PDA

Zobacz pełną wersję : Odszkodowanie, problem z TU HDI Asekuracja



ch4rlie
21-09-08, 00:04
Witam. Tydzień temu został uszkodzony mój samochód (pojazd, który jechał za mną zatrzymał się na skrzyżowaniu dopiero na moim aucie). Po wstępnych oględzinach uszkodzeń został spisany protokół szkody, w której zawarte zostały wszelkie dane poszkodowanego (czyli mnie) i sprawcy - pełne dane osobowe, numery polis, okoliczności kolizji wraz z szkicem sytuacyjnym, podpisy obydwu ze stron (miałem specjalny druk który dostałem razem z umową OC).
W ten sam dzień udałem się do TU sprawcy celem zgłoszenia szkody. Jako że było już późno - a samochód był na "chodzie" - umówiłem się z agentem na spisanie protokołu i oględziny auta na następny dzień. Wszystko zostało załatwione w umówionym terminie, po czym dostałem informację że wycena szkody będzie za tydzień.
Po tygodniu zjawiam się celem rozliczenia i tu "zonk". Owszem dostałem protokół z wyceną uszkodzeń, ale jak to określił pracownik TU - puki nie zgłosi się sprawca i nie potwierdzi zdarzenia nie zostaną mi wypłacone pieniądze (wysłali pismo do sprawcy kolizji z wezwaniem stawienia się celem potwierdzenia zdarzenia), i jeżeli nie stawi się w ciągu miesiąca to wypłata zostanie wstrzymana (czyt. moje roszczenia nie zostaną uznane).
Czy mają do tego prawo !?
To jest druga kolizja w ciągu moich prawie 20 lat za "kółkiem". Za pierwszym razem ktoś wjechał mi w auto stojące pod domem. Po spisaniu protokołu przez ubezpieczyciela, pieniądze na remont samochodu dostałem w ciągu kilu dni.
A tu agent TU mówi mi żebym sobie zadzwonił do sprawcy kolizji i "poprosił" żeby się zgłosił bo inaczej nie dostanę ani grosza !?
Byłbym wdzięczny za informację co w takiej sytuacji zrobić.

Mirek54
21-09-08, 00:14
Jak dla mnie to dziwne zachowanie.Widac w Polsce sa jakies inne przepisy.
Ja bym zalozyl sprawe.Jesli jest jego ewidentna wina to jego ubezpiczyciel pokrywa koszta.
Czy na protokule ujeles oswiadczenie winnego i jego podpis?

kowal73
21-09-08, 00:25
dlatego zawsze wzywam Policje. Miałem parę takich niespodzianek, póżniej kupa zachodu a nawet sprawca potrafi się rozmyślić co do winy.

ch4rlie
21-09-08, 00:38
Jak dla mnie to dziwne zachowanie.Widac w Polsce sa jakies inne przepisy.
Ja bym zalozyl sprawe.Jesli jest jego ewidentna wina to jego ubezpiczyciel pokrywa koszta.
Czy na protokule ujeles oswiadczenie winnego i jego podpis?

Tak, protokół zawiera wszelkie dane, łącznie z oświadczeniem sprawcy i jego włąsnoręcznym podpisem.

Mirek54
21-09-08, 00:41
Tak, protokół zawiera wszelkie dane, łącznie z oświadczeniem sprawcy i jego włąsnoręcznym podpisem.

To podetknij pod nos temu ubezpiczylowi i niech przeczyta.I niech **** nie wykreca.

ch4rlie
21-09-08, 00:45
Protokół na którego podstawie dochodzę swoich roszczeń został mu przedstawiony.

Jak dalej będą problemy z uzyskaniem odszkodowania, to myślałem nad przekazaniem sprawy firmie która się tym zajmuje.

zeman2
21-09-08, 00:55
Niestety , ale przepisy TU sa po stronie agenta - to jest niestety nauczka, że na miejsce zdarzenia wzywa sie policje , która proponuje sprawcy mandat, lub w razie odmowy kieruje sprawe do sądu grodzkiego. I tu nastepna checa, nawet jesli policja , jako oskarżyciel publiczny załozy sprawę w sądzie, przedstawi dowody to niestety procedura jest jaka jest i sprawa w zależności od widzimisię sądu jest rozpatrzona pozytywnie dla poszkodowanego lub nie. Następny numer to : od wyroku sądu grodzkiego przysługuje winnemu odwołanie do sądu wyższej instancji....
W efekcie może sie zdażyć , że sprawa ciągnie się ponad 2 lata ( nie jestem pewien ile wynosi okres przedawnienia) i wtedy wielka ****. TU w tej sytuacji może np rozdzielić wine proporcjonalnie na obie strony kolizji w stosunku np 70 sprawca, 30% poszodowany. Tym sposobem tracicie obaj zniżki, wypłata jest mniejsza i HEJ.

