoda tak jak i praktycznie przez cały wyjazd była absolutnie fantastyczna łącznie z tym, ze w dzień wyjścia na szczyt mial przestać wiać wiat.

To z wyjścia aklimatyzacyjnego, widać śnieg podnoszony przez wiatr, który był tak w granicach 40-50 km/h. W tym dniu na szczycie było cos około 85 km/h. Ta skala po lewej w kształcie korony to był nasz cel. Za nią schowany jest High-Camp. Zdjęcie tego nie oddaje i oczy moje tez tego nie oddawały, albo raczej mój mozg tego nie przyjmował ze do celu było jeszcze 300m w pionie i w grupowym tempie mogło to być z 2-3 godziny. A wydawało się na wyciągnięcie reki.

270889
18

To na środku to Mt Everest a za chmurka obok Lhotse - widziane z 5500
27089219

A to na środku bardziej w dali to Makalu.

270891
20
A tu w oddali po lewej najprawdopodobniej jest Cho Oyu (pewności nie mam)
27089021

Tak jak wspominałem ponownie szlo mi się zle. Wysokość robiła swoje i z grupy 21 osobowej wyruszyło nas do high-campu 15 osób. W drodze odpadły dwie osoby, jedna w miarę na początku przez przeziębienie a druga na 10 minut przez obozem. Kolega po prostu zdjął plecak i powiedział ze nie ma siły iść. Dwa dni wcześniej mial kondycje dużo lepsza od mojej.

Kangchenjunga widziana z obozu. To ta pośrodku w oddali.

27089322

Ponownie Kangchenjunga tyle ze o zachodzie słońc
27089523

I jedno zdjecie z namiotami. Obóz jest zle fotograficznie ulokowany bo przyklejony do ściany gdzie poniżej jest przepaść. Przewodnicy nie polecali chodzić po obozie. A ja nie mialem siły i chęci. Z drugiej strony skały wiał wiatr i żałuję do dziś ale nie poszedłem fotografować. Padłem w namiocie.

27089424

Wyjście było o 2 w nocy i było zimno - jakieś -20 stopni w obozie. Na szczęście nie wiało, a to akurat w przypadku tej góry bardzo ważne. Ponieważ jest lekko oddalona i ma w miarę płaskie podejście to wiatry potrafią się tam bardzo mocno rozpędzić. To jest cos jak nasza Babia Góra, nie ma się gdzie schować i osłonić. Szlo mi się jak już wspominałem zle i zrobiłem mało zdjęć.


27089625
Makalu na środku w oddali
27089726


27089827

No i zdjęcia ze szczytu. Problem ze zdjęciami ze szczytu jest taki ze nie widać ze to szczyt za bardzo ;). Ogólnie wszedłem ale czułem się tak jakby mi polowe mózgu i logicznego myślenia wyłączyło. Mialem zupełnie inny plan na szczyt a głównie to siedziałem i odpoczywałem. Za bardzo tez zdjęć nie robiłem.
Znów Makalu
27090128
Mt Everest i Lhotse
27090029
Stamtąd ogólnie przyszliśmy :)
27089930
A to zdjęcie z telefonu kolegi ... tak daje ze jednak byłem na gorze :) Ja to ten mało szczęśliwy w czerwonej puchowce.

27090231

Dałem rade ale było tak zimno, ze np mimo butów z podwójnym botkiem, dwóch grubych skarpet z merynosu i ocieplaczy chemicznych dalej czuje po dwa palce w każdej stopie tak jakby dalej były lekko wymożone. Podobnie mialem na Elbrusie ale z palcami u rąk. Kiedyś przejdzie. Po powrocie do obozu byłem tak wyczerpany, ze marzyłem tylko o tym żeby zasnąć tyle ze okazało się ze mamy za 15 minut zwijać się i wraca w dół. Oczywiście dla bezpieczeństwa bo im szybciej w dół tym lepiej tyle, że nie byłem w stanie na stojąco się pakować. Leżałem w namiocie i jedna ręką wrzucałem rzeczy do torby. Do Khare wróciłem na autopilocie min dlatego ze zele energetyczne miał kolega, który został odesłany w dół przed high-campem a zapomniał mi je dać. W Khare byliśmy około 11:30 a ja nie mialem siły nawet na obiad wiec spałem do kolacji, a potem spałem do rana. Z 21 osobowej grupy weszło nas 8 osób (przewodników rzecz jasna nie liczę), wiec niby nie było zle, ale chyba ze względu na wiek musze ograniczyć wyjazdy do max 6000 metrów. Na szczęście jest kilka górek które łapią się w limicie :)

wyszomir
18.12.25, 22:37
Gratuluję zdobycia szczytu! Osiągniecie tym cenniejsze że jak piszesz mnóstwo wysiłku Cię to kosztowało.