I nie fantazjuję, bo w ten własnie sposób czekałem na zwrot kilkunastu tysięcy za naprawe swojego auta.

Zajefajnie co ?

Ale nalezy żywic nadzieje, że sprawca uda się do TU i podpisze oświadczenie, czego życzę.

Pozdrawiam

ch4rlie
21-09-08, 01:11
No nic pozostaje mieć nadzieję. Dzięki zeman2, to mnie nie pocieszyłeś :(.

WildLight
21-09-08, 01:53
sprawdz dokladnie Ogolne Warunki Ubezpieczenia punkty dotyczace wyplacania odszkodowan. Miales AC?

grizz
21-09-08, 09:34
Następny numer to : od wyroku sądu grodzkiego przysługuje winnemu odwołanie do sądu wyższej instancji....


OOO fajnie! Jedną z zasadniczych podstaw państwa prawa nazywasz "numerem"!

Miło!

Sebastian_T
21-09-08, 10:29
Jak dla mnie to dziwne zachowanie.Widac w Polsce sa jakies inne przepisy.
Ja bym zalozyl sprawe.Jesli jest jego ewidentna wina to jego ubezpiczyciel pokrywa koszta.
Czy na protokule ujeles oswiadczenie winnego i jego podpis?

Lucca, tak dobrze, jak piszesz, to "tylko w Erze" (albo w Niemczech) ;-) W PL TU może odmówić wypłaty, jeśli kręci winny, aż do rozstrzygnięcia sprawy, niestety (nawet o sąd może się oprzeć), taka wolna amerykanka (tak mają OWU ustawione, a ty, wykupując polisę, na te OWU się godzisz).

Jeśli dać się stuknąć, to tylko w DE ;-) Mieliśmy taki przypadek, wyjeżdżaliśmy z podporządkowanej, z przeciwka (też z podporządkowanej) kobieta, nagle postanowiła jednak skręcić w główną, bez migacza. Pech chciał, że na jej drodze byliśmy my (przypominam, my prosto, ona lewoskręt). Czołówka (na szczęście nie mocna). Jej oświadczenie o winie (później się próbowała wykręcić, ale po ptokach - było oświadczenie świadka, no i TU już zadecydowało). Tego samego dnia po południu ubezpieczyciel przysłał rzeczoznawcę. Następnego dnia mieliśmy opinię o "szkodzie całkowitej", ale bez obowiązku złomowania auta (czyli mogliśmy wrócić nim do domu). Polski mechanik tam na miejscu młotkiem, francuzem, taśmą klejącą i "ośmiorniczką" (pęknięta chłodnica) doprowadził nam przód samochodu do użytku i mogliśmy do domu wrócić - 2 małych dzieci, kupa bagażu, rowery na dachu; na granicy się śmiali, że widzą pierwszy szrot, który o własnych siłach jedzie ;-) ). Po tygodniu kwota z odszkodowania była na naszym koncie - niemieckie TU przyznało nam szkodę całkowitą, czyli wartość rynkową pojazdu po odliczeniu "resztek" nadających się do sprzedaży, za 9-letniego wtedy nissana almerę dostalismy prawie 5.000 euro do ręki, czyli więcej za rozbitka, niż całego bym w PL sprzedał, a w PL pozbyłem się za kilka tys. zł resztek do serwisu. Dlatego - jak napisałem na pozątku - jeśli dać się stuknąć, to tylko w Niemczech, i tylko bez winy swojej, to można jeszcze na tym zarobić :-D