Tadeusz Jankowski
19.12.25, 00:23
Ładne w ostatniej serii zdjęcia, treściwe i na temat.
Podoba mi się bardzo zdjęcie nr 15 - droga donikąd.
TJ

zis777
23.12.25, 09:16
Powoli zauważam, że w zdjęcia z ludźmi w krajobrazie dają perspektywę i skale porównawczą (albo jakoś tak).
Tak już kończąc serie zdjeć i przygodę w górach ostatnie dwa dni upłynęły na na najprawdziwszej męce czyli podejściu pod przełęcz Zatrwa la 4600m. I tu taka dygresja - z Lukli na Mera peak prowadza dwa szlaki główne, jeden krótszy właśnie przez przełęcz zatrwa la a drugi to tym wariantem co myśmy szli czyli przez las co wydłuża trek o 4 dni. I jakby ktoś po tym opisie chciał pojechać to jak usłyszycie, ze agencja od razu z lukli idzie przez Zatrwa la to należy się mocno zastanowić. Bo to od razu w drugi dzień trekkingu i ta wysokość jest już bardzo niebezpieczna dla niezaaklimatyzowanego organizmu. Ja kupiłem nowe nieużywane buty od osoby, która szła właśnie tym wariantem. Nie weszła na Mera bo na tej przełęczy dostała choroby, która ja wyłączyła już z całego trekkingu.
No ale, żeby nie było tak fajnie to na powrocie jak jest się zmęczonym to tez nie jest łatwo. Start z Kothe (3600) i należy zejść 100 metrów i podejść na 4300 do Thulikarki.

27103032

271019
33

271018
34

To ostatnie pożegnalne zdjęcie z Mera Peak - całkiem fajna przygoda i być może wrócę jeszcze do Nepalu choć kalendarz planów mam taki nabity pomysłami, ze nie będzie to szybko. Tyle ze już na widokowy trekking w styli Manaslu Trek

271031
35
27102036

A to już poranek w Thulikarce i sama Thulikarka. Wioska pod przełęczą, tzn jeszcze 400 metrów w gore było :)

271022
37
271021
38
27102439

Natomiast pod sama przełęczą normalnie mieszkali ludzie w takiej jednej jedynej chatce

27102540

271023
41
I sama przelecz, nie było łatwo ale widoki z niej były naprawdę niesamowite.

27102742

27102643

27103244

Po wejściu na Przełęcz czekało nas 2800 metrów w pionie zejścia w dół do Lukli. Niezły test dla kolan.

271028

45271029

DeWuTe
23.12.25, 11:15
Świetna relacja, piękne zdjęcia.
Dziękuję za te przyjemności :-)

Tadeusz Jankowski
23.12.25, 13:21
Bardzo ładna wnikliwa relacja. rozmaitość ujęć, ogrom masywów, strome stoki, głębokie doliny, góry ośnieżone i nie, śniegowo-lodowy wodospad, ludzie maszerujący gęsiego dodający perspektywy.
TJ

zis777
23.12.25, 14:49
Jeszcze będą zdjęcia z Katmandu i Patan tak, że relacja nie jest zamknięta. Z racji tego, że pogoda była świetna to nie wykorzystaliśmy w górach dni zapasowych wiec kilka dni szwendałem się po Katmandu i okolicach. Tylko obróbka zdjęć powoli idzie bo testuje ciagle różne rzeczy. Jedno zdjęcie nawet zrobiłem w Darktable. "Upocilem" się niemożebnie. To faktycznie taki kombajn z taka ilością opcji, ze zabrało to z godzinę bo jednocześnie jakiś tutorial na YouTube oglądałem. Jak na razie Affinity prostota u mnie wygrywa a Luminar poszedł w odstawkę.

wyszomir
24.12.25, 00:21
Potwierdzam że relacja świetna a porównując zdjęcia z ostatnich odcinków z pierwszymi widać wyraźny postęp w obróbce.

zis777
26.12.25, 14:29
To jeszcze kilka zdjęć z Katmandu i nie długo Patan.
Powoli ogarniam program z pomocą tutoriali z YouTube. Najczęściej nie jestem zadowolony ale faktycznie wyglada to trochę lepiej. A i jeszcze taka mała dygresja. Irytował mnie sposób dodawania geotagow do zdjęć przez apke om na telefonie. Trzeba było pamiętać żeby włączyć, potem poczekać ewentualnie aż się zsynchronizuje, pokaże się znaczek satelitki i tak dalej. Dodatkowo kosztowało to baterie i w telefonie i aparacie. Mam zegarek garmina, który w górach a teraz i w mieście mialem zawsze włączony wiec na podstawie traka z zegarka mogłem otagować każda fotografie :)

27109546

27109647

27109748

27109849

27109950

27110051

271101
52

27110253

zis777
28.12.25, 16:38
Patan - miasto doklejone do Katmandu tak, że ma się wrażenie, że to cały czas jest jedno miasto. W jedna stronę jechałem taksówka, a wróciłem już na piechotę. Miasto ma najfajniejszy klimat z trzech miast królewskich i ma tez swój Durbar Square tak samo jak w Katmandu i Bhaktapur. A co do klimatu to oczywiście to ciężko opisać, jak Katmandu to byłaby taka Warszawa to Patan to taki Kraków.
Na niewielkiej przestrzeni co maja w zwyczaju ulokowali mnóstwo świątyń. Poniżej właściwie sam Durbar Square.

54
271156
55
271168
56
271167
57
271166
58
271165
59
271164
60
271163
61
271162
62
271161
63
271160
64
271159
65
271158
66
271157
Nepalczycy lubią (albo lubili) dłubać w drewnie i te ich drewniane elementy są mocno obrabiane.
67
271171
68
271170
69
271169
W Nepalu w 2015 roku miało miejsce trzęsienie ziemi i Patan ucierpiał najmocniej jeśli chodzi o zabytki. Do teraz w kilku miejscach trwa remont.
70
271172

wyszomir
28.12.25, 18:16
Bardzo ciekawe te nepalskie zdobienia - całkowicie odmienny styl od tych występujących w Europie. Na zdjęciach 63 i 64 widać zwieszające się ze szczytu świątyni podłużne, przypominające trochę węże strażackie obiekty - czy to jakieś rytualne wyobrażenia węży?

DeWuTe
29.12.25, 11:17
Też zwróciłem uwagę na bogate zdobienia odrzwi, gzymsów i innych elementów.
Pierwsza myśl - ze też im się chciało
a potem - ile pracy w to włożyli i jakie piękne efekty.
Teraz jest co podziwiać

zis777
29.12.25, 15:53
Bardzo ciekawe te nepalskie zdobienia - całkowicie odmienny styl od tych występujących w Europie. Na zdjęciach 63 i 64 widać zwieszające się ze szczytu świątyni podłużne, przypominające trochę węże strażackie obiekty - czy to jakieś rytualne wyobrażenia węży?

Przewodnik nie wspomniał a tyle tego było, ze nie pytałem.

Mouson
29.12.25, 19:56
Przewodnik nie wspomniał a tyle tego było, ze nie pytałem.


Pataka jest ścieżką dla bóstwa czczonego w świątyni, aby mogło zejść na ziemię. Wiara jest taka, że bóstwa mieszkają w niebie i schodzą na ziemię po pataka aby wysłuchać modlitw swoich wiernych.

https://shorturl.at/OuXyK


Sent from my iPad using Tapatalk

wyszomir
29.12.25, 20:18
Dzięki za wyjaśnienie!

zis777
2.01.26, 14:51
Ostatnia juz seria zdjeć z Patanu. Poza Durbar Square to miasteczko miało najwiecej klimatu do zaoferowania, od skwerów, świątyń czy tez spokojnych uliczek. Niby to Katmandu ale zupełnie inaczej.

71
271282
72271293
73271294
74271295
75271296
76271297
77271298
78271299
79271300
80271292
81271291
82271283
83271284
84271285
85271286
86271287
87271288
88271289
89271290
90271301

zis777
2.01.26, 14:53
Czas zacząć myśleć o kolejnym wyjedzie :)

91
271302
92271303
93271304

wyszomir
2.01.26, 19:20
Czas zacząć myśleć o kolejnym wyjedzie :)


Pozostaje życzyć by był równie ciekawy jak ten do Nepalu. Mam nadzieję ze jeszcze jakieś zdjęcia z Nepalu pokażesz, ale już teraz dziękuję za bardzo interesującą relację.

zis777
2.01.26, 20:30
Cos z Nepalu jeszcze pewnie pokaże tylko nie wiem czy w tym wątku czy utworze jakiś nowy autorski bo będą juz losowe plus będę się cały czas szkolić w edycji. Darktable mnie trochę zaskoczył trudnością ale możliwości ma ogromne.

Bodzip
2.01.26, 21:41
zis777 - przy Darktable korzystaj z ppm dla precyzyjnych ustawień
na krzywych najedź kursorem na punkt na krzywej i korzystaj ze strzałek - prawo-lewo-góra-dół
aby utworzyć punkt na krzywej -> Ctrl + LPM

zis777
3.01.26, 09:19
@zis777 (https://forum.olympusclub.pl/member.php?u=61873) - przy Darktable korzystaj z ppm dla precyzyjnych ustawień
na krzywych najedź kursorem na punkt na krzywej i korzystaj ze strzałek - prawo-lewo-góra-dół
aby utworzyć punkt na krzywej -> Ctrl + LPM
Jeszcze do takiego poziomu nie doszedłem. Mnogość opcji sprawia ze idę z tutoriali na YouTube tzn na razie jestem na etapie wstępnym - jak przygotować sobie workflow i używać już poszczególnych narzędzi.