rocco
21-09-08, 10:43
Witam. Tydzień temu został uszkodzony mój samochód (pojazd, który jechał za mną zatrzymał się na skrzyżowaniu dopiero na moim aucie). Po wstępnych oględzinach uszkodzeń został spisany protokół szkody, w której zawarte zostały wszelkie dane poszkodowanego (czyli mnie) i sprawcy - pełne dane osobowe, numery polis, okoliczności kolizji wraz z szkicem sytuacyjnym, podpisy obydwu ze stron (miałem specjalny druk który dostałem razem z umową OC).
W ten sam dzień udałem się do TU sprawcy celem zgłoszenia szkody. Jako że było już późno - a samochód był na "chodzie" - umówiłem się z agentem na spisanie protokołu i oględziny auta na następny dzień. Wszystko zostało załatwione w umówionym terminie, po czym dostałem informację że wycena szkody będzie za tydzień.
Po tygodniu zjawiam się celem rozliczenia i tu "zonk". Owszem dostałem protokół z wyceną uszkodzeń, ale jak to określił pracownik TU - puki nie zgłosi się sprawca i nie potwierdzi zdarzenia nie zostaną mi wypłacone pieniądze (wysłali pismo do sprawcy kolizji z wezwaniem stawienia się celem potwierdzenia zdarzenia), i jeżeli nie stawi się w ciągu miesiąca to wypłata zostanie wstrzymana (czyt. moje roszczenia nie zostaną uznane).
Czy mają do tego prawo !?
To jest druga kolizja w ciągu moich prawie 20 lat za "kółkiem". Za pierwszym razem ktoś wjechał mi w auto stojące pod domem. Po spisaniu protokołu przez ubezpieczyciela, pieniądze na remont samochodu dostałem w ciągu kilu dni.
A tu agent TU mówi mi żebym sobie zadzwonił do sprawcy kolizji i "poprosił" żeby się zgłosił bo inaczej nie dostanę ani grosza !?
Byłbym wdzięczny za informację co w takiej sytuacji zrobić.
Witaj
Niestety, mają do tego prawo.
Jakiś czas temu mowiło się i pisało o tym, żeby do drobnych stłuczek nie wzywać policji tylko właśnie wypełniac druki, o jakim piszesz i załatwiać wszystko bez jej udzialu.
Niestety, z powodu nieuczciwych sprawców wypadków to się nie sprawdzilo. Mało tego, ubezpieczyciele sprawcy wypadku, którzy mają wypłacić pieniądze, sami nakłaniają do tego, żeby nie potwierdzać opisu kolizji.
Teraz policję wzywa się do kazdej stłuczki (i nawet już się do tego przyzwyczaili), spisują protokół. sprawca dostaje mandat i to jest podstawą dla ubezpieczyciela. A w/w drukiem można co najwyzej się podetrzeć :/
Tacy ludzie :evil:

Morlok
21-09-08, 10:48
No to ja sie dziwię, ze jeszcze komuś wypłacają. Przeciez nie muszą, takie ich prawo.
Pęknie, ....pięknie, jak powiedział tata. :evil:

Mirek54
21-09-08, 11:24
Lucca, tak dobrze, jak piszesz, to "tylko w Erze" (albo w Niemczech) ;-)
To i tak daliscie sie wykrecic,bo.
Rzeczoznawce bierze sie z Dekry-Ubezpeczyciel zawsze nizej wyceni.
Nie dostaliscie zastepczego samochodu do czasu otrzymania odszkodowania.
Nie zlomowaliscie samochodu w Niemczech-wiec tu znowu jakas kasa przepadla.
Ogolnie liczac przy kwocie 5000€moge powiedziec,ze na jakies jeszcze 2000€ was wykrecili.:grin:

W niemczech jest roznica podejscia do osoby.Tu mysla o tobie,ze jestes poszkodowany.W polsce,ze chcesz oszukac.
Gdy to sie zmieni to bedzie dobrze.

Rafał Czarny
21-09-08, 11:25
Ta ubezpieczalnia to dawna "Samopomoc". Zmielili jakiś czas temu nazwę na bardziej cywilizowaną.

Są najtańsi na rynku, ale radzę omijać ich szerokim łukiem. Miałem dwa razy z nimi do czynienia i dwa razy miałem duże problemy.

Sebastian_T
21-09-08, 11:33
To i tak daliscie sie wykrecic,bo.
Rzeczoznawce bierze sie z Dekry-Ubezpeczyciel zawsze nizej wyceni.
Nie dostaliscie zastepczego samochodu do czasu otrzymania odszkodowania.
Nie zlomowaliscie samochodu w Niemczech-wiec tu znowu jakas kasa przepadla.
Ogolnie liczac przy kwocie 5000€moge powiedziec,ze na jakies jeszcze 2000€ was wykrecili.:grin:



No może... Ale wiesz, czasem liczą się inne rzeczy ;-) - mieliśmy już przez tę stłuczkę czas powrotu opóźniony (stłuczka była w dniu wyjazdu, wieczorem mieliśmy ruszyć do Polski - z Kassel do Warszawy, planowałem w nockę przelecieć), musieliśmy opóźnić wyjazd o 2 dni. Dzieci mi się pochorowały - tzw. trzydniówka, niby nic groźnego i jak katar, samo przechodzi, ale 40 stopni potrafiły mieć. Nerwy, wiadomo. I tak byliśmy "wniebowzięci" za taką wycenę, bo w PL ten model nissana, z takim wiekiem, to jakieś 11-12 tys. zł wtedy "chodził" (to był sam szczyt sprzedaży używek z zagranicy, więc ceny znacznie spadły), a my do rączki za rozbitka dostaliśmy wtedy ok. 20 tys. (euro stało >4 zł) + za rozbitka w PL dodatkowo (kupił w serwisie facet, który miał identycznego nissana, ale ze skasowanym tyłem, nawet kolory się zgadzały). Na zastępczy mogliśmy poczekać, ale to wtedy musielibyśmy jeszcze ze 3-4 dni czekać tam, to już dla nas był problem czasowy, no to gdy dało się jechać, to pojechaliśmy (i te ~1000 km w noc zrobiliśmy, mimo wszystko, o 19.00 wyjazd, na 9 rano byliśmy w Warszawie, chociaż trochę ciężko się jechało ze światłami świecącymi trochę w gwiazdy ;-) )

Morlok
21-09-08, 11:36
Ta ubezpieczalnia to dawna "Samopomoc". Zmielili jakiś czas temu nazwę na bardziej cywilizowaną.

Są najtańsi na rynku, ale radzę omijać ich szerokim łukiem. Miałem dwa razy z nimi do czynienia i dwa razy miałem duże problemy.

Tylko nie unikniesz ich jak walnie Cię ktoś tam ubezpieczony :cry:

yac
21-09-08, 11:46
Napisałeś ;"Po tygodniu zjawiam się celem rozliczenia i tu "zonk". Owszem dostałem protokół z wyceną uszkodzeń, ale jak to określił pracownik TU - puki nie zgłosi się sprawca i nie potwierdzi zdarzenia nie zostaną mi wypłacone pieniądze (wysłali pismo do sprawcy kolizji z wezwaniem stawienia się celem potwierdzenia zdarzenia), i jeżeli nie stawi się w ciągu miesiąca to wypłata zostanie wstrzymana (czyt. moje roszczenia nie zostaną uznane)."

To jest nadinterpretacja firmy ubezpieczeniowej.NIE MA takiego obowiązku. Sprawca napisał oświadczenie , podał dane i to wystarczy, a firma ubezpieczeniowa ma wypłacić odszkodowanie
Poza tym tego typu zgłoszona już szkoda się nie przedawnia. Jeżeli dalej będziesz miał kłopoty, napisz skargę do zarządu tegoż ubezpieczyciela i rzecznika praw ubezpieczonych.

rocco
21-09-08, 11:51
Tylko nie unikniesz ich jak walnie Cię ktoś tam ubezpieczony :cry:
Jak wezwiesz policję to nie będą mogli się wykręcić.

Rafał Czarny
21-09-08, 11:57
Jak wezwiesz policję to nie będą mogli się wykręcić.

Ale będą robić jaja przy wycenie szkody. Ja tak miałem dwa razy. HDI to prawdopodobnie najgorszy ubezpieczyciel na rynku.

Mirek54
21-09-08, 12:31
Tak jak czytam ten watek to tak jak bysmy zyli w skrajnie innych swiatach.
Opisze jak taka stluczka i jej nastepstwa tu wygladaja.
Wiec mam wypadek(wina nie jest moja)telefon na policje.Winny podaje swoje dane i nr polisy.Telefon do ADAC -przyjada i holuja auto na wskazane przeze mnie miejsce.Nastepnie telefon do DEKRA(rzeczoznawca neutralny)i umawiam sie na termin obliczenia szkody.W miedzyczasie z ADAC podstawiaja zastepcze auto gdy nie moge swoim odjechac.Auto otrzymuje w klasie tej co moje lub oczko nizej.moge z niego korzastac do czasu uregulowania szkody nieodplatnie-tylko za paliwo place.jednak nie dluzej niz 9 dni(tyle wychodzi na zalatwienie sprawy przecietnie).Nastepnie po otrzymaniu wyceny decyduje czy sam bede robic,czy oddaje do warsztatu.Jesli sam to podaje nr konta.Jesli w warstacie to tam odstawiam samochod.Max tydzien i jest zrobiony.Zastepcze auto zostawiam w warsztacie i dbieram swoje.To wszystko,nic mnie wiecej nie interesuje.Nie chodze po zadnych ubezpieczalniach.Te sprawy to na telefon i poczta sie zalatwia.Jesli jest przez policje lub sprawce stwierdzona ewidentna wina to zadna ubezpieczalnia raczej nie zwleka z wyplata,bo moze sie naciac na dodatkowe koszta,ktore moga wielokrotnie przekroczyc wycene szkody.
Ale co kraj to obyczaj.

rocco
21-09-08, 12:47
Tak jak czytam ten watek to tak jak bysmy zyli w skrajnie innych swiatach.

Ale co kraj to obyczaj.
Bo tak jest, żyjemny w zupełnie innej obyczajowości. Niemcy to stara demokracja, wszystko pięknie uregulowane przepisami i dopracowane w szczegółach, działa od dawna.
U nas to wolna amerykanka.

zeman2
21-09-08, 17:00
OOO fajnie! Jedną z zasadniczych podstaw państwa prawa nazywasz "numerem"!

Miło!

Grizz, z całym szacunkiem, ale wyrwane z kontekstu wygląda tak jak wygląda...

Oczywiście możemy podyskutować o tym co nam sie podoba a co nie, ale... mnie osobiście ustanowione przepisy dotyczące odszkodowań delikatnie mówiąc nie satysfakcjonują, a Ciebie ?

Kolejna sprawa to... ale ten wątek chyba nie o tym:wink:

Pozdrawiam

kasprzyk
21-09-08, 18:30
Załatwianie spraw z jakąkolwiek ubezpieczalnią, to zawsze ogromne problemy - oczywiście wszystko gra jak im wpłacasz pieniądze - jak ma to zadziałać w drugim kierunku to zaczynasz się zastanawiać czy byłeś w niej ubezpieczony...

Co mnie obchodzi sprawca wypadku? przecież to ich klient i oni powinni zająć się jego polisą, mają jego dane osobowe, adres, do tego podpis i wszystkie dane na karcie powypadkowej - chore są przepisy w tym kraju.

Pzdr

Sebastian_T
21-09-08, 19:42
A mi teraz znajomy agent powiedział "w tajemnicy", że mają wszystkie ubezpieczalnie odgórnie założone, że odpowiadają odmownie. W 60% ludzie rezygnują, jak mają odmowną odpowiedź. 40% zaczyna "walczyć", z tego 80% zadowala się "ochłapem" (coś dali), pozostała część idzie walczy dalej - wyższe instancje w ubezpieczeniach, prawnik, sąd. I tam uzyskują należne odszkodowanie.
Walcz więc, nie ustępuj, pisz skargi, może być nadzór nad ubezpieczycielami (PUNU), wreszcie sąd...

ch4rlie
21-09-08, 22:24
Wcale nie mam zamiaru się poddawać :). Jak nie da rady załatwić tej sprawy normalnie, to zajmą się już tym prawnicy.

Dzięki wszystkim za informacje :).

piotrek204
22-09-08, 00:01
A mi teraz znajomy agent powiedział "w tajemnicy", że mają wszystkie ubezpieczalnie odgórnie założone, że odpowiadają odmownie. W 60% ludzie rezygnują, jak mają odmowną odpowiedź.

Nie tworzmy teorii spiskowych.
Ja korzystalem z OC sprawcy kilkukrotnie i nigdy nie mialem problemow.
Raz tylko skorzystalem z opcji wyplaty kasy, w innych przypadkach udaje sie do ASO i zalatwiam bezgotowkowo.

To co robi ubezpieczalnia niestety jest normalne i trzeba ich tez zrozumiec. Tak wygladaja procedury. Nie moga wyplacic kasy od reki, co byloby w przypadku gdyby oswiadczenie okazalo sie falszywe?
W tym przypadku duzo zalezy od postawy sprawcy.

Sprawy w sadach niestety sie dluza, dlugo czeka sie na pierwsza rozprawe. Pozniej idzie szybciej.
Mialem kiedys przytarcie z autobusem, ewidentna wina ale gosc nie przyjmowal mandatu. Wyrok dostalem po prawie roku, w tym czasie sprzedalem samochod.

Jedyny plus grodkich to chyba fakt ze w przypadku odmowy przyjecia mandatu pierwsza ich zaoczna propozycja jest czesto nizsza niz taryfikator, mi zaproponowali 200PLN za 140/60 :lol:

ch4rlie
24-09-08, 11:01
Wszystko się zakończyło dobrze, uff :) - sprawca zgłosił się celem potwierdzenia zdarzenia, pieniądze zostały wypłacone zgodnie z wyceną.