Bodzip
3.01.26, 11:08
zis777
dodam jako ciekawostkę, że nie musisz wgrywaź całego katalogu z RAW'ami do Darktable. To obciąża system i spowalnia pragram.
Wykorzystaj jakiś organizer plików, ja używam Geeqie - ale to jest program Linux/Unix/BSD. Jeśli używasz Windowsa to użyj IrfanView, XnView, FastStone lub podobnego. Potem na podglądzie RAW'a -> PPM -> otwórz w Darktable

zis777
3.01.26, 11:27
@zis777 (https://forum.olympusclub.pl/member.php?u=61873)
dodam jako ciekawostkę, że nie musisz wgrywaź całego katalogu z RAW'ami do Darktable. To obciąża system i spowalnia pragram.
Wykorzystaj jakiś organizer plików, ja używam Geeqie - ale to jest program Linux/Unix/BSD. Jeśli używasz Windowsa to użyj IrfanView, XnView, FastStone lub podobnego. Potem na podglądzie RAW'a -> PPM -> otwórz w Darktable
Mam MacOsa tzn Mac mini - to jest genialny i chyba najtańszy teraz komputer patrząc na ceny przy czym jest niesamowicie szybki. Dzięki za wskazówkę. Ogólnie to jak "pracuje" z Affinity studio to ten program nie ma organizera - wykorzystuje do tego OM Workspace :)

zis777
6.01.26, 20:18
To jeszcze seria zdjęć z Katmandu - przegląd wszystkiego.
94
27138995
271400
96271401
97271402
98271403
99271404
100271405
101271406
102271407
103271399
104271398
105271390
106271391
107271392
108271393
109271394
110271395
111271396
112271397
113271408

wyszomir
6.01.26, 21:28
Obszerna mieszanka ciekawych zdjęć ukazujących klimat egzotycznego miasta.

zis777
10.01.26, 10:26
To mam takie pytanie techniczne. Edytuje zdjęcia na domowym monitorze 34" 3440x1440 (jakiś tani VA) i zjęcia wyglądają "ostre". Sprawdzałem na iPadzie, komórce i te zdjęcia, które tu publikuje tez wyglądają dobrze, ale w pracy mam dwa monitory FullHD i tam te same zdjęcia są jakby to określić ... lekko takie nieostrawe. Jakieś pomysły ? Bo sam niewiem.

wyszomir
10.01.26, 12:10
Czy na tych monitorach w pracy zdjęcia są wyświetlane w tej samej rozdzielczości w jakiej je wstawiłeś? Bo jeśli nie to pogorszenie ostrości mogą powodować algorytmy przeglądarki lub/i systemu operacyjnego skalujące zdjęcia do rozmiaru w jakim są wyświetlane.

heyahero
11.01.26, 13:45
Sprawdź jak te monitory są podłączone do kompa, bo to może też zależeć od sygnału. W budżetówce zdarzają się jeszcze monitory wpięte na COM2.

wyszomir
11.01.26, 16:03
Sprawdź jak te monitory są podłączone do kompa, bo to może też zależeć od sygnału. W budżetówce zdarzają się jeszcze monitory wpięte na COM2.

Nie spodziewałbym się takiej przyczyny. Jeśli to kwestia sygnału (a więc kiepskiego połączenia monitora z komputerem) to pogorszenie ostrości będzie widoczne nie tylko na zdjęciach ale i na pozostałych elementach obrazu (np. ikony, ramki, litery). Poza tym przy cyfrowej transmisji sygnału z komputera do monitora (a od wielu lat taki sposób transmisji dominuje) kiepska jakość sygnału powoduje zazwyczaj nie pogorszenie ostrości a rożne dziwne artefakty w obrazie lub jego okresowe zanikanie.

zis777
12.01.26, 12:17
Znalazłem w końcu - oba monitory mam wpięte przez HDMI tylko to jakieś niezbyt młode delle i miałem odświeżanie 75Hz. jak zszedłem do 60Hz to zdjęcia wyglądają lepiej. Troche to dziwne bo obraz normalnie wyświetlany na 75Hz wyglądał w porządku tylko mnie te moje zdjęcia zastanawiały. W każdym razie dzięki ... wystarczyło zadać pytanie żeby zacząć kombinować :)